Leszek,
"Są to osoby, ktore nie wyrażają wewnętrznej zgody na uzdrowiernie i na zmiany na lepsze w ich życiu. Deklarować mogą, ale wewnętrznie są przeciw. "
Czyli przykładowo, jeżeli w trakcie harmonizacji półkul u mnie nie było lekko z powodu silnych blokad na płatach potylicznych, ale ostatecznie zabieg się udał, to oznacza to, że wewnętrzna zgoda była, a blokady były innego rodzaju?
skybolt,
tak, przysiadłam z wrażenia, bo większą część mojego życia nie znosiłam dzieci, nawet kiedy sama byłam dzieckiem, wtedy chyba nawet najbardziej. Nieobliczalne, wrzaskliwe, upaprane czym się da stworzenia i zero dyplomacji w zachowaniu:P Potem łaskawszym okiem zaczęłam patrzeć przynajmniej na niemowlaki i dzieci tak do 2 roku życia (póki nie mówiły), bo przypominały mi mojego psa. Takie zwierzaczki. Pies mnie w ogóle trochę otworzył. W ostatnich około dwóch latach, a szczególnie teraz zauważyłam zmianę swojego stosunku i reakcji. Nie irytują mnie już, nie czuję zagrożenia, chaosu, a nawet czuję od niektórych fajne, czyste, niewinne energie. I myślę już o nich z szacunkiem. Pewnie kwestia moich własnych przemian. Ale nie jest to zagadnienie, które jakoś szczególnie mnie zajmuje. Uświadamiam sobie te zmiany, kiedy siądzie takie przypadkowe dziecko gdzieś koło mnie, albo dlatego, że teraz pytasz, więc się zastanowiłam. Swoich dzieci nie mam.