Autor Wątek: Związki i droga duchowa  (Przeczytany 133836 razy)

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 18:35:47 »
Piszę oczywiście o bezwzględnych, zagubionych kobietach. Sama prowokowałam mężczyzn i często wyraźnie emanowałam seksualnością, ale u mnie to już nie było takie jednoznaczne, te prowokacje przebijały się przez moją wrażliwą stronę ale nie stanowiły wcale dużej części mojej osobowości. Miałam za to bardzo toksyczną „przyjaciółkę” która takie hardkorowe mechanizmy miała i pamiętam jaką klęską był każdy jej związek.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 18:14:32 »
Wypowiedź Sebastiana odebrałam pozytywnie, określenie „dobra/y w łóżku” nie musi być złym określeniem, to jak „świetna/y w łóżku”, co można interpretować jako: „ta kobieta jest świetną, czułą, kochającą kochanką”, brzmi lepiej a oznacza przecież to samo. Z resztą jeśli komuś do tematu wywala to znajdzie jakieś słówko do którego łatwo się przyczepić.

Kobiety emanujące prowokacyjną kobiecością i seksualnością to też często skrzywdzone, zakompleksione,  tęskniące do miłości dziewczynki, które nie potrafią po miłość  sięgać wprost, więc zakładają maskę kuszącej uwodzicielki po to by uszczknąć choć trochę męskiej miłości, wmawiając sobie  że na prawdziwą miłość nie zasługują. Moim zdaniem kobieta która prowokuje mężczyzn i tylko w tym widzi sens działania, jest kobietą z problemami i jeśli mężczyzna pragnie w seksie/ związku czegoś więcej – jakichś dużo głębszych uczuć, spokoju czy zrozumienia, to z rozemocjonowaną kobietą która nie wie czego chce, nie będzie tego miał,a przynajmniej nie w takim stopniu w jakim by tego chciał.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 17:38:30 »
Trza wyczuc i wyposrodkowac. Bab babie nierowna. Faceci to samo.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 15:49:17 »
dobry czy dobra w łóżku..
Ja na szczęście nie mam z tym złych skojarzeń. Dla mnie to cecha, taka jak np. że ktoś jest dobry w nagrywaniu muzyki, ktoś jest dobry w pieczeniu chleba, a ktoś jest dobry w łóżku. Zdziwiło mnie nawet że ktoś może to odbierać w negatywny sposób.
Sam bym tego raczej żadnej kobiecie nie powiedział bo jakoś nie widze w tym żadnego sensu. Lepiej powiedzieć że było mi z tobą wspaniale czy coś w tym stylu. Napewno wielu mężczyznom by sie podobało jak by im dziewczyna powiedziała że jest dobry w łóżku.

Też zauważyłem coś podobnego ostatnio co napisał Sebastian Osuch. Jak za dużo mówiłem z dziewczyną o tym jak jest fajnie, dobrze i wszystko to co czułem, to faktycznie to psuło ten fajny stan w relacji, było tak... mdło. Najlepiej stawiać rzeczy po środku. Co jakiś czas czymś sie podzielić z partnerem, wtedy to podsyca, zamiast gasić

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 14:22:10 »
Poznałem jakiś czas temu kobietę, w której towarzystwie czułem sie wspaniale, jak nigdy z nikim wcześniej. Zacząłem to mocno przeżywać, i bardzo chcieć sie z nią tym podzielić. Im dłużej dawałem jej do zrozumienia jak wspaniałe sie przy niej czuje, tym bardziej psuło to harmonię i tworzyło blokady. Ta relacja sprawiła ze stałem sie introwertykiem, i uważam ze jeśli jest jakaś harmonia to lepiej ją zaakceptować jako naturalna zamiast podkreślać i doceniać. To daje więcej przestrzeni do tego żeby sie dobrze razem bawić. Sam wolałbym wyluzowana partnerkę, zamiast takiej która mnie zapewnia o mojej męskości, bo te zapewnienia nie są mi do niczego potrzebne

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 14:06:24 »
Niby tak ale kazda kobieta pragnie, aby jej partner czasem dal jej do zrozumienia, ze jest wyjatkowa. To zupelnie tak samo, jak facet chce byc czasem doceniony przez kobiete za swoja meskosc. I nie ma w tym nic zlego ani ze jest cos do przepracowania. To jest po prostu naturalna cecha (jesli nie jest wyolbrzymiona do rangi czegos, co jest niezbedne zeby w ogole nawiazac jakas intymna wiez z druga osoba).

