Taaa.
Człowiek, który przeżywa katusze psychiczne, którym miotają wątpliwości, ktory widzi same nieprawości i dostrzega dołujące treści, odnosi wrażenie, jakoby był ponad przeciętność. Dowartościowuje się przekonaniem, że jest bardziej wrażliwy, inteligentny i spostrzegawczy od tych wszystkich zadowolonych i szczęśliwych durniów, którzy nie widzą tej codziennej tragedii świata. Zapytuje: "Jak można być tak zaślepionym i głupim, żeby nie widzieć, że na świecie jest tyle zła?" "Jak można być tak płytkim?" Każdy szczęśliwy, czy zadowolony, wydaje mu się ograniczonym umysłowo i godnym pogardy debilem.
Ale... w ten sposób przejawia bardzo ograniczoną wizję rzeczywistości. Wykastrowaną z radości, szczęścia, pozytywnych doświadczeń i odczuć.
Czy na tym rzeczywiście polega rozszerzenie świadomości? I czy za to mam go chwalić?
POGARDA CZY POCZUCIE WYŻSZOŚCI WOBEC LUDZI SZCZĘŚLIWYCH, NIEWĄTPLIWIE DOWARTOŚCIOWUJE, ALE... ZAMYKA NA MOŻLIWOŚĆ STANIA SIĘ SZCZĘŚLIWYM I ZADOWOLONYM.
PROPONOWANA AFIRMACJA:
Zadowolenie i radość życia są dowodami mojej mądrości.