Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 645258 razy)

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-17, 14:22:39 »
Doktor-X

ss -  mani  nie  byli  tacy  źli

a  przy  szaulisach  to  wręcz  owieczki

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-17, 11:59:29 »
VanillaOrchard
Ja mieszkałem 3 lata z wrogiem pod jednym dachem. Czasem myślałem że z dwoma (mój stary). Mieszkanie małe, dwu pokojowe a nas była piątka. Nie ciekawie było. Pół roku około zanim sie wyprowadził już nie wytrzymałem i chciałem go pobić, o coś tam mnie zdenerwował. Od tamtej pory sie z nim nie odzywam. Przez ostatnie pół roku mieszkania z tym gościem nie zamieniłem z nim słowa. A jak mnie rodzinka jechała o to że jestem podły i w ogóle najgorszy :) Później dopiero przejżeli troche na oczy jakim był człowiekiem (były SS man) jak wiadomo tacy relacji z ludźmi dobrych nie mają.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-17, 09:03:38 »
A ja wczoraj usłyszałam bardzo dziwny komentarz na moje narzekanie, że ściągam same trudne przypadki - ludzi z trudnymi problemami, które z racji wykonywanej pracy zobowiązana jestem rozwiązać, a co strasznie mnie wyczerpuje zarówno psychicznie i energetycznie. I usłyszałam lakoniczną, za to dającą do myślenia odpowiedź, że ponoć podobieństwa się przyciągają...
I pewnie jakaś racja w tym jest, tak, jak w tym powiedzeniu, że w każdej bajce jest ziarenko prawdy ;) Tylko co z taką wiedzą mam zrobić, skoro wykonać zadanie MUSZĘ, a na rodzaj ludzi z jakimi się stykam nie mam wpływu. Czy może mam, tylko o tym nie wiem :(
Tym bardziej, że nie potrafię, jak niektórzy ze współpracowników "olać" człowieka, okłamać i mieć go z głowy...niestety :(

VanillaOrchard

  • Wiadomości: 140
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-16, 18:37:21 »
Mam taki problem - nie chcę mieszkać sama, ale nie umiem mieszkać z kimś.
Na mieszkanie z chłopakiem - po raz kolejny - wiem, że nie jestem gotowa. Albo matkuję, albo nie umiem określić jasno swojej przestrzeni osobistej i daję sobie wejść na głowę - mimo, iż jestem zmęczona, zniechęcona, sprzątam, gotuję, masuję... W sumie świadomy partner to wyczuje, też mu nie będzie komfortowo z osobą, której nie jest komfortowo samej ze sobą.

Obecnie mieszkam z dziewczyną, nie znałyśmy się wcześniej. Po raz kolejny dzieje się to samo, mieszkałam już z wieloma osobami w pokoju. Ja wiem, że zawsze trzeba iść na kompromis i zawsze trzeba troszkę bardziej ogarniać, nie można zrobić bałaganu, że nie można przejść, bo to jest chamskie i w ogóle. Ale mam taki problem, że ja się moich współlokatorek boję. Wiele z nich manipulowało mną fochami i - czasami - kłótniami. Żebym robiła, co one chcą, żebym robiła. Moja obecna współlokatorka udaje przymilną, a tak naprawdę jak tylko cokolwiek jej nie przypasuje, to od razu strzela fochy i jest złośliwa - ogląda na cały głos jakieś filmy, gdy się uczę, podbiera moje kosmetyki ciągle - no nie będę chodzić, jak w akademiku, z plecakiem pod prysznic, skoro mieszkam w komfortowym mieszkaniu w kamienicy. Ale np. mój Listerine użyłam może z 5 razy, bo mnie po nim zęby bolą, a jest prawie cała butelka zużyta. Ona też nie robi mi uwag, jak jesteśmy same, tylko czeka, aż przychodzą do niej goście. Ostatnio zrobiła mi jazdę, jak wróciłam z Danii, byłam wykończona, rozwalona walizka na podłodze, ja w łóżku i ledwie żyję, a ona wprosiła swoją koleżankę do pokoju i zrobiła awanturę, że zapowiedziała się godzinę wcześniej, że przyjdzie i nic nie jest gotowe.

Z poprzednimi współlokatorkami też podobne historie. Jakaś chora relacja, nie mam problemu z kolegowaniem ani z przyjaźnieniem się z dziewczynami. Jazdy się zaczynają, gdy coś im się nie podoba, lub jak są zawistne - jak kupię sobie kilka nowych ciuchów, albo jak przychodzi do mnie jakiś facet - wczoraj był do późna kolega z Danii na herbacie, ale siedzieliśmy w kuchni i byliśmy cicho. A jak weszłam do pokoju, to już jakieś głupie spojrzenia leciały i specjalnie włączała jedną głupią piosenkę o narkotykach, bo sekundę wcześniej prosiłam ją, by tego nie robiła. Więc puściła ją 3 razy pod rząd, bo och, jakie to śmieszne, a potem jeszcze śpiewała. No i jak rano wstała o 7 rano, też upewniła się, żeby ponucić, na dzień dobry. Taka złośliwość.

