Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 644228 razy)

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-11-25, 16:22:31 »
Jednak wybieram obojętność na pragnienia innych. I jest mi z tym bardzo dobrze. Nie jestem od zaspokajania pragnień innych ludzi. To najzdrowsze podejście jakie mam od kilkunastu lat. Nie wiesz jak mocna nerwice miałem od wrażliwości na pragnienia innych. Gdybym sie nie wyrwał, możliwe ze bym już nie żył. Tak wiec jeśli uważasz moje podejście za niewłaściwe... Nic na to nie poradzę. Bo nie jestem tez od przekonywania i prostowania innych. Amen :)

A sprawiedliwość w tym taka ze nie ma takiej siły, żebym zabronił Ci realizacji Twoich najsmielszych pragnień. Do tego uciesze sie kiedy cos Ci sie uda i napiszesz na forum zeby zainspirowac tym innych. Wolnoć Tomku w swoim domku.
« Ostatnia zmiana: 2014-11-25, 16:32:01 wysłana przez Sebastian Osuch »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-11-25, 14:46:30 »
Jednak dzieci to nie moja bajka. Zed1 nie widziałem Twojego poprzedniego posta ale rozumiem ze Twoja wyobraźnia podziałała w moim temacie. Jedna z przyczyn dla których nie chce mieć dzieci jest taka, ze widzę za kilka lat siebie działającego społecznie. Na świecie istnieje tak wielka różnorodność, ze nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego ogarnąć, i codziennie spotkam jakichś ciekawych ludzi i wchodzenie głęboko w rożne aspekty życia jest dla mnie bardzo interesujące. Jestem typem mistyka i zaakceptowałem siebie takiego. Z tego powodu nie czuje tez chęci mieć dzieci bo nie czułbym ze moje dziecko jest jakieś wyjątkowe i ze wymaga poświęcenia dodatkowej uwagi.

Kilkanaście lat życia stawiałem innych ludzi przed siebie. Kiedy w końcu zacząłem żyć dla siebie, stan którego doswiadczam siedząc w autobusie ze słuchawkami na uszach kiedy wracam z pracy, i moj własny spokój po wejściu do mojego pokoju i uczucie ze nic dla nikogo nie muszę robić, to jest względnie dla mnie całkiem nowe i nie wyobrażam sobie żebym miał z tego rezygnować :)

Luz. Ale pamietaj, ze obojetnosc na czyjes pragnienia moze tego kogos zabolec. Empatii nigdy za wiele. Szczegolnie, jak chcesz pomagac innym.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-11-25, 00:02:43 »
Laka, to tez wynika z różnych wyobrażeń nt tego jak trzeba "funkcjonować" jeśli się człowiek rozwija duchowo.
Często jak już się mówi "rozwój duchowy" to wiąże się to z rezygnacją z różnych rzeczy oraz z przyjęciem różnych kolejnych rzeczy. To może wywołać nieuświadomiony stres.

Ważne by iść swoją drogą, z dobrem w sercu i w życiu, z dobrymi intencjami dla siebie i innych, z dozą dystansu stanowczości i odwagi jasnego umysłu a wszystko co pojawi sie na tej drodze i tak prędzej czy puźniej doprowadzi nas, poprzez wewnętrzne doświadczenie, do właściwych decyzji i wyborów. A gdy blokujemy własne doświadczenie i wybieramy cudze - to i tak kiedyś trzeba będzie dojść do własnej odpowiedzi, a żeby wiedzieć, trzeba doświadczyć i wyciągnąć mądre wnioski i zastosować je.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-11-24, 14:36:00 »
Laka
też to zauważyłam.
Przyczyna jest oczywista- nieuzdrowione własne dzieciństwo.
I taki terapeuta może mieć nie wiadomo jak wysokie mniemanie o sobie a i tak wiadomo po jego stosunku do dzieci że z nim dalej jest coś nie tak.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-11-24, 11:48:27 »
Olga

