Autor Wątek: Wpływ relacji z matką na życie  (Przeczytany 10625 razy)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-01, 15:39:42 »
Darek Loga,
Między innymi o odcinaniu pępowiny, realnym i symbolicznym.
W tym lęku przed samodzielnością.

https://www.youtube.com/watch?v=un7p8YYuqpI

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-31, 01:01:20 »
I od Olgi cd

Cytuj

4.Do wszystkich osób które maja problem z byciem w trójkącie wzajemnych manipulacji:

-pamietajcie ze nie musicie pomagać, nic nie musicie. jedyna wasza powinność to dbanie o siebie.

-jedyne osoby za które trzeba brać odpowiedzialność to wwłasne małe dzieci, 

Pogrubienia moje :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-30, 22:36:03 »
Cytat Olgi, podkreślenia moje :)

-  Bóg działa tam, gdzie jest przestrzeń, pozwólcie mu na to,   tej wewnętrznej boskiej części w każdym z nas, by rozkwitała, nie hamujcie jej, bo będziecie cierpieć

-jesteście w porządku z tym, ze wychodzicie z koła manipulacji-  Bóg wspiera właściwe wybory, a w niewłaściwych go nie ma.  :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-30, 15:02:40 »
Ważny dla mnie - i myślę, że nie tylko dla mnie - cytat z postu Olgi, który w całości jest poniżej,
Cytuj
3. Współuzaleznione osoby od swoich rodziców alkoholików/zaburzonych psychicznie, emocjonalnie/narkomanów/kleptomanów/pedofili/cokolwiek innego odbiegajacego od normy zdrowego w pełni dzieciństwa musza zdawać sobie sprawę z tego, ze ich rodzice są przedoskonalymi manipulatorami. Wiedzą czego chcą, wiedzą jak to uzyskać. Wiedza co powiedzieć by dostać to czego chcą. i wiedzą ze jesli jestes ich ofiarą- to to dostaną, a reszte odrzucą i jeszcze cie zgnoją w najgorszym wypadku. Tak łatwo spaść z pomagania innym w role ofiary. tak latwo tym dzie iom uznać ze ludzie to zło i ze jest sie samotnym, niekochanym, niezrozumianym i popaść w depresję.

4.Do wszystkich osób które maja problem z byciem w trujkącie wzajemnych manipulacji:
-pamietajcie ze nie musicie pomagać, nic nie musicie. jedyna wasza powinność to dbanie o siebie.
-jedyne osoby za które trzeba brać odpowiedzialność to wlasne małe dzieci, osoby z silnym inwalidztwem, osoby nieprzystosowane psychicznie do samodzielnego zycia[ np autyzm]
-każde robienie czegoś czego w głębi duszy sie nie chce robić jest wielkim oddaleniem sie od siebie, od szczęścia, od rozwoju, od boga
-nie musicie pomagac innym, kontrolować cudzego życia w obawie ze jak tego nie zrobicie to wasze się sypnie.
-Bóg działa tam, gdzie jest przestrzeń, pozwulcie mu na to, tej wewnętrznej boskiej części w każdym z nas, by rozkwitała, nie chamujcie jej, bo będziecie cierpieć
-jesteście w porządku z tym, ze wychodzicie z koła manipulacji- bóg wspiera właściwe wybory, a w niewłaściwych go nie ma, wiec nie dajecie sobie mozliwości na poprawę.
-dajcie zyć sobie w szczęściu i wolności, zwracając ją innym. Inni też powinni nauczyć sie odpowiedzialności za swoje czyny, za swoje zycie i energię
 
