Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 645861 razy)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-13, 18:11:59 »
u mnie nie dało się zasnąć, mimo stoperów w uszach słyszałam emocje sąsiada i na bieżąco znałam wynik. Ucieszył mnie, mimo ze tez nie jestem fanką piłki nożnej i cała ta atmosfera udzieliła mi sie, aż załuję ze nie mam telewizora byogladac mecz sobotni "o wszystko". Postanowiłam więc udać siię do najbliższej strefy kibica pod halę sportową nieopodal mego bloku, mam nadzieje, ze mnie tam mnie zmiotą.
Wczoraj tak usiłujac zasnac doszlam do wniosku, ze wlasciwie chcialabym sobie znalezc jakiegos chlopaka. To tak na dzien dzisiejszy, bo moze za tydzien mi sie zmieni:D. Ale mam swoje wymagania i nie zamierzam z nich zrezygnowac, bo przeciez jakiegos tam mogłabym w miare szybko znalezć na jakimś portalu. Obawiam sie jednak, ze takiego który by do mnie rzeczywiscie pasował będzie trudno znaleźć (pomijam tu aspekt mojego stanu ducha na dzien dzisiejszy, mam tu na mysli mą "prawdziwą naturę" którą ufam, ze posiadam). Nie zamierzam tez robic jakichs specjalnych zabiegów przyciągania, bo podejrzewam ze w moim przypadku moga nie zdac egzaminu i zniechecę sie. Mogę się ewentualnie pomodlic o to od czasu do czasu, bo tak codziennie to też nie mam weny. No i doszlam do wniosku, ze przecież Bog jest wszechmogący, więc moze postawic go na mojej drodze i tak, nie bacząc na moje potencjalne wzorce odpychania go i inne nieprzyjemne wzorce, bo może wszystko. a ze ów wybranek będzie mądry i piękny to nie ucieknie tak od razu:)). Tak będę myslec, bo nic innego mi nie pozostało... nadzieja umiera ostatnia:)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-06-13, 14:07:16 »
Ja żałuje, że nic nie obstawiłam, bo bym wygrała co nieco :D Typowałam remis.
A gdyby nie ten spalony, to było by 2:1 dla nas :D

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-13, 14:01:14 »
Też mnie cieszy wynik meczu (mimo że go w całości nie oglądałam, bo nie lubię :p):))))) Choć na poczatku mistrzostw WCALE mnie to nie interesowało.
A wynik cieszy tym bardziej, że to był mecz z Ruskami!
No i w ogóle dlatego, że piłkarze to fajni chłopcy, którzy nie wstydzą się być sobą (a przynajmniej na takich mi wyglądają) :D

Clint, super! :)

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-13, 13:26:28 »
Clint,

to nie Twoj tata sie zmienil tylko Ty :-) i teraz masz w sobie cos takiego co jest w stanie "wyciagnac" z niego pozytywy, zamiast negatywow.  To fantastyczne, gratuluje Ci!

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-06-13, 00:07:59 »
Mnie cieszy wynik meczu :D ale można i tak

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-12, 23:58:25 »
:)))))))
To sa konkretne efekty pracy ze soba. 

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-06-12, 23:53:54 »
tak :)

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2012-06-12, 23:51:17 »
:))))))))))))))))))))))))))))))))))

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-12, 23:48:06 »
Minęło już kilka miesięcy od czasu, kiedy zszedł ze mnie dość konkretny ładunek emocji związanych z byciem ofiarą w mojej rodzinie. Tak jak już pisałem w tamtym czasie - poprawiły się znacznie moje relacje z rodzicami, zrobiło się miło, spokojnie, a ja wreszcie wchodzę z nimi w interakcje jak równy z równym. Obawiałem się, że może to być tylko tymczasowe i znów wrócą jakieś jazdy, ale nie - od tamtego czasu jest nie tylko spokój, ale moje relacje z rodzicami wciąż się poprawiają.

