Autor Wątek: Anioły - zablokowanie mocy, opory przed działaniem i przejawianiem  (Przeczytany 21602 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-07, 13:57:35 »
Miałam wczoraj sesję w temacie blokowania mocy i lęku przed ich przejawianiem:

Pierwsza sytuacja - w ramach wypełniania "misji" ciągnięcia ludzi do Boga, wymyśliłam sobie, ze jak bedę się przejawiać sielsko-anielsko, to wtedy łatwiej załapią, ze jestem "nie stąd" i mnie posłuchają. Wabiłam sztuczną słodyczą, dobrocią, naiwnością.
Niestety, te przesłodzone energie były błeee i prowokowały do dokopania mi - zatem skończyło sie linczem. I tak naprawdę nie było to moje prawdziwe energie, ani prawdziwe przejawianie się.

Druga, ważniejsza i bardziej traumatyczna historia - swego czasu rozrabiałam jako wręcz "granatowy anioł" - dużo wkurzenia, złości, nienawiści we mnie było - i brałam udział w totalnych rozwalankach na ziemi, jakiejś wojnie "o ludzi" między aniołami (nasza grupa chciała ich zniszczyć - konkretną ich grupę, druga ich broniła - zdrajcy jedni;). Generalnie siałam destrukcję, szałowałam i sprawiało mi to dziką satysfakcję.

W końcu dopadło mnie "komando czyscicieli" - grupa wybielonych aniołów (wśród nich była moja regreserka - czuła sama "nakręcenie" w tym temacie w trakcie sesji), telepatycznie sterowanych przez innego anioła, wtedy mocno wybielonego i grającego rolę "ręki Boga".

Komando mnie spacyfikowało, "obcinając" mi część aury, blokując czakry i zostawiając z telepatycznym przesłaniem - idź się wcielać. Anioły z komando miały poblokawne serca, i podejście zimne, oschłe, trochę metaliczne. Przepuściły mi też w trakcie atak na serce, w próbie zwerbowania do działalności w komando - wtedy jednak sama zblokowałam swoje serce, by nie dopuścić do siebie tej energii.

Moje intencje i podejscie do tego zdarzenia było ambiwalentne - z jednej strony uważałam, że zasłużyłam na pacyfikację, z drugiej - byłam zszokowana formą tego działania i "stanem" tych aniołów z komando. Uważałam, ze powinny podziałac na mnie miłością i harmonią, która jest sednem naszego istnienia, a nie w tak okrutny i bezduszny sposób mnie okaleczyć i zostawić samą.
Zraniło mnie tez wtedy i zszokowało szczególnie to, że w komando były bardzo bliskie mi anioły - bliskie wibracyjnie i od dość wysoko harmonijnych do bardzo harmonijnych energetycznie. Było to
dla mnie szczególnie przerażające i szokujące.

Po odejściu komando, na 3 oko dostałam jeszcze presję od "ręki Boga" pt. "Patrz - tak się skutecznie przejawia swoją moc! A nie przez szałowanie i bezpośrednią destrukcję!" plus kody na dolnych czakrach w połączeniu z dosć paskudną i niską energią wibracji materii - z przesłaniem: "Idź sie w to wcielać!". Miał byc to rodzaj "pokuty" i "nauki", mający umożliwić mi "dojście do siebie", niby przyznany przez boga.

Co mi po tym zostało? Podświadomy lęk przed członkami komando, oddzielanie się od nich (czucie się nie na miejscu, skoro nawet "swoi" mnie odrzucili), ukrywanie czasem pod inną energią przed nimi, pś potrzeba, by akceptowali każdy przejaw moich "mocy, umiejętności i talentów", jakie stopniowo odzyskiwałam i przejawiałam - bez ich akceptacji, moje działanie automatycznie traciło dla mnie sens i znów się blokowałam.
Wpadanie w choroby przy przejawianiu własnych mocy - tak by uznali, że nadal jestem nieszkodliwa i nie zagrażam, mimo że odzyskuję swój prawdziwy potencjał. Plus przesyłanie im telepatycznie:" Jestem nieszkodliwa, popatrzcie, jestem biedna i nieszkodliwa. Nie musicie mi tym razem robić kuku." ;)

Po zejściu na ziemię, do pakietu, który dostałam od nich i "ręki Boga" (oraz wcześniejszej misji ciągnięcia istot do Boga) - sama sobie dołożyłam misyjkę ściąganięcia skutecznie członków komando w materię - posłużyły mi do tego dość paskudne, ale atrakcyjne dla części tamtych aniołów - energie seksualne. Przyświecała mi przy tym zarówno chęć zemsty, jak i przekonanie, że dzięki temu oni też "odpokutują" i "odzyskają siebie" w materii.

