Autor Wątek: Przemoc w bliskich relacjach  (Przeczytany 29873 razy)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-10-15, 08:51:10 »
Ingo
no tak ale stan walki i obrony też jest sztuczny, pozwól sobie odczuwać tę pustkę może to jedyne co nie jest sztuczne

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-10-15, 08:37:04 »
Ale u mnie tak się dzieje. Gdy robi się spokojnie to ja wpadam w pustkę i bezsens. Nie wiem po co mam żyć jeżeli nie ma niczego, a wokół tylko szarość i beznadzieja.
 Mam jeszcze trzecie wyjście z którego często korzystam- jest to tworzenie sztucznej rzeczywistośći i sztucznych przyjemnych uczuć.
 I tak przechodzę ze jednego stanu do kolejnego. Z tym że te stany pustki trwają najkrócej, bo widocznie są dla mnie najbardziej zagrażające.
Najtrudniej mi zauważyć że jestem w stanie sztucznego dobrego samopoczucia, bo zawsze mi się wydaję że ja już po prostu czuję się lepiej.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-10-15, 08:21:12 »
Wydaje mi się że moim głownym problemem są lęki przed tymi atakami i ja za pomocą tych lęków je prowokuję.
A lęki zostały wdrukowane w dzieciństwie kiedy wobec ataków byłam bezsilna i nie mogłam zrobić nic. Zresztą do niedawna tak samo reagowałam, poczuciem winy i ucieczką, bo byłam zbyt słaba aby się z nią zmierzyć. Bo ona wrzeszczy tylko na mnie, lub moją córką która też się jej boi. Reszta rodziny jest nietykalna.
ona sobie odreagowuje na tobie swoje stresy i frustracje, tak się nauczyła że jak jej źle to można się nachapać na tobie, reszta rodziny to przyklepywała bo w tej rodzinie mało Boga i Miłości wtedy stale brak energii i ktoś musi zostać dawcą ale już nie musisz się na to godzić. Teraz potrzebna ci energia aby zregenerować siebie.

Druga sprawa- jak nie bedzie ataków i lęków, to co ja będę czuć? Pustkę i bezsens.
nie, wtedy zaczniesz dopuszczać Boga i Miłość

Wiesz, dla Boga ty jesteś najważniejsza, Bóg ten prawdziwy, wie że chciałaś dobrze że walczyłaś o ludzi, prawdę i mądrość zamiast głupich praktyk i manipulatorstwa ale to nie na człowieka jest. 

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-10-15, 07:32:13 »
Wydaje mi się że moim głownym problemem są lęki przed tymi atakami i ja za pomocą tych lęków je prowokuję.
A lęki zostały wdrukowane w dzieciństwie kiedy wobec ataków byłam bezsilna i nie mogłam zrobić nic. Zresztą do niedawna tak samo reagowałam, poczuciem winy i ucieczką, bo byłam zbyt słaba aby się z nią zmierzyć. Bo ona wrzeszczy tylko na mnie, lub moją córką która też się jej boi. Reszta rodziny jest nietykalna.
Druga sprawa- jak nie bedzie ataków i lęków, to co ja będę czuć? Pustkę i bezsens.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-10-14, 21:29:31 »
Ingo
jedyne co mi przyszło to takie zdanie "Masz prawo przestać się przejmować się shizami i jazdami twojej siostry i całej rodziny, masz prawo odmówić przyjmowania ich ataków na siebie niezależnie od twojej przeszłości i obecnej sytuacji."

a co uzdrowić to na pewno sama dojdziesz :)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-14, 17:36:33 »
Inga
Rozumiem co czujesz, mam podobnie lub prawie tak samo z innymi ludźmi jak mnie atakują to też taki lęk sie pojawia, zagrożenie.
Siory nigdy się niebałem choć bywało że dała mi popalić np. zrzuciła z krzesła i kopała z zaskoczenia jak ją furia na mnie dopadła.
Co te lęki mają nam pokazać w nas samych ? Co musimy uzdrowić ? Jak podejść do uzdrawiania tej części nas samych ?

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-10-14, 13:22:11 »
Ja wczoraj doświadczyłam powtórki z przeszłośći, tego samego czego ciągle doświadczałam w dzieciństwie. Zrobiło to na mnie wrażenie móc przeżywać to samo co kiedyś i patrzeć na to z pozycji osoby dorosłej i świadomej manipulacji jakiej podlega.
Siostra podarowała mi elektryczną ostrzałkę do noży. Chciałam wczoraj naostrzyć sobie noże ale nie wiedziałam jak to zrobić. Zadzwoniłam do niej z pytaniem. A tu szok. Ona zamiast mi wyjaśnić zaczęła na mnie wrzeszczeć  że przecież wystarczy logicznie pomyśleć, dlaczego nie pomyślisz logicznie, przecież tam nie ma niczego takiego, wystarczy jak tylko pomyślisz. Serce zaczęło mi walić ze strachu, bo ona równocześnie mnie zaatakowała energetycznie, emocje mi skoczyły maksymalnie, jeszcze teraz się boję jak o tym pomyślę, stres maksymalny. Ale udało mi się zobaczyć co się dzieje. Potem dodała że ona przecież nie pamięta, bo dawno tego nie używała.
Zrozumiałam że ona mnie obwinia za to że jej się zapytałam, zamiast mi wytłumaczyć. Przez całe dzieciństwo robiła to samo atakując mnie energetycznie wtedy gdy się jej o coś pytałam, a ona sobie tego nie życzyła. Te ataki są dla mnie zupełnie niezrozumiałe bo nie wiem za co ona na mnie krzyczy i co złego zrobiłam i jak na przyszłość uchronić się od tych ataków.
Teraz udało mi się logicznie pomyśleć i ja też zaczełam na nią wrzeszczeć mówiąc jej że powinna powiedzieć- Nie wiem, zapomniałam jak to się obsługuje, zamiast mnie obwiniać za to że się zapytałam. Dość szybko ochłonęła po tym, ale do błędu się nie przyznała.

