Autor Wątek: Wzorce religijne i ascetyczne do odreagowania  (Przeczytany 83730 razy)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-04, 22:54:25 »
Facillite
No masz popieprzone z tym seksem.Według mnie jestes jednak o.k bo jestes szczera.Jesli juz komus robisz krzywdeto tylko sobie.Nie musisz sie wstydzic.
Tego typu wzorce swiadcza o molestowaniu , ktorego moglas doznac ,wiec Ci sie pomieszalo zainteresowanie Toba z podnieceniem .Podniecenie bezsilnoscia , byciem zdominowana to potwierdza.Zaden ze mnie terapeuta to moje odczucia..
Moze mogla by Ci pomoc terapia dla nimfomanek i seksoholikow ..

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 22:25:27 »
Ale nie pisałam o tym na forum i to nie dlatego, że się wstydzę, czy boję, albo że chciałam zataić. Pisałam ogólnie, bo po prostu jestem świadoma (a raczej przyzwyczajona do tego, że tak jest nie tylko tutaj), że to forum ma swoją "przepustowość" jeśli chodzi o różne hardkory.

Teraz widzę, że to nie tak.
Bo czemu w sumie nie pisałam o tym na forum? Ze strachu właśnie. Przed odrzuceniem (w mniejszym stopniu), ale przede wszystkim ze strachu, że ktoś powie mi, że to co czuję jest błędne, że wyolbrzymiam, że skupiam się na negatywach, zamiast na pozytywach, że mi nie uwierzy, że da znów jakąś dobrą radę z przekazem: jak nie chcesz, to sama jesteś sobie winna, więc cierp, albo że powie, że mam to przekroczyć. A ja skupię się na tych słowach i znów zamknę w sobie, albo naprawdę będę miała wątpliwości, czy dobrze robię i znów cofnę się o lata świetlne w tył. Bo niestety łatwo na mnie wpłynąć. W dużo mniejszym stopniu niż kiedyś, ale jednak ciągle łatwo.
Spotykałam się z tym nie raz, więc mam złe doświadczenia. Wolę więc nie wystawiać się na cel. I dlatego nie pisałam.
« Ostatnia zmiana: 2017-10-04, 22:27:29 wysłana przez Facilite »

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 21:17:24 »
Wiking,
ja pisałam taki dziennik chyba z 7 lat prawie codziennie. Bardzo mi to pomagało, było tak jak napisałeś:

Pisanie pomaga, urealnia fizycznie, taki dowód. Nawet takie pisanie dziennika, osobistego, swoich uczuć przeżyć, może bardzo pogłębić kontakt ze sobą, wtedy też czytając, możesz być swoim własnym empatycznym świadkiem, możesz sama przed sobą otworzyć się niesamowicie.

Sama dla siebie byłam empatycznym świadkiem, oczywiście na tyle na ile mogłam (a nie mogłam zbyt wiele).
Ale około 2 lat temu poczułam, że to już mi nie daje tyle co kiedyś, a potem zupełnie zaprzestałam to robić. Stawało się to już coraz bardziej jałowe. Po prostu czułam, że to, co mogłam zrobić sama już zrobiłam. Teraz czuję, że potrzebuję kogoś wspierającego, kto ma na tyle dobry kontakt ze swoimi uczuciami, że będzie mógł wesprzeć mnie w dalszym rozwoju.

Teraz sobie przypomniałam, że Alice Miller, chyba w jakimś wywiadzie (a może w książce?) pisała, że ona pracowała nad sobą (nad dzieciństwem) mozolnie chyba coś około 20 lat, a potem dopiero zdołała spotkać kogoś (akurat terapeutę), kto wsparł ją w tym uzdrawianiu i w bardzo krótkim okresie (nie pamiętam w jakim, ale naprawdę w krótkim) zdołała zrobić taki krok naprzód, o jakim - pracując sama - mogła tylko pomarzyć (chyba rok pracy z nim porównywała do tych 20 lat samej).
Ona bardzo podkreśla rolę empatycznego świadka w terapii (także w autoterapii, bo tym świadkiem nie musi być terapeuta). To jest wręcz kluczowe, bo z pewnych rzeczy nie da się wyjść samemu. Można się natomiast samemu otworzyć na spotkanie takiej osoby/osób. I po to w zasadzie jest ta mozolna praca w samotności (albo z różnej maści gurami ;), którzy szafują ogólnymi prawami duchowymi) na początku.

to co piszerz, twoje uczucia, i przeżycia, są realne. I nie przejmuj się że nadużywasz tutaj miejsca.

