Mam ostatnio bardzo fajne, wspierające mój rozwój sny, które mi pokazują różne moje problemy czy nawet podpowiadają rozwiązania. No, ale to też zasługa ostatnich warsztatów i bardzo owocnej sesji w tematach z dzieciństwa.
Wczoraj mi się śniło, że żegnałem się (nie na zawsze

) z pewną ciepłą i sympatyczną kobietą i na pożegnanie się przytuliliśmy. Miałem już się od niej oderwać, gdy nagle poczułem tak przenikliwy smutek, że tylko wtuliłem się w nią jeszcze bardziej i zacząłem płakać. Ona zaś powiedziała, że mogę tak płakać i tkwić wtulony w nią tak długo jak tylko zechce, co też trwało z ponad minutę, po czym się obudziłem. To było takie bardzo fajne, matczyne ciepło, które mi tak bardzo brakowało w dzieciństwie.
Jeśli chodzi o dzisiejszy sen to nie pamiętam już szczegółów - ktoś mi powiedział, że najwyższy czas, abym zaakceptował swoją samotność i siebie samotnego. Generalnie było to w klimacie tego, co ostatnio na forum pisze Felicite na temat pełnej akceptacji, za co też jej przy okazji dziękuje

To jest dla mnie na teraz bardzo ważna wskazówka.