Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640339 razy)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-06-04, 20:23:33 »
Ania...z mojego doświadczenia wiem, ze kiedy reagowalam dziko i głupio na faceta to myła męka dla mnie. Pot mnie oblewal serce waliło, sucho w gardle i po co to wszystko? Czułam sie jak idiotka,może i to namiętność była ale ja spalalam sie i wykanczalam.
Kiedy pojawi sie odpowiedni facet i zacznie prawić ci komplementy to poczujesz sie miło i przyjemnie.zareagujesz naturalnie i lekko, będziesz zafascynowana i zakochana ale przy zdrowych zmysłach. Ja mam do tej pory nieraz problem z przyjmowaniem komplementów ale nauczyłam sie po prostu z nich cieszyć i ładnie za nie dziękować.
Wiec nie martw sie jak poznasz odpowiedniego faceta twoje ciało zareaguje samo w dobry sposób i będziesz wiedziała, ze to może być ktoś dla ciebie....:-)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-04, 19:34:35 »
chciałam wyznać, że kolega z którym miałam temat na moim stażu we Francji jawi mi się jako mężczyzna prawie idealny;).
Ma super poczucie humoru, jest wspaniale wychowany, miły, urokliwy i w dodatku podobny do mojego idola z dziecinstwa...
gdybym mogła gapiłabym się na niego jak sroka w gnat, bo siedział na przeciwko mnie i mogłabym go podziwiać i podziwiać...ech :D. Czułam się aż oniesmielona nim, zwlaszcza jego aparycja, nie jest moze jakis przepiekny na pierwszy rzut oka, ale normalnie chwyta za serce swoim sposobem bycia:D. Niestety jutro zobacze go po raz ostatni w zyciu, więc czas przestać się wkręcać :D.
Nigdy nie sądziłam, ze dane mi będzie pracować z takim Fredim ... to będzie piękne doświadczenie w moim życiu.
Miałam jednak takie wkręty ze pewnie wyjdzie z niego tyran i bałam się, że mnie skrytykuje lub powie, ze się obijam w porównaniu do niego, bo wydawało mi się że ktoś tak super pewnie nie będzie mnie lubił.
Widzę w tym nawet jakaś rzecz do przerobienia-wczoraj odstawiłam się na tą prezentację i tak mnie skomplementował, że  poczułam się bardzo bardzo zawstydzona. Nie wiem o co chodzi, czy nie umiem przyjąć komplementów czy co, ale bardzo mnie to peszy. Bo co by było gdyby pojawił się facet naprawdę fajny i odpowiedni dla mnie-jesli to w ogóle mozliwe, przeciez bym uciekła  gdyby mnie skomplementowal. Chyba ze to, ze by mnie oniesmielał byłoby znakiem, ze jednak nie jest dla mnie.
Lepsze to niż moja niedawna obsesja na punkcie alkoholika z którym -niestety jest jeszcze jakiś cien, co mnie martwi i gnębi, wiem jednak, ze jej pozbycie się jest mozliwe ;).

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-06-02, 09:12:53 »
Arwena
:) no tak , każdy sam dochodzi do najwłaściwszych wniosków z danej sytuacji po czasie

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-01, 18:10:43 »
Arwena
czy w dzieciństwie byłaś akceptowana i uznawano twoją rację ( wysłuchiwano cię ) gdy się złościłaś, krzyczałaś albo gdy chciałaś coś dostać ?
a może nagradzano cię jak byłaś cicha , niesprawiająca kłopotu,  przymilna, uczynna  ?

można być miłym człowiekiem ale to nie to samo co przymilnym ( przymilny jest ten kto szuka akceptacji siebie w oczach innych ludzi - a jak oni mieli by ją dać jak w większości sami siebie nie akceptują)



Tak wysłuchiwano mnie. Co do nagradzania, to pamiętam że byłam nagradzana za wiele rzeczy i dane zachowania nie koniecznie wiązały się z byciem cichą, przymilną dziewczynką;) Daleko mi do przymilania, kiedy chcę być dla kogoś miła to po prostu jestem miła, ale nie robię tego na siłę, to płynie tak naturalnie. Moja rodzina była na tyle specyficzna, że ciężko mi ją zmieścić w taką typowo książkową ramkę. Ale spokojnie, czytam i oczyszczam;)

W dzieciństwie nie byłam bezpośrednio źle traktowana przez moich rodziców, moja mama jest dla mnie kochana, a ojciec jest dobym człowiekiem, tylko zabłądził. Problem polega na tym, że ja się dużo złego naobserwowałam, bo oni się nawzajem źle traktowali.