Dziękuję Ci, Wikingu :* Trzymaj się równie ciepło :)

Ty też bardzo mi pomagasz tutaj, na forum. Powala mnie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) czasami (a może nawet zawsze w kontakcie z Tobą?) Twoja świadomość i wrażliwość. Naprawdę przyjemnie jest mi z Tobą rozmawiać, a nawet tylko Cię czytać :)

Wiking23

  • Wiadomości: 393
  • Płeć: Mężczyzna
    • c
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-04, 20:31:27 »
Dla mnie nie ma tematów tabu. mogę pisać o wszystkim, choć z niektórymi tematami faktycznie wiążą się mega emocje. Ale też niekoniecznie muszę zaraz tym epatować (tymi tematami), jakoś tak mam wrażenie, że i tak nadużywam tutaj miejsca i cierpliwości :P
Tak czuję, dlatego staram się pisać najbardziej ogólnie, jak potrafię. Choć nie zawsze się da, bo czasem mnie coś ciśnie i wtedy olewam i piszę jak leci ;)

to co piszerz, twoje uczucia, i przeżycia, są realne. I nie przejmuj się że nadużywasz tutaj miejsca. A jeśli ci to jest potrzebne w sensie taka bezpieczna przestrzeń do pisania jak leci, to jest na to mnóstwo przestrzeni w internecie, blogi itd.

Pisanie pomaga, urealnia fizycznie, taki dowód. Nawet takie pisanie dziennika, osobistego, swoich uczuć przeżyć, może bardzo pogłębić kontakt ze sobą, wtedy też czytając, możesz być swoim własnym empatycznym świadkiem, możesz sama przed sobą otworzyć się niesamowicie. Pisanie długopisem w dzienniku to już fizyczny dowód. A też chroni, jak gdzieś przeczytałem, przed manipulacjami, gdzie ktoś robi powoli miesza w głowie, to czytanie takiego dziennika zapewnia jakby wsparcie, tych przeżyć, i uczuć, żeby ktoś tym w dłuższym czasie nie mieszał, jak to było naprawdę.

<trzymaj się ciepło ;*>
« Ostatnia zmiana: 2017-10-04, 20:34:20 wysłana przez Wiking23 »

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 20:07:03 »
Muszę to napisać, bo się uduszę po prostu. Coś sobie przypomniałam (no tak właśnie mam, że nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć w jednym momencie, więc ciężko mi zobaczyć siebie w całości w tym wszystkim).

On (mąż) mi umniejsza, bo nie może przeżyć tego, że ja sobie z czymś lepiej radzę niż on.
A radzę sobie lepiej z wieloma rzeczami, głównie dlatego że lepiej radzę sobie z emocjami. On nie konfrontuje się ze swoimi lękami, tylko je wypiera i dlatego umniejsza mnie, żeby sobie o nich nie przypominać.
Tak jest z wieloma rzeczami, w których mu pomagam. Wysługuje się mną, a potem krytykuje, pomniejsza mój udział, lekceważy. Właśnie dlatego, że mu pomogłam.
Np. z kierowaniem samochodu. Na początku naszego małżeństwa wcale nie jeździł, bo miał różne lęki (co wcale nie znaczy, że nie jest dobrym kierowcą). Więc ja kierowałam (ja nigdy nie miałam z tym problemu, od dziecka motocykle to był mój konik, a potem też kierowanie samochodem), a kiedy w końcu wsiadł za kierownicę, to zawsze w trudnych warunkach przekazywał mi stery (do tej pory tak jest).
No i gdy tylko wsiadałam za kierownicę, zaczynało się dyrygowanie, kierowanie mną, krytyka, na każdym kroku (oczywiście o słowie "dziękuję" musiałam zapomnieć).
Gdy jeździła z nami teściowa, to zawsze nie mogła się nadziwić "Hania, ty sobie dasz tak rządzić??". Bo to aż biło po oczach nawet ją (wzór uległości wobec męża). I nie pozwoliła mu tak robić. A ja byłam "wyrozumiała" (przynajmniej na początku), bo on ma lęki i chciałam mu pomóc.

healingintelect

  • Wiadomości: 713
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2017-10-04, 18:58:18 »
Facilite

Miałem nie pisać, ale napisze. O kurka, ale wybiło bleee

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 18:31:33 »
Na tych warsztatach było tak, że co tydzień ktoś pisał o sobie (same hardkory leciały, inni słuchali i były zwroty. Mocne to było bardzo i wyzwalające. Dla mnie do czasu.