Fajnie napisałaś:)
Mnie osobiście trochę razi podejście do dzieci, tych niby uduchowionych osób, świadomych terapeutów,  "na wysokim poziomie rozwoju", którzy w kontakcie z dzieckiem
reagują jakoś dziwnie, nerwowo, albo bardzo niemiło, dając odczuć dziecku, że ma "siedzieć cicho", najlepiej żeby go nie było, "dzieci i ryby głosu nie mają" itd itd
I to nie musi być ich dziecko, nie musi wcale jakoś prowokować, po prostu jest w ich otoczeniu, na chwile.  Zdarzało się, że byłam w szoku jak słyszałam jak się do dziecka te osoby potrafią odnosić, czasem wręcz z agresją, złością. Zupełnie nieuzasadnioną, patrząc na to z boku.
Dziwię się, dlatego, że tyle się mówi o wzorcach DDA, uzdrawianiu dzieciństwa, związku z rodzicami., co wg mnie jest podstawą. A Ci ludzie zdają się zupełnie nie zauważać swojego zachowania, intencji. I nikt ich przecież nie presjuje do bycia rodzicem, chodzi o zwykłą ludzką życzliwość. Także do dzieci, jak każdego innego człowieka.

Ostatnio pewna rozwojowa znajoma będąc u mnie była zdziwiona, że czemu ja tyle czasu poświęcam dziecku gdy ona u mnie jest. Byłam zaskoczona, bo przez 2-3 godziny zamieniłam z synem kilkanaście zdań. Przez 1,5 godz sam zajmował się sobą. Jakby ktoś myślał, że dziecko to jest przedmiot, zabawka, którą upchnie się w szafie, bo goście przyszli i ma nie przeszkadzać;) Ma siedzieć cicho i nie przeszkadzać dorosłym, przestać istnieć ze swoimi potrzebami na kilka godzin. A tyle się tłucze tematy szacunku, dzieciństwa przecież. Paradoksalnie często ludzie zwyczajni , nie zajmujący się rozwojem mają większe zrozumienie tematu;)

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-11-23, 23:28:46 »
Jednak dzieci to nie moja bajka. Zed1 nie widziałem Twojego poprzedniego posta ale rozumiem ze Twoja wyobraźnia podziałała w moim temacie. Jedna z przyczyn dla których nie chce mieć dzieci jest taka, ze widzę za kilka lat siebie działającego społecznie. Na świecie istnieje tak wielka różnorodność, ze nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego ogarnąć, i codziennie spotkam jakichś ciekawych ludzi i wchodzenie głęboko w rożne aspekty życia jest dla mnie bardzo interesujące. Jestem typem mistyka i zaakceptowałem siebie takiego. Z tego powodu nie czuje tez chęci mieć dzieci bo nie czułbym ze moje dziecko jest jakieś wyjątkowe i ze wymaga poświęcenia dodatkowej uwagi.

Kilkanaście lat życia stawiałem innych ludzi przed siebie. Kiedy w końcu zacząłem żyć dla siebie, stan którego doswiadczam siedząc w autobusie ze słuchawkami na uszach kiedy wracam z pracy, i moj własny spokój po wejściu do mojego pokoju i uczucie ze nic dla nikogo nie muszę robić, to jest względnie dla mnie całkiem nowe i nie wyobrażam sobie żebym miał z tego rezygnować :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-11-23, 21:31:20 »
Zed1

Z Twoich postów wnioskuję, że jesteś nadwrażliwy i inteligentny ale do Sebastiana wyraziłeś się używając mocno przesadzonego słownictwa. Z doświadczenia wiem, że czasem wywala ale mimo tego warto jest rozsądniej dobierać słowa. Fakt, że się nie zgadzasz z rozmówcą można wyrazić dużo bardziej asertywnie. Chodzi o to żeby szukać rozwiązań, wspierać się wzajemnie a nie nakręcać się wyzwiskami na emocje. A jak mnie nie wierzysz to zastanów się nad znaczeniem określenia: ,,Przytomny Rozwój Duchowy".

Przesadzone to chyba bylo (jest) jego podejscie do ludzi zyjacych inaczej i majacych inne poglady/potrzeby. Gdyby mial on troche empatii to by napisal te historie w innych slowach, a tak widze kolejnego ,,wielkiego uduchowionego", ktory gardzi innymi i ktory o codziennym zyciu malo wie (bo ja sie trzepie kabze an lewo i prawo to nie zostaje czasu na wiele wiecej). Niestety, taki model zycia jest coraz bardziej popularny ale poczekajmy jak sie nasz kolega troche zestarzeje, wtedy Mamona i inne gadzety juz takiego szczescia nie beda dawac a jak to sie mowi, w co inwestowales za zycia, to bedziesz to mial na starosc. Nie zazdroszcze...

