Autor Wątek: Wpływ relacji z matką na życie  (Przeczytany 10586 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-21, 20:45:50 »
Moja mama która w tej chwili jest bardzo chora, pozbywa się swoich syfów zwalając je na mnie. Robi to poprzez przekazywanie mi wszystkich negatywnych informacji jakie posiada. Ja się potem bardzo źle z tym czuję. W trakcie gdy mi o tym opowiada staram się tego nie słuchać, zamykać się tak aby to do mnie nie wpływało, odcinać się od tego a potem usuwać z z myśli jak najszybciej.
Dzisiaj gdy opowiadała mi okropną historię postępowałam tak samo. Nie przerywałam jej i starałam się być miła bo mama obecnie jest bardzo chora. Po zakończeniu rozmowy ciągle mi się ta historia przypominała a j a chciałam się tego jakoś z siebie pozbyć.
W końcu pomyślałam żeby tym razem postąpic inaczej czyli przyjąć od mamy to co mi dała. I zobaczyłam że to coś rozłazi się po moim ciele jak robaki i jest takie obrzydliwe. Za chwilę zrozumiałam że moim problemem jest lęk przed tym co mi mama daje. Odcinanie się od tego tylko wzmacnia ten lęk. Aby się tego przestać bać muszę sobie pozwolić na przyjmowanie tego od niej co mi daje i obserwowanie co dalej się z tym dzieje.
Czekam na następną rozmowę po to aby móc znów się z moim lękiem zmierzyć.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-26, 21:58:45 »
Moja mama ma bezpośredni i silny wpływ na moje życie.
Odczułam to po wczorajszej z nią rozmowie, w której rozmawiałyśmy o moich chorych kolanach.
Ona mnie nie zrozumiała i dwukrotnie się dopytywała czy bolą mnie gdy chodzę po schodach. A ja odpowiadałam że nie.
Za niedługo schodziłam po schodach i poczułam silny ból w prawym kolanie. Potem na rowerze tez mnie bolało i boli do tej pory.
Mama wrzuciła mi chorobę.
Ponadto zauważyłam że w sercu zasadziła mi jakieś sadzonki i zamierza je uprawiać, bo wg niej moje serce należy do niej.
I taka jest moja mama.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-04-01, 18:36:13 »
Zupełnie jakbym czytała o mojej matce. Tyle, że ja czuję się jeszcze w obowiązku kochania jej, przejawiania sztucznej wdzięczności, za to co łaskawie mi podarowała.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-01, 18:13:13 »
W temacie (choć i o relacji z ojcem też jest tu co nieco) - o toksycznej, manipulującej, straszącej np.: samobójstwami matce http://kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/nie-kocham-cie-mamo/1d7fb

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-03-19, 15:15:01 »
Marylka, ja zeszlego roku trafilam do pracy u starszej pani, z ktora mialam w poprzednich wcieleniach przejscia. Byly przepychanki energetyczne ( dla mnie to byla nowosc) i ona tak mnie zmanipulowala, ze zaczely mi wlosy wypadac i podlaczajac sie pode mnie sprawila, ze krecilo mi sie w glowie jakbym byla pijana- to wszystko z dnia na dzien..tylko, aby mogla miec nade mna wladze. Wiec tak jak Ty nie uwazalam tego za smieszne i czulam sie potwornie i mialam do niej zal. Jednak, aby sobie pomoc zamowilam odlaczanie energetyczne od niej. Bylo lepiej, ale nie do konca. W sumie wykonalam modlitwe wedlug Huny ( z kasety Pana Leszka) w intencji uzdrowienia MOICH intencji wobec mojej szefowej i przeszlo mi od razu. To byla dla mnie duza lekcja.

Rozumiem Cie, ze nie mozesz jej od razu przebaczyc lub posylac milosci lub innych cieplych uczuc, bo czujesz sie skrzywdzona- to naturalne i ja tez bylam na nia zla, ale wiedzialam, ze pomoc moge sobie tylko sama proszac Boga o wsparcie.

