Tak napiszę o czymś

. Ja np. zawdzięczam Leszkowi początek wychodzenia z depresji. Byłem wtedy na studiach, ponad 10 lat temu. Załamałem się, wpadłem w depresję. Leżałem godzinami na łóżku i gapiłem się w sufit. Kolega nawet przezwał mnie Padło od padliny, bo chodziłem jak trup. Nie było fajnie. Któregoś dnia kupiłem kilka książek Leszka. Ale leżały, coś tam przeczytałem, wyrywkowo, ale czekały na swój moment.
I tak tkwiłem w tej depresji. Przychodziłem z zajęć, kładłem się, siedziałem gapiąc się przed siebie godzinami, czy leżałem.
Samobójstwa nie popełniłem z jednego powodu, tak myślę, że wiedziałem, że nawet, gdybym to zrobił, to nie zakończyłoby sprawy. Istniałbym gdzieś tam jako dusza, znowu się wcielił, byłoby pewnie jeszcze bardziej chujowo itd. Więc to rozwiązanie nie było dobrze. Ja chciałem tak naprawdę przestać istnieć całkowicie, jako dusza też. Chciałem, żeby Bóg mnie unicestwił całkowicie. A na to nie znałem niestety sposobu. Więc tkwiłem sobie tak w tej depresji.
Nie poszedłem na egzaminy na zakończenie bodajże 3 roku. W ogóle. Przez to musiałem powtarzać rok.
Ale w pewnym momencie, któregoś dnia, tak leżałem, leżałem, leżałem, gapiłem się w ten sufit i nagle coś ruszyło. Nagle wstałem, powiedziałem sobie, że mam kurwa już tego dość. Coś mnie pchnęło, żeby wziąć książkę o regresingu Leszka. Znalazłem telefon, zadzwoniłem, odezwał się Leszek. Spytałem, kiedy są najbliższe zajęcia grupowe z regresingu. Leszek powiedział kiedy i na szczęście dodał, że są to ostatnie zajęcia, na które mogą jeszcze przyjść początkujący, którzy nie mieli styczności z regresingiem. To mi dało takiego kopa, żeby zadziałać teraz, a nie odkładać na później. I pojechałem.
Byłem, było zajebiście. Poznałem dużo osób. Te zajęcia zaczęły moje wychodzenie z depresji. Wychodziłem kolejne z 10 lat, ale myślę, że tak z 2 lata temu w końcu wyszedłem.
Nie wiem, jak by się to skończyło, gdyby nie pojawił się taki Leszek na Ziemi, napisał swoje książki, gdybym nie znalazł tych książek, przeczytał, zadzwonił, pojechał na zajęcia grupowe itd.
Wszystko ma swój sens.
Więc... nigdy tego nie zrobiłem, więc teraz zrobię. Dzięki Leszku za to, że dzięki Tobie w sumie, zajęciom, książce itd. zacząłem wychodzić z depresji, bo różnie to mogło się skończyć.
Teraz nie korzystam z regresingu, nie piszę afirmacji, bo nie lubię itd. Jednak jestem wdzięczny za to, co dzięki Leszkowi mi było dane doświadczyć kiedyś tam. Dostałem wtedy porządnego kopa.