Dzisiaj wrócił mój laptop z naprawy, wymieniono płytę główną na nową, z uwagi na to że pewne układy się przepaliły. Udało mi się dzisiaj, czyli w tym samym dniu, spalić układ graficzny (są 2, spaliłem ten lepszy, wydajniejszy). A wymieniałem tylko pastę termoprzewodzącą, co robiłem z pozytywnym skutkiem wiele razy. Intencja by nie mieć nic dla siebie (tak całkiem dla samego siebie, wyłącznie i na wyłączność) jak widać straszna rzecz. Tak sobie uświadomiłem, również z uwagi na swoje ostatnie perypetie, że chyba nie chcę mieć nic całkiem swojego a jak mam to dążę do tego by to tracić. Gdy coś mam, zostaje ciągły lęk o stratę tego, "odsłonięcie" siebie, swoich uczuć na świadomość związaną z utratą tego i odsłonięcie się na traumę przeżycia utraty.
Chciałbym mieć po prostu, nie bać się że zaraz mi to zabiorą i móc sobie swobodnie korzystać, nie tylko trochę, tak żeby nikomu nie przeszkadzało, a na full, pełnym doświadczeniem bez terminu końca i bez tworzenia żadnych problemów.