Chętnie bym popracowała nad relacją, bo mi zależy na tej chacie, a i ona nie jest z gruntu zła. Ponieważ schemat się powtarza, to na pewno we mnie jest problem. Tylko nie wiem, co źle robię i jak to, kurczę, ugryźć.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-15, 23:05:56 »
Wilson

cieszy mnie  , że  to    się  przyjęło

  bardzo   wieczornie

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-15, 12:27:01 »
O Wilson.
Ty jestes kobieta a ja myslalem do tej pory ze facetem.
Dziekuje za zyczenia :) i wzajemnie sukcesow zycze

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-15, 11:44:00 »
Wilson :)))

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-15, 08:07:40 »
Kocham tą moją popieprz...ą duszę w pakiecie z pś itp. choć zwykle jej nie rozumiem, nie cierpię, jestem wdzięczna, przyzwalam sobie , czegoś nowego się dowiaduję, ląduję w błocie, wycieram błoto, łapię olśnienia  i tak w kółko ;)

porannie

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-14, 20:19:24 »
           Przychodzi taka wiekopomna chwila,że ma się dość-nawet tego,że ma się dość...Wtedy ma się ochotę na dwie rzeczy-albo płakać dla oczyszczenia albo śmiać do rozpuku z tym samym rezultatem...Efekt terapeutyczny ten sam,wybieram więc śmiech...I od razu jakoś tak trzeźwiej i jaśniej w głowie i myślach...

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-14, 17:57:05 »
nie chcę się tutaj tak do końca odsłaniać;), w centrum.
Dziś straciłam jednak o nich to pozytywne zdanie...jakos mi nie leżą do końca. Mam wrazenie, ze oniesmielam sie przy nich i wstydze mówić, a oni przez to biorą mnie za głupszą niż jestem.

VanillaOrchard

  • Wiadomości: 140
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-13, 20:19:29 »
Anka, a w którym regionie jesteś?

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-13, 20:17:35 »
Francja to piękny kraj i nie wiem skąd miałam takie dziwne uprzedzenia o tym kraju i o ludziach w nim mieszkających. Tzn o ludziach to z firmy, bo do nas w delegacje przyjezdzaja zazwyczaj same bufony nastawione na karierę co zadzierają nosa. A tu się przekonuję, że są subtelni, sympatyczni i życzliwi. No a sam kraj to naprawdę piękny, może to region w którym jestem, ale myślę, że cała Francja wygląda podobnie.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-10, 21:03:28 »
mężczyzna  nie  cieszy , nie  cieszy  gdy  jest

lecz  kiedy  go  nie  ma , to  też  nie  jest   źle


http://www.youtube.com/watch?v=Blx3lZN3Z24




http://www.youtube.com/watch?v=T7mAlqG1ivs

« Ostatnia zmiana: 2014-04-10, 21:09:45 wysłana przez Wniebowziecie Grubego »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-10, 01:10:28 »
Ania.82
Fajnie że coś takiego sobie pomyślałaś. Ja też ostatnio zauważyłem różnice gdy poświęcam więcej czasu na relaks, prace nad sobą. Zupełnie innaczej. Kiedyś pamiętam np siedziałem przed kompem, zamulałem i potem odrazu brałem się za afirmacje czy inną prace nad sobą. Nie było skupienia, koncentracji, szybko odbiegałem myślami gdzieś indziej, targało mną wiele myśli i emocji bo poświęcałem czas i skupiałem uwage na niskowibracyjne czynności. Teraz inna sprawa jak sobie posiedze w spokoju, i dopiero potem zaczynam afirmować czy coś działać. I im bardziej człowiek sie rozwija tym coraz bardziej intuicyjnie to wszystko sie robi. Mam na myśli tu że w danej chwili czuje sie np. czy dobrze poafirmować czy popracować z emocjami tą czy inną metodą w danym momencie. Przynajmniej ja tak mam, bo kiedyś prace nad sobą traktowałem mechanicznie.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-09, 19:19:58 »
myślę sobie, że powinnam traktować relaks jako codzienny obowiazek i coś oczywistego jak mycie zębow i, bo jak sobie zrobie kilka dni przerwy to szybko robi mi się  bałagan i łatwo się zagubiam, jesli w ogóle w moi przypadku mozna mówić o jakimś odnalezieniu, hehe