Autor Wątek: Pragnienia vs Boski Plan Stworzenia  (Przeczytany 39031 razy)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-23, 23:46:14 »
Może zrób tekst skojarzeń.

Do tego jeszcze, mężczyźni często tak się zachowują, kiedy ich partnerka jest piękna. Bo przecież niejednemu się spodoba i może ją porwać :)
 

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-23, 23:20:55 »
Mateusz
Nie wiem. W tym życiu nie miałam takich doświadczeń,  a nie mam niestety pamięci poprzednich wcielen i pojęcia nie mam,  czy Twoje przeczucia są prawdziwe. Ale moja karma z męzczyznami ogólnie jest raczej kiepska i tam się moze kryć wiele rzeczy

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-23, 23:16:07 »
Indra
Tak sobie pomyslałem skąd ten defetyzm, bezsilność. Może on ma związek z mężczyznami. Czy nie miałaś takich relacji z niektórymi dawnymi partnerami, którzy cie tak ograniczali czy wręcz całkowicie zniewalali, żebyś sama nic nie mogła i była całkowicie zależna od nich.
Coś mi się kojarzą jakieś zwyczaje wśród starożytnych ludów w Ameryce Płn.
Nie wiem bo nie znam tamtej historii; jak coś z tego czujesz, to może poczytaj gdzieś na ten temat.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-23, 23:01:14 »
Mateusz
Dziękuje Ci. Świadomość tego jest teraz dla mnie bardzo ważna. Mam niestety skłonnośc do wiary w fatum,  karmę,  jak zwał tak zwał. Chodzi o pewnego rodzaju defetyzm i fatalizm i poczucie bezsilnosci,  poczucie,  że nic ode mnie nie zależy,  że niczego nie mogę zrobić ani zmienic. Mogę tylko radzić sobie jakoś z tym,  co mi się wali na głowę. Dobrze,  że choć tutaj ktoś mi czasem przypomni,  że jednak istnieje możliwośc zmiany.
Ja cały czas proszę Boga o uwolnienie mnoe od karmy i skutków ciężkich decyzji,  jakie widać dawno temu podjęłam w ograniczonym stanie świadomości. Chciałabym to wreszcie odwrócic.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-23, 22:44:26 »
Magic
Cytuj
Jesli jest...... to w takim razie nie nagazuje sie i tak w plan i niczego nie zmieni raczej bo ludzie na calym swiecie czasami znajduja sie w fatalnym polozeniu do tego stopnia, ze slowa tego nie wypowiedza a Bog raczej pozwala im przezywac swoja ;lekcje w spokoju. Czy mozemy zalozyc, ze jedni sa wybrani a bardziej kochani niz inni? Bo w takim razie to bardzo stronnicze podejscie..... ze nie wspomne o niezrozumialym dla mnie faworyzowaniu syna marnotrawnego.
Wiec znowu - plan czy wolna wola?
Ludzie mają wolną wolę, intencje, pragnienia, uzależnienia, bagaż doświadczeń, preferencje i wiele innych rzeczy, którymi sie kierują w życiu. Mają różne potrzeby, coś chcą sobie udowodnić, podoświadczać, dlaczego więc Bóg miałby ich uszczęśliwiać na siłę. Dlaczego miały się angażować skoro go nie proszą.
« Ostatnia zmiana: 2013-08-23, 22:47:01 wysłana przez Mateusz »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-23, 22:29:11 »
Indra
Cytuj
« dnia: 2013-08-23, 08:50:36
ostatnio prześladuje mnie jakby poczucie determinizmu,  ze pewne wybory juz zostaly dokonane i teraz pozostało mi jedynie mierzenie się z ich skutkami,  ale zmienic ich nie mogę.
A jednak bardzo bym chciała je zmienic

Praca z rozwojem duchowym daje nam takie możliwości, jak żadna inna dziedzina rozwoju tak że można powiedzieć, że dzieją się rzeczy niemożliwe.
To nie są jakieś zmiany kosmetyczne, to nie jest złagodzenie problemu, pogodzenie się, że tak już jest.... W rozwoju zmiany mogą być tak wielkie, że ma się wrażenie, iż wszystko coraz bardziej zależy od nas samych. Otrzymuje się coraz większe możliwości. Jeśli pracuje się nad wzorcami to tym samym uzdrawia się karmę a tym samym przekracza się plan karmiczny czy modyfikuje. Ten plan karmiczny jest w Twoich rękach, masz możliwości i moc zmieniania go. To nie jest klatka, w której człowiek się szamoce nie mogąc wyjść.
A właśnie do usuwania negatywnej karmy najlepiej odwoływać się do Boga.

