Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640562 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-17, 17:20:55 »
Mozliwe ze tak bedzie :). Choc tam bez ruskiego nie za bardzo.....

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-17, 17:17:33 »
jedź sam, poznasz siebie

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-17, 11:30:14 »
Ludzie dzis chyba boja sie poznawac nawzajem. Mam taki swoj plan na pojechanie na wakacje w pewien interesujacy mnie region ale ze nie mam z kim jechac, postanowilem dac ogloszenie na jednym z foruw podrozniczych. I jakos nikt sie nie odezwal. Dziwie sie, bo zewszad ciagle slysze jak to by ktos chcial gdzies kogos nowego poznac, pojechac gdzies a jak przychodzi co do czego, to ludzie jakby boja sie z domu wychodzic. Ja od dziecka lubilem poznawac nowych ludzi, inne kultury, bylem i jestem (pomimo swoich jazd) wciaz otwarty na to a jednak inni ludzie jakos nie za bardzo. Smutne.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-16, 18:59:15 »
byłam 1 dzień za granicą, odpoczęłam, oderwałam się od dna

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-16, 17:32:28 »
Puściłem coś na kształt mgły.
Otrzepałem się jak młynarz z mąki i czekam na efekt i odpowiedź co to i co zamiast.
Ciążyło mi to jakby ból istnienia, a teraz słyszę "jestem który jestem"

Były to jakieś obciążenia które samoistnie zeszły i tak naprawdę jakby poza moją świadomością
tzn wiedziałem, że jest jakiś problem, ale nie umiałem go nazwać, a i tak puścił, ale ... przy pomocy "opiekuna".
Często zastanawia mnie co to za część mnie która prowadzi krótkimi inspiracjami, a czasem zamiast mnie, a ja mam tylko patrzeć.
Te "ja" już jest tak rozmyte, że jeszcze z przyzwyczajenia próbuję coś określić gdzie ja, a gdzie nie ja.
Gdzie WJ a gdzie może WJ=moje ja, bez ja.
Wygląda to dziwnie, ale to nie opętanie ;)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-16, 15:09:31 »
Dziękuję Wam.
Sny o ruszających, wypadających zębach mam często. Druga sprawa, najczęstsza symbolika w pospolitych sennikach to śmierć lub choroba, zaś mój 92 dziadek jest chory, dość już poważnie, stąd też moze mój podwyższony lęk w dniu dzisiejszym.

Karina, ze zloscią też może być coś na rzeczy, piszę afirmację o tym, by pozwalać innym żyć i zachowywac się jak chcą, może wychodzi temat przekraczania moich granic, co dzieję się u mnie stosunkowo często w gronie rodzinnym. Problemy swego czasu rozgryzałam aż nadto, teraz mniej, może zbyt mało?

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-16, 15:03:57 »
Sen o zębach też kojarzył mi sie z utratą relacji. Stratą znajomych itd. No i właśnie przesladuje mnie dziś lęk, że niby tak nie boję się być sama, że taka niby jestem silna-np drażni mnie lęk siostry przed byciem samą, ale boję się, że na starość jednak zostanę sama w rozpaczy, że nie udało mi się stworzyć zdrowych relacji by sama nie być i że nie zdążę się oczyscić na tyle i naprostować by takie relacje stworzyć do tej starości.
Zadzwoniłam więc do sympatycznej koleżanki z pracy, żeby sobie trochę pogadać i nie być alienem-tak mnie kiedyś nawet przezywano, a ona powiedziała mi, że mój powrót do pracy w poniedziałek po 5 miesiącach został odnotowany na karcie dnia, zrobilo mi się bardzo miło, więc czym prędzej popędziłam do sklepu po potrzebne składniki na ciacho dla nich.

To by miało ręce i nogi też trochę z tą agresją. Ale najbardziej chciałabym się pozbyć obgadywania i wybaczyć sobie, że kiedyś dawałam się w to wciągnąć lub sama to inicjowałam. Z drugiej strony każdy kiedys popełniał błędy, gdy ludzie nie mają innych tematów to obgadują-nawet po to by być dobrze poinformowanym;).
Części już zapewne nie mam,  ostatnio podczas kłótni z siostrą nie byłam za bardzo agresywna- fakt ze wymiana zdań była dramatyczna;), ale nie było w tym energii agresywnej, raczej cheć postawienia na swoim tudzież wkurzenia drugiej osoby.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-16, 14:55:21 »
ania

tez miałam kiedyś taki sen i teraz z perspektywy czasu widzę, że u mnie chodziło o nieakceptacje swojego instynktu walki o swoje, nieakceptacja w sobie uczuć złości i nienawiści. Nieakceptacja potrzeby "pokazywania zębów", gdy ktos przekraczał moje granice. MOgę tutaj jeszcze dodać niechęć do "rozgryzania" problemów itp.. Podświadomie chcesz się pozbyć zębów. Sama sobie musisz odpowiedzieć co zęby dla Ciebie oznaczaja symbolicznie.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-08-16, 14:40:00 »
każdy ma swoje kody podświadomosci.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-16, 14:29:32 »
Jeżeli wypadają ci zeby to znaczy że chcesz się pozbyc swojej agresji. Nie oznacza to żadnych złych wydarzen.

