Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 645855 razy)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-17, 12:19:00 »
I najważniejsza nauka z 3 lat współpracy = ideałów nie ma :D

Nawet jak ktoś sprawia wrażenie, że nim jest.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-17, 11:48:08 »
Współpraca z pewną firmą non stop mnie czegoś uczy:

a to poznaje swoje możliwości i preferencje
a to z całą pewnością jak nie prowadzić firmy (do konkursu na dobre praktyki w prowadzeniu firmy, to bym jej na pewno nie zgłosiła)
a to że perfekcjonizm jest szkodliwy ;)
a to jak nie organizować sobie pracy (czyli jak nie brać na siebie nie swoją pracę)
a to, jak stawiać granice i nie dawać zwalać na siebie nie swojej odpowiedzialności
a to, jak mówić nie i nie zgadzam się na to
a to, że pomimo że ktoś twierdzi, że zna się na zarządzaniu i jego nowoczesnych metodach, ... to wcale tak być nie musi
a to, że można pomylić prosperującą świadomość z zachłannością i chciwością
a to, że można zastąpić pracownika z wiedzą, ale popełniającego od czasu do czasu błędy, kimś kto nie mam bladego pojęcia czym ma się zająć i jak to robić (logika tego posunięcia wciąż mnie zadziwia - patrz twierdzenie ze umie się zarządzać)

i na koniec dzisiejsza nauka, że profesjonalizm i kompetencja, to nie "wszystko muszę zrobić sama" - jak głupio dotąd sądziłam, ale jest to "jak czegoś nie wiem i nie umiem to szukam odpowiednich ludzi i jest to całkowicie w porządku" :)

A teraz czas sobie wybaczyć swoją głupotę ...;)


« Ostatnia zmiana: 2012-07-17, 11:52:09 wysłana przez Grażyna Anna »

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-16, 21:14:08 »
To już niewiele mi zostało, w sumie ludzie sie mnie troche boją więc nie każdy się odważy:D.
Kurcze, robię sie jakas taka poirytowana na ludzi, a  piszę afirmację o wyrazaniu zlosci. Jak na razie oprócz chwilowych irytacji odczuwam tez pewien dystans i zmęczenie, to chyba cisza przed burzą. Ale oby mocno nie wywaliło.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-16, 19:08:07 »
Ania, mam 32 lata i brak dzieci itd, ludziom juz odechcialo sie pytać...hehe

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-16, 18:54:11 »
Zirytowała mnie dziś kolezanka z pracy, która nie chce podlewać kwiatów bo jest w 1,5 miesiąca ciąży i boi się podnosic góra 3 litrowy baniak-a przecież możę sobie nalać mniej i zrobic 2 podejścia jesli 3 litry ją przerażają. Nie chodzi o to zebym nie podlała, podleję, po prostu rozwalił mnie powód. Jejku, mam nadzieję, że nie zrobię się agresywna wobec kobiet w ciąży. To ta sama kolezanka, która powiedziala, ze dusza wstepuje w cialo dziecko w momencie chrztu.
troche obawiam się, ze kiedys w pracy zaczna sie interesowac czemu jestem sama a nawet jesli kogos poznam to czemu nie mam dzieci. Juz wyobrazam sobie, ze zirytowana powiem, ze to nudne dla mnie i wtedy będzie foch...bo każdy wezmie to do siebie ]:->hehehe.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-16, 07:10:38 »
Karina:

Open source cloud computing ;) Fajne :P

Sebo:

Świetny tekst :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-15, 23:44:48 »
Karina, bardzo fajny tekst:)

Sebastian - fragment o harmoniach też mi się podoba:) To chyba z książki "Syreny z Tytana", jeśli dobrze kojarzę?