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 14:01:18 »
Zed1

W takim razie pójdę Ci na rękę. Uważam, ze kobiety nie musza emanowac seksem i uwodzić, żeby być WSPANIAŁE w łóżku :))) jeszcze lepiej. Choć to słowo kojarzy mi sie z brakiem pokory i slodzeniem na siłe, może po to żeby ukryć niska samoocene? Kobieta dobra w łóżku wie ze jest dobra, bo zna siebie i nie trzeba wysubtelniac dla niej pozytywnych słów.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 13:15:50 »
Mam przyjaciółkę, która rozwija sie duchowo, a ląduje w łóżku z nieprzytomnymi, ćpajacymi facetami i potem skarży mi sie za chłonie cała ich nieprzytomnosc. Ona, niepalaca, niepijaca, wegetarianka. Mówi ze to tak jakby łamała wszystkie swoje zasady i nie ma pojęcia dlaczego tak się dzieje. Ja sam widzę jak wabi i ekscytuje sie seksem, bez względu na jakość energetyczna. Takie wzorce musza być głęboko wszyte

No ja aż takiego hardcora nie miałam, ale mechanizm ten sam. Przypominam sobie, jak byłam w związku, gdzie facet nie palił i niewiele pił. I na oko wyglądał na przytomnego (pewnie nie byłam w stanie wtedy tego ocenic, bo to było długo przed tym jak zaczęłam sie rozwijac duchowo), ale w seksie wychodziły takie nieprzytomności, że sam się sobie dziwił. A u mnie wychodził ten sam mechanizm jak u twojej koleżanki - zbieranie całego syfu i nieprzytomności od faceta. No i facet zadowolony, a ja musiałam się zbierać energetycznie.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 12:55:27 »
Tylko dla kobiet, a dla mężczyzn to już nie jest? White knighting much?:P

Co ma wspólnego bycie dobrym w łóżku z oczekiwaniem czułości od partnera?
Ano dla większości ludzi, nic. Ale są ludzie którzy przeciwstawiają je sobie, jak w tym co napisałeś. Nie żebym był jakimś playboyem, ale z własnego doświadczenia zauważyłem że kobiety* które jeżą się na zwrot "dobry w łóżku" zazwyczaj, cóż, dobre w łóżku nie są. Dlaczego? Bo uważają swój seks za coś co może być czyste albo nieczyste, więc kontrolują siebie i partnera, aby wpasować się w swoje normy.
Czyli nadal biorą udział w kulturalnej obsesji seksem i hiperseksualizacji. Tylko tym razem jako buntownicy.

Podczas gdy zdrowe podejście do seksu to po prostu robienie tego, co się chce, wspólnie z partnerem :)

--
* Tak, to jest seksistowskie. Stosuję silną politykę dyskryminacji na tle płci odnośnie swoich doświadczeń seksualnych :P

Bo tak jak mowi Witek, trzeba odroznic skojarzenia. Tylko mowiac wprost o kobiecie ze jest ,,dobra w lozku" raczej wiekszosc kobiet (i ludzi) skojarzy to z szowinizmem w stosunku do nich niz lezac z kobieta w lozku i mowiac do niej to samo tylko np. nieco subtelniejszym jezykiem (np. jestes wspaniala w lozku). Rozumiesz? :). Chodzi o pewnego rodzaju subtelnosc i umiejetnosc wywarzenia, kiedy mozna takie cos powiedziec do kobiety.

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 12:51:49 »
Lynd
Kamien z serca, przytakuje. Rozwinales mój punkt widzenia

Lilloile
Mam przyjaciółkę, która rozwija sie duchowo, a ląduje w łóżku z nieprzytomnymi, ćpajacymi facetami i potem skarży mi sie za chłonie cała ich nieprzytomnosc. Ona, niepalaca, niepijaca, wegetarianka. Mówi ze to tak jakby łamała wszystkie swoje zasady i nie ma pojęcia dlaczego tak sie dzieje. Ja sam widzę jak wabi i ekscytuje sie seksem, bez względu na jakość energetyczna. Takie wzorce musza być głęboko wszyte

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-25, 12:05:15 »
Tylko dla kobiet, a dla mężczyzn to już nie jest? White knighting much?:P

Co ma wspólnego bycie dobrym w łóżku z oczekiwaniem czułości od partnera?
Ano dla większości ludzi, nic. Ale są ludzie którzy przeciwstawiają je sobie, jak w tym co napisałeś. Nie żebym był jakimś playboyem, ale z własnego doświadczenia zauważyłem że kobiety* które jeżą się na zwrot "dobry w łóżku" zazwyczaj, cóż, dobre w łóżku nie są. Dlaczego? Bo uważają swój seks za coś co może być czyste albo nieczyste, więc kontrolują siebie i partnera, aby wpasować się w swoje normy.
Czyli nadal biorą udział w kulturalnej obsesji seksem i hiperseksualizacji. Tylko tym razem jako buntownicy.