Najlepiej to wygląda w przypadku ojca, który był moim największym katem i do którego miałem najwięcej negatywnych emocji, a obecnie coraz więcej z nim rozmawiam i coraz bardziej go lubię. Wielkiej przyjaźni i głębokiej więzi z tego raczej nie będzie, ale odczuwam w stosunku do niego coraz więcej sympatii oraz ochoty do rozmowy z nim na różne tematy. To wynika głównie z tego, że jego nastawienie do mnie też się zmieniło - jest dużo milszy dla mnie, zamiast mówić "weź zrób" używa zwrotów "czy mógłbyś zrobić", itd. Generalnie pojawiło się nieco szacunku i patrzenia na moje potrzeby, czego kiedyś nie było w ogóle.

Teraz to się wydaje takie abstrakcyjne, że jeszcze nie tak dawno temu wręcz go nienawidziłem i chciałem jak najszybciej uciekać z domu. Zabawne jak to się wszystko ułożyło :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-06-12, 15:32:22 »
Dawno nie miałem tak uwalniającej sesji regresingu. Od tygodnia codziennie ćwiczę jogę i kundalini mi się podniosło i zaczęło mi niemiłosiernie wybijać, dzisiaj krzyczałem po gościu który wepchnął mi się w kolejkę na stacji benzynowej i chodziłem ogólnie z bardzo wrogim nastawieniem. Po wzięciu kilku głębszych oddechów zacząłem bić pianę i krzyczeć pieprząc coś o zabijaniu, że musiałem krzyczeć to w poduszkę będąc zakrytym kołdrą bo sąsiedzi by sie przestraszyli, odreagowałem transy niszczenia, transy nienawiści i poprzypominało mi się że byłem w jakimś bractwie które wymierzało sprawiedliwość nieuczciwym, transując się wzajemnie na niszczenie nieprawych. Dużo mocy tam było i jakieś sztuki walki. Sesja trwała zaledwie pół godziny, zrobiłem sobie potem krótką medytację na temat pokoju i czuję się jak nowo narodzony... i głodny :)))

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-11, 23:01:56 »
Cytuj
Choć ciekawa jestem, jak to jest: czy osoba która w ostatnim wcieleniu była rodzicem i ma karmę na 100%i dobrze się bawiła to czy może mieć ochotę w kolejnym.
Myślę, że jak najbardziej może, ale jednak w pierwszej kolejności będzie ciągnąć tam gdzie jest niespełnienie i potrzeba samorealizacji. Jak się ma 100% danej dziedziny przerobione to wtedy staje się ona neutralna, czyli pojawia się podejście "mogę, ale nie muszę". I choć w takim przypadku jak mój rodzicielstwo samo w sobie by mnie nie męczyło, to męczyło by mnie to że poświęcam taki kawał życia, który mógłbym przeznaczyć na rzeczy do których mnie ciągnie. Oczywiście to nie byłaby żadna tragedia z perspektywy długoterminowej, bo mielibyśmy jedynie do czynienia z opóźnieniem realizacji pewnych rzeczy, ale wiadomo że odsuwanie w czasie spełnienia i samorealizacji nie jest przyjemnością i może frustrować.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-11, 22:37:19 »
Clint

Rozumiem Cię:)

Ja gdy odkrywam siebie coraz bardziej odkrywam także, że lubię i chce podróżować, ale dziecko mi w tym nie przeszkadzałoby gdyby była harmonia moja z nim. Może zależy o jakie podróże chodzi i w jakim celu:) Chciałabym tak nawet z dzieckiem:-)
Ale faktycznie praca, gdzie trzeba podróżować po świecie to już nie dla rodzica, chyba, że taka, że można to pogodzić.
Różnie to bywa. Choć pewnie skoro się spełniłeś w zabawie w rodzica i już tego doświadczałeś w pozytywny sposób, to pewnie na to wcielenie nie masz potrzeby by to kontynuować i masz inne rzeczy do realizacji ważne dla Ciebie.
Choć ciekawa jestem, jak to jest: czy osoba która w ostatnim wcieleniu była rodzicem i ma karmę na 100%i dobrze się bawiła to czy może mieć ochotę w kolejnym. Bo w sumie jak jej było przyjemnie to dlaczego by nie?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-11, 21:51:52 »
I jeszcze bardzo miłym akcentem było to jak jeden z nich na przywitanie przybiegł i się do mnie przytulił (bo oni ogólnie są moimi mocno przyszywanymi kuzynami, z którymi co prawda nie miałem zbyt wielkiego kontaktu do tej pory, ale trochę mnie tam z widzenia już znali). Pierwszy raz coś takiego się z nimi zdarzyło, bo zawsze się ograniczali do samego powiedzenia "cześć", ale to może efekt mojej dzisiejszej sesji przebaczającej przed lustrem (oj nieźle mi zeszło i dużo miłości oraz akceptacji poszło) :P

