Autor Wątek: Anioły - zablokowanie mocy, opory przed działaniem i przejawianiem  (Przeczytany 21551 razy)

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-14, 00:28:07 »
ja tego doświadczyłem w materi więc wiem że dużo jest możliwe, i bez żadnych ograniczeń.

No i doszedłem do tego że czyste intencje, i otwarcie to dobry start do kreacji, a jak się chce żeby bóg wszedł na scene, to trzeba trochę inaczej do tego podejść.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-14, 00:13:28 »
Z tym czasem to też miałam to w medytacji. Tylko było tak, że madytacja medytacją, wychodzę i tu mam materię- czyli jakby inny swiat. :)
Ja swojego połowka przyciągnełam po kilku medytacjach w ciągu powiedzmy około tygodnia, ale nie sie nie przejmowałam, bo pomimo, ze wiedziałam ze za tyle i tyle i w tym miejscu go spotkam, to nie niecierpliwiłam się, bo już wiedziałam, że "wszystko dogadane". Taka wewnętrzna niezachwiana pewność.  Fajnie byłoby zawsze miec taką pewność:)

Dla mnie przeciąganie czegoś, że bardzo chce i nie mogę dostać to kreowanie cierpienia. Nie może być tak, ze ma się czysto w temacie, jest w pełni otwartym i .....dupa, nie dostaje się.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-14, 00:08:58 »
Dziś usłyszałam Boska miłość to doskonałość. I zdałam sobie sprawę, że o to mi właśnie chodzi. Nie wierzę w Boską doskonałość.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-14, 00:04:27 »
Trudno mi coś więcej powiedzieć, bo dla mnie bóg - to przeszkoda, ciągle mi dowala, czasem jak mi coś puszczało i dalej odczuwałem boga w materia ale jako miłość, to było trubo coś.

Ja odczułwam to jako że materia jest pewną formą, którą przenika bóg/miłość, ale nie tylko ją przenika on ją także formuje, jeśli się zgodzimy to nam formuje na spontanie wszystko co najlepsze.  Dosłownie formuje, tak jak można uformować garnek, i sam garnek forma poddaje się temu kto go formuje.

Ja niestety odczuwam to póki co negatywnie, z powodu tego że uważam boga, za kata, który mnie gnębi i mi przeszkadza, ale kilka razy jak mi coś puściło, to czułem boga jako miłość, a materia dosłownie się uginała przed nim.

Miałem 2 zdarzenia z których wysnułem wniosek, że ani czas ani materia nie ogranicza boga, nie ma czegoś takiego że trzeba kreować miesiącami coś, jeśli co jest dla ciebie, to otrzymasz to na dniach, a nawet dnia następnego. Można by powiedzieć że w ciągu kilku dni to jest nie możliwe, bo wszechświat się nie zdąży dostroić, ale tak jak napisałem wyżej materia się poprostu ugina i formuje tak szybko że to jest niewiarygodne.

Jeszcze żeby nie było nie tylko materia, ale związki, ludzie spotkane osoby wszystko się wywraca do góry nogami, i formuje z miłością, najgorszy wróg, w ciągu jednego dnia może zminić zdanie i ci pomóc, ( doświadczyłem tego ! ),

Jak używałem w kilka wcieleniach destrukcji do formowania rzeczywistości po swojemu, i wiem że można robić to dużo szybciej niż miesięczne kreacje, a bóg robi to w czasie rzeczywistym.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-14, 00:10:01 wysłana przez lukaszlm »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-13, 20:08:19 »
lukaszlm

Nie kojarzę bym siebie chciała zniszczyć. Ale może jeszcze nie kojarzę. Chyba, ze chodzi o samobójstwa, to tak, ale to pikuś.

