Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 718628 razy)

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-26, 22:11:41 »
Tess, w 100% się z tobą zgadzam. A jeszcze nie dość, że wkurza i jeździ po emocjach to baaardzo manipuluje. Dla dobra dzieci i rodziny w ogóle. Tylko, że o tym nie wie. Bo nie robi tego świadomie. A tego akurat jest wiele różnych powodów z karmą włącznie. Ale ...

Skoro o karmie i pracach wybranych na to konkretne wcielenie to dzieci też przecież jakieś sobie wybrały. Więc intencje się dopełniły, a teraz najważniejsze, to kto okaże się mądrzejszy, bardziej świadomy, i zrezygnuje z ciągnięcia win i kar przez kolejne wcielenia. Bo tylko wykazując się zrozumieniem można ten ciąg przerwać.

I co Ty na to, Doktorze?

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 21:15:50 »
I taka 'starajaca się', nadopiekuncza mama może nieźle wkurzać dzieci.
Bo podswiadomie tym dzieciom jej żal. Ale ponieważ sa bezradne i nie wiedzą jak pomóc, to są wk... wkurzone.
Bezradność wkurza do bólu.
Dzieci nieznoszą takich poświęcajacych sie dla nich rodziców. Uważają ich za d..y.
Dziecko generalnie chce brac przykład z rodzica. A z kogo tu brać ? Z cierpiacej, poświęcającej sie ciapy ? !
Przecież one potem w życiu nie chca byc takimi ciapami ! We włosienicy i okładajacych sie pejczem dla pokuty.
Kiedy tak piszę, to skojarzyło mi się, że twoja mama wybrała to wcielenie jako pokutę - mąż i trudne życie. Czasami, jak ludzie odpokutują to im ulży. Ale muszą czuć, że do konca.
Tymczasem jej teraz zawalił sie świat !
To nie jest moment na terapię !
Trzeba pomocy z zewnatrz. I te modlitwy o których napisałam.
Przyniesie to ulgę tobie/wam i jej.
I da spokój sumienia.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-26, 20:45:49 »
Doktor-X,
tłumaczenie na nic się nie zda. Dlaczego? Ponieważ ta lepka, mdła energia, którą ty odczuwasz jest tylko nadmiarem, jaki nie mieści się już w twojej matce. A ktoś tak przesiąknięty toksynami nie jest w stanie przyjąć nic więcej. Zupełnie, jakbyś do wiadra pełnego pomyj wlewał czystą wodę w nadziei, że pomoże to owe wiadro wyczyścić. Kiedyś pomoże, ale kto ma taką cierpliwość? I przepraszam za porównanie.

Też myślę, że pomogłaby modlitwa. I powierzenie jej Temu na górze.

Bo szczerze mówiąc nie dziwię się jej reakcji, jeśli poświęciła tyle lat swojego życia, a teraz wszyscy zainteresowani mają ją w nosie. Podejrzewam, że te wywałki to efekt nagromadzonego żalu i tylko szacunek i wdzięczność za to, co STARAŁA SIĘ wam dać może cokolwiek naprawić. Pewnie jesteś zszokowany tym, co piszę, ale uwierz mi - wychowanie dzieci to czasem jak kolonia karna, zwłaszcza gdy jest się w nieharmonijnym związku z partnerem, który na wychowanie ma kompletnie odmienne poglądy.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 20:38:18 »
Modlitwa wstawiennicza w jej intencji. Powierzenie całej relacji Bogu - modlitwa.

Byc może było by potrzebne oczyszczanie dla niej - osoby tym zajmujace sie znasz.
To chyba na razie tyle, co w tej chwili dla mamy możesz zrobić.
I dla swojego spokoju.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-01-26, 20:33:17 »
oczywiście ważna jest asertywność czyli wyczucie co jest najlepsze. Jak wyczuwamy że można pomóc to możemy coś zaproponować. Ale to nie jest obowiązek. Możemy wyczuć, że to nie ma sensu i wtedy nic nie musimy.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-26, 20:25:38 »
Inga