Magic

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-23, 21:23:17 »
To teraz wypadaloby zdefiniowac pojecie Boga ;) Jesli jest to wersja chrzescijanska - to faktycznie mozemy mowic o Ojcu Niebieskim w gorze. Jesli nie to o energii wszystko wypelniajacej i bedacej wszedzie dookola, ze o organizacji swiata duchowego nie wspomne bo nie mam odwagi nad tym dywagowac. Jesli opcja nr 2 obowiazuje, to Indra nie musi sie niczego obawiac a tylko poprzez rozumienie, ze zadnego Ojca wyzej nie ma, wszystko co osiaga moze byc wytlumaczone jej droga wlasnej energii i jej jakosci (albo Aniola Stroza). Jesli jest...... to w takim razie nie nagazuje sie i tak w plan i niczego nie zmieni raczej bo ludzie na calym swiecie czasami znajduja sie w fatalnym polozeniu do tego stopnia, ze slowa tego nie wypowiedza a Bog raczej pozwala im przezywac swoja ;lekcje w spokoju. Czy mozemy zalozyc, ze jedni sa wybrani a bardziej kochani niz inni? Bo w takim razie to bardzo stronnicze podejscie..... ze nie wspomne o niezrozumialym dla mnie faworyzowaniu syna marnotrawnego.
Wiec znowu - plan czy wolna wola? :D

Wybory zostały dokonane w tym sensie i poprzez to że urodziłaś się w danej rodzinie i nabrałaś tam pewnych wzorców. Dzieciństwo to skutek i efekt karmy oraz wyboru dokonanego przez duszę.
 W dorosłym życiu sami stwarzamy nową karmę i całkowicie odpowiadamy za to co nas spotyka. I w dorosłym życiu mamy szansę zmienić prawie wszystko, poza rzeczami niemożliwymi gdy ktoś się urodził np kaleką.
I to mnie zastanawia, bo przeciez to dziecinstwo ksztaltuje nasze dorosle zycie, wybory i droge jaka pojdziemy a skoro juz jest "skazone grzechem pierworodnym" czyli lekcja z jaka przyszlismy, to ile nasze dorosle wybory sa warte i na ile prawdziwe? To bardzo zaweza ilosc rzeczy jakie teoretycznie faktycznie zmienimy bo jestesmy juz od pokwitania uwarunkowani i napelnieni traumami....
« Ostatnia zmiana: 2013-08-23, 21:29:07 wysłana przez Magic »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-08-23, 10:05:52 »
Mnie chodziło o coś innego. O zaprzestanie traktowania go jako rodzica.
Ale byc może trzymają cię jakieś silne wzorce, czy lęki i takie rozłączanie się ze swoimi wyobrażeniami o Bogu może być dla ciebie niebezpieczne, bo to się kojarzy z utratą rodzica.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-23, 09:51:30 »
Akurat Boga ze swojego zycia na pewno nie wykreślę. Już podejmowałam tego typu próbu i bardzo zle się to dla mnie konczyło. Moze i jest tak,  ze Go traktuję jak zastępczego rodzica,  ale uwazam,  ze na razie to jest w porządku,  bo jestem na takim etapie,  że potrzebuję jeszcze prowadzenia i wsparcia. I to jest ok.
Co nie znaczy,  że nie stanę się wkrótce w pelni samodzielna.
Bóg kocha i wspiera. Nie ma dla nas nic bardziej naturalnego,  niż Jego miłosc,  a ona kocha madrze,  nie odbiera nam samodzielności.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-08-23, 09:42:24 »
Ja bym ci też doradzała zaprzestania zwracania się do Boga i w ogóle wykreślenia go ze swojego życia, ponieważ ty traktujesz go jako zastępczego rodzica, co uniemożliwia ci bycie dorosłą i odpowiedzialną za siebie.
Taki opiekuńczy Bóg stawia cię w roli wiecznego dziecka.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-23, 09:03:29 »
Dziękuję. Niby swiadomie to wiedziałam,  ale chyba potrzebowałam,  żeby ktoś mi to wprost powiedział. Dzięki wielkie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-08-23, 09:00:13 »
Wybory zostały dokonane w tym sensie i poprzez to że urodziłaś się w danej rodzinie i nabrałaś tam pewnych wzorców. Dzieciństwo to skutek i efekt karmy oraz wyboru dokonanego przez duszę.
 W dorosłym życiu sami stwarzamy nową karmę i całkowicie odpowiadamy za to co nas spotyka. I w dorosłym życiu mamy szansę zmienić prawie wszystko, poza rzeczami niemożliwymi gdy ktoś się urodził np kaleką.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-23, 08:50:36 »
Inga
Bardzo trafna uwaga. Owszem,  ostatnio prześladuje mnie jakby poczucie determinizmu,  ze pewne wybory juz zostaly dokonane i teraz pozostało mi jedynie mierzenie się z ich skutkami,  ale zmienic ich nie mogę.
A jednak bardzo bym chciała je zmienic