Jeszcze jedna rzecz a propos tych warsztatów, żeby nie było, że zachęcam ;)
Hardkory były, ale raczej polegające na samobiczowaniu się tym, czego się dopuszczali ci ludzie. Mało było o przyczynach tego wszystkiego. Praktycznie my (ja i mąż) w całości poświęciliśmy nasz odczyt przyczynom (co było też zarzucane w zwrotach, szczególnie wobec M.).
No więc jak przeczytaliśmy o tych przyczynach, to co poniektórzy zlali się potem, albo zupełnie wyłączyli, bo nie byli w stanie o tym słuchać, serio.

Poza tym do tego o mojej świadomości molestowania jeszcze coś dodam.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że to moje popieprzenie w seksie wynika właśnie z tego i w ogóle mam świadomość różnych zależności i powiązań w ramach tego, o czym tutaj piszę.

Np. wczoraj, gdy przeżywałam emocje związane z podnieceniem, a potem pisałam o podnieceniu z gwałtu również na dziecku, to czułam, że to niekoniecznie muszą być moje emocje, tylko jakiejś osoby wobec mnie, gdy byłam mała.
Ale nie pisałam o tym na forum i to nie dlatego, że się wstydzę, czy boję, albo że chciałam zataić. Pisałam ogólnie, bo po prostu jestem świadoma (a raczej przyzwyczajona do tego, że tak jest nie tylko tutaj), że to forum ma swoją "przepustowość" jeśli chodzi o różne hardkory.
Dla mnie nie ma tematów tabu. mogę pisać o wszystkim, choć z niektórymi tematami faktycznie wiążą się mega emocje. Ale też niekoniecznie muszę zaraz tym epatować (tymi tematami), jakoś tak mam wrażenie, że i tak nadużywam tutaj miejsca i cierpliwości :P
Tak czuję, dlatego staram się pisać najbardziej ogólnie, jak potrafię. Choć nie zawsze się da, bo czasem mnie coś ciśnie i wtedy olewam i piszę jak leci ;)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-10-04, 17:27:37 »
teraz będe bydlkakiem , który powinien się wstydzić i czuć winny, na pewno to kupię :)

a wogóle to "wszyscy faceci są źli" , mało to ze mną rezonuje, uciakam, pa :*

dżonny,
oczywiście NIE jesteś bydlakiem

chodziło mi o to, że to co napisałeś było tym co powoduje, że ofiary przemocy psychicznej nie otwierają się, bo boją się -  pomniejszenia ich bólu, tego, że ktoś powie, że w zasadzie nic się nie dzieje, rady typu: nie bądź ofiarą, pokochaj siebie itp, zrób to czy tamto i jeszcze sugestii że to przecież takie proste.



« Ostatnia zmiana: 2017-10-04, 17:35:51 wysłana przez Lilliole »

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 17:24:26 »
Myślałam, że blokada działa inaczej, a tu jak się wchodzi bez zalogowania, to widać te wiadomości.

Dżonny, ponieważ przeczytałam to, co napisałeś, odpowiem.