Easier said than done,
ale od czegoś trzeba zacząć :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-04, 17:39:56 »
Tak, jeśli będzie potrzebowała to przyjdzie, ale musi czuć się niekontrolowana:)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-04, 17:36:25 »
Dzieki Ola za odpowiedz.Jak wspomnialam chce byc wyrozumiala i nowoczesna mama....ale zeby mi potem nie zarzuciła, że nie miałam czasu dla niej i nie interesowałam sie nią.  U nas s domu sie jednak wiecej opowiadało i dyskutowalo o wszystkim. Mam teraz taki kontakt z moim obecnym mezem, ale córka nieraz wydaje mi sie obca i niedostepna. Jednak wierze, ze tak jest dobrze i jesli bedzie chciala to przyjdzie do mnie. Pewnosci nie ma nigdy i staram sie tak jak piszesz być na luzie. Maz nieraz jeczy, ze za malo sie przejmuję, ale ja robie swoje.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-04, 14:17:16 »
Jola, odpręż się w kontakcie z córką:)

Nie mam dzieci, nie jestem mgr psychologii, ale uczę się obserwując i chce napisać ci że mozesz zrezygnować z nad opiekunczością wobec córki która jest już w wieku gdy odpowiada sama za siebie. Jeśli nie umie to dlatego bo bo byłaś w jej młodym wieku napięta i zbyt przejęta swoją rolą i przejełaś odpowiedzialność na siebie za nieodpowiedzialne jeszcze dziecko i nie puściłas tego w odpowiednim czasie. Gdy tymczasem chodzi o branie odpowiedzialności- tak- ale z jednoczesnym nauczaniem dziecka niezalezności, odpowiedzialności za soiebie. Tutaj trzeba też i SIEBIE tego nauczyć:) W pewnym wieku dziecka zacząc zrzucac z siebie odpowiedzialność za myśli, uczucia, emocje dziecka. Bo nie ty już za nie odpowiadasz tylko córka. Odpowiedz sobie na pytanie, co sie stanie gdy przestaniesz zadreczac sie pytaniami czy wystarczająco duzo dajesz córce? podpowiem:
Wyjdziesz z roli, zrzucisz z siebie odpowiedzialność za emocje córki. Wiele mam, w tym moja, bardzo źle się czuje gdy mówi sie im: przestań niańczyć. Mówią: jak to, przeciez to moja córka/syn, zawsze bede sie troszczyć i martwić o nią/niego. Wydaje sie to być takie altruistyczne, ale czy napewno? czym jest nadmierne pomaganie komuś, czy jest to napewno pomaganiem? Co realnie dziecko ma z takiej pomocy? ja np nie mialam nic poza uzaleznieniem od matki i chęcią pomocy jej w puszczeniu uzależnienia ode mnie. Czym to skutkuje w zyciu dorosłych dzieci? Tym że zamiast działać pozytywnie w relacjach, sa wyuczone okreslonych reakcji na bliskie osoby, wkurzaja sie na bliskie osoby, z rozpędu czesto bez powodu sa agresywne bo maja dosyc nieuświadomionego przytłoczenia energią rodzica w dzieciństwie.
Im bardziej bedziesz prubowała córci pomuc w okresie gdy ona sie buntuje[ czyli ok 16,17, 18 lat]- tym wiecej bedziecie musiały w przyszłości spędzic czasu na uzdrawianie wzajemnej relacji Jolu. Moja mama bylaby moim wielkim przyjacielem, gdyby 20 lat temu dała mi wolność. Ale nie taką: ok rób co chcesz a w środku bunt i strach na tą myśl, i kontrola kazdego kroku mimo wszystko, chocby przez obserwację. Tylko taką: czuje sie dobrze z tym ze dorastasz i kształtujesz swuj światopogląd, pamietaj ze masz we mnie od teraz przyjaciela, okres mamowania i brania odpowiedzialności za ciebie skończył się, teraz jestem twoim przyjacielem, zawsze chętnie ci pomoge jesli będziesz chciała odemnie pomocy:) taka postawa daje wam obu wolność i przestrzeń BEZ NAPIĘĆ twoich ani jej. I tylko wtedy dzieci naprawde przychodza dfo rodziców, czuja się akceptowane, nie boja się ich, nie kojarza ich z więzieniem, nie czują ze sa odpwiedzialne za rodziców.Bo trzęszący portkami o dziecko rodzic- to rodzic nie odpowiedzialny za siebie i uczący tego dziecko.:)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-04, 12:47:59 »
Olga to pomocne co napisalas ;)
Staram sie dawac duzo wolnosci mojej corce ....nieraz ma to przykre konsekwencje...ale uczymy sie przelamywac stereotypy. Ciagle zadaje sobie pytania:....ona potrzebuje wolnosci czy wsparcia? czuje sie wystarczajaco akceptowana i kochana?...nie ma przeswiadczenia, ze ja zaniedbuje, radzi sobie dobrze ze swoimi problemami?

