Autor Wątek: Wpływ relacji z matką na życie  (Przeczytany 10588 razy)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-09, 14:24:03 »
Maciejka,
wiem wiem :)) mi po prostu przyszło takie luźne skojarzenie z własną mamą, która w gruncie rzeczy nie jest taka zła ;)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-09, 13:30:05 »
Olga - ano :)

Maciejka - tak te koneksje rodzinne, które opisałaś, uświadomiły mi skąd te czasem głupie i nielogiczne postawy u mojej mamy, skądinąd inteligentnej, wykształconej i całkiem otwartej na świat kobiety. Mama była wychowywana bez ojca, przez swoja mamę (która zmarła, gdy moja mama miała 21 lat) i swoja babcię - babcię, którą była osobą "starej daty", apodyktyczną, oceniającą, ultrakatolicką panią z kresów wschodnich. Jestem zatem przekonana, ze ta moja prababcia (którą zresztą poznałam, bo zyła 96 lat) miała największy wpływ na moją mamę. Pradziadek tez był praktycznie nieobecny - szybko umarł;) Pod tym kątem patrząc, to moja mama jest jednak otwartą osobą i aż dziw, że potrafi zmieniać czasem swoje zdanie na różne tematy (choć momentami jest to dla niej bardzo trudne).

Motyw "uwiązania" matki i córki dość długo zatem występował w rodzinie.

« Ostatnia zmiana: 2013-02-09, 13:33:57 wysłana przez hydrozagadka »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-09, 13:09:22 »
"Za to powiazanie finasowe, uzależnienie poprzez długi... niestety wpływ ma realnie upierdliwy :-/"

Prawda:)
Czasem mniej znaczy więcej

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-09, 12:35:24 »
Maciejka,

Całe szczeście AŻ tak źle z moją mamą nie jest - ale trend podobny, to masz rację. Mimo to czuje, że jak uwolnię się do końca od zalezności finansowej od mamy, która została utworzona te już prawie 9 lat temu przez kupno mieszkania - to wyjmę mamie resztkę z działających haków z ręki. Możliwe, ze będzie wyciagac potem inne, nawet na pewno ("sprzedałaś mieszkanie, będziesz płacić obcym i nic nie bedziesz z tego miała"), ale nie sądzę by miały już na mnie wpływ (lub taki wpływ, jak teraz). Za to powiazanie finasowe, uzależnienie poprzez długi... niestety wpływ ma realnie upierdliwy :-/

A tak ogólnie:
Gdybym słuchała innych gderań oraz opinii mamy, to już dawno bym znów męczyła się na etacie, sfrustrowana, z jedynym celem w życiu - by dozyć do emerytury i wtedy zacząc żyć ;-) LOL
A... no i pilnie chodziła do kościółka ;)

Dziękuję bardzo i tak już trochę lat się ograniczałam przez ulegnięcie jednemu pomysłowi mamy na moje życie, jego "stabilizację", czyli to mieszkanie. Nie jestem samobójcą, zamierzam móc korzystac z życia teraz, a nie tylko skupiać się na spłacie załużenia wygenerowanej przez mieszkanie, bez którego spokojnie mogę się obejść i którego wcześniej nie chciałam. Owszem, miło mieć własny kąt, w którym człek się rządzi jak chce - ale tutaj koszty przewyższają jakokiekolwiek zyski. Wolę być mobilna, móc jeździć kiedy chcę i gdzie chcę, mieć pieniadze na rozwój firmy i różnych pomysłów, mieć spokój i bezpieczeństwo finansowe sprzyjające kreatywności, a nie poświęcać się i ograniczac tylko po to by po 20 latach wejść realnie w posiadanie mieszkania, spędzajac zycie na odmawianiu sobie. Bez sensu.

Jeśli znajdzie się w ciągu dwóch tygodni inne rozsądne rozwiązanie, o co się pomodliłam - to fajnie. Jak nie - widac najlepiej sprzedac mieszkanie i pozbyć się zadłużeń, od których zaczął się ten proces uzależniania "na dorosłe życie".

