Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 641713 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-09-17, 11:53:16 »
Happy Girl ^_^

Tyle pozytywu w ciągu jednego dnia:)

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-09-15, 22:04:49 »

Powiedziałaś coś 'za dużo' ?
A może tak miało być ?
Who knows ;)

Sęk w tym, że właśnie o ten jeden , drugi w kolejności mail za dużo ! :(
Za szybko....za świeże to u nich jeszcze
niestety czasem tak mi coś strzela do głowy i koniec , nie ma zmiłuj, to przez emocje
tak najczęściej rozwalam fajne znajomości ,
a tu taka wyjątkowo delikatna kwestia,
sama bym chyba zdrowo opier..iła taką osobę jaką się na moment stałam, w żalu po stracie bliskiej osoby akurat mało by były ważne ezoteryczne bzdety,  siet!
Dżizas...boli mnie serce i splot, zacisniete tak jak wtedy kiedy się coś zdrowo przeskrobie
niby chciałam dobrze, tylko co z tego
spontan wyszedł mi bokiem

wilson, a jak rozmawiałaś z tą dziewczynką to co ci powiedziała?
dograne intencje?
Atlanta ta moja rozmowa nie była o jej intencjach, to było nagłe, dziwne i trwało chwilę
na pewno czułam jej zagubienie, bardzo delikatna energia i starałam się przekazać spokój , coś dobrego
czasowo to może były ze 2 minuty, szybko uciekłam z tego stanu żeby się nie  łączyć, nie współodczuwać, nie mam takiego doświadczenia i nie chcę mieć, Bóg wie lepiej.
świtało mi tylko że albo ona zebrała na siebie coś co by walnęło w nich albo tak miało być
ale to domysł aniżeli intuicja







Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-09-14, 22:05:29 »
wilson, a jak rozmawiałaś z tą dziewczynką to co ci powiedziała?
dograne intencje?

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-14, 21:49:39 »
   Wilson,

Cytuj
Zrobiłam tylko 1 błąd bo chcąc jeszcze go jakoś podnieść na duchu napisałam drugiego maila , takiego z naszych klimatów opisując swoje doświadczenie no i to, że dusze wiedzą z grubsza jaki scenariusz wybieraja tylko zapominaja i tego to już nie zrozumiał...chyba ,lepiej  było ugryźć się w język ;) niż wyjść na nawiedzoną idiotkę , wielkie lekcje zeszłej soboty ,czasem milczenie bywa złotem

Skad my to znamy !
A intencje były dobre ;))
Iluż ludziom już wyjaśniałam "pewne sprawy".
Część doceniła. Część ma mnie za nawiedzoną :(
I kiedyś  to już sobie przyrzekałam, że to już ostatni raz ;)
A potem znów ktoś "był w potrzebie i taki biedny", że odstąpywałam od moich zasad.
Teraz już myślę inaczej.
Skoro ktoś do mnie mówi tak, że w zasadzie prosi o pomoc, to ja jej udzielam, ostrozniej, ale jednak.
I pooowolutku kieruję ku profesjonalistom. JUż nie przejmuję się tym aż tak .
Jeżeli to jest obcy człowiek  a nie ktos bliski, to staram sie pomagać bez emocji.
Sieję ziarno - wzejdzie ...lub nie ;)
To już nie moja bajka.

Mam w rodzinie lekarzy - bardzo dobrych, z powołania. Gdyby oni emocjonalnie traktowali każdego pacjenta, nie dali by rady prowadzić normalnego życia :)

Jeżeli ktoś chce kogoś wyciągnąć z bagna - to musi stać na twardym gruncie. Nie na grząskim :)

Tak, że pomagać można. Tylko nie trzeba emocjonalnie podchodzić do rezultatów tej pomocy ;)

Powiedziałaś coś 'za dużo' ?
A może tak miało być ?
Who knows ;)