Musze ja wypytywac o wiecej, czy zajac sie soba? Nie przegapiam czegos?, jestem wtedy dla niej kiedy mnie potrzebuje, czy raczej zbyt chlodno do niej podchodze? Nieraz kiedy ja pytam odpowiada: wszystko w porzadku !
Coz chyba na razie nie dowiem sie zbyt wiele...ona dojrzewa i buntuje sie, zamyka sie troche w sobie itd. Mysle, ze jest ogolnie ok! albo dowiem sie potem gdzie nawalilam jako matka....ale no coz takie zycie kazdy ma prawo popelniac bledy...ha ha

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-07-03, 21:08:36 »
Klasyka dramatycznego trójkąta, czyli układ ofiara/prześladowca/wybawiciel we współuzależnieniu.
Może się komuś przyda, bo z rodzicami lub bliskimi relacjami [ a czesto i z kazdym jako podstawowy schemat reakcji] jest to częste.

1. W zaburzonych rodzinach dzieci uczą się określonego reagowania na rodziców które potem przenoszą na innych. Dzieci zazwyczaj przebywaja głównie w roli ofiary. W wieku ok 7 lat, od tego wieku, moga wchodzić w rolę wybawiciela a rodzicew rolę i ofiary i wybawiciela i prześladowcy. W kolejnym etapie doroslości, związanym z dojrzałością plciową, dzieci ucza się roli prześladowcy swoich rodziców i relacji. od tego momentu te 3 role  zmieniaja się nieustannie toczac koło tych samych zdarzeń- puki się go nieprzetnie uwolnieniem od uzaleznienia od rodziców/osób ktore "potrzebuja pomocy i wsparcia"

2. Dorosłe dziecko współuzależnione od mamy,taty, bez względu na wiek, najpierw prubuje ratowac rodzica, pomagać mu jak tylko się da, poświecać swuj czas i energię- czyli wchodzi w rolę wybawcy. Potem, gdy nie ma efektów tego poświecania się- w rolę prześladowcy [ zionie złością, puszcza blokowaną agresję, wyrzywa się na tyle na ile jest nauczone]. Nastepnie jest zjazd w dół i wejście w role ofiary a rodzic przyjmuje rolę prześladowcy ofiary.

3. Współuzaleznione osoby od swoich rodziców alkoholików/zaburzonych psychicznie, emocjonalnie/narkomanów/kleptomanów/pedofili/cokolwiek innego odbiegajacego od normy zdrowego w pełni dzieciństwa musza zdawać sobie sprawę z tego, ze ich rodzice są przedoskonalymi manipulatorami. Wiedzą czego chcą, wiedzą jak to uzyskać. Wiedza co powiedzieć by dostać to czego chcą. i wiedzą ze jesli jestes ich ofiarą- to to dostaną, a reszte odrzucą i jeszcze cie zgnoją w najgorszym wypadku. Tak łatwo spaść z pomagania innym w role ofiary. tak latwo tym dzie iom uznać ze ludzie to zło i ze jest sie samotnym, niekochanym, niezrozumianym i popaść w depresję.