Laka
Mi wszyscy wahali 100% karmy rodzica już na samym początku rozwoju, zanim jeszcze zdążyłem cokolwiek przepracować(a wcześniej też nie było żadnych akcji w temacie), więc prawdopodobnie już z się tym urodziłem. Ja to odczuwam tak, że widzę przyjemność jaką można mieć z bycia rodzicem, czuje że poradziłbym sobie w tej roli i ogólnie byłoby mi z tym dobrze. Jednocześnie jednak nie odczuwam potrzeby wchodzenia w to, ponieważ ciągnie mnie do robienia innych rzeczy i prowadzenia takiego trybu życia, na jaki rodzic sobie by nie mógł pozwolić np. częste podróże, pracowanie na terenie całego kraju, spędzanie wolnego czasu w inny sposób niż zajmowanie się dzieckiem, itd. Jest po prostu tyle innych rzeczy, którymi chciałbym się zajmować, że nie mógłbym wychować dziecka - mógłbym oczywiście jak większość rodziców spłodzić sobie potomka, a potem zajmować się rodzicielstwem na odwal się, ale przecież nie o to chodzi. Albo bym oto robił dobrze, poświęcając ogromne ilości czasu i energii albo w ogóle.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-11, 21:49:12 »
Dostrzegłem ile radości i szczęścia mogą dać dzieci, dzięki czemu... upewniłem się jeszcze bardziej, że nie zamierzam mieć dzieci. Dlaczego? Bo widzę, że ta decyzja nie wynika z żadnej niechęci do dzieci czy czegoś w tym stylu. Jestem świadomy ile wspaniałych rzeczy może dać wychowywanie dziecka, ale jednocześnie nie odczuwam takiej potrzeby, nie interesuje mnie to już na tyle, abym miał poświęcić tak ogromne ilości czasu i energii na to.

Doskonale to rozumiem :) Mnie też coś takiego utwierdza tylko w mojej decyzji o - jak to mówią policjanci ;) - "niemaniu" dzieci :))
Ja w ogóle coraz bardziej lubię dzieci. I ciągle tak samo nie chcę ich mieć :D

Laka,
A ja właśnie zaczęłam odkrywać, że bycie mamą jest fajne, przyjemne. I wcale nie musi przeszkadzać w tworzeniu związku szczęśliwego.

Gratuluję! Cóż za zmiana, naprawdę pozytywna :)))

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-11, 21:42:21 »
Clint

A ja właśnie zaczęłam odkrywać, że bycie mamą jest fajne, przyjemne. I wcale nie musi przeszkadzać w tworzeniu związku szczęśliwego. A wywalało mi na to bardzo.
Bardziej chodzi o to by mieć dziecko które jest w harmonii z nami i ma się czystą karmę, czyste intencje wobec siebie wzajemnie. Wtedy jest naprawdę fajnie. Jest harmonia:) Może być  ona także z dzieckiem, tak samo jak partnerem, czy innymi ludzmi wokół nas:)

To dla mnie bardzo pozytywne odkrycie:)

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że może być i tak, że ktoś nie widzi w tym przyjemności. Bo tak jest karmicznie ukształtowany( czy jakby to nazwać inaczej). Nie wiem z czego wynika to, że jedni chcą tak, a inni tak. Ja określam to karmicznym ukształtowaniem, choć nie rozumiem do końca. Jakby drogą karmiczną, która zostala jako wypadkowa poprzednich wcieleń ukształtowana.