Będzie mi trochę szkoda, ale nie mam już ochoty się męczyć tak, jak przez ostatnie lata z tym problemem. Nie mam ochoty się poświecac i odmawiac sobie tego, czego rzeczywiście chcę i co mnie rzeczywiście uszczęśliwia i sprawia radość, tylko po to, by spełnić cudze wizje na temat tego, co trzeba wg nich osiagnąć w życiu (np.; własne mieszkanie, niezależnie od kosztów) ;-)



« Ostatnia zmiana: 2013-02-09, 12:46:06 wysłana przez hydrozagadka »

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2013-02-09, 11:22:03 »
święta prawda,
i jak nagle takie dorosłe dziecko trafia już w normalny świat to czuje się niczym więzień wypuszczony po x latach z zakładu karnego, przynajmniej ja tak się czułam bo niektórzy szczęsliwcy co bardziej otwarci od razu łapią wiatr w żagle , nawet się nie oglądając
Odnośnie takich mamusiek wyprowadzka jak wiemy czasem nie wystarcza , one mają jeszcze telefony ;)
i tu przypominają mi się dwie reakcje- jedna jak w tej reklamie kiedy chłopak nie mogąc słuchac klekotania mamy zostawia przy słuchawce potakującą papuge
i drugi z "Nigy w życiu" kiedy Pani "Sułkowa" dzwoni by powiedzieć swoje Bój się Boga dziecko jak Ty tak mozesz...i tra ta ta
a Stenka w ktorymś momencie mowi i tak Cię kocham mamo po czym odkłada słuchawke :)
(przy czym mi to kocham nie przeszło nigdy przez gardło, wciąż jej nienawidzę)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-02-09, 11:01:44 »
"I z doświadczenia wiem, że tacy rodzice zawsze znajdą coś czym będą dręczyć i z czym będą nad człowiekiem wisieć. Zaczyna się od codziennego: "znowu nie pozbierane zabawki", potem "odrobiłaś lekcje?", "nauka jest najważniejsza, potem reszta", "musisz znaleźć pracę", "musisz znaleźć lepszą pracę", "kiedy znajdziesz sobie kogoś, we dwoje jest łatwiej", "kiedy znajdziesz sobie kogoś lepszego od tego typa?", "powinniście mieć większe mieszkanie", "a Krzysia dzieci są taaaakie fajne i kolejne w drodze..." Oczywiście nie wszystko naraz, po kolei. Jasne, że nie dotyczy to wszystkich rodziców, ale jeżeli już dotyczy, to nie ma co liczyć,  że kiedyś będzie luz z ich strony. Tu jedynie można przepracować we własnym zakresie niezależność od ich opinii. "

Z doświadczenia wiem, że to wywołuje nerwicę i tendencje do perfekcjonizmu. Potem ciężko cokolwiek zostawić na podłodze i pozwolić sobie na luz. Dodatkowo ciągłe angażowanie uwagi dziecka, jego sił, pomysłów, na zajmowanie się cudzymi sprawami jest mocno męczące. Potem tworzy się zajebiście silne karzące superego, które nie pozwala na spełnienie podstawowych potrzeb, ponieważ pojawia się poczucie winy i niegodności. Smutne, że niektórzy wychodzą z domów wytresowani jak pies i ciągle niezadowoleni z siebie.

Maciejka

  • Wiadomości: 240
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-02-09, 10:47:59 »
carolieen,
tak dla jasności, nie opisywałam tu swojej mamy, tylko zebrałam obserwacje z różnych miejsc, moich rodziców dotyczy to na szczęście nie tak drastycznie;) Zgadza się mechanizm - jeden hak zastępowany kolejnym.  Ale ostatnio spędziłam swoje pierwsze normalne święta w życiu, do tej pory zastanawiam się na czym ten cud polegał:) Właściwie to oni mają do mnie mnóstwo tolerancji i cierpliwości, chociaż akceptacją bym tego nazwała.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-02-09, 07:55:01 »
A ja odnośnie mamy uśwaidomiłam sobie że ona ze mną nigdy nie rozmawiała, że myśmy razem nigdy nie rozmawiały.
Ona albo mówiła do mnie, albo zadawała mi pytania, albo ja jej zadawałam pytania.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-09, 04:08:40 »
Maciejka,
kurcze, tak przeczytałam tylko ten ostatni wpis i sobie pomyślałam, że mimo wszystko moja mama miała bardzo dobre podejście, nadal ma, zawsze mnie wspierała i nigdy się nie czepiała moich decyzji, pozwalała mi wybierać w życiu to co chciałam, niezależnie od tego co by to było, ważne tylko żebym się z tym dobrze czuła. Przypuszczam, że trudno jej zaakceptować moje ciągłe wyjazdy, bo ciągle się martwi czy jestem w jednym kawałku, ale wie, że to jest rzecz, bez której żyć nie mogę więc mimo wszystko jest na tak.
Sama miała okres w życiu, gdzie była bardzo szczęśliwa, uwielbiała swoją pracę - była kosmetyczką, mówiła, że dla niej to była czysta przyjemność, codzienne kontakty z ludźmi, fajne rozmowy, prezenty i spełnianie się właśnie w upiększaniu. Do tego była wegetarianką, ćwiczyła jogę i miała trochę adoratorów. Ma jeszcze te wszystkie listy od zakochanych w niej, fajnie się to czytało ;) Stąd też myślę, że ona rozumie jak ważne jest w życiu robić to co się lubi i podążać własną ścieżką, a nie przymuszać do czegoś, do czego ma się awersje. 
Szkoda tylko, że jej życie potoczyło się po niezbyt korzystnych torach i teraz ma nie za ciekawie, jednak cieszę się, że mogła tego wszystkiego doświadczyć w młodości :)

