Autor Wątek: Wzorce religijne i ascetyczne do odreagowania  (Przeczytany 83873 razy)

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-03, 20:52:00 »
Mateusz,
gdy to przeczytałam, to aż zrobiło mi się gorąco.
Japonię kojarzę bardzo, bardzo źle, nie chcę mieć z nią nic wspólnego (czuję złość, gdy o niej myślę). Choć pewne elementy kultury są mi bliskie, np. lubię stroje stylizowane na japońskie, czy tamtejszą muzykę.

(...) ale mogę się założyć, że byłaś tam wiele razy. Tam też mogłas nazbierać wiele wzorców antyzwiązkowych. Np. takie gejsze co mogły sobie zakodować, zwłaszcza w czasach, kiedy zajmowały sie prostytucją.

Tak, mogło tak być. Też o tym pomyślałam, już wcześniej.

Takie kobiety w związkach często działają nieadekwatnie w stosunku do mężczyzn.   

Jest to dla mnie logiczne, ale nie podoba mi się to, co napisałeś :P
Poczułam się winna.
[piszę tylko co wychodzi, nie żeby Cię oskarżać :)]

Znam piekną kobietę, która reaguje agresywnie na to co powie jej mąż tylko dlatego, że ma poczucie, że on chce ją zniewolić. Wiele obojętnych sytuacji, rozmów odbiera jako poniżające dla niej, choć takie nie były. Tak działają wzorce bycia wykorzystywaną, poniżaną w przeszłości. Co do tego wspomnianego związku to powiem, że jej mąż jest bardzo cwany a przy tym dobrze poukładany; zachowuje się tak jakby ją znał na wylot i wie, że żona ma różne uprzedzenia, nie wchodzi w polemikę, ale jest poza tym, często potrafi przewidzieć jej reakcję.

Też odbierałam tak różne rozmowy, zwłaszcza kiedyś. Ale nie jestem do końca pewna, w jakim stopniu działał tu mój wzorzec bycia wykorzystywaną w przeszłości, a w jakim stopniu wyczuwałam, że coś jest "nie tak", tylko nie umiałam tego nazwać i właściwie wyrazić.
Bo popatrz, Mateo, napisałeś, że ten facet jest cwany i w ogóle potem ten opis kojarzący mi się z zimną kalkulacją.
Być może ta kobieta czuje, że nie jest on wobec niej szczery (nie reaguje szczerze), tylko manipuluje i stąd te agresywne reakcje?
Ja bym stawiała na takie właśnie wytłumaczenie, tak z doświadczenia (nie tylko swojego) pisząc.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-03, 19:59:46 »
Facilite
Nie wiem jak czujesz Japonię, ale mogę się założyć, że byłaś tam wiele razy. Tam też mogłas nazbierać wiele wzorców antyzwiązkowych. Np. takie gejsze co mogły sobie zakodować, zwłaszcza w czasach, kiedy zajmowały sie prostytucją.
W ogóle zauważyłem, że piękne kobiety mają dwa wyraźne wzorce, problemy, są to: poczucie zniewolenia przez mężczyzn i pomieszanie z poplątaniem w seksie. Takie kobiety w związkach często działają nieadekwatnie w stosunku do mężczyzn.   Znam piekną kobietę, która reaguje agresywnie na to co powie jej mąż tylko dlatego, że ma poczucie, że on chce ją zniewolić. Wiele obojętnych sytuacji, rozmów odbiera jako poniżające dla niej, choć takie nie były. Tak działają wzorce bycia wykorzystywaną, poniżaną w przeszłości. Co do tego wspomnianego związku to powiem, że jej mąż jest bardzo cwany a przy tym dobrze poukładany; zachowuje się tak jakby ją znał na wylot i wie, że żona ma różne uprzedzenia, nie wchodzi w polemikę, ale jest poza tym, często potrafi przewidzieć jej reakcję.
   
« Ostatnia zmiana: 2017-10-03, 20:13:55 wysłana przez Mateusz »

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-03, 19:42:18 »
Przez ostatnie 2 dni szukałam na ten temat informacji. Nie ma tego za wiele. Do niedawna był to temat tabu. A tematy tabu trudno się uzdrawia. Trzeba je "od-tabić".

Jak najbardziej.
Ja np. nigdy nie spotkałam się z tematem niemieckich burdeli. Zastanawiające, dlaczego?
W PRL-u, gdzie teoretycznie byłoby na to miejsce, bo powszechnie podkreślało się upiorną rolę Niemców (w opozycji oczywiście do prawowitości i uczciwości Rosjan), nie mówiło się o takich rzeczach, o obyczajowości.
A teraz ok. 80% prasy jest w rękach Niemców. Myślę, że to ma jakiś wpływ na utrzymywanie tego w tajemnicy. Do tego dochodzi wstyd i strach ofiar. Ciężki temat.
Dobrze, że choć sami Niemcy zaczynają o tym mówić.