4.Do wszystkich osób które maja problem z byciem w trujkącie wzajemnych manipulacji:
-pamietajcie ze nie musicie pomagać, nic nie musicie. jedyna wasza powinność to dbanie o siebie.
-jedyne osoby za które trzeba brać odpowiedzialność to wlasne małe dzieci, osoby z silnym inwalidztwem, osoby nieprzystosowane psychicznie do samodzielnego zycia[ np autyzm]
-każde robienie czegoś czego w głębi duszy sie nie chce robić jest wielkim oddaleniem sie od siebie, od szczęścia, od rozwoju, od boga
-nie musicie pomagac innym, kontrolować cudzego życia w obawie ze jak tego nie zrobicie to wasze się sypnie.
-Bóg działa tam, gdzie jest przestrzeń, pozwulcie mu na to, tej wewnętrznej boskiej części w każdym z nas, by rozkwitała, nie chamujcie jej, bo będziecie cierpieć
-jesteście w porządku z tym, ze wychodzicie z koła manipulacji- bóg wspiera właściwe wybory, a w niewłaściwych go nie ma, wiec nie dajecie sobie mozliwości na poprawę.
-dajcie zyć sobie w szczęściu i wolności, zwracając ją innym. Inni też powinni nauczyć sie odpowiedzialności za swoje czyny, za swoje zycie i energię

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-03, 19:11:15 »
Kilka razy rozmawiałam z mamą i ani razu nie powiedziala mi negatywnej wiadomosci. Wcześniej cos takiego mi mówila za każdym razem. A to znaczy że uwolnienie się od lęku przed tymi wiadomośćiami zadziałało.

Teraz mam drugie zadanie- uwolnienie się od lęku przed dawaniem jej energii. Czuję się dzisiaj okropnie po rozmowie z nią a przyczyną jest chyba poczucie winy z tego powodu że ja się zamykam przed nią bo nie chcę jej dać energii. Zamykając się na dawanie energi tworzę zasłonę między nią i mną co uniemożliwia nam  wejście w przyjazną relację i wymianę energetyczną między nami.
Próbowałam jej dać tę energię ale nie szło mi bo czegos się bardzo boję.
Oczywiśćie energia poszła ale inną nieuśwaidamianą drogą

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-22, 18:23:39 »
W dzisiejszej rozmowie mama nie opowiedziała mi żadnej negatywnej historii.
Ale ja jeszcze nie jestem pewna czy już tak będzie zawsze.
Ja po przyjeciu tamtych robaków już więcej nie myslałam o tej okropnej histori, bo ona jakby przestała dla mnie istnieć. Tak jakbym o niej zapomniała.

Mama opowiada mi takie rzeczy po to aby mnie przestraszyć i napełnić niskimi wibracjami bo wtedy łatwo ze mnie wyciągać energię.
Ja przyjęlam te robaki i zobaczyłam że one niczego mi nie zrobiły, więc nie ma się czego bać. A jeżeli się tego co idzie od mamy nie boję to mama nie widzi sensu aby mi te historie opowiadać.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-22, 16:39:23 »
Wróg to nie tylko nasze WYOBRAZENIA o jego sile.
Wróg to wróg - realnie. Trafił na ofiarę i robi z nią co chce, bo ?
Bo on tak lubi i chce , a ofiara mu na to pozwala.

Ang powiedzenie :"Never underestimate your enemy !"
W wersji łagodniejszej "Never underestimate your opponent ".

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-22, 15:58:17 »
To tak, jakby dowództwo obrony kraju zdecydowało:
"Wpuśćmy wroga wgłąb kraju i obserwujmy, jak on się zachowuje".

Nie, to działa na innej zasadzie.
Wpuśćmy wroga do kraju i zobaczmy czy było się czego bać, czy ten wróg rzeczywiście jest straszny, czy warto trwonić tyle energi na zbrojenia i na ciągłą gotowość do odparcia wroga. Bo może zamiast ciągle stać w pogotowiu na atak, można w tym czasie było zająć się czymś konstruktywnym i przyjemnym, bo ten wróg to głownie nasze wyobrażenia o jego sile.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-22, 07:00:17 »
Podobno tak jak wygląda nasza relacja z matką, tak wygląda nasza relacja ze światem.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-22, 04:22:26 »
To tak, jakby dowództwo obrony kraju zdecydowało:
"Wpuśćmy wroga wgłąb kraju i obserwujmy, jak on się zachowuje".