Michał486,
ja też nie czuję żadnych presji i dziękuję za szczere, ciepłe myśli;) Co do duchowych talentów to też jestem dopiero na drodze odkrywania, ale wiem, że prędzej czy później znajdę coś dla siebie.
Lilliole, ontoja
Dziękuję Wam:) Teraz przechodzę przez męki, od kilku dni praca nad zleceniami stoi praktycznie w miejscu, ciężko mi się zmobilizować do konkretnego działania, weny brak, z góry zakładam, że mi nie wyjdzie, więc odkładam na później i zajmuję się innymi rzeczami, ale gdzieś tam z tyłu ciągle coś mnie męczy. Jestem przekonana, że ma to związek z zarabianiem, bo dla mnie rysowanie dla siebie - dla przyjemności, a dla kogoś - za pieniądze, to jeszcze dwie różne rzeczy. Kiedy mam w czymkolwiek tak duże opory to po prostu dużo się modlę. Wczoraj byłam tak zdesperowana, że będąc w pracy zamknęłam się w pokoju i zrobiłam sobie 20 minutową medytację:D Zrelaksowałam się w pełni, co dobrze świadczy o moim miejscu pracy, bo czuję się tam tak swobodnie, że nic mnie nie rozpraszało i nikt mi nie przeszkadzał. No może nie licząc zabawnego faktu, że kiedy skończyłam medytować zobaczyłam, że za oknem siedział sobie facet, robiący elewację w naszym hotelu, a ja wcześniej olałam fakt, że na tym piętrze jest przecież rusztowanie;D Musiałam w jego oczach śmiesznie wyglądać medytująca na środku pokoju, siedząca na stercie ręczniczków:D
Dzięki temu zrelaksowałam się, uspokoiłam i dałam sobie czas i przestrzeń na to, żeby przejść przez te opory. To w porządku, że mam gorszy dzień i że akurat rysowanie mi nie idzie i automatycznie im więcej luzu poczułam, tym szybciej wróciła mi chęć do rysowania i tamtego dnia po powrocie do domu dokończyłam parę rzeczy. Cieszę się też, że mi tak mocno teraz wywala, bo tak duży opór oznacza, że naprawdę coś dużego ruszyłam. A jak się już przez to przebiję, to dopiero będą efekty! Postanowiłam więc być cierpliwa i spokojna.
Ja tęż intensywnie pracowałam i nadal pracuję nad samooceną i relacjami z ludźmi i ze sobą. Bo to było coś co mnie najbardziej blokowało. A ja myślałam, że chodzi o to, że moje umiejętności nie są jeszcze na wystarczającym poziomie :-)) Zawsze uważałam siebie za niewystarczająco dobrą.
Dużo się zmieniło jak zaczęłam pracować z wewnętrznym dzieckiem.
Lilliole,
No ja mam coś podobnego, mam jeszcze sporo do uzdrowienia z dzieciństwa i też często czuję się niewystarczająco dobra, szczególnie jeśli chodzi o moje rysowanie. Zdarza się jeszcze, że się porównam z kimś bardziej doświadczonym i pluję sobie w twarz, że nie poszłam na ASP, albo że nie rysowałam przez tyle lat. Ale wiem, że to tylko pułapki niskiej samooceny, jak sobie odpalam moje rysunki to od razu się uspokajam, bo wiesz co - naprawdę bardzo mi się podobają, nawet jeśli nie są perfekcyjne:) I Bardzo fajne ćwiczenie z tym zdjęciem:) Bo mam mnóstwo rysunków z dzieciństwa, które kocham oglądać i gdybym miała teraz powiedzieć małej Karolince, że któryś z tych rysunków jest do bani... To nie miałabym serca, są przecież takie piękne! A to ciekawe, bo dla siebie jako dorosłej, mam dużo większe wymagania.
Nauczyłam się też ostatnio, że rozwojowcy tak często skupiają się na tym co im siedzi w podświadomości, że często zapominają co im mówi sama świadomość. I ja popełniłam ten błąd, to wydawało się przecież takie oczywiste, jednak dopiero teraz dotarło do mnie jak bardzo każdego dnia skupiałam się na tym, czego tak naprawdę nie chcę robić. To były myśli, które tylko odwlekały zmiany i odwodziły od realizacji moich celów. To wszystko robiłam całkowicie świadomie, tak bardzo bałam się tych zmian, że nawet nie chciałam się sobie do tego przyznać. Przypomniały mi się te wszystkie rozmowy z koleżankami w pracy, ile energii i czasu poświęcałam na to, żeby się w tym ciepłym, "bezpiecznym" bagienku utrzymywać. Świadomie kierowałam swoją uwagę na tym, że sobie w tej pracy jeszcze trochę posiedzę, bo w sumie nie jest tutaj tak źle, a rysowanie to w swoim czasie. Teraz więc, w ramach radykalnych zmian każdego dnia skupiam się na działalności, którą chcę założyć, na rysowaniu, na zleceniach, na tym że to one są i będą źródłem moich zarobków.
Czuję kocioł, ale jest dobrze, dużo się dzieje:D