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 19:52:31 »
Dzięki BlackRose:)

Mam ogromną potrzebę dzielenia się moim doświadczeniem z bliską mi kobietą. Ale w tej kwestii ani drgnie. Spotykam mnóstwo wspaniałych kobiet i kończy się na tym że czuję harmonię między nami i się rozchodzę. Nie podejmuję dialogów innych niż oficjalne, potrzebne do zajęcia się tym czym zajmuję (np. w pracy) przemycając w to troche flirtu. Mam koleżankę z którą czasem dzwonimy do siebie i rozmawiamy nawet godzinę, rozmowa mi się bardzo podoba i najczęściej chcę ją zaprosić żeby pomieszkała u mnie kilka dni, co już jej proponowałem, co ona od jakiegoś czasu usiłuje zrobić. Po tej miłej rozmowie najczęściej mi smutno i boli mnie serce i robię się niechętny do jej odwiedzin i zamykam się w sobie na dzień lub dwa. Bardziej zażyłe relacje wydają mi się na tą chwilę niemożliwe. To jak gruby mur łamiący mnie na pół. Z tego powodu napiszę tu w wyznaniach to co przed chwilą przeczytałem w książce kurta vonneguta i mnie zachwyciło, a może ktoś to przeczyta i też mu się spodoba:

---------------------------

HARMONIA - jedyna forma życia spotykana na planecie Merkury. Harmonia zamieszkuje jaskinie. Trudno sobie wyobrazić wdzięczniejsze stworzenie.

---------------------------

Planeta Merkury śpiewa jak kryształowy kielich.
     Śpiewa nieprzerwanie.
(...)
     W przepastnych jaskiniach Merkurego żyje pewien gatunek stworzeń.
     Pieśń, którą śpiewa planeta, jest dla tych stworzeń bardzo ważna, gdyż żywią się one wibracjami. Odżywiają się energią mechaniczną.
     Stworzenia przywierają kurczowo do śpiewających ścian swoich jaskiń.
     W ten sposób zżerają pieśń Merkurego.
     W głębi jaskiń ściany fosforyzują cytrynowym światłem.
     Stworzenia zamieszkujące jaskinie są przezroczyste. Gdy przywierają do ścian, fosforyczne światło przenika je na wylot. Żółte światło ścian, po przepuszczeniu przez ciała stworzeń, przybiera żywy odcień akwamaryny.
     Natura jest wspaniała.
     Stworzenia zamieszkujące jaskinie do złudzenia przypominają małe latawce bez szkieletu. Dojrzały osobnik ma kształt romboidalny i mierzy jedną stopę długości na osiem cali szerokości.
     Grubość jego nie przekracza grubości ścianki balonika.
     Każde ze stworzeń ma cztery słabiutkie ssawki - po jednej na każdym czubku. Ssawki te umożliwiają im czołganie się - podobne do pełzania dżdżownicy - a także przywieranie do podłoża i wyczuwanie miejsc, w których pieśń Merkurego jest najbardziej smakowita.
     Znalazłszy miejsce obiecujące godziwy posiłek, stworzenia przylepiają się do ściany jak wilgotna tapeta.
     Stworzenia nie potrzebują systemu krążenia. Są tak cienkie, że życiodajne wibracje rozchodzą im siępo wszystkich komórkach bez żadnych układów wspomagających.
     Stworzenia nie wydalają.
     Stworzenia rozmnażają się przez łuszczenie. Świeżo złuszczone młode przypominają łupież.
     Wszystkie stworzenia są jednej płci.
     Każde stworzenie złuszcza potomka własnego rodzaju, przy czym własny rodzaj jest dla wszystkich identyczny.
     Stworzenia nie znają dzieciństwa jako takiego. Łuski zaczynają same się łuszczyć już w trzy ziemskie godziny po opadnięciu z dorosłego osobnika.
     Stworzenia nie osiągają dojrzałości po to, aby następnie zdegenerować się i umrzeć. Po osiągnięciu dojrzałości pozostają w pełnym, rzec można, rozkwicie, tak długo jak długo Merkury zechce im śpiewać.
     Stworzenia nie znają sposobu na wzajemne zadawanie sobie bólu, nie mają też motywów do zadawania sobie bólu. Głód, zawiść, ambicja, strach, uraza, religia i pociąg seksualny nie są im znane i zbędne.
     Stworzenia te kierują się jednym tylko zmysłem: dotyku.
     Dysponują słabą zdolnością telepatyczną. Wiadomości, które potrafią nadawać i odbierać, są niemal równie monotonne, jak pieśń Merkurego. Istnieją dwie potencjalne wiadomości. Pierwsza stanowi automatyczną odpowiedź na drugą, druga zaś stanowi automatyczną odpowiedź na pierwszą.
     Pierwsza brzmi: "Jestem tutaj, jestem tutaj, jestem tutaj"
     Druga brzmi: "Dobrze, że jesteś, dobrze, że jesteś, dobrze, że jesteś"
     Stworzenia mają jeszcze jedną cechę, dla której nie znaleziono jak dotąd pragmatycznego wyjaśnienia: mają otóż skłonność do układania się w zaskakujące wzory na tle fosforyzujących ścian.
     Aczkolwiek ślepe i obojętne na cudze spojrzenia, grupują się one często w geometryczne, oszałamiające kombinacje cytrynowo-akwamarynowych rombów. Kolor cytrynowy pochodzi z odsłoniętych kawałków ściany. Barwę akwamaryny uzyskuje światło ścian po przefiltrowaniu przez ciała stworzeń.
     Z racji swojej miłości do muzyki i skłonności do udzielania się w służbie sztuki, stworzenia otrzymały od Ziemian śliczną nazwę.
     Nazywają się harmonie.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-15, 19:15:10 »
Sebastian,
gratulacje. U mnie temat pracy nadal jakoś kuleje. :)