No i dorało do mnie z tym pomaganiem, że ja jak już komuś pomagam to z góry zakładam, że ta osoba nie skorzysta albo mnie obrzuci błotem bo... Bo moja mama całe moje życie próbowała pomóc ojcu, a on nigdy nie potrafił tego dobrze wykorzystać i odrzucał ją. Ja z resztą też próbowałam i mnie też prędzej czy później odrzucał.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-01, 17:29:46 »
Jeśli ktoś ma ochotę przepracować sobie karmę rodzica, a nie mieć dziecka, niech sprawi sobie szczeniaka;)
Najlepiej jakiejś wymagającej rasy.
;)

Mam takiego od niedawna i czuje się momentami, jakbym miała małe dziecko.

Oj tak:)) Ja mojego psa wychowywałam już od maleńkiego szczeniaczka i przez ponad rok nie rozstawałam się z nim. Zauważyłam, że zaczęłam traktować go jak swoje dziecko a i on też traktuje mnie jako swoją mamę. Jest to oczywiście na zdrowym poziomie, nie ubieram go w śpioszki i nie traktuję jak człowieka:D On jest mega mądry, nigdy nie miałam okazji spotkać tak inteligentnego i kreatywnego psa, potrafi sobie nawet sam wymyślać zabawy i dzielić się ze mną pomysłami, nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego,  że zwierzęta potrafią to robić. Bardzo dobrze się rozumiemy i wychodzi na to, że jestem jedyną osobą której słucha tak bez dwóch zdań:)

Psiak został z moją mamą w Toruniu, a ja od momentu przeprowadzki do tej pory nie miałam możliwości sprowadzenia go do Poznania. Tęsknię za nim i bardzo brakuje mi psiej obecności w domu no i tych leśnych, wyciszających spacerów:)

Cytuj
Tak jest bardzo zywa, to taki pies z adhd, bardzo dużo energii, radosny, odważny, ale też dominujący, z charakterem. Trzeba go troche ustawić w stadzie. Dużo czasu to zajmuje i uwagi.
Ale pomimo tego temperamentu one tez potrafia sie wyciszyc. Można powiedzieć, że moja ma 2a obicza;) Raz odpala jeden spokojny, zrównoważony tryb, a raz tryb "horor" jak to nazywa moje dziecko:P  Staram sie z nia chodzić jak najczęsciej na dluzsze spacery i powiem Ci, że trudno ją zmeczyć;)

Dobra koleżanka mojego psa to jack russell terrier:D, więc miałam przez cały rok okazję poobserwować psiaka tej rasy;) Tu już potrzeba dużo stanowczości  i cierpliwości, mojej znajomej ciężko wychodzi wychowywanie tej suczki. Z resztą na ogół psy małych ras są trudne w wychowaniu, dlatego wolę duże psy, z reguły to przytulne, leniwe cielaki;) Mój pies jest gdzieś pośrodku, nie za duży nie za mały a i energii ma tyle, żeby mnie nie musiało się nudzić ale też nie ponad normę, żebym nie dostała świra;)) Jesteśmy do siebie idealnie dopasowani:)


Z kotem to się ułoży, mój kot ma już 11 lat i całe życie żył w zgodzie z naszym poprzednim psem, ale kiedy przyniosłam do domu szczeniaka, zbuntował się i od razu go zdominował. Pies dostał kilka razy pazurem po nosie, a że też jest bardzo energiczny i uwielbia się bawić, bałam się że żadna ze stron nie odpuści i będą się tak żreć w nieskończoność. Dosyć szybko po tym kiedy kot pokazał, że on był tu pierwszy i że jest panem domu (haha, chciałby:p) dał sobie spokój, bo przywykł że szczeniak jest a nie chciało mu się już dzień w dzień tej dominacji okazywać. Tak więc grunt to cierpliwość, bo dogadanie między nimi to kwestia czasu, są teraz w trakcie ustalania reguł i oswajania się ze sobą;)

Cytuj
Pozytywne jest to, że poznałam w miłych okolicznościach sporo sąsiadów z mojego osiedla. A zawsze miałam duży opór i lęk w takich społecznych kontaktach. Coś mi się transformuje pozytywnie w tym temacie:)

