No i stało się. Mój chłopak właśnie zakończył nasz związek. Wyznał mi, że jest pewny tego, że nie jest w stanie mnie pokochać, dać mi uczucia, na jakie zasługuję, dlatego woli zakończyć to już teraz. Po prostu uczuciowo nie zaskoczyło mu do mnie, tak jak to miało miejsce z mojej strony.
Mam serdecznie dość tego pierdolonego wzorca w moim zyciu- poznaję bliskiego, cudownego faceta, zakochuję się w nim, iskrzy jakiś czas, a potem on się zawija, ponieważ nie jest w stanie dać mi miłości. Widocznie już zawsze będę sama, bo jakoś stworzenie trwałego związku chyba nie jest mi pisane : (
Wtrącę się

. Ja widzę Indra u Ciebie dziurę na sercu, brak tam miłości, jest zamknięcie się na miłość. I uporczywie szukasz jej w związku, chcesz ją dostać od faceta, od związku itd. A wiadomo, że to jest na siłę. Bo ten brak miłości w sobie głębiej będzie się co jakiś czas odzywał. Widzę też płacz, widzę takie coś, jakby jesteś już zła na to wszystko, czemu się to tak dzieje. Nie rozumiesz tego, zastanawiasz się, czy robisz coś źle, czy ktoś inny robi coś źle, jaka jest przyczyna tego. Jesteś zmęczona tym wszystkim.
Zawsze jak związek będzie służył do dostania miłości, bo w nas jej nie będzie, prędzej czy później zacznie się sypać. Będą złe momenty, ale potem będzie zejście do siebie, bo dalej u obu stron może być silna potrzeba zapełnienia w sobie pustki, gdzie powinna być miłość. Tylko to będzie takie związanie się na siłę, żeby dostawać ciągle ten substytut miłości. Uzależnienie się od siebie. Brak w tym będzie wolności. Będzie bardziej przymus bycia ze sobą razem.
Sam to teraz przerabiam w swoim związku i widzę, jak związek służył mi do tego, żeby dostawać miłość. Jak robiłem różne rzeczy, zgadzałem się na różne rzeczy, często wbrew sobie, żeby tylko mieć tą miłość, mieć to jakieś poczucie miłości. Ale to okłamywanie siebie. To wciskanie sobie samemu w oczy kłamstwa. W nas już teraz jest miłość, nie brak miłości. Brak miłości wynika z odrzucania tej głębiej miłości. Związek nie ma być po to, żeby dostać miłość, bo jej nie mamy. To jest tak, jakby się spotkały dwie róże, dwa kwiaty. Oba mają w sobie zapachy. I wtedy, gdy takie kwiaty się spotkają, zapach będzie intensywniejszy, w którym będą przebywać. Podobnie jest z miłością. Jedna i druga osoba będzie emanować miłością. I ta miłość będzie się zwiększać. Będzie coraz większy rezonans tej miłości. Nie będzie zatykania sobie wzajemnie dziur. Nie będzie sztucznego zachowywania się, żeby dać sobie nawzajem poczucie miłości. Nie będzie uzależniania się od siebie. Transów itd.
A tak, za cenę zdobycia miłości, robimy różne rzeczy wbrew sobie, żeby ktoś nie odszedł od nas, żeby nie przestał nas kochać. To oszukiwanie siebie.