Doszlam do wniosku, że skoro sama prowokowałam do walk i konfliktów to najwyższy czas by zmienić punkt swojego skupienia. Doszłam do tego, że nie mogło być w moim życiu spokoju - ciagle coś musiało sie dziać ( przy tym jeszcze w ciagłym poczuciu zagrożenia, bo to mi znane najbardziej)Wiec od teraz zaczynam sie skupiac na bardziej interesujacych i rozwojowych rzeczach jak walka!

)tzn - na wycieczkach, na filmach, ksiazkach, warsztatach rozwojowych, I też sie coś dzieje - a przy tym ile relaksu:))
Zmieniłam myslenie o ludziach, polubiłam nawet swoje słabości, a i siebie też.
Jestem z siebie dumna - a co! Tez mozna. Czuje sie naga bo zrzuciłam zbroję:))
Dom zburzony, fundamenty zalane - od jutra stawiam cegielki - ciekawe co z tego wyjdzie:)))
Dziekuje Bogu, że pomógł mi wyciagnać mnie z dna, że stawiał na moje drodze ludzi, którzy pokazywali mi, że można życ inaczej. A najbardziej za to, że pokazuje, że przez zycie mam iść prosta droga - wtedy jest to dla mnie najkorzystniejsze i pełne cudownych niespodzianek!!!:)))
I tak koncze Stary Rok, były wzloty i upadki, ale było warto!!:) A Nowy bedzie jeszcze lepszy:))))
Czego oczywiście życze Sobie i Wam wszystkim kochani:))))