Też to przerabiałam:) Od trzeciego roku życia przez osiemnaście lat miałam psa, z którym bardzo mocno się zżyłam, traktowaliśmy go jak członka rodziny:) On jednak był bardzo agresywny w stosunku do innych psów i odkąd pamiętam chodziłam z nim na spacery w odosobnione miejsca. Na starość spotulniał, z resztą ja swojego czasu też trochę nad nim pracowałam i mimo, że nie przejawiał już takiej agresji, tym razem ja nie miałam ochoty nawiązywać kontaktów z psimi właścicielami. Rok po jego śmierci zaadoptowałam szczeniaka i od razu zapewnłam mu rozwój socjalny wśród innych piesków. Zaczęłam wychodzić do ludzi, zagadywać ich w parku, spotykaliśmy się nawe w kilkanascie osób na polance i prowadziliśmy dyskusje, obserwując jak psiaki bawią się ze sobą. Fajna sprawa, a dla mnie to był taki szok, że ludzie są dla mnie tacy mili, że są tacy bezposredni i że chcą nawiązać ze mną kontakt.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-01, 15:57:44 »
No i okazało się, że całą sytuację w pracy widziałam w krzywym zwierciadle. Okazało się, że nikt nie ma tak naprawdę do mnie pretensji, a dziewczyna której pomogłam rozmawiała dziś ze mną i okazało się, że moja pomoc nie poszła na marnę. Dzięki mojej pomocy uniknęła wyrzucenia z pracy i do tego cała sytuacja zmusiła ją do wyjaśnienia sobie całej akcji z resztą dziewczyn i koniec końców nikt się już na nikogo nie gniewa. Koleżnaka nie przeprosiła mnie za swoje niefajne zachowanie, ale najcudowniejsze w tym wszystkim jest to, że w ogóle nie oczekiwałam żadnych przeprosin i czułam tylko szczęście, że sobie już wszystko ułożyła. Wiedziałam, że dobrze robię kiedy się w tą sprawę wplątałam, ale bardzo szybko zaczęłam sobie wmawiać, że znowu wszyscy są przeciwko mnie. Znów sobie coś uroiłam, no ale cóż tak to jest kiedy dostało się tyle razy po głowie od ludzi, że się już z góry podejrzewa u nich złe zamiary. Często podejrzewam ludzi o złe intencje w stosunku do mnie i z góry zakładam, że na pewno chcą mnie perfidnie skrzywdzić. Dotarło do mnie, że w tym cały czas leży sedno moich problemów w pracy.

Arwena
z drugiej strony podziwiam w tobie tą łatwość wybaczania że potrafiłaś jeszcze pomagać tej fałszywej koleżance - ja mam tak że jak mi ktoś raz podpadnie  ma przesrane i nie potrafię już polubić tak samo tej osoby , mogę być miła ale tak kurtuazyjnie na dystans. Trudno mi wybaczyć i dalej się kolegować, bardziej odpuszczam i skreślam tę osobę z listy ważnych, drugiej szansy nie ma.

No ja niestety przez większość życia miałam tak, że dawałam ludziom wiele szans i miałam nadzieję, że dobrze je wykorzystają, tyczyło się to szczególnie osób na których w jakimś stopniu mi zależało. Teraz już jest nieco inaczej i kiedy widzę, że dana osoba realnie nie potrzebuje pomocy, albo kiedy wiem że i tak jej nie wykorzysta to nie daję kolejnej szansy i kieruję się swoim dobrem.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-31, 22:16:56 »
Laka
fajnie :)
twój dom jest pełen życia  :)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-05-30, 20:36:08 »
Każdy ma swoją metodę:) Ja czasem nie znajduję w języku polskim słów, które by mogły odzwierciedlić moje emocje, używam takich wyrażeń, jakie czuję.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-30, 19:51:03 »
100 razy latwiej przychodzi mi uzewnetrzniac uczucia i emocje w jezyku angielskim niz polskm…..wlasciwie nie boje sie tego ,,tam"niz ,,tu".

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-30, 14:41:01 »
Edyta

Bokserki fajne:)


Tak jest bardzo zywa, to taki pies z adhd, bardzo dużo energii, radosny, odważny, ale też dominujący, z charakterem. Trzeba go troche ustawić w stadzie. Dużo czasu to zajmuje i uwagi.
Ale pomimo tego temperamentu one tez potrafia sie wyciszyc. Można powiedzieć, że moja ma 2a obicza;) Raz odpala jeden spokojny, zrównoważony tryb, a raz tryb "horor" jak to nazywa moje dziecko:P  Staram sie z nia chodzić jak najczęsciej na dluzsze spacery i powiem Ci, że trudno ją zmeczyć;) Nawet gdy
miała 2 miesiące i bardzo krótkie nóżki. Jak będzie starsza to spróbuje z rowerem. One są także bardzo inteligentne. Ja z moją biegam, zaczęłam biegać, by ją na krótkim spacerze troche wyszumieć;) No i w sumie
podoba mi się to, bo potrzebuje natury, dobrze mi to robi, z tym, że muszę miec cel, samej mi sie zwykle nie chce chodzi po parku. No i czesciej bywam na dworze w zwiazku z tym.  Dla mnie taki spacer z psem to okazja by sie wyciszyc, pooddychać, pomedytować:)