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-08-23, 08:27:11 »
Indra
Ja widzę że u ciebie ciągle powtarza się jeden problem czyli wiara że twoje życie nie zależy od ciebie tylko od kogoś innego. Wczesniej ciagle odwoływałaś się do Boga i wierzyłaś że to on sprawia to co cię spotyka a teraz znów boisz się że wszystko zależy od duszy a ty nie masz na to wpływu, bo wszystko jest już ustalone.
To wszystko są lęki, które warto poczuć i je sobie uświadomić. Ale trzeba do tego podejść z wiedzą że wszystko bez wyjątku zależy tylko od ciebie i że to ty masz całkowitą władzę nad swoim życiem.
Tylko wtedy można kierowć swoim życiem gdy się weźmie za nie całkowitą odpowiedzialność.

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-23, 08:20:35 »
Wnioskuję, że Tobie chodzi o to, że są „te policzki” „jest ta krzywda” i nikt nie rozumie, że to od swoich własnych intencji i jeżeli się dogłębnie w nie nie wejdzie, nie pojmie, nie zmieni, to farsa krzywdzenia siebie samego trwa i jest widziana jako te lekcje z zewnątrz, bo mając intencje w energiach realizacja następuje w odgrywaniu się tego w bieżącym polu życia. I tak mając intencje „ograniczania się z powodu skrzywdzenia kiedyś innych” , teraz prowokuje się intencją w energiach innych do ograniczania i krzywdzenia delikwenta co te intencje w sobie posiada.. I czy w takim wypadku nauki: nadstaw drugi policzek, akceptuj wszystkie zło, ciesz sie z policzka - w domyśle: bo dzieki niemu wreszcie zrozumiesz co czynisz – są złe, nieadekwatne do całokształtu? Dopóki ktoś nie ma świadomości tego , może mieć rzeczywiście problem z „niewidoczną” sprawiedliwością energetyczną.  Oświecenie to tak jakby zgoda na siebie i swoje energie , całkowita akceptacja aż do pierwotnej czystosci i nie-intencjonalności. Z tym, że jak można sie o tym przekonać walcząc z własnymi wytoczonymi intencjami energiami ? Patrząc od tej strony wszyscy nauczyciele mają tą samą racje , a ostatecznie dowiadujemy się, że świadomość jest jedna dla wszystkich i z niej wypływa wszystko, więc iluzorycznośc walki z bliźnim staje się zrozumiała, bo to jakby walka miedzy ręką a nogą własnego organizmu ;) niby robią co innego, a jednak robią to w imieniu własnej jedni, która ma swój plan i gdzieś zmierza..