To napewno bedzie proces dla Ciebie....ale jak bedziesz pracowac nad soba swiat bedzie sie takze zmienial. Pamietaj, ze jestes po lepszej stronie mocy- jasniejszej silniejszej i masz do pomocy wszystkie dobre energie wszechswiata- anioly, przewodnika duchowego....no i milosc Boza...poczuj sie tez dzieckiem bozym....poczuj moc i wsparcie...i zaufaj ....wtedy stanie sie cud...i bedzie tak jak Ty chcesz i dla dobra kazdego.

Ciesze sie z Twojego podejscia.....z fascynacji Huna i to co napisalas....to jest dokladnie to co mialam na mysli, abys zrobila. Jesli chodzi o profesjonalne oczyszczanie to radzilabym Ci zajac sie soba....bo od razu sobie polepszysz...i poprawisz swoje postrzeganie i swoj komfort.  Na tym forum jest sporo profesjonalistow, ktorzy pomoga i postawia diagnoze, odpowiedza na kazde pytanie...po prostu poprowadza Cie za reke. Efekty poczujesz od razu...i jesli jeszcze sama sie zaangazujesz w aktywna prace nad soba....to nie bedzie na Ciebie bata...jak ta strzyga....ona dopiero sie zdziwi....bo poczuje bijaca od Ciebie moc ...zamiast niepewnosci, winy i zmieszania. Ale ufaj swojej intuicji....wiec kiedy poczujesz, ze sama dajesz rade to ok, kiedy czujesz, ze potrzebujesz pomocy na gwalt to staraj sie o pomoc. Swoja synowa sie nie martw - zajmuj sie tylko soba i badz dobra dla siebie - to najwazniejsze- powodzenia !!!

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-15, 20:57:27 »
  Intencje, intencje, intencje .

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-15, 20:34:06 »
Poledwica, dziękuję.
Faktycznie czuję się winna ! Bardzo. I to nie są dobre energie : zamartwianie się, poczucie winy, etc.
Ale nie tylko za to co było w dzieciństwie.
Też za to, że się wtrąciłam , właściwie WTRĄCAŁAM tłumacząc synowi, żeby nikogo nie krzywdził ( tam się miało na zerwanie co pół roku, tak naprawdę to on chodził z jej koleżanką, ale ta jej opinię zrujnowała ) , żeby sobie karmy nie zepsuł niczyją krzywdą. Potem gdy ona była w ciąży i było podobnie, to oczywiście ja - taka chciałam być szlachetna i dobra - i powiedziałam do maleństwa w brzuszku "Babcia już cię kocha, przyjdź sobie na świat spokojnie". I wyszłam.
Ona mi potem z kpiną zrelacjonowała, że syn się popłakał, " poryczał",  uklęknął przy niej i powiedział DO OBOJGA "Ja was jednak nie zostawię tak, jak mnie mój stary zostawił ". Na coś takiego każdy normalny człowiek przecież się wzruszy. Reakcja strzygi ? Obojętne wzruszenie ramion i kpina.
 Ups :( 
( A propos - To jest faktycznie strzyga . Zdiagnozowana )
Tak, że to moje wtrącanie się . . . Cóż, na dobre nie wyszło.
A intencje były dobre :(
Chciałam dobrze.
I faktycznie masz rację, że lepiej dla dzieci, gdy rodzice nie są razem, gdy się nie kochają. Mniej toksycznie. Gdyby się wydało, co ona robi, to małą by się jej zabrało i dalej już by było co Dobry Bóg by dał.
A teraz jest dwoje maluchów. I te Aniołki uwielbiają swojego tatę. A tata ich . Tylko  coś marnieją dziwnie. . . 
A jednak wierzę, że  będzie co Dobry Bóg da ! :)


poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-15, 18:14:37 »
Marylka
Jako matka bardzo dobrze rozumiem, że życzy się swojemu dziecku jak najlepiej, że matkę serce boli, gdy dziecku źle sie dzieje i ciężko sie na to patrzy - lecz w tej sytuacji nie masz wpływu na decyzję swojego syna (to są Jego doświadczenia, które są w jego życiu niezbędne do przepracowania karmy)
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że rzeczywiście w naszym społeczeństwie to bycie ze sobą robi się dla dzieci, z myślą by im krzywdy nie robić, by nie musiały cierpieć, jednak prawda jest taka, że właśnie cierpią gdy przebywają w takiej toksycznej atmosferze.
To, nie jest tak, że po rozwodzie zostawia się dzieci, relacje z dziećmi mogą być(zazwyczaj sa ) o wiele zdrowsze niż w małżeństwie:)) Potrafie też zrozumieć lęk przed taka decyzja i zmianą(bo wtedy zaczyna się zupełnie inne, nowe życie, na które Twoj syn też musi być gotowy)
Wybacz sobie,  to za co czujesz się winna, że nie dałaś swojemu synowi w dzieciństwie, nikt nie jest idealny:) Podpisuje się pod tym, co napisali poprzednicy, co do miłości, to nie pojawi się z dnia na dzień, ale warto zmieniać swoje mysli, które kierujesz do synowej - a za myślami powoli będą sie zmieniały uczucia:))

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-15, 17:55:54 »
Mariomar, kochany jesteś ! Trochę mnie rozbawiłeś tym entuzjazmem :)
Tylko . . .
Ja nie umiem jej wysłać miłości bezinteresownie, nie ma znaczenia czy z pomocą Boga czy nie.
Bo MOJE INTENCJE nie są czyste . To tak, jakby wysłać miłość tym oprawcom, którzy eksperymentowali na ludziach, w tym dzieciach - zadając im "na żywca" ból, i nie czując, że to ich ofiary boli. Przecież normalny człowiek ma ochotę wtedy . . .?
Mogłabym wtenczas "oczekiwać" konkretnych skutków  posłania tej energii miłości  :) 
A to już nie fair.
A tak w ogóle to pomysły nie fair też już miałam, oj miałam :) Jak do mnie dotarło CO ona robi !
Od zawsze uwielbiałam Agatę Christie, Sherlocka, etc. A wyobraźnię mam baaardzo bogatą .
Ale, jakby to powiedzieli  Kargul/Pawlak " Łoj, nie uchodzi, nie uchodzi ".


Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-15, 17:31:47 »
Marylka, ale Jola ma rację, nie ma lepszej broni na strzygę (jeśli jest to strzyga), jak wysyłać jej tony... miłości. Zwiewa wtedy gdzie pieprz rośnie. A zła energia, nienawiść, tylko ją karmi i wzmacnia. Sama zauważyłaś, że jak prosiłaś Boga, aby otoczył ją miłością, to dostała alergii i spuchła. Może za szybko przerwałaś, spróbuj codziennie wysyłać jej miłość z pomocą Boga, tak do skutku, a sam jestem ciekaw, co się z synową stanie. :) Ja, by na to wpaść, potrzebowałem 20 lat. Ty masz szansę zrobić to szybciej. :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-15, 16:58:07 »
Mariomar,
Dziękuję i gratuluję, że poradziłeś sobie , i pewnie jeszcze nadal radzisz, ze swoja traumą.
Życzę tobie aby ci się udało w 100 % !  :)

Jolu,
Dziękuję tobie za ciepłe słowa wsparcia :)
I wiesz co ? Bingo ! Trafiłaś w samo sedno ! Bo Bóg prawdopodobnie ma takie rozwiązania tej patowej sytuacji, o których ja nie mam pojęcia. Które graniczą z cudem.
A ja właśnie LICZĘ NA CUD !
Jestem realistką, WIERZĘ W CUDA ! Wyłącznie :)
Dla mnie nie ma innej opcji.