 Dla mnie był jeden problem, bo mam kota i 2a szczury. I tak jak moja obecna kotka( i jeszcze jedna która miałam) były totalnie bezproblemowe i jakby ich nie było, to psiak jest dość absorbujący. Kotka nie zwraca uwagi na szczury wcale, choc stoi klatka na podłodze, na psa też nie zwraca uwagi, a mała już od początku chce kota ustawiać., obserwuje szczury i ujada. Jest dość waleczna. I kot spokojnie znosi ją, ale ma swoje granice i oberwała kilka razy lapa po nosie;)
Ale od poczatku tendencja jest pozytywna, tzn lubią się wzajemnie( czuję głębszą harmonie miedzy nimi;)), ale jakby nie moga znaleźć porozumienia. Kot chce leżeć, a szczeniak zaczepia do zabawy. Albo instynkt sie odzywa i goni. Choć kotka już zauważyła i zaczeła sie spokojnie poruszać przy psie.
Ale gdy jedna z nich wchodzi do domu to druga sie cieszy i daje buzi:P
Poza tym lubią spać koło siebie na kanapie( choć w pewnej odległości jaką wyznaczył kot), totalnie zrelaksowane.  Myślę więc, że jest szansa na zgode, zwłaszcza jak psina podrośnie i się troche bardziej wyciszy. I tak jest szczekliwa, ma donośny, dźwięczny szczek;) Chciałabym ja trochę oduczyć tego.
Pozytywne jest to, że poznałam w miłych okolicznościach sporo sąsiadów z mojego osiedla. A zawsze miałam duży opór i lęk w takich społecznych kontaktach. Coś mi się transformuje pozytywnie w tym temacie:)



« Ostatnia zmiana: 2014-05-30, 14:44:18 wysłana przez Laka »

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-30, 12:02:47 »
Edyta

Jack Rousselll Terier ;)

Choć mam wrażenie, że po miesiącu obcowania ze sobą, zaczynam z nią dochodzić do porozumienia.
bardzo podobają mi się te pieski są takie żywe i radosne, mają dużo energii w sobie
wymagają dużo ruchu

a tak w mieszkaniu czy jest szczekaty ? czy raczej zrównoważony , miałam kiedyś 2 boksery które prawie wcale nie szczekały i podobało mi się to , tylko to ich ślinienie było czasami obleśne :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-30, 11:48:42 »
Edyta

Jack Rousselll Terier ;)

Choć mam wrażenie, że po miesiącu obcowania ze sobą, zaczynam z nią dochodzić do porozumienia.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-30, 09:36:56 »
Arwena
czy w dzieciństwie byłaś akceptowana i uznawano twoją rację ( wysłuchiwano cię ) gdy się złościłaś, krzyczałaś albo gdy chciałaś coś dostać ?
a może nagradzano cię jak byłaś cicha , niesprawiająca kłopotu,  przymilna, uczynna  ?

można być miłym człowiekiem ale to nie to samo co przymilnym ( przymilny jest ten kto szuka akceptacji siebie w oczach innych ludzi - a jak oni mieli by ją dać jak w większości sami siebie nie akceptują)

czytałaś ?  "Grzeczne Dziewczynki Idą Do Nieba, Niegrzeczne Idą Tam, Gdzie Chcą" E. Ute

Laka
jaka to rasa ?

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-30, 09:09:57 »
Jeśli ktoś ma ochotę przepracować sobie karmę rodzica, a nie mieć dziecka, niech sprawi sobie szczeniaka;)
Najlepiej jakiejś wymagającej rasy.
;)

Mam takiego od niedawna i czuje się momentami, jakbym miała małe dziecko.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-29, 23:30:06 »
Arwena

Znam troche takich ludzi i to co mi przeszkadza w ich "bezinteresownym" pomaganiu i postawie "uderz mnie w policzek to nastawie drugi" tak naprawdę to, że stawia się wyżej od innych. Więc nie jest to bezinteresowne, bo intencją tych osób często nieuświadomioną jest poczuć się lepszą od innych. Stoi za tym zawoalowana pogarda do ludzi i ludzkich słabości bycia zwykłym egoistycznym człowiekiem.