Karina, najgorsze jest to, ze ja dokladnie wiem, co jest zrodlem mojego stanu i to powoduje ze odczuwam takie silne emocje. Wiem, ze nie jestem w stanie na to nic poradzic ani nikt inny i ze to bedzie trwalo do konca zycia. Nie umiem zyc z taka mysla, i wiem tez ze psychologowie czy psychiatrzy sklasyfikuja to jako wylacznie zaburzenie a nie kwestie dotyczace czegos wiecej. Po prostu nie umiem juz normalnie fuckjonowac, dlatego zapytalem o uzywanie lekow tylko mam swiadomosc, ze to bedzie wylacznie chemiczne odciecie od problemu a nie jego rozwiazanie. Dlatego nie umiem u siebie znalezc tego, o czym piszesz a nie mam obok siebie osob, od ktorych moglbym to dostac.