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-11-23, 21:25:57 »
Jesli dziecko mialoby w zyciu przeszkadzac, to chyba lepiej nie miec dzieci, bo nie jest to dobra sytuacja, zwlaszcza dla dziecka. A poza tym to jest odpowiedzialnosc i to nie tylko materialna czy jakos tak, ale wobec psychiki malego czlowieka, ktora jest o wiele bardziej podatna na wplywy niz u doroslego. Obecne standarty wychowania to raczej nie sa zdrowe rzeczy. To co po doroslym splynie, dziecku moze namieszac na roznych poziomach na cale zycie. Dzieci tak w ogole wszystko biora doslownie, jako prawde i nie maja jeszcze szerszej perspektywy. Z reguly wychowywanie niestety jest robione byle jak, bo rodzice sami z problemami nie maja o tym pojecia. Ci co sobie odreagowuja, terapetyzuja sie w tym temacie, badz sie z takich rzeczy "leczyli" w przeszlosci, to wiedza dobrze o czym mowa.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-11-23, 21:20:05 »
Ja kiedyś też nie chciałam mieć dzieci:) chciałam się realizować i szaleć :)
Teraz kiedy jestem mamą przechodziłam różne fazy, od nie akceptacji tego stanu po akceptację:)
Mam nadzieję ze jeszcze uda mi się pogodzić siebie z dzieckiem i wszystko wyjdzie ok:)
A teraz czuję ,ze dla kogoś jestem ważna i ,ze fajnie,ze tu jestem,że ktoś mnie kocha i ja kocham:)
Dużo się nauczyłam przez ten czas:) Fajnie jak sobie mówimy 'fajnie,że jesteś na świecie' i ta afirmacja do mnie wraca od niego :)
Ale tak logistycznie moze czasem bywa trudno, nad opieką ,choroba , czas dla siebie itd. Fajnie jest mieć fajnego partnera obok a ja niestety na razie jestem sama;-) Ale mam nadzieję,ze jakiś fajny się trafi i będzie mi lżej bo we dwoje zawsze lżej:)
Mój 4 letni syn się pyta:
K:Mama a jak się na mnie denerwujesz, krzyczysz (zadko sie zdarzy ale czasem podniosę głos) to co wtedy myślisz?
JA:A no mam takie myśli pełne złości ..
Ja:A TY?
K:JA jak się na CIebie denerwuję to myślę żeby się z Tobą pogodzić ;)
Ajj jak on uczy wybaczania;-) w tym temacie malućka jestem przy nim ;)))))))))

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-11-23, 19:22:27 »
Dzieci to nie tylko, problemy, skarbonka be dna czy inwestycja bez widoków na zwrot zainwestowanych środków :P

Ale dzieci to możliwość kochania bezwarunkowego, sprawiania komuś przyjemności ot tak dla samej frajdy, ale także możliwość spełniania marzeń.
Dwa lata temu mój mąż razem z naszą córką pojechał na koncert Iron Maiden. Był zachwycony, bo setlista była taka jak koncertu 20 kilka lat temu, na który go matka nie puściła. Gdyby nie córa pewnie byśmy w ogóle przegapili te koncerty.
W tym roku, to ja pojechałam z nią do Warszawy na koncert Anathemy. Mój pierwszy w życiu koncert z prawdziwego zdarzenia. Ona była zachwycona, ja też :D

Więc jak ktoś ma problem z posiadaniem lub nie dzieci. To warto by to uzdrowić, by na trzeźwo i przytomnie móc dezycję podjąć.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-11-23, 19:08:48 »
Dla mnie bycie ojcem też całkowicie odpada. Nie chodzi nawet o to że mam sporo do przerobienia z własnym wew. dzieckiem lub lęk przed odpowiedzialnością, lenistwo bo na bank nie chciało by mi się zajmować dzieckiem. Dziecko w moim przypadku to była by kula u nogi. Mam sporo do uzdrowienia z karmy niewolnika, dlatego na to wcielenie pragnę żyć pełnią piersią, być wolny, podróżować, robić to co mi się żywnie podoba nie krzywdząc przy tym innych istot, nie mieć żadnych obowiązków narzuconych przez innych.