Historia zdała mi się dość ciekawa, to ją zamieszczam :)

Na marginesie: po sesji czułam się bardzo dobrze, ale jak tylko wyszłam od regreserki, dopadł mnie meczący kaszel, a potem  w domu nie mogłam zasnąć, bo znów odpaliły mi się wzorce umierania (problem z oddychaniem) oraz lęki przed pozostałymi członkami komando (jak się okazało, u niej czułam się bezpiecznie, skoro mnie zaakceptowała). W końcu po modlitwie zelżało i mogłam pójść spać;)
« Ostatnia zmiana: 2012-03-07, 14:11:36 wysłana przez almighty »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-03-06, 14:29:37 »
Laka - ładnie;) No to coś podobnego mi też wychodzi od jakiegoś czasu tzn. przekonanie, ze jest to związane z przejawianiem swoich mocy - i tego,jak były one "zabierane". M.in.: to http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=280.msg10423#msg10423

Czyli możliwe, ze zarówno w oporze przed działaniem w materii, jak i uzależnieniem od innych w tym temacie, kryją się takie "kwiatki", jak opisałaś.

"Ogólnie mam cos takiego, ze boje się być pewna siebie, wrecz mam potrzebe udowadniac wszystkim wokolo, ze jestem niegroźna, a nawet ofiarą. Żeby mnie nie atakowali." - przez bardzo długi czas tak samo miałam. Teraz już zdecydowanie mniej, ale czasem jeszcze ta postawa mi się odpala wśród ludzi, w różnych sytuacjach. Albo np.: tendencja do ogłupiania sie i otępiania automatycznego - bo jak pokaże, ze wiem coś więcej lub umiem - to przestaną mnie lubić, a może nawet skrzywdzą.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-06, 14:11:56 »
Hydzia

:)
NO tak.

Jeszcze coś do mnie dotarło. Miałam napisać pod linkiem, ale to chyba lepsze miejsce, skoro już tu jesteś nawet:)
Kiedyś, jeszcze w Egipcie miałam te moce: przechodzenie przez ściany itp itd, świadomość matrixa- ja to tak nazywam:)
Ale mnie dopadła taka banda magów jakiś czy kapłanów. Jeden to nasz kolega, nawet sesję z nim miałam w tym temacie:) on mówił, że widzieli we mnie Boga i się go bali, jego kary, zemsty itd i dlatego mnie tak potraktowali.
Wypalili mi 3 oko jakimiś wahadłami, dziwne trochę, ze mozna czakre niby wypalić, ale tak to by wychodziło. I potem jak juz nie mialam tych mocy to mnie zabili. Odprawili jakiś rytuał by wyslać mnie w astral jakis najniższy czy coś w tym stylu, wcześniej wrzucili do " czarnej wody" i inne takie.
Teraz jak mi wyszło to uzależnienie od ludzi, lęki przed ludźmi, materią, ale też intencje do moich talentów, to mnie to prowadzi właśnie do zainteresowania tymi zdolnościami, ciałem i świadomością materii. To dla mnie ważne i powiązane z poczuciem bezpieczeństwa, jednocześnie wywala mi, że Bog mnie nie choroni. I znów zaczynam magów przyciągac nieodreagowanych, którym na mnie wywala, np mój brat- odpaliła mu się jakaś agresja na mnie i chęć konkurowania. Czuję od niego dużo mroku i wrogości, no i mój syn ciągle mi jazdy robi, wręcz destrukcją sieje. On mnie często uśmiercał np jako czarownice na stosie, czy właśnie udusił w jakimś rytuale odsyłania mnie w ten astral. Nie wiem czy to było wtedy z tym 3m okiem, czy jeszcze kiedys indziej. Generalnie chodzi o moc.
Ogólnie mam cos takiego, ze boje się być pewna siebie, wrecz mam potrzebe udowadniac wszystkim wokolo, ze jestem niegroźna, a nawet ofiarą. Żeby mnie nie atakowali.
Wszystkie moje obecne wywalki układają się w całość:)
A zaczelo sie teraz niewinnie: moja niska samoocena w pracy :P

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-09-13, 08:52:37 »
Efekt uboczny rozwoju:)
Czuję że odnośnie mocy [ niewszystkich] bardzo wazny jest stan zdrowia ciała, czystości ciała, wyraźnie mi wychodzi, że mam te dwa tematy ciagnąć razem, czyli im bardziej otwieram się na przepływy, tym bardziej muszę dbać o świadomość także ciała, że to się uzupełnia jakby. Nie jestem na takim poziomie ale podejrzewam, że docelowo chodzi o urzeczywistnienie oświeconego ciała. I tutaj wiele osób na bardzo wysokim erd nawet i 35,5 może mieć opry z powodu zaniedbywań w ciele.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-09-12, 18:02:04 »
efekt uboczny miłości.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-09-12, 16:50:46 »
W sumie, urzeczywistnione moce są jak bogosławieństwo.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-09-12, 16:45:19 »
Łukasz, wszystko jest na "teraz":)
A teraz oczyszczasz umysł z nieprzytomności, oczyszczasz się z róznych wyobrazeń i to jest najwazniejsze a nie przekazywanie nauk których jeszcze sam nie możesz w pełni u siebie zastosować:)