Teraz jestem na etapie: atakować gdy ktos mnie zaatakuję, natretnie atakuje- to wtedy, gdy na pierwsze ataki nie reaguję, a ta osoba stara się i stara. Czasem jak czuję, ze ktoś ma takie intencje to włączam mechanizmy odstraszania. Ble.
A jak nie mam ochoty na to, zwykle szybko nie mam, chyba, że czuję się uwięziona z takimi osobami, to wtedy unikam takich sytuacji. Niestety powoduje to raczej ograniczanie siebie w działaniu, by te sytuacje nie powstały. Zgodnie z wiarą: że inni mają moc i ja zależę od innych. To dla mnie najgorsze.
Zajęłam się tematem po tym jaki widzę, że ok, nie walczę, ale też jestem bezbronna, muszę się ukrywać, wycofywać, ograniczać w materii.

MOzesz napiasać o tej obecności i mocy Boga w materii? Może na czym to polega, jak to czujesz. Bo ja mam jakies przekonanie, że Bóg jest ograniczony w materii. Bo to materia: ograniczenia np czasowe, materialne.

A dziś czułam gniew na ludzi i wszystkich tych co mają nieczyste intencje, sa zaslepieni, glupi i generują syf.
Aż miałam ochotę wszystkich powybijać;)  Bo czuję się zależna od nich, w ramach wolnej woli.

Jeszcze wyszło mi przekonanie, że Bog nie ma dla mnie wszystkiego co najlepsze, co mi potrzebne do spełnienia, bo to się wiąże z ludźmi, których potrzebuję, z harmonijnymi, a Bóg nie zmusi ich przecież, Boski plan jest niedoskonały,  mogę zostać na lodzie. Muszę więc trzymać się tego co syfi. Dostawać coś, ale płacić też cene.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-13, 20:12:00 wysłana przez Laka »

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-13, 19:58:23 »
Laka,

ja akurat Boga odczuwam w materia najbardziej, poprostu ma mega moc, tylko że jak kojarzę że bóg akurat jest przeciwko mnie, tak samo ludzie i świat. Najpierw walczyłem bez sensu, z nimi wszystkimi, potem mi się dostało że postanowiłem kontatakować, a potem już atakować poto żeby mnie nie zgnietli jak muchę, już na zasadzie ostatniej deski ratunku, i tak mi teraz zostało, czyli trzeba atakować, chociażby poto żeby jakoś móc się bronić. Było mi na końcu tak cieżko, że stwierdziłem że nie wygram, równocześnie narastało poczucie winny, więc stwierdziłem okej, trzeba zniszczyć siebie bo jestem źródłem niszczenia wszystkiego po koleji.

czyli
atakujący
kontatakujący
atak jako ostatnia deska ratunku (już jako ofiara)
atak na siebie, bo jestem zagrożeniem (poddanie się, karanie się)

wszystkie 4 schematy na raz, i tak je uzdrawiałem, jeszcze z znaleźieniem pierwszego głównego powodu żeby tak zacięcie walczyć.

Jest łatwiej jak się zabiera całościowo, bo to jest jeden wielki zlepek, uzdrawianie po koleji nie działa.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-13, 18:14:05 »
lukaszlm

Też tak uważam, inaczej kręci się w kółko. Ja staram się nastawić na cierpliwość do siebie i akceptację. Że to bedzie trochę tych aspektów. Mi osobiście łatwiej jest gdy zabieram się za coś całosciowo, nawet jeśli pś trzyma, to widze już kontekst, łatwiej mi puścić, gdy mentalnie ogarniam. Temat wtedy jest bardziej oswojony.

Teraz widzę jak jestem takim trybikiem w maszynie struktur. To chyba właśnie chodzi o te struktury. Moja pś chce już doświadczać spełnienia, coraz bardziej się zgadzam, ale natrafiam na opór w postaci działań różnych osób, które mi to psują, albo zwyczajnie muszę siebie poświęcić by cokolwiek dostać. Jakby zasłużyć w ten sposób.
Doszłam do tego, jakim elementem byłam w pewnej strukturze i to by wiele tłumaczyło.