Mam kota który bardzo często chce się bawić a ja nie mam na to ochoty i zazwyczaj robię to z przymusu lub litości albo w ogóle nie robię. Oczywiście życzę temu zwierzęciu jak najlepiej, ostatnio nawet gdy miałem w sobie przypływ dobrych uczuć to sie za to zwierzę pomodliłem i wysyłałem mu miłość ale nie mam najmniejszej ochoty się nim zajmować, co najwyżej go poprzytulać i wytarmosić :) choć czuje też przyjemność gdy daje mu coś nowego do jedzenia albo nalewam wody. To samo uważam było by z dziećmi, potrafił bym je kochać dawać im miłość ale nie chciał bym wchodzić w głębszą relacje, brać jakiej kolwiek odpowiedzialności za nie, tak jak gość który dzisiaj przychodzi, jest miło, jest wspaniale a jutro w otoczce radości i miłości się żegna i jedzie w dalszą drogę.. bez przywiązywania się.

Za każdym razem jestem zdziwiony i ciężko mi pojąć gdy widzę jak dorośli zajmują się dziećmi (często nawet nie swoimi ) są tak nimi zafascynowani, poświęcają im taką żywą uwagę, mówią do nich czułe słówka. Ja bym tak nie potrafił, nie czuje się kompletnie w takiej roli.
Zdarzało się sporadycznie że ludzie byli oburzeni moim podejściem do posiadania dzieci, próbowali mnie nakłaniać że dziecko "trzeba" mieć co zawsze wzbudzało mój wewnętrzny śmiech, choć na zewnątrz się nie śmiałem. Też zawsze mam uśmiech na twarzy gdy ktoś mówi że jak dorosnę to zmienię zdanie. Jako 15 latek podskórnie wiedziałem bo jeszcze nie byłem tego świadomy że dzieci nie chce mieć i nadal przy tym jestem. Moja siostra również nie chce mieć dzieci i podobnie jak ja, chce się realizować.
Ale życie bywa przewrotne. Może kiedyś mi całkowicie odbije i założę rodzinę ? :)

Pozdrawiam wszystkich

matek

  • Gość
[#]   « 2014-11-23, 19:05:09 »
Olga, dzieki:)

Cytuj
Mam takie "nierozwojowe" podejście do dzieci, bo uważam, że miłośc do dziecka jest piękna, potrafi być cudowna. nie będe tu pisać o setce problemów itd, ale ponad to wszystko - miłość ta jest cudowna, kocha sie to dziecko choćby nie wiem co, jest światełkiem na niebie rodzica, zupełnie jak my dla Boga - zawsze widzę tutaj to porównanie.

:)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-11-23, 18:30:40 »
Laka :)


Dla mnie dzieci są ok, zawsze lubiłam dzieci i tak zostanie, pomimo że ich nie mam. Sama byłam dzieckiem jak i każdy tu piszący a to oznacza że mam stossunek do dzieciństwa.. Jest kilka grup osób które dzielą sie na 2. Ci co mają przerobione wew. dziecko i Ci co nie. I wedle tego różny jest stosunek do dzieci. Dzieci nie trzeba mieć, ale warto by było mieć czysty stosunek do nich i do własnego dzieciństwa, własnego dziecka. Gdy ten stosunek się uzdrawia zmienia się tez pole emocjonalne DO dzieci. Nie oznacza to że człowiek zaczyna czuć zew natury i parcie na dziecko, ale zaczyna miękko wchodzić w te energie, bez sztywności, bez strachu, uprzedzeń, tłumionych przekonań pod hasłem " mam uzdrowiony stosunek do dzieci "  [terefere]
Mam takie "nierozwojowe" podejście do dzieci, bo uważam, że miłośc do dziecka jest piękna, potrafi być cudowna. nie będe tu pisać o setce problemów itd, ale ponad to wszystko - miłość ta jest cudowna, kocha sie to dziecko choćby nie wiem co, jest światełkiem na niebie rodzica, zupełnie jak my dla Boga - zawsze widzę tutaj to porównanie.
Znam trochę par które mają naprawdę cudne życie rodzinne, nie ma ono nic wspólnego z "wielkimi problemami" ...wprost przeciwnie. Faktycznie dzieci oduczają egoizmu, co nie którym to się przydaje :)