Nie przypisuj sobie tak dużej roli w tym, co się dzieje. Nie chcę czytać Twoich postów na ten temat, który jest u mnie aktualnie na tapecie - czyli nadużycia ze strony męża.
Jest mi potrzebne żeby usłyszeć to, że ja byłam ofiarą, że mam prawo tak czuć, że mam prawo do tego żeby czuć się ofiarą. Ponieważ nie stawiałam się nigdy w roli ofiary, ale traktowana byłam jak kat (i miałam z tego powodu poczucie winy). Bardzo mi to pomaga,  bo ofiara najpierw MUSI utożsamić się z tą rolą, odczuć ją w pełni, żeby to przekroczyć. A Twoje posty mówiły - nie zajmuj się tym, przekrocz to. Jak wtedy, gdy musiałam odejść z forum, bo Biały Astral atakował [no może trochę przesadzam z tym dramatyzmem, ale tak w sumie było].
I dlatego musiałam to olać (Twoje posty), żeby w pełni przeżyć rolę ofiary. Teraz wszystko zachodzi u mnie szybciej, szybciej też daję sobie radę z takimi wskazówkami jak Twoje (przekrocz to). Ale nadal czuję się w potrzebie, by odczuć w pełni to, że byłam krzywdzona, dlatego bardzo odpowiada mi Twoja postawa i prośba, żeby do siebie nie pisać.

Co do tego, o czym napisałeś mi na priv - to nie jest żadna tajemnica, więc napiszę to publicznie: chodziło o to, że dostrzegłeś, że mogłam być molestowana.
I przyznałam Ci rację. Bo byłam. Nie jest to dla mnie ani temat nowy, ani taki, nad którym nie pracowałam. I bardzo chcę do tego wrócić, ale w sumie na teraz zgadzam się z tym, co powiedziała mi jedna psycholog (i taka zasada panuje w psychologii): że jeśli są jakieś nadużycia obecnie (przemoc, tak jak u mnie), to najpierw trzeba zająć się tą sprawą.
Ja się na to buntowałam i zajmowałam faktycznie od dupy strony - zaczynałam od molestowania mnie w dzieciństwie. I waliłam głową w mur (choć nie do końca, coś tam jednak przerobiłam, na tyle na ile byłam w stanie).

Ale napisałam Ci, że bardzo chętnie na ten temat popiszę, bo jestem gotowa. I tak się też czuję. gdyby tylko zjawił się ktoś empatyczny, kto nie kazałby mi tego przekraczać, przy kim czułabym się bezpiecznie (przy Tobie się tak nie czuję, bo mógłbyś swoją postawą zrobić więcej krzywdy niż pożytku), to ja powitam go z otwartymi rękami.

Wysyłam więc w świat :) zaproszenie: niech mi się przytrafi taka osoba, może być tutaj, może być w realu. Zapraszam :)

***
Temat molestowania mnie przez dziadka wyszedł pierwszy raz 10 lat temu, na regresingu.
powiedziała mi to osoba, która robiła mi sesję. Ja to potraktowałam jako ciekawostkę, bo nie czułam tego wcale, ale też nie negowałam. Potem powiedziała mi też to regreserka, która miała fajne wglądy (ja o tym nie wspominałam ani słowem). Pomyślałam sobie - coś jest na rzeczy. I zaczęłam sama drążyć.
Potem zdarzyło mi się jeszcze coś. czułam się fatalnie, dałam zbadać się jednej babie i ona powiedziała mi, że jest przy mnie dziadek. badały mnie też osoby z forum (mające doświadczenie w takich badaniach) i nie stwierdzały opętania. Ja też to odczułam po prostu jako deprechę związaną z tym, że muszę robić to, czego nie chcę. Bo kiedy postanowiłam zrezygnować z obrony doktoratu i z pracy na uczelni, to to minęło jak ręką odjął.
A wcześniej, gdy ta baba niby to zemnie zdjęła (za duże pieniądze), to nie było efektu.
No ale temat dziadka się przewijał.
Pytałam mamę, jaki dziadek miał do mnie stosunek. Odpowiedziała ze łzami w oczach (?), że mnie ubóstwiał, wręcz adorował. Dziwne słowa, jak na określenie relacji dziadek-wnuczka. Wiem prawie na pewno, że mama była molestowana przez dziadka (też od innych, a mnie wszystko dokładnie pasuje, bo ona się tak zachowuje). I była o mnie podświadomie zazdrosna, poza tym wyparła swoją seksualności przelała ją na mnie. To dlatego było mi tak ciężko. Zresztą ja też miałam takie zajawki.
Długo by pisać, a w sumie nie ma po co, bo emocje z tym związane mam już przerobione. Natomiast chciałabym się dokopać do emocji związanych stricte z tym molestowaniem. Przypomnieć sobie to i przeżyć (tzn. już coś sobie przypomniałam, o czym niżej, ale nie wiem, czy to wszystko). Wiem, że to ogromnie ciężki temat i przyjdzie na to pora, gdy będę na to gotowa, a wtedy pojawi się ktoś, kto mi w tym pomoże :)