Podczas gdy zdrowe podejście do seksu to po prostu robienie tego, co się chce, wspólnie z partnerem :)

--
* Tak, to jest seksistowskie. Stosuję silną politykę dyskryminacji na tle płci odnośnie swoich doświadczeń seksualnych :P

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-08-25, 11:52:52 »
Trzeba oddzielic skojarzenia od tresci jesli chce sie zrozumiec autora wypowiedzi - i zrozumiec jego skojarzenia. Mysle ze nie jest uczciwie oceniac kogos bez tego, bo na podstawie swoich skojarzen (a nie poznania drugiej osoby i tego co mysli) mozna kogos zaszufladkowac a potem nieadekwatnie oceniac - bogu ducha winną osobe. Mozna tez nie utozsamiac siebie, rowniez poprzez innych, z wypowiedzia Seby :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 10:38:51 »
Też nie uważam aby określenie "dobry w łóżku" dla jakiejkolwiek płci było szowinistyczne. Ot jest to ktoś otwarty na przyjemność swoją i partnera, który dobrze czuje się ze sobą, lubi seks i zabawę w nim. Tylko i aż tyle.

Lynd, ty chyba w ogole nie czaisz ze zwrot ,,dobra w lozku" dla kobiety pragnacej czulosci od partnera jest conajmiej ublizajace i podmiotowe.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 10:36:18 »
Niedawno pisalem o odpuszczeniu uwodzenia. Od kiedy odpuscilem uwodzenie dochodze do roznych wnioskow. Po pierwsze, kobiety zeby byc dobre w lozku, niekoniecznie musza emanowac uwodzicielska energia na kilometr. Skromne dziewczyny tez sa swietnymi kochankami. Przestalo mnie ciagnac do okreslonego typu kobiet (emanujacych energia ktora ma korzenie we wcieleniach prostytutek, lub dalej). Po drugie, razem z odpuszczeniem uwodzenia, i presji na to zeby byc w stanie to robic, odpuscilo mi wiele duchowych aspiracji - tak jakby to poziom urzeczywistnienia duchowego, mial mi pomagac w uwodzeniu, haha, teraz mi sie wszystko sklada w calosc:) Po trzecie - w temacie seksu, mam wrazenie jakbym sie cofal, wiedzial coraz mniej, stawal sie wtornym prawiczkiem, a na dnie tego kierunku znajduje sie cecha zwana niewinnoscia, co bardzo mi sie podoba.

Fajnie, że to napisałeś i podzieliłeś się swoimi doświadczeniem. Wg mnie to ważny temat i warto go poruszać.
Ja jakiś czas temu uwalniałam się od wzorców wabienia. Zwłaszcza wabienia "nieharmonijnych i mało przytomnych osobników". Długo to trwało, zanim je sobie uświadomiłam. Okropne wzorce. Sporo pomieszania mi robiły, bo świadomie to nie chciałam nikogo wabić czy uwodzić, ale za każdym razem gdy ubrałam się bardziej kobieco, czy np umalowałam usta szminką - włączały mi się jakieś mechanizmy, na poziomie energetycznym, poza moją świadomością.
Wkurzało mnie to i generowało u mnie dużo poczucia winy, pomieszania i wstydu za to, ze je mam. Przez te wzorce raczej unikałam męskiego towarzystwa i nie mogłam się czuć swobodnie w towarzystwie mężczyzn. Nie wiem czy uwolniłam się od tego na 100%, ale zachęciłeś mnie do tego, żeby jeszcze raz przyjrzeć się temu i uwolnić się od tego do końca :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-24, 23:17:43 »
Po pierwsze - można dyskutować i wymieniać poglądy, nie osądzając. A juz w ogóle nie ubliżając.

Zacytowałam tylko twoje słowa "bez dodatkowych problemów" ( bez tego dodatku  "bez dodatkowych problemów W ŁÓŻKU :))  ),
 zeby zwrócić  na nie uwagę.
 Ruszyło ? ;)

 I nie wnioskuj tak pochopnie, pls ;)