Czuję że mam rozprutą aurę.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-03-21, 10:10:19 »
Rozmawiałam przez chwilę z kimś i było dość przyjemnie.
Ale nie był to rodzaj przyjemności na którą ja czekam i której przez całe życie pragnę i którą znam, bo jej nieraz doświadczałam.
Ta przyjemność z kontaktu z ludźmi ,której tak pragnę wynika z poczucia bycia zauważoną przez ludzi. Tej przyjemnośći najbardziej pragnę i za tę przyjemość jestem bardzo mocno karana. To przyjemność niemowlęcia które jest zauważane. Ja leżałam odłogiem, nieważna i niezauważana a niemowlę do przeżycia najbardziej potrzebuje bycia widzianym przez innych bo tylko wtedy samo czuje że żyje, że jest. Na mnie nikt nie zwracał uwagi i stąd takie ogromne pragnienie bycia zauważoną.
W tej rozmowie było inaczej. Nie miałam poczucia że jestem zauważana tylko było tak cicho i spokojnie.
Ja nie znam tego rodzaju przyjemności więc się jej nie boję. Po zakończeniu rozmowy nie pojawił się lęk, taki jak zwykle. To jest coś nowego, czego moja podśwaidomośc nie zna i za co nie boi się kary.
Taka cicha i spokojna przyjemność też jest dobra ale wolałabym tamtą, którą znam i którą jeszcze długo po zaistnieniu przeżywam jako coś co przydarzyło mi się wspaniałego.
A teraz czuję się jakby nic się nie wydarzyło.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-03-21, 07:58:21 »
W mojej rodzinie byłam kozłem ofiarnym i za wszystko byłam obwiniana ja. Cokolwiek złego się stało od razu padało stwierdzenie że to ta zaraza ja zrobiłam. Oczywiście prawdziwy winowajca się nigdy nie przyznawał.
Mam tak głęboko zakodowane że ja jestem wszystkiemu winna i tak mocno to poczucie winy tłumię że nawet sobie nie zdaję sprawy z tego że czuję się winna.

Mojemu znajomemu spaliła się stodoła, samochód, warsztat stolarski i drewno.
Bardzo mu współczułam i ciągle o tym myślałam. Ta myśl mnie zatruwała i psuła mi samopoczucie. Chociaż ją odganiałam to sama niepostrzeżenie mi się pojawiała. w końcu postanowiłam pomyśleć o co tu chodzi.
I okazało się że czuję się winna za to co mu się stało. Czuję że to moja wina ponieważ zawsze to ja byłam atakowana gdy zdarzyło się coś złego. Nawet gdy mnie przy czymś nie było to ojciec i tak potrafił udowodnić że stało się to przeze mnie.
Po tym uśwaidomieniu przestałam myśleć o tym pożarze.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-09, 22:27:45 »
Tak, masz racje. Lepiej przemilczeć i uwolnić się od potrzeby udowadniania takiemu człowiekowi czegokolwiek :)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-09, 17:15:50 »
Doktor, ja też, jak jeszcze mieszkałem w domu z rodzicami i z ojcem-psychopatą, to jak tylko próbowałem mu coś tłumaczyć przez rozwój duchowy, to on to tylko wykorzystywał i mówił mi, że np. bije mnie lub drze się na mnie, bo to karma i jest to jego zło za moje zło. Więc nie ma sensu podawać komuś z DDA argumenty z dziedziny duchowości. Lepiej przemilczeć.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-09, 17:01:31 »
Napewno może pomuc takie wyrzucenie z siebie tego co nam leży na serduchu ale może też zaszkodzić jak w moim przypadku gdy nieumie się odpowiednio tego przekazać. Ja swego czasu wyrzucałem ojcu o naszej wspólnej karmie, myślałem że przemówie mu do rozsądku gdy powiem mu wszystko w oparciu o karmiczne wydarzenia i odgrywanie się intencji między nami ale ojciec nie tylko nieakceptował tego co mówie ale też uznał mnie za chorego psychicznie wariata

Zresztą innaczej nieumiał bym przekazać informacji. Jeśli ojciec mnie pyta dlaczego jestem taki naburmuszony to mam 2 wyjścia.
Albo powiedzieć że jestem na niego zły i źle się z nim czuje odwołując sie do przyczyny takiego stanu czyli w moim przypadu wydarzeń z poprzednich wcieleń albo go oszukać, udawać i wymigiwać się od odpowiedzi. To pierwsze jest naiwne a drugie męczące.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-09, 16:10:24 »
inga
Ja uważam jest korzystne żeby zerwać kontakty z takimi toksycznymi osobami.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-09, 14:41:37 »
Ja sobie dzisiaj uświadomiłam, że jeszcze musze popracować z wew. dzieckiem, bo zostało mi przerażenie z czasów gdy byłam malutka a rodzice się kłócili. Efekt tego, że wciąż boje się agresywnej krytyki i nie chce jej słuchać, przez co mam problemy ze słuchem.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-09, 14:39:22 »
Ja myślę że u mnie zmieni się to wtedy gdy zbuduję sobie taką granicę ochronną przez którą nie przedrą się jej ataki i wtedy ona da sobie spokój, gdy bedzie widziała że jej ataki nie są skuteczne.

:)