To tak samo jak ja, nierobie pewnych rzeczy, bo wiem, że za jakiś czas zrobie je lepiej a teraz nalezy pracować nad tym, co w efekcie to da, ale nie chodzi o efekt..to nie jest cel.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-09-12, 16:35:10 »
aha, kurde u mnie słabo to wygląda. A najlepsza jest kompetencja do przekazywania nauk '-'. Nic dziwnego że jak coś piszę, to sam siebie nie rozumiem a co dopiero inni :) To ma sens, będę pisał od teraz tylko w działach muzyka, i humor ;)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-09-12, 16:27:02 »
Moce to co innego niz talenty:)

Moce to:
moc medytacji, afirmacji, modlitwy, wizu,kreacji,jasnowidzenia [rózne odmiany]


a także:
moc meterializacjizdarzeń, przedmiotów
moc kontemplacji [samadhi]
moc intuicji, uzdrawiania duchowego, modlitwy wstawienniczej, prekognicji

Przepisałam z ksiązki o wahadełkowaniu.


lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-09-12, 16:07:30 »
Czy ktoś mi powie. Czy ten moce urzeczywistnienia w ARD to są ten moce i talenty o których się piszę w tym wątku czy to generalnie rzeczy a te talenty to każdy inne ma itp. ?

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-09-12, 16:01:36 »
jakoś z przyzwyczajenia piszę półówek, zresztą tam płóci nie było, ale faktycznie półówka brzmi lepiej na to wcielenie  dla mnie ...kobieca półówka miami :)

hmm... to może być to zablokowanie mocy rozpoznawania rodzaju żeńskiego i męskiego... ciekawe czy poprawna gramatyka jest cechą boskości :)
« Ostatnia zmiana: 2011-09-12, 16:04:04 wysłana przez lukaszlm »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-09-12, 15:57:43 »
z górki względem moich obciążeń które miałam;)
że zaksięgowałam już kawał przeszłości.


jak piszesz o swoim połówku to to brzmi jakbys miał chłopaka;)))
"połówek" to rodzaj męski

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-09-12, 15:55:30 »
to pogratulować :) z górki to już można ślizgiem zjechać :D

Mam nadzieje że jak kiedyś się wczłapie też na górkę :)

dzisiaj wykonałem sobie też medytacje od wj, ale tylko w połowie, potem mnie przyblokowało ... poczucie winny i półówek, a i chyba podświadomość nie łapie o co chodzi w drugiej cześci, ale co się dziwić skoro sam do końca nie rozumiem :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-09-12, 15:51:08 »
Dostałam także inspirację, że mam juz z górki:))Jak się postaram z ta moca i miłością konsekwentnie pracować.
Ciesze się, ze moja najcięższa karma jest w większości juz oczyszczona, czasem myślę, że to cud.:)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-09-12, 15:48:57 »
Dzis extra dzień. Moje modlitwy zaczeły realizowac się, uświadomiłam sobie dziś w medytacji całe moje zamotanie nt mocy Boga we mnie, i miłości. W pewnym momencie gdy napełniałam sie mocą poczułam nie samowitego muła, od razu zachciało mi się spać i taki bezsens[ a powinnam sie do energetyzować], No więc poprosiłam bym jasno i przytomnie zobaczyła, czym ja się napełniam ze mnie tak muli:)) .

Moja podświadomość z mocą myliła bardzo wiele przeszłych praktyk, duchowa extaza która nie ma nic wspólnego z przytomnościa umysłu. To tez jest chyba powód dla którego ciagle mi się chce słodyczy. Od miesiąca ćwicze napełnianie sie mocą i wtedy to się zaczeło. Radośc i poczucie mocy wywoływało we mnie min łakomstwo, chciałam sie nawalić fizycznie, a jednoczesnie gdy miałam taki "hajowy stan", prawie codziennie, to nie umiałam ukierunkowac tej energii, ponieważ ona w założeniu była nieukierunkowana, nieprzytomna, bujająca w obłokach, nie mająca napewno nic wspólnego z przejawianiem sie na ziemi, z pracą itd.

Wj w trakcie tej medytacji pokazało mi ćwiczenie które mam sobie powtarzać, bardzo proste i daje efekty chyba bo czuje sie trochę inaczej.Ćwiczenie polega min na puszczaniu wszystkich sparalizowanych  narkotykami, extazą pseudoduchową częsci ciała, aury, świadomości i poddanie ich "światłu Boga", to światło było zwizualizowanym pionowym kanałem, w którym miałam dokładac poszczególne kolory, wibracje- bardzo spodobała mi sie ta medytacja i będe to powtarzac i zobaczymy jakie realne efekty daje puszczanie nieurzywanych od dawna fragmentów siebie:)))

ps,te narkotyki miały podtrzymywać ten haj mocy boga, teraz narkotyków nie urzywam, zatem pewnie chciałam to robic słodyczami i innymi:)
« Ostatnia zmiana: 2011-09-12, 15:55:50 wysłana przez Olga »