Jak to właściwie powinno być prawidłowo z tą złością? Bo mam tutaj pomieszanie....
Raczej z dziciństwa mam pokodowane że złość, wyrażanie jej jest beee.., szczególnie w stosunku do tzw. "autorytetów"
Psychologia mówi o tym, że złość, jej odczuwanie jest ok i wyrażanie jej jest jak najbardziej w porządku, oczywiście złość wyrażana w sposób asertywny.
Sylwia, przemawia do mnie to co napisałaś, postrzeganie złości jako sygnał, że coś jest "nie halo", że być może pewne nasze granice, możliwości zostały nadwyrężone. Też uważam że uczenie dzieci, że złość nie jest w porządku, uczenie wypierania złości lub wprowadzanie ich w poczucie winy, to niekorzystne wzorce.
Więc wracam do mojego pierwszgo pytania, jak jest najkorzystniej jeśli chodzi o wyrażanie złości?
Jak to wygląda od strony świadomego rozwoju duchowego? Tutaj tą złość transformujemy, uzdrawiamy, przeafirmujemy.
Ale czy wówczas w ogóle nie wyrażamy jej na zewnątrz? Czy tak jak mówi psychologia, zasady asertywności mówimy
np. " słuchaj Józek ;-) Twoje zachowanie wobec mnie powoduje we mnie złość, czuję się z tym źle" itp. Ale znowu tutaj
jeśli odczuwamy w stosunku do kogoś złość to możemy wykonać modlitwę o uwolnienie od tej złości i oczyszczenie - uzdrowienie relacji.
Jak to wszystko połączyć świadomie ze sobą pracując?