Dziś zaczęłam odreagowywać sobie poczucie niemocy i pogardę, niechęć do ludzi. Gdy schodziłam w materię, przy opętywaniu zakodowało mi się przekonanie, że aby żyć w materii muszę siedzieć w niskich wibracjach, w syfie. I taka ta materia jest, więc dalej szło to tak, że materia to syf bez Boga, trzeba wyprzeć Boskość by tu być.
Potem skojarzenie poszło takie, że aby wrócić do Boga trzeba zniszczyć ciało. Miałam wyraźne odczucie, że to była kontynuacja tego wcześniejszego przekonania.
Jako aniołek schodzący widziałam jedną drogę zejścia w materię, wcielenia się: właśnie to opetanie. No i uwierzyłam wtedy, że wszystkie ludzkie istoty sa takie jak ten w którego ja weszłam. I że tak własnie trzeba zyc, emanować by być w materii.
Pś się trzymała tych wibracji, wzorców. I aby żyć w materii trzeba być, albo bywać nawalonym i nieprzytomnym, to taki materialny stan umysłu.

To opętanie to klasyk, ale inaczej jest gdy się to wie, a inaczej, gdy wchodzi w sesje i widzi meandry pś i cały sznurek wzorców. Co ciekawe uwierzyłam przy okazji, że takie istoty opetujace mają wiekszą moc niż ludzie. Później ja w ludzkiej formie. Zaczęlam się potem tego bać. Nie kumałam, że o cos innego chodzi.

Gdy zeszłam widziałam ludzi, jak takie niedorozwinięte istoty, wręcz zwierzęta, motłoch.
Jakoś nawet nie kojarzylam ich z Boskimi istotami.
Poza tym przestałam ich lekceważyć, gdy doświadczyłam, że ten motłoch ma moc... destrukcji, siły, przewagi liczebnej, a co gorsza zwykle działa w grupie i wspiera się wzajemnie.  Uznałam, że motłoch ma moc, a Boga w materii nie ma.

Ja się nadal boje, że struktury społeczne motłochu są silniejsze niż ja i Bóg. Bo mają przewagę liczebną, wspierają się, są zaślepieni i zdeterminowani w tym zaślepieniu.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-13, 18:17:57 wysłana przez Laka »

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-12, 23:22:05 »
Laka,

mam to samo teraz, jestem na raz ofiarą i atakującym. W tamtym tygodniu jak się próbowałem za to zabrać to czułem jak świat mnie zgniata, coś nie do wytrzymania. Wszystko przez to że osągniołem mistrzostwo w destrukcji, a używałem go na bardzo dużą skalę co się odbiło oczywiście, i jakoś mi tak się teraz zamieszało, zatrzasnoł ten schemat że jestem atakoway(ofira) ale też atakuje(agresor) mechanicznie. I trzeba obie strony na raz brać pod uwagę, a nawet trzecią, jak się było ostro bawiło destrukcją. Inaczej to syzyfowa praca.

Po trochu mi już puszcza, i widzę światełko, ale to tak mi się na duszy odbiło że idze cieżko, zresztą ciężkie to były energie. No i póki co moge o mocach zapomnieć.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-12, 23:24:16 wysłana przez lukaszlm »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-11, 23:33:32 »
Clint

Myślę, że to połączone bardzo i gdybym się zajęła jedną stroną medalu, to poszłabym w drugą. A to nie jest dobry pomysł. Zresztą w tym temacie nie raz już moja pś przeskakiwała. Chodzi mi właśnie o to by wyjść poza oba bieguny i się wreszcie od tego uwolnić.
Przecież nie muszę wszystkich wcieleń po kolei odreagowywać, tylko sedno:)
Intencje do walki to u mnie to samo, co bycie katem i ofiarą. Ja nie ma takiej typowo wojowniczej zachłanności na walkę.
Tylko bardziej chodzi o bycie ofiarą. A gdy już jestem ofiarą, to przekonanie, że muszę walczyć. Jak nie walczę, to jestem ofiarą.
 A wychodzi na to, że ofiarą jestem bo mam poczucie winy. Poczucie winy za to, że nie daję rady pomagać innym bliskim aniołkom.
Być może misja pomagania jest związana z walką. Tak jakoś to czuję. Poza tym możliwe, że pierwotne intencje, wręcz misje brania udziału w walkach też były w jakimś celu np pomaganie bliskim istotom. Bo Bóg nie ma mocy. Chodzi w tym wszystkim o moc, nie moc, możliwości, wolną wolę, misje itp.
Ja czuję, że w ten sposób uwzględniam sedno sprawy.