Co do modlitwy, to od dawna modle się do Boga o jak najkorzystniejsze rozwiązanie tej sytuacji, zgodne z Najwyższym Dobrem  wszystkich zainteresowanych   i będące w harmonii ze Wszechświatem.
I masz rację, że zamartwianie się to zatruta energia i działa na korzyść tej bestii w ludzkim ciele.
Widać to gołym okiem : po 7 latach piekła, syn posiwiał, ja podupadłam na zdrowiu, a ona "rozkwitła" :(   O dzieciach tu nie chcę mówić.
Tylko to takie trudne nie martwić się, gdy ktoś w rodzinie piekło urządza.
I bardzo trudno nie dostrzegać czegoś, co się już raz spostrzegło.
A co do przebaczenia tej istocie - cóż, nie potrafię. Za dużo wiem . ( ona nadal robi co robiła ).
Jedyne co mogę sie postarać zrobić to AKCEPTOWAĆ . To ogromne wyzwanie.

Jakieś 3 lata temu chciałam się wykazać na plus i zamówiłam dla niej OCZYSZCZENIE. Specjalistyczne . Żeby choć ciut przestała pastwić sie nad dziećmi, szczuć na siebie ludzi - mnie na syna ( zawsze o nim źle ), syna na mnie ( wg niej jestem demonem i należy przede mną chronić dzieci - czytaj : uniemożliwić mi z nimi kontakty - bo mi o wszystkim mówią,  wnuczka ma do mnie zaufanie, tylko ostatnio zaczęła mówić, że mama kazała powiedzieć, żebym nie zadawała jej żadnych  pytań, bo jakby się tata dowiedział to "mamę oleje" - słownik synowej , etc. ), rodzinę i sąsiadów na siebie nawzajem.
To oczyszczenie było moim Top Secret prezentem na 1 urodziny wnusia. Żeby na urodzinkach było milej, fajniej. Jeszcze wtedy nie miałam bladego pojęcia, że ona jest strzygą ! Myślalam tylko że taka nerwowa.
Efekt ?
Ona na mój widok zareagowała jak diabeł na święconą wodę ! Myślałam, że mi coś zrobi. Szalała !

Piszę to nie po to aby wzbudzać litość. Traktuję to jako lekcję, przydatne informacje, wskazówki w razie co.
Może pomoże. Komuś . . .
Jeszcze miałam jedno podejście.
Spróbowałam pomodlić się do Boga, żeby ją otoczył swoją miłością i światłością.
Po czasie dowiedziałam się, że " miała jakąś alergię, była u lekarza, bo spuchła jej twarz i szyja".
Jakby dusiła się.
Dałam sobie spokój. Przestałam - po 7 latach ! - robić cokolwiek w jej kierunku.
 
I nareszcie zrozumiałam ! To co wy Aniołki mi tu też piszecie :)
Zająć się sobą ! I tymi moimi 3 Aniołkami . Modlić się o ochronę DLA NICH !
Przecież Leszek wielokrotnie powtarzał, żeby się ZAJMOWAĆ PRZECIWIEŃSTWAMI STANÓW NEGATYWNYCH ! A nie , poprzez koncentrowanie się na negatywach - zasilać je swoją energią .
Dlatego gdy widzę gdzieś takie generalizujące posty, nawołujące do obdarzania WSZYSTKICH miłością, to aż mnie dreszcze przechodzą !
Doświadczyłam skutków, typu : "To ja ci daję MIŁOŚĆ ! a ty mi  . . . modlitwę śmierci ? ? ?"
Why ? I szok .
Właśnie byłam ratowana od modlitwy śmierci ( o klątwach to już nie chce mi się mówić ).
Ps. - to nie była synowa :)
Ale, ale. Pikanterii dodaje tu fakt, że na urodziny synowi sprezentowałam synowi "Hunę" Leszka. I byłam z tego baaardzo dumna, bo ciężko dostać Leszka książki ostatnio. No i przy końcu książki, jak wiecie, jest wspomniane o modlitwie śmierci. Wiem, że synowa tam zajrzała, ale to ponoć nie ona.
Food for thought ? :)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-15, 12:13:17 »
Marylka
Jeśli syn wybierze cieprpienie w związku ze strzygą  dla dzieci to nic dobrego z tego nie wyniknie. Dzieciom zakoduje się paskudne poczucie winy za to, że inni muszą dla nich cierpieć.
Z drugiej strony - zostawić je ze strzygą (to zbadane przez kogoś jest? ) tez niedobrze, a sądy prawie zawsze dają opiekę matce...