Myślałam, miałam nadzieję, że to będziesz Ty, Dżonny, dobrze żarło, ale zdechło ;) Po tym co odwaliłeś w tym wątku nie mogę oddać Ci się w swoje ręce :P
Ja już coś takiego przeżywałam. Chodziłam kiedyś na grupę SLAA, a tam organizowane były warsztaty dla zaawansowanych.
Na tych warsztatach było tak, że co tydzień ktoś pisał o sobie (same hardkory leciały, inni słuchali i były zwroty. Mocne to było bardzo i wyzwalające. Dla mnie do czasu.
Bo gdy np. przeczytałam o tym, jak przypomniałam sobie, że ktoś molestował mnie jako niemowlę, oglądając moje narządy i wkładając mi palec do pochwy, to w zwrotach co się pojawiło? Wskazanie, że tak małe dzieci nie mogą tego pamiętać. Czyli zaprzeczenie moim doświadczeniom i uczuciom.
Oczywiście przestałam tam chodzić (oczywiście najpierw im wygarnęłam, choć to były tylko dwie osoby <zaprzeczające>, inne stały po mojej stronie, choć też tak jakoś nieśmiało, że tak powiem), bo pchanie się w miejsce, gdzie można być tak przygniecionym to masochizm. Mnie to tak zablokowało, że w sumie przestałam się tym zajmować na długo.

Tak właśnie mają ofiary molestowania - gdy są nierozumiane i lekceważone, gdy choć trochę się im nie wierzy, to potrafią zamknąć się na zawsze.

Mnie chyba też to doświadczenie właśnie tak zamknęło na zajmowanie się tematem. Ale teraz pora to wskrzesić, bo już tamto zdołowanie mnie tak nie rusza.
Tylko teraz będę dużo bardziej ostrożna i nie zamierzam otwierać się przed osobą, która nie jest w stanie znieść pewnych rzeczy (bo nie potrafi po prostu), albo też nie jest czegoś świadoma.

I Dżonny - ok, nie zamierzam do Ciebie pisać, to wyżej było w celu wyjaśnia tego, o czym Ty napisałeś.
« Ostatnia zmiana: 2017-10-04, 17:34:16 wysłana przez Facilite »

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 15:49:48 »
Facilite, wszystko spoko i mi nie jest przykro z tego powodu, jeśli tak ci lepiej i wygodnie.
Natomiast skoro bawimy się w publiczną psychodramę (mam na myśli głównie twoj ostatni post), to musze się też wytłumaczyć: rozumiem samą kwestie emocji, zablokowania treści i reakcji na mnie (może nawet bardziej niż ty w tym momencie), ale pytałem cię czy chcesz, żebym ci powiedział, co widzę, że takie wskazanie z zewnątrz , może być różnie odebrane i w domyśle, że może wywalić to bardzo głębokie emocje, a zdecydowałem się bo miałem wrażenie, że cię to az tak nie rozłoży i potrafisz przepracowywać emocje i że jest szansa, że zrobisz krok milowy na przód, ale to nic po prostu nie jesteś gotowa i źle oceniłaś możliwości poradzenia sobie z tym ad hoc (i ja źle oceniłem twoje).
Że ci to napisałem nie żałuję (skorzystasz z tego gdy przyjdzie czas), natomiast żałuje mojego udziału w tym watku i reakcji na prowokacje, bo pochłonęło mi to strasznie dużo energii, którą mogłem spożytkować , bo mam okazję pomóc komuś kto te pomoc przyjmie i jej potrzebuje i mam też swoje własne, ważne dla mnie, egoistyczne cele ;) a tak to zostałem tutaj użyty do wycierania sobie nosa i w drugim przypadku do udowodnienia sobie czegoś . Więc proszę też, jak ci przejdzie, żebyś też nic do mnie nie pisała.
« Ostatnia zmiana: 2017-10-04, 16:03:21 wysłana przez dżonny »

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 15:04:07 »
Dżonny,
przykro mi, ale musiałam Cię zablokować (tj. dodać do listy ignorowanych).
Nie chcę czytać Twoich postów, ani myśleć o nich, bo na dzień dzisiejszy są dla mnie szkodliwe.
Tym samym też nie odpiszę na Twoje prywatne wiadomości, które do mnie wysłałeś.