Matek, lubię kiedy się wypowiadasz, jesteś jak równoważnik na tym forum :)


ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-11-23, 18:20:16 »

ostatnio w pracy w kuchni wymknęło mi się, że gdybym byla w ciąży to albo bym się powiesila, albo to dziecko oddała (na chwilę straciłam instynkt samozachowawczy, zdarza się). Odpowiedziała mi głucha cisza, a potem: Aniu, co ty mówisz! no a potem jeden pan zaczął coś gadać o instynkcie i naturalnej więzi jaka wytwarza się między matką a dzieckiem...
Oczywiście gdyby coś takiego się zdarzyło, to pewnie nie zrobiłabym żadnej z tych rzeczy, jednak na dzień dzisiejszy i od pierwszego oddechu mojej swiadomości wiem, że posiadanie dzieci mnie nie interesuje. Nie wiem jak miałabym dziecko wychować, co mu mówić, żeby potem nie miało do mnie pretensji. Nie czuję że byłabym wzorem dla dziecka w jakimkolwiek temacie, co więcej boję się, że gdyby bylo tak wrażliwe jak ja będąc małą dziewczynką byłoby mu równie cieżko. Nie interesuje mnie opieka nad dziećmi, nie rozczulają małe łapki ani nóżki ani perspektywa pokazywania komuś swiata gdy sama go mam wrażenie nie dosć zeksplorowałam. Może to wynik moich obciążen i po wieloletniej terapii mającej na celu uzdrowienie wszystkich wewnetrznych aspektów mojej osoby i duszy nagle zobaczyłabym sens w posiadaniu dziecka, ale tego nie mogę być pewna.
Mam nadzieję, że nie uraziłam tu nikogo kto ma dzieci, bo nie było to absolutnie moim zamiarem. podpytywałam nawet owe koleżanki z pracy o te dzieci i co czują, niby fajnie, każda chciałą mieć dziecko, ale teraz gdy chorują narzekają że z dzieckiem są same problemy. Sama dobrze pamiętam, jak moja matka narzekała, ze ciągle choruję i pamiętam jaka byłam zdeorientowana o co jej chodzi i że było mi przykro. Fascynują mnie jednak powody dla jakich kobiety chcą mieć dzieci, choć nie rozumiem ich, dlatego ich podpytuję, bo zastanawiam się czy to ze mną jest coś nie tak że takiej potrzeby nie czuję. Jedna spytała mnie, gdy powiedziałam, że nie chcę mieć dzieci, niby żartem: a nie chciałabyś tak mieć kogoś na własnosć? (pamiętam z dziecinstwa ten straszny lęk, że całe życie będę włąsnością rodziców i nigdy się od nich nie uwolnię) No ale jak się miłości generalnie nie czuje to chyba wiele wyjaśnia.

matek

  • Gość
[#]   « 2014-11-23, 17:34:31 »
Seba,

wyluzuj:)to nie tylko spoleczne zaprogramowanie, ale jednak przede wszystkim jeden z najsilniejszych programow biologicznych. Nie ma co sie zacietrzewiac, to naturalne ze wiekszosc ludzi miala, ma i bedzie miec dzieci. Jesli Ty nie chcesz to ok, przeciez zawsze byla czesc ludzi bez potomstwa. Rozumiem, ze rodzina czasem wywiera mniejsze lub wieksze presje, ale tez nie wydaje mi sie, zeby osoby bez potomstwa byly jakos wielce spolecznie "napietnowane".

Ja mam 6-letnia coreczke i przyznaje, ze jest to wspaniale byc dla niej rodzicem. Momentami meczace, ale czesciej wspaniale. Jest to dla mnie z pewnoscia najslodsza istota jaka chodzi po tej Ziemi - i tak ma byc, w koncu gdyby dzieci nie byly "slodkie", komu by sie chcialo nimi zajmowac?:)Chociaz do "cudzych" dzieci to tam roznie, duza czesc z nich mnie raczej irytuje:)