Mi doskwiera to, że ludzie i nieludzie mnie atakują. A z tego co widzę, to jest określony typ osób, o pewnych cechach
i energiach, na które ja się załapuję. Albo bliskie aniołki, z którymi mam karmę, często ze struktur jakie się tworzyło. A że otwieram się coraz bardziej na spełnienie i szczęście to im wali.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-11, 23:39:09 wysłana przez Laka »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-11, 22:34:37 »
No nic dziwnego, że wali - chcesz załatwić kwestie kata, ofiary i intencji do walki jednocześnie? Toż to trzy różne rzeczy, powiązane ze sobą, ale wciąż stanowiące jakąś tam oddzielną całość. Ukazywanie swojej pś wizji zrezygnowania z tak wielu rzeczy naraz to imo lekka przesada - nie wiem czy będziesz w stanie się przebić przez taki ogrom wywałek.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-11, 22:13:48 »
Doszłam do tego jak prawdopodobnie to było z moimi mocami. Najpierw używanie ich w strukturze aniołów do destrukcyjnych celów, potem wykorzystywanie tego, by mnie wrobić z kolei ( w ramach odpokutowania) w misje i inne zadania. To były takie dwa bieguny. Potem zablokowanie.

Teraz czuję, że już nic nie mogę:( Choć nadal mam czasem pś przekonanie, że jak nie odpalę destrukcji to nic nie osiągnę, jestem nieskuteczna. To się włącza wtedy, gdy inni mnie atakują, czy presjują. Wtedy widzę tylko jedno wyjście: wpier...ć.
Jednocześnie czuję bezsilność i niemoc, bo nie chce już wchodzić w walkę, wiem ile by mnie to kosztowało, jak zaniża samoocenę. Z drugiej strony ta niemoc wobec takich natrętów i wykorzystywaczy, poczucie, że jestem ofiarą i nie mam żadnej możliwości obronienia się też jej nie poprawia.
Ułożyłam afkę i na razie efekt jest taki, że relacja z moim synem wygląda jak poligon, a ja jestem bardzo zmęczona i czuję totalny bezsens wszystkiego. Zniechęcenie, bo wiem, że nawet jak go wystraszę to on i tak nie skuma, bo jest totalnie zaślepiony i głupi.
Co to za wredna istota to ja nie wiem... Nie rozumiem, jak można być tak bezinteresownie złośliwym i bawić się wkurzaniem ludzi.  Dla niego wszystko służy tylko po to by nakręcać się w walce i pretensjach.
Mam wrażenie jest gotowy rozchorować się i robić naprawdę hardcorowe rzeczy byle tylko mi dowalić i uprzykrzać życie.

Afka jest taka: Ja .. jestem bezpieczna niewinna w porzadku gdy rezygnuję z bycia ofiarą, podkładania się, bycia katem i walki.
Bog ma dla mnie zawsze coś lepszego od bycia ofiarą, podkładania się, bycia katem, wymierzania sprawiedliwości i walki.

Wali mi po niej nieźle.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-11, 22:24:21 wysłana przez Laka »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-03-11, 20:31:58 »
"Ogólnie mam cos takiego, ze boje się być pewna siebie, wrecz mam potrzebę udowadniac wszystkim wokolo, ze jestem niegroźna, a nawet ofiarą. Żeby mnie nie atakowali."
Miałem to samo, ale z innych powodów. Chciałem żeby mnie właśnie atakowali.