Podobna sytuacja była w Japonii, kiedyś oglądałam program o tym, że te wykorzystywane Azjatki długo starały się o to, żeby uznano ich krzywdę i przeproszono, ale nawet tego długo im odmawiano (dopiero w 1994 r. rząd Japonii publicznie przeprosił, ale też coś nie tak było z tymi przeprosinami, nie pamiętam szczegółów).
Ale nawet teraz wyrażane są tak oburzające opinie jak ta:
"Żołnierze, którzy ryzykowali życie wśród gradu pocisków, musieli czasem odpocząć, dlatego system "pań do towarzystwa" był konieczny, każdy to zrozumie - powiedział znany z nacjonalistycznych poglądów burmistrz Osaki."

http://www.focus.pl/artykul/quotpocieszycielki-seksualne-niewolnice-dla-zolnierzy

„Chcę sprawiedliwości. Bardziej niż pieniędzy chcę publicznych przeprosin. Chcę zapewnienia, że nigdy więcej nie zaangażują się w wykorzystywanie kobiet. Mojej godności nie da się zamienić na żadne pieniądze” – mówiła pod ambasadą japońską w Seulu sędziwa Lola Amanita, dawna „pocieszycielka”, kilkadziesiąt lat po II wojnie światowej. Powtarzają to inne wykorzystywane kobiety.

"Historycy mówią o 100–200 tys. wykorzystywanych kobiet, chińskie źródła nawet o ponad 400 tys. ianfu (jap. pocieszycielka). Przeżyło tylko 25–30 proc. z nich. Okaleczonych fizycznie i psychicznie. Kobietami nikt się nie opiekował. Tysiące zmarły z powodu brutalnych aborcji, wielokrotnych gwałtów, rozerwanych narządów rodnych. Pobite, torturowane, często były zabijane przez żołnierzy, którzy uważali je za rzeczy. Ginęły za to, że chciały uciec, że nie chciały „współpracować”, że miały choroby weneryczne. Pod koniec wojny wiele „pocieszycielek” japońskie wojsko po prostu wymordowało."

„Płaciliśmy za 20 minut. Kobiety musiały uprawiać seks z 50 do 100 żołnierzami dziennie” – wspominał.

Za odmowę stosunku w pierwszy dzień pijany żołdak zranił ją nożem. Po kilku tygodniach leczenia wróciła do swojego pokoju, kazano jej przyjmować żołnierzy. Gdy stawiała się, jeden wyłamał jej kostki w przegubach i wyrzucił dziewczynę przez okno. Od wczesnego ranka musiała obsługiwać żołnierzy prosto z placu boju. „Młodsze dziewczynki były porozrywane, ciężko chore, głodne; umierały.

We wspomnieniach cesarskich żołnierzy można trafić na informacje, że zdarzało im się „dla zabawy” nakładać na penisy ostrza bagnetów."

***
Bardzo mnie to porusza i oburza sposób, w jaki traktowane były kobiety z burdeli japońskich i niemieckich (i w ogóle wszystkich przymusowych burdeli), ale chyba jeszcze bardziej oburza mnie to:

"Bo ofiary wojennej przymusowej prostytucji nie spotykały się w swoich społeczeństwach ze współczuciem. Martin Hubert twierdzi w rozmowie z „Newsweekiem", że do dzisiaj w porównaniu z przełomem lat 40. i 50. niewiele się pod tym względem zmieniło. Polski film „Zakazane piosenki" z 1947 r. pokazuje egzekucję Polki romansującej z Niemcem, wykonaną przez żołnierzy podziemia. Niewolnice z burdeli Wehrmachtu były wtedy traktowane z taką samą pogardą. Jeszcze po wojnie tym, które przeżyły, groził wyrok śmierci za kolaborację z wrogiem. Żołnierze Armii Krajowej, z którymi rozmawiali twórcy niemieckiego filmu, nadal uważają, że takie wyroki były słuszne.
I to strach przed potępieniem odebrał ofiarom mowę. Nie pozwolił walczyć o rehabilitację, nie mówiąc o odszkodowaniach. A upokorzenia, których doznały, oddziałują na nie i ich rodziny do dziś."

I to jest właśnie najgorsze (nie gorsze od samej krzywdy, ale tak samo boli, a może nawet bardziej) i odbiera ofiarom głos i szacunek do samych siebie.