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 14:14:43 »
Muszę jeszcze o tym napisać, bo właśnie chciałam coś zjeść i mi się przypomniał bilbord "Bo zupa była za słona" (to tak w temacie przemocy fizycznej).
Ja nie dostawałam za to w dziób, ale wszystko co zrobiłam było dla niego albo za słone, albo za mało słone i była złość, a za nią szedł przekaz: ty nawet kaszy nie umiesz ugotować.
M. chciał żebym wszystko mu robiła, np. wlewała olej do jakiejś tam potrawy, twierdząc że sam nie umie (choć lepiej radzi sobie w kuchni niż ja, bo na początku naszego małżeństwa to on gotował, a i teraz gdy coś konkretnego trzeba zrobić, to on się tym zajmuje), ale tylko po to, żeby się na mnie wyżyć, bo wlałam tego oleju za dużo albo za mało.
Teraz już się nie daje na to nabrać (że nie umie). Bunt z jego strony był nieziemski, że go porzucam i nie chcę się nim zająć, ale przeszło.
Ale i tak stosuje takie zabiegi (że to ja jestem wszystkiemu winna) na każdym innym kroku.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 14:08:29 »
Jeszcze na koniec dodam, że to bardzo nie fair , szufladkować mnie jako kogoś kto nie rozumie tego typu przemocy , co ktoś może przezywać itp bo... bo chyba tylko dlatego, że jestem facetem i wrzucanie do jakiegoś wora, żeby sobie sobie ulżyć i coś tam UDOWODNIĆ , bardzo nie fair i bardzo egoistyczne i... bardzo mało wrażliwości w tym widzę!

Facilite

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 13:56:42 »
Tak to jest właśnie z przemocą psychiczną. Że nie wygląda to tak strasznie jak jest. Że wygląda, że łatwo to przerwać.

Tak, ja bym powiedziała nawet że jest straszniej dlatego właśnie, że trudniej tę przemoc dostrzec i trudniej postawić się w roli ofiary, bo tutaj jest postawione wszystko na głowie.
Kiedy mąż  bije żonę (czy odwrotnie), to widać. Widać kto tu jest ofiarą, a kto katem (choć dla niektórych też to nie jest takie oczywiste).
Gdyby M. podnosił na mnie rękę, to też bym łatwiej dostrzegła, że to ja jestem ofiarą. A tak wcale nie jestem tego taka pewna, bo to on manipuluje moim poczuciem winy i to ja często czuję, że swoim zachowaniem go ranię. A swoim odejściem to bym dopiero go zraniła!
[zresztą wtedy takie szopki odstawia, że aż strach]
No więc wszystko jest nie na miejscu, wszystko jest zakłamane, zmanipulowane*.
Jest takie powiedzenie: Boże chroń mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam.

Czas to wszystko odkręcić i przywrócić właściwy porządek rzeczy.
Cieszę się, że nie czuję się już winna za to, że przerwałam milczenie.

* Zresztą tak jak w przypadku relacji ja-mój ojciec. Który robił z siebie moją (4 letniego dziecka!) ofiarę. I potem już, gdy byłam dorosła, pisał do mnie listy (i mi je odczytywał), jak to czuł się przeze mnie krzywdzony (a ja potulnie słuchałam, bo tak czułam się winna). Szok! Totalne odwrócenie ról.
Jak o tym pomyśle, to mi się nóż w kieszeni otwiera i w takich momentach żałuję, że sku*bany nie żyje!

Trudno się dziwić, że z takimi wzorcami bazującymi na silnym poczuciu winy dawałam sobą tak manipulować.

dżonny

  • Gość
[#]   « 2017-10-04, 13:40:52 »
to już pojechałeś po bandzie,

teraz będe bydlkakiem , który powinien się wstydzić i czuć winny, na pewno to kupię :)

a wogóle to "wszyscy faceci są źli" , mało to ze mną rezonuje, uciakam, pa :*