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-16, 14:18:41 »
Ania
Też mi się kiedyś śniło, że wypadły mi wszystkie zęby i nikt nie umarł, ani nie straciłam po tym przyjaciół. To było dawno, więc nie pamiętam dokładnie z czym ten sen był związany.
Czasami może się śnić coś takiego jak się oczyszcza relacje z różnymi osobami i w pewnym sensie od nich odrywa. To nie musi oznaczać realnej utraty kontaktu, ale przewartościowanie relacji, np. odcięcie się od negatywnego wpływu na poziomie nieświadomym.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-16, 13:08:08 »
Sniły mi się dziś wypadające zęby. Moje. Najpierw zaczęły się ruszac, a potem wypadać jeden po drugim. Byłam przerażona i chciałam dzwonić do ojca z pytaniem jak się mam odżywiać teraz i jakie brać witaminy aby powstrzymać wypadanie. Zawsze gdy mam sen z wypadającymi bądź ruszającymi się zębami zawsze jest w nich bardzo niemiłe uczucie, mniej lub bardziej silne.
2 tygodnie temu gdy miałam podobny sen z wypadającymi zębami pokłóciłam się z siostrą, która bardzo wyprowadziła mnie z równowagi. Wcześniej gdy miewałam takie sny też chyba były nieciekawe wydarzenia nazajutrz. Ale nie pamiętam dobrze, chyba nie ma reguły.
Teraz boję się wyjść z domu, dopadły mnie jakieś lęki i najchętniej położyłabym się i przespała cały dzisiejszy dzień żeby przeczekać ten zły nastrój.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-08-15, 23:13:04 »
Mariusz
W offtopie odpiszę :)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-15, 20:26:23 »
Robiłam już kilka podejść, udawalo mi się za kilka tygodni i potem wracałam. Dla smaku. Raz przestałam sama, bo mnie odrzucało, potem znowu zaczęłam. Jakichś mega ilości nie piję, we Francji wszyscy pili to i ja z nimi, a tutaj jestem gotowa pić mniej. Mam nawet bezkofeionowa stamtąd przywiezioną, ale jeszcze leży nienapoczęta.
Jak na razie znowu rozbolala mnie głowa i czuję wręcz, że zmysły mi się stępiły;). Kawę lubie, bo zatrzymuje u mnie doły i depresje. No i za smak. Nauczyłam się jej zresztą pić dawno temu gdy pierwszy raz miałam depresję.
Chyba sobie zrobię zaraz gotowaną-z gotowanej wytrąci się kofeina ale będzie coś czarnego i gorzkiego, jakiś substytut bo już mnie skręca bez;).

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-15, 18:44:37 »
Ja po kawie czułam zawsze takie ogólne zmulenie i otumanienie, kofeina nie działała na mnie nigdy pobudzająco, dlatego zawsze dziwiłam się, że działa tak na innych.

Kawa kusiła mnie smakiem a zamiłowania do kawy nauczyłam się od mamy - ona zawsze zmęczona po całym dniu ciężkiej pracy, czy po awanturach z ojcem, siadała taka zrelaksowana i piła kawę. To był dla niej taki moment na pozornie błogi odpoczynek. Ona nie pozwalała mi pić kawy, ale robiła mi jakieś kakao i często siedziałyśmy tak razem, starając się zrelaksować. Potem  w liceum zaczęłam podbierać mamie kawę i po ciężkim stresującym dniu w szkole, czy po kłótni z chłopakiem wracałam do domu żeby usiąść i napić się kawy. To był dla mnie sposób na ukojenie nerwów.

Teraz już jakiś czas nie piję kawy w ogóle i choć łapię się czasem na tym, że mi tego brakuje, widzę jakie duże korzyści z tego mam. Czuję się mniej przymulona a dużo bardziej trzeźwa i uważniejsza, tak jakby wyostrzyły się moje zmysły. Warto zrezygnować, nawet jesli jest pyszna;)