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-02, 19:16:34 »
Facilite
dziękuję,
już się miałam krygować, że wcale taka odważna nie jestem, ale przecież sporo mnie to kosztowało,
bałam się i  przełamałam się, więc w sumie musiała tam być odwaga.

No dokładnie :) Bo przecież odwaga to nie brak lęku*, tylko działanie dla dobra swojego lub innych pomimo lęku.

*Nie boją się tylko głupcy, odcięci od swoich uczuć, no i - skoro jesteśmy na forum duchowym, to dodam - pewnie jeszcze oświeceni.

miałam o tym nie pisać, 
ale poczułam, że powinnam, że to przyspieszy uzdrowienie.

Dobrze, że napisałaś. Muszę to wszystko przetrawić, bo to mocny temat.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-02, 17:56:36 »
Michał,
miałam o tym nie pisać, 
ale poczułam, że powinnam, że to przyspieszy uzdrowienie. Przez ostatnie 2 dni szukałam na ten temat informacji. Nie ma tego za wiele. Do niedawna był to temat tabu. A tematy tabu trudno się uzdrawia. Trzeba je "od-tabić". Więc uznałam, że jednak napiszę.

"Szacuje się, że w okupowanych przez III Rzeszę krajach co najmniej 35 tys. kobiet zostało zmuszonych do seksualnego niewolnictwa. Proceder dotknął nie tylko miejscowe prostytutki, kobiety rekrutowano w obozach koncentracyjnych, w miejscach pracy, a nawet w łapankach ulicznych. Jan Lieban, Żyd z Krakowa, uratowany przez Oskara Schindlera, wspominał w programie „Frontal 21”: „To były młode dziewczęta, Polki, które wyłapywali na ulicy podczas obław w Krakowie. Miały po osiemnaście, dwadzieścia lat".
Podobnie było na innych okupowanych terenach. Czasem funkcjonariusze SS urządzali blokadę wsi i zabierali wszystkie młode kobiety. W Warszawie zwabiano je do urzędu pracy i pakowano na ciężarówki. Kierunek: burdele armii niemieckiej. "

http://www.majdanek.com.pl/czytelnia/pietno_hanby.html

Facilite
dziękuję,
już się miałam krygować, że wcale taka odważna nie jestem, ale przecież sporo mnie to kosztowało,
bałam się i  przełamałam się, więc w sumie musiała tam być odwaga.






Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-02, 15:10:18 »
No i jest to bardzo dla mnie inspirujące (zapomniałam dopisać) :)

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-02, 14:11:52 »
Lilliole,
o kurka, mocne. Też mnie to poruszyło.
Wyobrażam sobie, jak musisz/musiałaś się z tym czuć :/
I też Cię podziwiam, że dałaś radę przyjąć to na klatę (i za to, w jaki sposób to robisz).
Jesteś bardzo odważna.
I silna :)

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-10-02, 11:59:07 »
Agnieszka
Poruszyła mnie twoja wypowiedź. Przykro mi, że przeszłaś tyle i że ma to na ciebie negatywny wpływ.
Podziwiam cie jednocześnie za odwagę pisania o tym publicznie.
Ja mam z pewnymi sprawami takie wyparcie, że trudno mi o pewnym swoich sprawach z najbardziej zaufanymi osobami rozmawiać a co dopiero publicznie.
Także to w jaki sposób radzisz sobie ze swoimi trudnymi sprawami stanowi inspirację.
 

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-02, 11:07:57 »
Nie no padłem ! ; D Ze śmiechu no.
Nie obraź się.Takie mi się to wydało abstakcyjnie niedorzeczne to poczucie winy.
Po tym wpisie wydajesz mi sie jeszcze fajniejsza.

Ja to odpokutowywałam od urodzenia. Wcielenie kiedy byłam w obozie i nie głodowałam jak inne kobiety. Byłam w obozowym burdelu. Nie pamiętam w jakich okolicznościach się tam znalazłam. Podobno miałam lepiej. Tak wszyscy uważali.
Pamiętam potworne uczucie upokorzenia i lęk. Że mnie zabiją. Swoi. Za to była kulka w łeb. Może jakby mnie zabili to bym czuła, ze sie wyrównało. Ale ja żyłam dalej. W silnym lęku, że ktoś się dowie.
I ten lęk i poczucie bycia "szmatą" przeniosłam na to wcielenie.
Moje życie to było ciągłe udowadnianie sobie i może innym, że jestem w porządku. Ciągłe ograniczanie siebie, swoich talentów i możliwości.

