u mnie nie dało się zasnąć, mimo stoperów w uszach słyszałam emocje sąsiada i na bieżąco znałam wynik. Ucieszył mnie, mimo ze tez nie jestem fanką piłki nożnej i cała ta atmosfera udzieliła mi sie, aż załuję ze nie mam telewizora byogladac mecz sobotni "o wszystko". Postanowiłam więc udać siię do najbliższej strefy kibica pod halę sportową nieopodal mego bloku, mam nadzieje, ze mnie tam mnie zmiotą.
Wczoraj tak usiłujac zasnac doszlam do wniosku, ze wlasciwie chcialabym sobie znalezc jakiegos chlopaka. To tak na dzien dzisiejszy, bo moze za tydzien mi sie zmieni:D. Ale mam swoje wymagania i nie zamierzam z nich zrezygnowac, bo przeciez jakiegos tam mogłabym w miare szybko znalezć na jakimś portalu. Obawiam sie jednak, ze takiego który by do mnie rzeczywiscie pasował będzie trudno znaleźć (pomijam tu aspekt mojego stanu ducha na dzien dzisiejszy, mam tu na mysli mą "prawdziwą naturę" którą ufam, ze posiadam). Nie zamierzam tez robic jakichs specjalnych zabiegów przyciągania, bo podejrzewam ze w moim przypadku moga nie zdac egzaminu i zniechecę sie. Mogę się ewentualnie pomodlic o to od czasu do czasu, bo tak codziennie to też nie mam weny. No i doszlam do wniosku, ze przecież Bog jest wszechmogący, więc moze postawic go na mojej drodze i tak, nie bacząc na moje potencjalne wzorce odpychania go i inne nieprzyjemne wzorce, bo może wszystko. a ze ów wybranek będzie mądry i piękny to nie ucieknie tak od razu:)). Tak będę myslec, bo nic innego mi nie pozostało... nadzieja umiera ostatnia:)