Chyba też uznam codzienne działania i zajmowanie się sobą za moją najlepszą lekcję.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-15, 19:14:42 »
Fajny tekst z Facebooka:

Instalowanie Miłości…

Informatyk: Tak, proszę pani, w czym mogę pomóc?
Klientka: Otóż po długim zastanowieniu zdecydowałam się na zainstalowanie Miłości. Czy zechce mnie pan poprowadzić przez proces instalacji?
Informatyk: Tak, możemy zaczynać. Jest pani gotowa?
Klientka: No cóż, nie za bardzo znam się na technice, ale myślę, że jestem gotowa. Co mam zrobić najpierw?
Informatyk: Pierwszy krok to otwarcie serca. Czy zlokalizowała pani swoje serce?
Klientka: Tak, ale tam jest kilka innych programów, które są uruchomione. Czy można instalować miłość, kiedy one pracują?
Informatyk: Jakie to są programy?
Klientka: Popatrzmy. Otóż mam: Zadawnione Rany, Niską Samoocenę, Urazy i Żale...
Informatyk: To nic takiego. Miłość stopniowo wykasuje Zadawnione Rany z systemu operacyjnego. Program ten może pozostać w pamięci i na twardym dysku, lecz nie będzie więcej zakłócać innych programów. Miłość ostatecznie zastąpi Niską Samoocenę swoim własnym modułem o nazwie Wysoka Samoocena. Jednakże potrzebuje pani całkowicie wyłączyć Urazy i Żale. Te programy przeszkadzają Miłości w prawidłowym zainstalowaniu. Czy może je pani wyłączyć?
Klientka: Nie wiem, jak je wyłączyć. Czy może mi pan powiedzieć, jak to zrobić?
Informatyk: Z przyjemnością. Proszę z menu Start wybrać Wybaczenie. Proszę robić to tyle razy, ile trzeba będzie, żeby Urazy i Żale całkowicie zniknęły.
Klientka: OK, zrobione! Miłość zaczęła się instalować. Czy tak ma być?
Informatyk: Tak, proszę jednak pamiętać, że ma pani tylko podstawową wersję programu. Proszę rozpocząć łączenie się z innymi Sercami, żeby ściągać nowsze, bardziej zaawansowane wersje programu.
Klientka: Ojej! Mam wiadomość o błędzie. Napisane jest tak: “Błąd – program nie może być uruchomiony na elementach zewnętrznych.” Co mam robić?
Informatyk: Proszę się nie martwić. To znaczy, że program Miłość jest ustawiony tak, żeby działać w obrębie Wewnętrznych Serc, ale jeszcze nie działa w pani sercu. Mówiąc mniej technicznie: to znaczy, że najpierw potrzebuje pani pokochać siebie, zanim będzie pani mogła kochać innych...
Klientka: Co mam zrobić?
Informatyk: Proszę otworzyć Akceptowanie Siebie, następnie kliknąć następujące pliki: Wybaczenie Sobie, Poczucie Własnej Wartości, Uznanie Własnych Ograniczeń.
Klientka: OK, zrobione.
Informatyk: Teraz proszę je przekopiować do folderu “Moje Serce”. System nadpisze błędne pliki i naprawi oprogramowanie. Proszę także wykasować Nieustanną Samokrytykę ze wszystkich folderów i opróżnić z niej Kosz, żeby być pewną, że całkowicie zniknęła i nigdy nie wróci.
Klientka: Mam. Hej! Moje Serce napełnia się nowymi plikami. Uśmiech pojawił się na monitorze, a Spokój i Zadowolenie przekopiowują się w całym Moim Sercu. Czy to normalne?
Informatyk: Tak bywa. U niektórych trwa to nieco dłużej, w końcu jednak wszystko dzieje się we właściwym czasie. Miłość została zainstalowana i działa. Jedna jeszcze rzecz, zanim się rozłączymy. Miłość jest Bezpłatna. Proszę nie zapominać o tym i dawać ją każdemu, kogo pani napotka. Oni z kolei podzielą się nią z innymi i zwrócą ją pani.
Klientka: Obiecuję, że w ten sposób będę postępować. A tak przy okazji, jak się pan nazywa?
Informatyk: Może mnie pani nazywać Boskim Kardiologiem, znanym również jako Wielki Lekarz. Większość ludzi uważa, że wystarczy raz do roku dokonać przeglądu, żeby mieć zdrowe serce, producent sugeruje jednak codzienny przegląd, żeby Miłość mogła być maksymalnie skuteczna. Proszę pamiętać: Miłość jest wszędzie, gdziekolwiek pani się znajduje…