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-03-09, 10:58:14 »
"Ogólnie mam cos takiego, ze boje się być pewna siebie, wrecz mam potrzebę udowadniac wszystkim wokolo, ze jestem niegroźna, a nawet ofiarą. Żeby mnie nie atakowali." - przez bardzo długi czas tak samo miałam. Teraz już zdecydowanie mniej, ale czasem jeszcze ta postawa mi się odpala wśród ludzi, w różnych sytuacjach. Albo np.: tendencja do ogłupiania sie i otępiania automatycznego - bo jak pokaże, ze wiem coś więcej lub umiem - to przestaną mnie lubić, a może nawet skrzywdzą.”

O ja mam identyczny mechanizm. Wczoraj miałem sesje dotyczącą sprzeniewierzania mocy i w ogóle w temacie magii. U mnie ten mechanizm utrzymuje się dlatego, że podświadomie kręci mnie jeszcze walka energetyczna (cała ta atmosfera napięcia, czucia, że się żyje i doświadczanie czego innego niż miłości i oczywiście na buncie przeciw Bogu – typowe dla UAN :P). Podświadomie nie chce puścić jeszcze całkowicie walk magicznych, bo mam duże poczucie winy związane z walką, z tym, że skrzywdziłem wiele osób, no i teraz boję się kary i zemsty.

Przy tym wszystkim wywaliły mi intencje do zniszczenia ziemi/materii i do zlikwidowania ludzi. Do tego przypomniała mi się Atlantyda, na której zajmowałem się oczyszczaniem  ziemi z rodzaju ludzkiego, wtedy zahipnotyzowano mnie, że „ludzie z ludzkiej linii ewolucji nie mają duszy”, w związku z tym wydawało mi się, że można było ich traktować jak rzeczy.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-03-07, 14:54:17 »
Laka mam podobną historię do twojej. Też Egipt, byłam kapłanką z mocami, ale w pewnym momencie kapłani stwierdzili, że jestem za mocna i mnie spacyfikowali. Zablokowali czakrę serca (bo u mnie moce idą przez czakrę serca) jakimś medalionem z kryształem i pogrzebali :]

Teraz boje się używać mocy, choć mnie do niej ciągnie. Boje się też tego, że mi znów odwali i zacznę moc do walki wykorzystywać, bo to często robiłam.

Po waszych wpisach zaczęłam się zastanawiać na ile blokada na moc ma u mnie wpływ na działanie w materii.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-03-07, 14:22:18 »
Hydrozagadka

Mi się cos mocno czyści chyba, miałam wczoraj duzo uświadomień, przypomianałam sobie rozne rzecze, ale czułam się potem wieczorem dziwnie bardzo, też fizycznie, energetycznie. Jakaś rozwalona.
Jakby mnie jakaś choroba brała, ale wiem, ze to nie to, że to bardziej energetyczne jest.
Czułam, że wczoraj duzo ze mnie schodziło, a teraz jakaś wyczerpana jestem. Trochę nieprzytomna. Zaraz chyba pójde spac:)
Uświadomiłam sobie, że sama się wypierałam swiadomości, żeby móc doświadczać w materii tak jak ludzie.
Nadal mam tam, że nie chce widzieć Matrixa bo obawiam się, ze wtedy nie bede doswiadczać materii: koloru, faktury, ze ta swiadomosc by mi zepsula zabawe w materii.
No i że połówek mi psuł zabawę w materii, wypieraliśmy się siebie wzajemnie, bo to traktowaliśmy siebie jako przeszkodę w doświadczaniu. By móc doświadczac trzeba bylo siebie poblokować.
A teraz chce sie odblokować by wrocić do Boga:P Hehe
Wydawało mi się, ze ludzie mają coś czego ja nie mam. A teraz docierac do mnie zaczyna, ze ja już to miałam, a nawet wiecej.
Tylko nie doceniałam tego.
Ale mi dziwnie jak to piszę. Coś mi się dzieje z energetyką. I na 3m oku, na gardle.
« Ostatnia zmiana: 2012-03-07, 14:25:38 wysłana przez Laka »