Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640554 razy)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-22, 22:30:11 »
ania.82
Życze Ci by Ci się udało uwolnić od hipnoz i zaślepień na tego człowieka. Wyglada to hardcorowo z tego co piszesz. Ja miałem zaślepienia na jedną dziewczyne kilka miesięcy temu, naszczęście poznanie drugiej osoby i inne zmiany w moim życiu wyrwały mnie z tego koła i zdołałem zobaczyć na trzeźwo i przytomnie jak to było z tą osobą a wcześniej niezdawałem sobie nawet sprawy że jakieś hipnozy moge mieć. Ja tych hipnoz nie pozdejmowałem jeszcze więc to wciąż jest aktywne. Na szczęście nie mam kontaktu z byłą. 

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-22, 22:15:43 »
no i jeszcze jest jedna opcja-gdyby mnie nie zlał jednak to wpadłabym w taki kanał z którego bym się nigdy nie pozbierala, patrząc na związki moich rodziców, dziadków, siostry oraz oczywiście na niego i siebie i to jak bardzo jesteśmy różni...ech.
no ale coz, nic nie trwa wiecznie i to też kiedys się jakoś wypali...

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-22, 22:00:09 »
przewija mi się w głowie coś takiego: ze tracę jedyną szansę na miłość i powinnam dać mu do zrozumienia, że jestem zainteresowana, bo przecież to kobieta wybiera faceta no i przecież jeszcze ja go oniesmielam swoją niby inteligencją i tym, że nie piję, a z drugiej strony lęk, że on przecież bajeruje każdą i nie zależy mu na nikim tylko dowartościowaniu siebie i że mnie by po prostu zlał, bo ma 10 innych na oku, a takiego upokorzenia bym nie zniosła.
I tak żyję w takim pomieszaniu już prawie 2 lata z lekkimi przerwami...

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-22, 21:51:25 »
przyznam się jeszcze do czegoś. znowu wywaliło mi z moim pięknym byłym niedoszłym adoratorem.
po powrocie do pracy po trzech dniach tęsknota za nim była już tak silna, że musiałam wyjsć na spacer się przejsć po zakladzie no i oczywiście... mu na spotkanie. No i nadjechał na białym koniu, tzn w kremowym melexie z przyczepą i zatrzymał sie przede mną...jechał akurat bajerować jakąś technolożkę w innym zakładzie. Gapil mi sie na rozporek, no i oczywiście w oczy, a ja chwaliłam sie swoją zarysowującą się karierą, on słuchał i słuchał i utwierdzał się zapewne w transie podziwu dla mojej wspaniałej osoby (coś mi się też od życia należy, no i zemsta za jego prowokacje musi być).
oklapłam, padłam, stracilam parę, energię i załamałam się. Wczoraj nawet w transie pojechałam do marketu po komórkę mając nadzieję, że go spotkam. tak jakby miał być on i tylko jeden, jakby przesłaniał mi cały świat, jakbym nie wierzyła, że ktoś inny moze się mną zainteresować-jakiś lepiej rokujący. A niby mi wzrosła samoocena. Przecież tyle hipnoz i wkodowan w niego już mi poschodziło. Może to ślubowanie, że mam go doprowadzić gdzieś lub żeby przy mnie wyszedł na ludzi? mam wrażenie, że trzymam się jego tematu, osoby-wyimaginowanej, bo to nie jest on prawdziwy, tylko go przypisuje do jego postury zupełnie ślepo i kurczowo. Ale to i tak tylko wrażenie, bo myślę teraz, że  w rzeczywistości przecież on jest cudowny! jak więc mam się uwolnić, skoro podswiadomie nawet nie chcę się uwolnić? czy to wzorce rodzinne -matki, babci, siostry ktore kaza się zafiksowywać na kimś zupelnie nieodpowiednim i trzymać go kurczowo, ślepo? a może moje? niby afirmacja działa, że potrafię zachować trzezwosc i przytomnosc myslac o nim i widzac go no i co z tego? moze myślenie o nim to jak nałóg alkoholika, nie chcę się uwolnić, bo odgradza mnie to od pracy nad sobą czy od samej siebie. Ale przecież jakoś pracuję...
sytuacja jest zatem beznadziejna ale nie poważna...generalnie miałam gorsze wywalenia w jego temacie, ale to też nie jest przyjemne, zabiera mi energie i powoduje rezygnację i doła. Dodatkowo siostra powiedziała, że powinnam się modlić aby z nim być a nie żeby się od niego uwolnić...masakra.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-22, 16:13:14 »
zachowanie mojej siostry przytłacza mnie. jestem w trakcie zmiany reakcji na nia ale jak na razie jeszcze się nie udało.
Ona nie widzi zadnego problemu w naszych relacjach, zadnych niuansów. Ja czuje sie przez nią lekcewazona i nierozumiana. Ona ciagle powtarza, ze to ja mam problem, a ona ze mna zadnego. Proszę ją od dawna aby nie wysylala mi po 5 smsów na raz, nic do niej nie dociera i dalej robi swoje. Czuje ze ona uwaza mnie za 16 latke, żali mi się, ja niby jej radzę a ona robi swoje, potem się znowu żali, ja pytam czego ona  w takim razie oczekuje, a ona że wysłuchania i tak ciągle w koło Macieju. Wiem, ze to moze błachy problem, ale jestem zmęczona. WIem, ze jej nie zmienię i juz powoli reaguje spokojniej, niech sobie gada, ma tez w koncu zalety ktore doceniam, ale jeszcze troche musze popracować...