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-14, 13:41:51 »
Zauważyłem, że gdy wchodzimy w nowe "role" nawet gdy w nas się nic nie zmienia to inni postrzegają nas tak jak innych w tej roli choć nie jesteśmy wewnątrz jak tamci, ale ludzie postrzegają powierzchowność.
Może tu jest odpowiedź o mistrzach i ukrywających się i tych rozgłaszających się ;)

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-09-14, 12:25:21 »
Wczoraj wieczorem pewien daleki znajomy wyznał, że zmarło mu 8 letnie dziecko, nie wiem czy chorowało czy przyczyną był wypadek. Napisałam mu 2 zdania wsparcia bo nie czułam by był sens więcej w takiej sytuacji, z resztą trudno znaleść jakiekolwiek adekwatne słowa . Nie wiem też na jakim on z żoną jest poziomie świadomości bo może znoszą to dzielniej niż mi się zdaje, mają siebie i pamięć i miłość tej małej istotki.
A ja na początku jak to twardziel kierujący się mottem, że Bóg się o nich troszczy , że taki był plan pewnie itp. trzymałam się dzielnie ,za to  dziś wyszłam na spacer i zdrowo się poryczałam a serce waliło mi jak to zwykle przy stratach. Zastanawiam się na ile to zdrowe i naturalne....pogadałam też w myślach do tej dziewczynki, no głupie jak nie wiem ale jakoś samo z siebie tak wyszło. Przy okazji to ich doświadczenie jest dla mnie lekcją pokory, kolejną bo zabieranie niektorych osob mam Bogu bardzo za złe i raz naprawdę potwornie zwyzywałam niebo i piekło kiedy zmarła moja kuzynka, a najgorsze było to, że nie czułam jej "po" , może właśnie z gniewu, a może jej energia była za słaba bo bardzo chorowała i nie miała siły się przebić. Pokora....gotowość do zmian , akceptacja zmiany- takie tematy wybiły i za to jestem wdzięczna.

Zrobiłam tylko 1 błąd bo chcąc jeszcze go jakoś podnieść na duchu napisałam drugiego maila , takiego z naszych klimatów opisując swoje doświadczenie no i to, że dusze wiedzą z grubsza jaki scenariusz wybieraja tylko zapominaja i tego to już nie zrozumiał...chyba ,lepiej  było ugryźć się w język ;) niż wyjść na nawiedzoną idiotkę , wielkie lekcje zeszłej soboty ,czasem milczenie bywa złotem czyli to co mi najlepiej całe zycie wychodziło :D a jak raz sprzeniewieżyłam tę zasadę wyszło dziwnie ,tłumaczę jednak sobie, że tylko w tym przypadku takie milczenie się sprawdza ;)
ale i z tym będę się uczyła czuć niewinnie , o .

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-13, 20:35:17 »
Atlanta-dzięki ;-)

No cóź,będę wykreślona z ksiąg parafialnych;będę miała papier,na podstawie którego nie będę oddawać kasy na kościół w przyszłości...To dużo...

A kwestie powiązań,przywiązań i oddawania siebie na rzecz wyimaginowanego Boga są w trakcie odcinania i oczyszczania...

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-09-13, 18:16:18 »
Fajne zdjecie Joacha ! 
Mnie dotyczy o tyle,że chcę nadać tryb namacalny-pisemny zerwania kontraktu na moje ciała energetyczne i część duszy-nota bene zawartą bez mojej zgody...Jest mi to potrzebne i tyle...

Po drugie-nie życzę sobie przyszłościowo wspierać kościoła katolickiego finansowo...Na bank muszą przyjść przemiany dotyczące finansowania tej instytucji  ,zobaczą ode mnie dziesięcinę jak "świnia niebo"...