Cytuj
Mariusz
A może jeszcze dać komuś takiemu pistolet?
Nawet bez dorośnięcia do terapi , rozmowa z drugim człowiekiem bardzo może pomóc, z kimś kto zrozumie, nie odrzuci, nie będzie miał pretensji, nie będzie lekceważył ani umniejszał cierpienia.

dokładnie

Kiedyś  też  byłem  takim  ,,  terapeutą - wysłuchiwaczem " dla  znajomego  i  na

  dodatek  skutecznym , ponieważ co  dziwne , to że  mogł  się  wygadać 

bardzo  mu  pomogło , ku  mojemu  zdziwieniu.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-01-26, 20:15:30 »
A dlaczego ten ktoś sam nie dostrzega sensu wybrania się na terapię ??

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-01-26, 20:09:26 »
Mariusz
A może jeszcze dać komuś takiemu pistolet?
Nawet bez dorośnięcia do terapi , rozmowa z drugim człowiekiem bardzo może pomóc, z kimś kto zrozumie, nie odrzuci, nie będzie miał pretensji, nie będzie lekceważył ani umniejszał cierpienia.

Tola

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Kobieta
  • Anna Wolska-Maślanko, sesje BARS, regresing, uzdrawianie duchowe, anna.maslanko@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-01-26, 20:03:24 »
Doktor-X

"mam prawo być szczęśliwy i traktować się z miłością a że ona wybiera co innego.. "

Bardzo mądrze to napisałeś  :  ))

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-01-26, 19:58:46 »
Ja bym nikomu terapii nie proponował. Do tego ten ktoś musi sam dorosnąć(lepiej tej osobie zwrócić wolność włącznie z prawem do brnięcia w gówno). No chyba, że widzimy że osoba jest otwarta

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-01-26, 19:56:42 »
Doktor
Ja bym na początek zablokował jej numer telefonu :-) W Samsungach można. To po to, żeby dać sobie więcej spokojnej przestrzeni do uzdrawiania. Bo bez uzdrawiania się pewnie nie obejdzie.

Generalnie  to każdy ma pełne prawo do wolności od takich zachowań nawet jeśli ich źródłem jest matka. Trzeba takiemu rodzicowi zwrócić wolność i zwrócić ją sobie - włącznie z uznaniem swojego prawa do zerwania całkowitego relacji z nim (na tak długo jak długo ta osoba będzie toksyczna). Potem przebaczyć sobie , że nie wybraliśmy sobie lepszego rodzica i zaakceptowac że możemy doświadczać czegoś o wiele lepszego niż te manipulacje czyli np radości, wolności wsparcia, harmonijnej fajnej współpracy itp td :-)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-01-26, 19:55:01 »
Doktor
Zaproponuj matce terapię. Może nawet iść na fundusz. To wszystko co możesz dla niej zrobić.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-01-26, 19:37:48 »
Mnie też groziło że moja matka z ojcem zamieszkają u mnie.
Przerabiałam to na terapii i potem sprawa ucichła.
Niedługo bym pożyła razem z nimi , to znaczy że umarłabym wcześniej od nich.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-26, 19:20:09 »
Witajcie
Mam problem z matką od dwóch miesięcy i zaczynam mieć już tego dość.