 tak jak powiedziałem wcześniej, najpierw dobrze swoje intencje oczyścić ... a potem robić to co z tego wynika

Marylka,
Ja z kolei miałem ojca-skurw..., część osób mówiło, że to UA, ale część mówiło mi że to strzyga lub osoba o silnych wzorcach strzygi. No i sam go sobie wybrałem, i musiałem pocierpieć katusze, by zrozumieć, że czegoś takiego (takiego piekła) to ja już nie chcę. Teraz, jak mu posyłam miłość, to ja wygrywam, a on trzęsie się ze strachu jak galareta.
Widocznie Twój syn i dwójka wnucząt wybrały sobie taki ciężki plan ze strzygą, by doświadczyć piekła - w jakimś celu jest im to potrzebne, mimo że z boku wygląda to strasznie. Ja 20 lat temu bym myślał tak, jak Ty, dzisiaj widzę coraz bardziej, że sam sobie takie piekło wybrałem, częsciowo to moja karma. A że dzieci żal - mi też jest zawsze żal dzieci. NIemniej, trzymam za Was kciuki, aby wszystko prędzej czy później dobrze się ułożyło (mi na to potrzeba było 20 lat).

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-15, 12:00:23 »
Inga
A co robisz jak inni z tobą rywalizują ? Jak do tego podchodzisz ?

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-03-15, 11:58:13 »
Marylka

a ja mysle, ze istnieja jeszcze inne wyjscia z chorej sytuacji i tu sie klania zaufanie do bozej pomyslowosci. Bo jesli Ty uzdrowisz intecje swoje do wszystkich i do siebie takze (mozesz tez poodcinac sie energetycznie i oczyscic wszylkie blokady klatwy i inne bajery u dobrego specjalisty), zawierzysz sie calkowicie bozemu prowadzeniu, to po czasie kiedy modlac sie i kreujac najlepszy z mozliwych scenariusz dla Ciebie, syna i innych bez szkodzenia nikomu....sprawy tak sie uloza, ze bedziesz zdziwiona.
Jednak twoje zamartwianie sie o syna i wnuki to zatruta energia i nie najlepsze zyczenia...dodajesz tym energii dla synowej....dla Boga wszystko jest mozliwe, nawet to, aby dla Ciebie bylo mozliwe. Przestan sie martwc i obwiniac , pracuj nad soba i obserwuj co bedzie sie dzialo. Przestan nienawidziec synowej...postaraj sie jej przebaczyc....tam gdzie panuje dobro i milosc, tam nie ma miejsca dla strzyg- ona sama sie usunie, bez Twojej pomocy i zostawi Was w spokoju - tak mysle..nic jeszcze straconego...uszy do gory...dasz rade.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-14, 20:58:55 »
Marylka
Jeśli syn wybierze cieprpienie w związku ze strzygą  dla dzieci to nic dobrego z tego nie wyniknie. Dzieciom zakoduje się paskudne poczucie winy za to, że inni muszą dla nich cierpieć.
Z drugiej strony - zostawić je ze strzygą (to zbadane przez kogoś jest? ) tez niedobrze, a sądy prawie zawsze dają opiekę matce...

 tak jak powiedziałem wcześniej, najpierw dobrze swoje intencje oczyścić ... a potem robić to co z tego wynika