Maciejka

  • Wiadomości: 240
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-02-09, 00:46:19 »
hydrozagadka 
mam takie luźne uwagi na zasadzie mózgów i na podstawie swoich doświadczeń i obserwacji podobnej sytuacji w dalszej  rodzinie, tylko z pokolenia wyżej i identyczny układ: decyzyjna mamusia, neutralny tatuś, którego jakby nie było, dwóch starszych synów i córka. Owa mamusia, to siostra mojej babci, czyli taka jakby moja ciocia (dziś już nie żyje) i to była dość apodyktyczna, zasadnicza osoba, jakby z tej samej gliny, co Twoja mama, tylko o niebo skrajniej.  Po synach to spływało, a córka bardzo się przejmowała.  Nie wiem jak to było w szczegółach na temat podziału domowych obowiązków i wynikających z tego prób kodowania dzieciom poglądów na siebie samych, swoją wartość i znaczenie danej płci, ale ewidentnie wytworzyła się między matką, a córką silna więź emocjonalna w niefajnym znaczeniu. Po latach rządzenia córką, ta już jako dorosła, zaczęła odreagowywać wcześniejsze zastraszenie i reagować alergicznie na matkę, wybuchała na nią często wielką, niekontrolowaną (i głośną) złością. Pracowały na ten stan obie i wiele lat. Denerwowała się na matkę o rzeczy, czy czyny, które gdyby były popełnione przez kogoś innego, nawet nie zostałyby zauważone.
Ja też tak miałam od zawsze ze swoją mamą. Z tatą jako dziecko i nastolatka miała bardzo dobre układy, aż w dorosłym życiu ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zaczął mnie tak samo wnerwiać, a czasem jeszcze bardziej, potrafił i jeszcze potrafi doprowadzić mnie do absolutnego szału drobiazgami. Bo ja żadnego w moim mniemaniu niesprawiedliwego słowa nie mogę im przepuścić, moje musi być na wierzchu, muszę mieć ostatnie słowo, inaczej bym się chyba udusiła! To jak natręctwo nerwicowe - zamiast olać i robić swoje, to ja wszystko muszę skomentować, pieklę się i... robię swoje. Uważam, że statystycznie dolega to częściej kobietom. Jakby bardziej dotyka je każde słowo. Oplata się je od dziecka w sieć zależności, bo są łatwiejszym celem.
Wracając do przykładu: tamci synowie szybko założyli rodziny, wyprowadzili się, córka nigdy nikogo nie znalazła, długo mieszkała z matką, mimo że dobrze zarabiała, to dopiero w bardzo późnym wieku zdecydowała się na wynajęcie mieszkania na drugim końcu miasta. W niczym to nie pomogło, uzależnienie emocjonalne trwało aż do śmierci matki. Może wyprowadziła się za późno.
I z doświadczenia wiem, że tacy rodzice zawsze znajdą coś czym będą dręczyć i z czym będą nad człowiekiem wisieć. Zaczyna się od codziennego: "znowu nie pozbierane zabawki", potem "odrobiłaś lekcje?", "nauka jest najważniejsza, potem reszta", "musisz znaleźć pracę", "musisz znaleźć lepszą pracę", "kiedy znajdziesz sobie kogoś, we dwoje jest łatwiej", "kiedy znajdziesz sobie kogoś lepszego od tego typa?", "powinniście mieć większe mieszkanie", "a Krzysia dzieci są taaaakie fajne i kolejne w drodze..." Oczywiście nie wszystko naraz, po kolei. Jasne, że nie dotyczy to wszystkich rodziców, ale jeżeli już dotyczy, to nie ma co liczyć,  że kiedyś będzie luz z ich strony. Tu jedynie można przepracować we własnym zakresie niezależność od ich opinii.

