Autor Wątek: Wpływ relacji z matką na życie  (Przeczytany 10579 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-02-08, 12:06:18 »
Jest wątek - wpływ relacji z ojcem na samoocenę; Mi brakuje wpływu relacji z matką; Z Tatą generalnie mam i miałam dobre relacje, może prócz tego, że w moim dzieciństwie mało bywał w domu ;) Obecnie jest akceptujący i wspierający. Choć to mama trzyma kasę ;)

Mama zaś - choć na pewno zawsze chciała dobrze - nie dawała rady z trójka dzieci, doktoratem i domem, stąd nie była zbyt czuła, uwazna czy wspierajaca. Tata oczywiście też, skoro go nie było, bo większosć czasu wolał spędzać w pracy;

Mama dawała mi odczuć, ze jako dziewczynka, musze więcej robić w domu... bo bracia sobie poradza, znajdując sobie dziewczyny. Ja zatem się buntowałam i znielubiłam wszelkie prace domowe, odmawiając w nich udziału.
Mama mi w dzieciństwie potrafiła powiedzieć, że nie załozyli mi książeczki mieszkaniowej, bo ... jestem najmłodza i będę mieszkać z nimi, i się nimi opiekować. Teraz mama twierdzi, że to był żart, ale ja się na serio przeraziłam tej wizji.
Nie wpływało to wszystko dobrze na postrzeganie samej siebie, jako dziewczynki. Czułam, ze jestem jakoś gorsza, skoro musze więcej, albo przewiduje się dla mnie role służebne i przywiązanie do rodziców.

Miała też negatywny wpływ na moją otwartość na bliskie relacje - przez kodowanie mi, że związki to ryzyko, sczzególnie dla kobiety, oraz przez krytykę przy mnie partnerek moich starszych braci. Od razu nauczyłam się ukrywac jakiekolwiek związki przed mamą, nie chcąc narażać się na krytyke i jej opinie (bałam się, ze to samo co mówiła negatywnego o dziewczynach braci, będzie mówić o mnie). Potrafiła oceniac je tekstami typu: "nie szanują się", "przechodzone" itp. Potem sobie zresztą nieźle zrealizowałam posrednio swój strach, że jak mama dowie się o związku, to będzie źle ;) Mocna była równiez, kiedy próbowała mnie uświadamiac w sprawach seksu (oczywiście "na negatywnie"), kiedy miałam k. 30 lat i kilka relacji za sobą (o których nic nie wiedziała) i pierwszy raz dowiedziała się o moim związku.

Co dalej. Jako że nie chciałam mieszkac z rodzicami (bałam się tej wizji), to jak tylko mogłam, czyli skończyłam studia i poszłam do pracy, to wynajęłam mieszkanie (to był najlepszy etap pod wzgledem prosperity i poczucia wolności w moim zyciu - zarabiałam dużo i na wszystko mi starczało i jeszcze zostawało:)
)Mama zatem zaczeła mi ciosać kołki na głowie, by kupować mieszkanie, co będziesz płacić obcym, ze coś pomoże... ale i tak trzeba było wziąć w końcu duży kredyt. A ta pomoc w tej chwili z mojej perspektywy wygląda jako próba podświadomego uzależnienia mnie od mamy, od jej finansów, od jej wypominek; Wpierw wpędza mnie w kredyty (no dobra - częściowo sama się wpędziłam, skoro zgodziłam sie "dla świętego spokoju" mieszkanie nabyć, remontowac, wyposazać itp... brr, nigdy więcej takich ustępstw) - a potem się chwali, ze ona nigdy w życiu nie brała żadnych kredytów i czemu ja sobie nie radzę.

Kiedy rok temu chciałam sprzedać mieszkanie, namówiła mnie na to, ze spłaci część zadłużenia w bankach... a ja będę zwracać Mamie; Na razie nie daję rady zwracać, było takie ryzyko (koszty firmy są wyższe niż wtedy wyliczyłam na sucho) - to ma pretensje, choć nie wypowiada ich teraz wprost lecz w kąśliwych uwagach; "Nie radzisz sobie" itp.

Doszłam w tej chwili do wniosku, ze w związku z tą sytuacją i manipulacjami, najrozsądniej będzie rozstać się z mieszknaiem i automatycznie całym zadłużeniem. Że inaczej od tych podświadomych manipulacji i uzależnień, oraz wpływu mamy na moje życie się nie uwolnię.

Zdązyłam polubić mieszkanie i jego okolicę. Przestałam je traktowac tylko jako kulę u nogi; Doceniam, że zostalo nabyte przed największymi wzrostami cen mieszkań i ze nawet teraz jak będe sprzedawać... to nie stracę az tak bardzo. Zatem decyzja nie jest najłatwiejsza, ale czuję że chyba jedyna by wyrwac się spod negatywnego wpływu mamy, jej opinii i jej pieniedzy w moim zyciu.

Co dobrego mogę jednak powiedzieć - mama uczy się na swoich błędach i wyluzowuje stopniowo - np.: w swoich opiniach itp. W tej chwili pod wzgledem np.: doceniania żony jednego z braci, mimo że była wcześniej dla niej "przechodzona" (rozwódka) - przyznaje, ze sie myliła, dziewczyna jest bardzo sensowną i dobrą żoną, matką, bardzo ją lubi.

Miała też pozytywny wpływ na moje zainteresowania światem, nauką, nawet wahadlarstwem :) Zatem wpływ był różnorodny, na razie ulało mi się na temat tego negatywnego.

« Ostatnia zmiana: 2013-02-09, 12:04:43 wysłana przez almighty »