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-22, 15:22:47 »
Zauważyłam, że w moim życiu często zdarzają się takie przypadki, kiedy muszę wybrać między szacunkiem do siebie a namacalną korzyścią. Najczęściej wybieram to pierwsze, ale kurde, już mam dosyć takich sytuacji, kiedy korzyści przelatują mi koło nosa.

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-08-21, 22:39:05 »
Po najbardziej gównianym dniu na szczęście mam odruchowa umiejetność siadania w metrze obok dziewczyny której wibracje uzdrawiają większość napięć z tego dnia

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-20, 17:29:10 »
zmieniam stanowisko w pracy, ale mam tego samego szefa plus jeszcze drugiego. No i zupelnie inne obowiązki, bardzo dla mnie na razie mętnie sformulowane. mimo, ze moja samoocena podniosła się czuję się z tym lekko dziwnie, gdy ludzie mówią mi, że złapałam super fuchę. Super, bo będę dużo wyjezdzać, z drugiej strony moje obowiązki nie jawią mi się jakoś super, bo nie wiem jak się do tego zabiorę i są mało konkretne, mam wrażenie że będę się miotać a wszystko jest bardzo złożone. Oni tego nie wiedzą, więc patrzą na to dlatego w ten sposób. I jak tak mówią, to aż się boję, że zacznę zadzierać nosa.
Ale jesli będzie tak jak sobie wyobrażałam to znaczy, że wszystko jest możliwe i że marzenia się spełniają. Muszę jednak zacząć opracowywać plan na przyszłość - tzn na starość...;), rozwinąć w sobie jakieś wartości aby przetrwać bez depresji jeśli nie uda mi się stworzyć zdrowych relacji tudzież zrealizować czegos naprawdę wartościowego, co by nadało cel mojemu życiu.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-19, 09:04:30 »
Edyta, dzięki za naprowadzenie , to by się zgadzało,
 
kiedyś robiłam podobne cwiczenie chyba z Danielą Czarską, tzn. z filmiku z nią, moj problem lezał w tym, że nie umiałam oddawac tych nie moich czesci, w wizualizacji wrecz oddane do mnie wracały , poczucie winy tez było i taka mysl ze to bez sensu,  oddawanie tego komus odbierałam jako krzywdzenie tych osob, wolałam tojakos utylizowac w kosmosie czy boskiej energii
Odnosnie DDA-
w dziecinstwie najczesciej byłam niewidzialna a teraz w dorosłym zyciu nagle mam zajac jakies stanowisko byc jakas i własciwie nie wiem jaka jestem ,stwierdzam ze mnie nie ma bo nigdy nie było,
potrafie byc co prawda demonem i aniołem albo kims po srodku ale przy takich zachowaniach wciaz pytam siebie czy to ja?
Czy to jest własciwie , czy nie? Radosci w sobie tez sie dziwie, ja sie dziwie wszystkiemu na to wychodzi ;) jakbym była w wielkiej garderobie , przymierzała ciuchy i zakładajac jakichs z nich nie czuła się sobą w pełni , szukam tego jednostajnego strumienia swiadomosci, własciwego koloru.


« Ostatnia zmiana: 2014-08-19, 09:07:26 wysłana przez Wilson »

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 08:06:52 »
obserwuje u siebie taką oto cechę-odnosnie rzeczy lub ludzi, nie lubie kogos, czegos, po jakims czasie widze ze to tylko moja rekcja, potem nawet potrafie nadac osobie lub rzeczy takie znaczenie ze je polubie, czuje sie zbita z tropu bo nie wie gdzie ja jestem w tym wszystkim, która ocena jest ok
też tak miałam często gdy jeszcze "myślałam swoją mamą" tu jest to trochę wyjaśnione http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=139.msg67074#msg67074

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-18, 21:57:01 »
obserwuje u siebie taką oto cechę-odnosnie rzeczy lub ludzi, nie lubie kogos, czegos, po jakims czasie widze ze to tylko moja rekcja, potem nawet potrafie nadac osobie lub rzeczy takie znaczenie ze je polubie, czuje sie zbita z tropu bo nie wie gdzie ja jestem w tym wszystkim, która ocena jest ok

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-17, 18:36:25 »
To jeszcze nic pewnego :). Juz kilka dni o tym gadamy, zobaczy sie wkrotce czy da rade wspolnie.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-17, 18:24:35 »
Zed1,
no popatrz w ciagu 6-ciu godzin pojawiła sie szansa :))

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-17, 17:25:00 »
Tylko ze tam bez znajomosci w miare dobrej sie notargujesz sie a od tego zaleza np noclegi czy zarcie bo to jest juz azjatycki kraj, tam ludzie nie maja europejskiej mentalnosci i z tego, co czytalem zdarzaja sie przypadki ze bez znajomosci mozna miec troche klopotow typu oszustwa czy nawet sytuacje typu klotnie itp. Ale zobaczymy, jest szansa ze pojedzie znajomy co po rusku gada niezle.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-17, 17:23:14 »
ruski prosty jest, alfabet tylko trochę inny, ale też łatwy, mówię ci