Dlatego w kwestii sprzedaży mieszkania, spróbowałabym to rozważyć to (o ile się da) tylko na sucho, jaka opcja jest sensowniejsza tylko i wyłącznie finansowo. To tak się tylko wydaje, że coś by się ucięło, ale potem okazuje, że worek z hakami na dziecko nie ma dna. Bo rodzice często skupiają się na jednym haku naraz i wydaje się więc, że z innymi kwestiami jest luz,  że wystarczy pozbyć się tego jednego palącego problemu, który tak ich zajmuje i już będzie dobrze, ale potem okazuje, że zrobiło się jedynie w ten sposób miejsce na rozwijanie dogłębnie kolejnego tematu;)

Niemniej jednak zawsze lepiej nie mieć długów (gdziekolwiek) niż mieć.  Długi wysysają energię.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-08, 22:24:53 »
Dscorpio - w tej chwili widzę dwa wyjścia, choć najrealniejsze z obecnej perspektywy jest to, o kórym już napisałam :)

Pomodliłam się jednak i "postawiłam ultimatum" - bardziej dla samej siebie, by nabrac większej pewności co do kierunku działania :) - i jestem przekonana, ze to się wyklaruje w najbliższym czasie już konkretnie :)

"Nie mozesz zabronic innym ludziom reagowania tak jak chca wiec niespecjalnie masz inne wyjscia."

Zgadza się - wtedy jest albo wyjscie, jakie Ty wybrałeś - zerwanie kontaktów lub pozbycie się "narzędzia", poprzez które idą manipulacje, jak w moim przypadku. Pewnie częsciowe zerwanie kontaktów też nastąpi.

Co do mieszkania - nie jestem do niego specjalnie przywiązana, choc juz je polubiłam (to taki benefit po oczyszczeniu nastawienia do posiadania mieszkania w ogóle:) - kiedyś tak mi wywalały wzorce koczownicze, że mieszkanie było dla mnie najgorszym uwiązaniem;) - totez na pewno w tym punkcie intencje się dogrywały wcześniej) -  mimo to nie czuję, by sam fakt wyprowadzki akurat z niego był dla mnie jakoś trudny - bardziej niechętnie myślę o samym pakowaniu się, ogarnianiu bambetli, przeprowadzce itp


"Sam niedawno zerwalem kontakty z mama bo bylo to dla mnie najsensowniejsze. Probowalem jej na spokojnie wyjasnic, ze nie chce by obgadywala przy mnie osoby ktore lubie no ale w odpowiedzi bardzo niegrzecznie wyprosila mnie z mieszkania."

Niektórym nie da się wytłumaczyć, szkoda własnej energii, faktycznie czasem zdecydowane przecięcie jakiejś relacji, przynajmniej na jakis czas, bywa najlepszym rozwiązaniem.

"No dla mnie to wielki konfort psychiczny szczegulnie ze przepracowuje sobie wlasnie tematy zwiazane z mama no ale o tym akurat wiesz :)"

Tak, myslę, ze wiem o co chodzi z tym komfortem :)

"Swoja droga swietne zabiegi oferujesz. Naprawde wiele mi daly :)" I to mnie bardzo cieszy:) Oby tak dalej - bo Twoja praca też się przy tym liczy :))


dscorpio10

  • Wiadomości: 88
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-02-08, 20:40:20 »
Ciezka sprawa. Szkoda mieszkania no ale chyba nie masz innego wyjscia :) Nie mozesz zabronic innym ludziom reagowania tak jak chca wiec niespecjalnie masz inne wyjscia. Sam niedawno zerwalem kontakty z mama bo bylo to dla mnie najsensowniejsze. Probowalem jej na spokojnie wyjasnic, ze nie chce by obgadywala przy mnie osoby ktore lubie no ale w odpowiedzi bardzo niegrzecznie wyprosila mnie z mieszkania. No dla mnie to wielki konfort psychiczny szczegulnie ze przepracowuje sobie wlasnie tematy zwiazane z mama no ale o tym akurat wiesz :) Swoja droga swietne zabiegi oferujesz. Naprawde wiele mi daly :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-08, 16:13:14 »
Dodam tu jeszcze, że można uzdrawiac relacje itp. zarówno do mamy, jak i do posiadania mieszkania - ale jak konkretna osoba - tu: mama - działa podświadomię cały czas tak, zeby mnie uzalezniać od siebie, to najzdrowsza reakcją jest odcięcie jej tej możliwości; jako że jedynym tematem, jaki pozostał, na który mama obecnie wpływa negatywnie jest moje prosperity - sprzedaż pośredniego narzędzia manuipulowania wydaje mi sie najrozsądniejsza.

Jeśli jednak ktos uważa inaczej, np.; czuje intuicyjjnie i zdroworozsądkowo, że można zrobić też coś innego, to chętnie wysłucham :)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-02-08, 15:01:35 »
Asia
miałyśmy podobne domy. U mnie też tata nieobecny i zawsze w pracy. Natomiast mama-to jest niezła historia:D

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-02-08, 12:26:29 »
Asiu, gratuluję decyzji :)) od dawna tego chciałaś, zatem ciesze się, że decydujesz się w końcu :)