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-15, 19:03:16 »
Ff, chciałam Ci powiedzieć, ze dla mnie Twoja energetyka zmieniła się diametralnie in plus, więc jesteś na pewno na właściwej drodze, a zdjęcie w okularkach, bardzo dystyngowane.;)

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 19:00:09 »
Olga


Dzięki :-***

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-07-15, 18:55:11 »
Mi w ogóle sytuacja życiowa zmieniła się diametralnie. Znalazłem sobie pracę, ciężką fizycznie i czasochłonną ale zarabiam 2500 zł co zapewnia mi całkowitą niezależność finansową. Potrafię spławić wszystkich agresywnych/nachalnych/chcących coś ode mnie dupków i przestałem się czuć od nich zależny. Przeżywam teraz moje szczęśliwe dzieciństwo. W tygodniu pracuję i śpię (bo jeszcze muskulatura nie nadąża za pracą) a w weekendy czytam książki, jeżdżę na rolki, puszczam muzykę, skaczę po balkonie i robię wszystko co mi przychodzi do głowy. W połączeniu z tym że przestaje mi się chcieć i widzieć korzyści w zadowalaniu wszystkich dookoła, pierwszy raz doświadczam takiej wolności. I zaczynam myśleć co dalej.

Brakuje mi jeszcze nieprzejmowania się tym co inni pomyślą kiedy mam tak wielką ochotę śpiewać w supermarkecie. Dzisiaj leciał mi w głowie kawałek Stinga "Fri, fri, set them fri" i pomyślałem co inni pomyślą i dalej śpiewałem ale mój głos przycichł, załamał się i nie było już tak zabawnie wtedy.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-15, 18:59:29 wysłana przez Sebastian »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-15, 18:47:02 »
FF:)
1. ładnie wyglądasz w tych okularkach:)
2. nie zawsze trzeba wiedzieć co schodzi. niech sobie leci:) Mi to się czasem nawet niechce wiedzieć co schodzi;))

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-15, 18:41:10 »
Black, Sebo ja tez jestem teraz w procesie radzenia sobie z prostymi codziennymi sprawami, troska o siebie oraz o całe moje otoczenie. Nie wiem jak dla Was, ale ja uważam, ze to dla mnie najważniejsza lekcja w  tym życiu.:))