Jak ja się cieszę, że się do tego dokopałam.
« Ostatnia zmiana: 2017-10-02, 11:11:20 wysłana przez Lilliole »

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-02, 06:45:05 »
Dzięki :-) W dobrym momencie to napisałeś. Tak cholernie mi dzisiaj wywala poczucie niezasługiwania na nic, i moje wcielenia których sie wstydzę i ta druga wojna gdzie nie zginęłam żadną bohaterska śmiercią tylko zrobiłam wszystko żeby przeżyć...

Nie no padłem ! ; D Ze śmiechu no.
Nie obraź się.Takie mi się to wydało abstakcyjnie niedorzeczne to poczucie winy.
Po tym wpisie wydajesz mi sie jeszcze fajniejsza.

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-30, 16:10:33 »
:)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-30, 11:00:08 »
Facilite :-*
dziękuję,
bardzo tego potrzebowałam.

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-09-29, 13:31:31 »
Hmm... to chyba nie tak
(...)
Pomyślałam, że tu coś może być w analogii do mojego wcielenia z II wojny i obozu. Tu tez nie było tematu. Całe zycie starannie unikałam czytania książek wojennych i tematu, a zwłaszcza o obozach koncentracyjnych. W mojej głowie było  "że to nic takiego, nie ma co do tego wracać" itp. A okazało się, że to wcielenie jest dla mnie wręcz kluczowe. Dlatego pomyślałam sobie, że tu może tez tak być.

Aha, takie buty. No to jechana z tym koksem, wyciągaj na wierzch i uzdrawiaj.
Powodzenia :)

Tak cholernie mi dzisiaj wywala poczucie niezasługiwania na nic, i moje wcielenia których sie wstydzę i ta druga wojna gdzie nie zginęłam żadną bohaterska śmiercią tylko zrobiłam wszystko żeby przeżyć...

<przytula>
Rozumiem i wspieram, Lilliole. Niech się transformuje!
:*

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-29, 13:23:57 »

Swoją drogà fajna jestes :)

Dzięki :-) W dobrym momencie to napisałeś. Tak cholernie mi dzisiaj wywala poczucie niezasługiwania na nic, i moje wcielenia których sie wstydzę i ta druga wojna gdzie nie zginęłam żadną bohaterska śmiercią tylko zrobiłam wszystko żeby przeżyć... 


ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-09-29, 11:12:32 »
No właśnie z tego co pamiętam to wcielenia, gdzie miałam wysoki poziom rozwoju były bardzo dawno
potem był już tylko upadek.
Hmm... to chyba nie tak
przecież pamiętam wcielenia gdzie sie rozwijałam. Ale jakoś tak mi się zakodowało, że to wszystko "błędne praktyki duchowe". Ale nie wszystko było błędne.
To takie typowe dla DDA. Czarne albo białe. Ja po prostu przypominałam sobie tylko to co złe i wszystko odrzucałam. Tylko, że to wylewanie dziecka z kąpielą.
Teraz widzę, że nawet w chrześcijaństwie, zwłaszcza tym wczesnym było wiele bardzo rozwojowych praktyk. A ja to wszystko odrzucałam. Bo Katole, bo moherowe berety, i wogóle obciach. To nie jest przytomne widzenie tylko jakiś bunt, czy poczucie wyższości.
Mam wujka, który wyszedł z alkoholizmu dzięki przykościelnej grupie DDA.

W każdym razie odrzucając po całości, moje wcielenia rozwojowe, pamiętając tylko to gdzie były jakieś wynaturzenia, straciłam dostęp do tego co wypracowałam.
Buddyzm też odrzuciłam po całości. Eh...
Nawet już nie chodzi o te religie. Tylko o koncentracji na negatywach.


Zgadzam się, że do uzdrowienia nie sa potrzebne celowe zabiegi (chociaz moga pomóc), wystarczy intencja. Tyle, że u mnie nie było intencji i tematu. Raczej jakieś uniki.
Pomyślałam, że tu coś może być w analogii do mojego wcielenia z II wojny i obozu. Tu tez nie było tematu. Całe zycie starannie unikałam czytania książek wojennych i tematu, a zwłaszcza o obozach koncentracyjnych. W mojej głowie było  "że to nic takiego, nie ma co do tego wracać" itp. A okazało się, że to wcielenie jest dla mnie wręcz kluczowe. Dlatego pomyślałam sobie, że tu może tez tak być.

Wszędzie sa dobrzy ludzie.Niedawno poznalem tak ciepla i fajna osobe zwiazana mocno z kosciolem i jakimis tam odnowami czy coś.Nie gadalem o religii , kazdy ma swoje ogranoczenoa.Wazne zeby innym pozwolic zyc jak chca o wierzyc w co chca i zeby nam pozwalali i byc dobrym czlowiekoem

Swoją drogà fajna jestes :)