O wsparciu energetycznym tego tworu już nawet nie piszę,bo to wiadome...Niczego już nie oddam żadnym tworom energetycznym zwanym instytucjami religijnym zwanymi przedstawicielami Boga...

firebug

  • Wiadomości: 18
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-13, 17:29:03 »
apostazja to czysto koscielny wymysl wg czysto koscielnych procedur, nie ma zadnych skutkow na gruncie prawa swieckiego, to taka ekskomunika na zyczenie, i co zabawniejsze wg nich wciaz pozostajesz czlonkiem i katolikiem, bo "chrzest jest nieusuwalny" - po prostu z szufladki "owieczka potulna" przeloza cie do szufladki "czarna owca" (szufladki sa w tej samej szafeczce pt. owieczki koscielne)

wiec jaki to ma sens, skoro doktryna krk sama przyznaje, ze oni wcale cie nie uwalniaja?

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-13, 15:36:57 »
 Joanna P.
Cytuj
zobaczą ode mnie dziesięcinę jak "świnia niebo"...

O wsparciu energetycznym tego tworu już nawet nie piszę,bo to wiadome...Niczego już nie oddam żadnym tworom energetycznym zwanym instytucjami religijnym zwanymi przedstawicielami Boga...
 
Asia, you passionate you ;))
 Bingo !

Maciejka

  • Wiadomości: 240
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-09-13, 15:19:41 »
Mnie przeszkadza, że jest to procedura ustalona przez kościół, a ja nie chcę już robić niczego na ich zasadach, ani stosować się do czegokolwiek co tam sobie wymyślili, poza tym apostazja nie ma nic wspólnego z prawem cywilnym. "Procedura ta nie ma wpływu na procedury lub oświadczenia cywilne wobec władz państwowych lub pozakościelnych." (z wikipedii)
Co innego, gdyby była jakaś procedura w prawie polskim, w której kościół nie ma zupełnie nic do powiedzenia, poza przyjęciem do wiadomości przesłanego dokumentu. Chociaż i wtedy nie wiem czy by mi się chciało ruszyć małym palcem, po to, aby pomagać robić im porządek w ich rejestrach.
A kiedy przyjdą czasy opodatkowania wiernych, pewnie trzeba będzie złożyć odpowiednią deklarację w urzędzie skarbowym.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-09-13, 15:07:25 »
Wypisanie to jedno to tylko albo aż papierek a w jaki sposób uwolnić się energetycznie od tego wpływu?
Czasem wydaje się, że wystarczy siła woli ale kto to sprawdzi czy podziałało...

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-13, 15:00:04 »
Mnie dotyczy o tyle,że chcę nadać tryb namacalny-pisemny zerwania kontraktu na moje ciała energetyczne i część duszy-nota bene zawartą bez mojej zgody...Jest mi to potrzebne i tyle...

Po drugie-nie życzę sobie przyszłościowo wspierać kościoła katolickiego finansowo...Na bank muszą przyjść przemiany dotyczące finansowania tej instytucji  ,zobaczą ode mnie dziesięcinę jak "świnia niebo"...

O wsparciu energetycznym tego tworu już nawet nie piszę,bo to wiadome...Niczego już nie oddam żadnym tworom energetycznym zwanym instytucjami religijnym zwanymi przedstawicielami Boga...

Maciejka

  • Wiadomości: 240
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-09-13, 14:43:39 »
Kiedyś się zastanowiłam czy chciałabym apostazji i poczułam, że nie, bo to tak jak bym próbowała nadać znaczenie czemuś, co realnie znaczenia nie ma. To tak jak by mi kiedyś ktoś umożliwił wzięcie ślubu z kimś urojonym, nieistniejącym, zmyślonym, a potem bym chciała iść do  sądu po rozwód z nim. Czyli tak jak bym nadal wierzyła, czy uważała, że mój mąż istnieje. Jest mi wszystko jedno kogo oni tam mają wpisanego w swoich księgach, nie moja sprawa, mnie to już nie dotyczy, niech się bawią w co chcą. To tyle o mnie. Być może kwit jest potrzebny mojej pś, ale póki co, nic o tym wiem.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-09-13, 14:25:45 »
Ja nie czuję takiej potrzeby. Chyba im już przebaczyłem na tyle, że mi to zwisa w jakich jestem rejestrach :-)