Ja i moja rodzina mieszkamy za granicą, jak dotąd moja matka regularnie co jakiś okres czasu wyjeżdżała do polski lub do włoch gdy sytuacja w domu z moich ojcem stawała się dramatyczna i dochodziło do rękoczynów poczym po paru miesiącach wracała spowrotem gdy oboje stęsknili się za awanturami. Ta ich toksyczna relacja trwała 30 lat. Kilka miesięcy temu mój ociec postanowił że kończy z tym raz na zawsze i bierze rozwód tym samym nie pozwoli mojej matce tutaj wrócić.
Moja matka rozwścieczona tą sytuacją próbowała na siłe do nas przyjechać i się mścić, zapowiadała że zrobi niemiłą niespodzianke w święta itd. Próbowała zamieszkać u nas - u mojej siostry i mnie. Ja mieszkam w mieszkaniu siostry wiec nie wiele mam do powiedzenia ale oboje z siostrą raczej nie chcieliśmy żeby przyjeżdżała bo dobrze wiemy że zgotowała by nam koszmar. Daliśmy jej delikatnie do zrozumienia że może przyjechać na trochę ale raczej nie może mieszkać na stałe i że będzie lepiej gdy znajdzie sobie prace w polsce i tam ułoży życie bo ojciec już nie chce z nią być, to koniec. Odebrała to tak jak byśmy się jej wyrzekli, odepchnęli ją jak psa. Tu chciałbym zaznaczyć że w Polsce ma całe duże mieszkanie po moim ojcu dla siebie i dostaje od niego 2 tysiące złoty miesięcznie. Mój ojciec zapowiedział że będzie jej wysyłać tyle pieniędzy dokąd będzie żył.
Niestety dla mojej matki był to szok i cios w samo serce. Od kilku tygodni jesteśmy bombardowani jej wiadomościami że niemamy serca, jesteśmy podli, zwyrodniali, że załuje że nas urodziła, że będziemy się smażyć w piekle a nasz ojciec będzie płacił własną krwią za jej krzywdy. Jedynym słowem obwinia naszego ojca i po części nas za jej cierpienie. Nie spotkałem się nigdy dotąd z tak ogromną nienawiścią jaka może siedzieć w człowieku.
Moja matka była nadopiekuńczą osobą, poświęcała siebie dla nas. Ja i moja siostra jesteśmy sensem jej życia. To dlatego czuje taki wielki żal do nas i do naszego ojca że ją odepchneliśmy.

Problem polega na tym że codziennie nas klątwi i usilnie stara się wprowadzić nas w poczucie winy. Mój ojciec od czasu tej całej sytuacji podupadł na zdrowiu. Z tego wszystkiego zaczynam powoli się gubić, czasem zadaje sobie nawet pytanie czy jestem w porządku wobec niej ? Często przebija sie we mnie poczucie winy które zaraz zagłuszam. Właśnie teraz dostałem wiadomość że jestem bezdusznym bandytą..

Nie chce w moim życiu matki, zrobiła mi dużo krzywdy swoją nadopiekuńczością i wychowaniem. Zawsze czułem jej okropną oklejającą się w okół mnie energie której chciałem się pozbyć, takie zniewolenie. Nie chce jej w moim życiu bo życie z nią pod jednym dachem to był koszmar. Gdyby była innym człowiekiem było by innaczej, chętnie bym jej pomagał i się z nią widywał ale teraz poprostu odrzuca mnie od niej, nie da się z nią normalnie porozmawiać. Już kiedyś miała depresje a teraz jest być może na skraju choroby psychicznej. Niechce mieć z taką osobą nic wspólnego choć to moja matka. Wiem jak to brzmi, i czuje sie przez to winny i nieczuły ale z drugiej strony jak pomyśle że miała by tu przyjechać.. koszmar, brakuje mi słów by opisać niechęć jaką do niej czuje. No niechce jej tutaj.. jej energii, jej depresji.. aż coś sie robi w środku. Niezmusze się żeby otwierać się na taki syf. 
Ktoś z rodziny dziś napisał że ona włóczy się nocami bez celu po mieście, płacze nie wie co ze sobą zrobić. Serce się kraja ale nie mogę jej pomóc bo wszystko co jej napisze ona odrzuca i na dodatek wyzywa mnie od najgorszych. Przygarniecie jej tutaj do nas też nie wchodzi w grę. Już bym wolał spać pod mostem niż z nią taką jaka teraz jest. Nie mam do niej żadnych pretensji wiedząc że mnie nienawidzi. Bardzo bym chciał żeby była szczęśliwa, zrzuciła z siebie ten cały balast oprzytomniała. Próbowałem jej wiele razy przetłumaczyć, jeszcze jak tu była co powinna robić ze swoim życiem, wyjaśniałem wiele razy dlaczego doświadcza tego czego doświadcza ale jak grochem o ścianę. Ma mnie za nawiedzonego głupka co się naczytał chorych książek. Nic do niej nie dotrze. Przynajmniej ode mnie.
Więc co mógłbym zrobić w tej sytuacji ?
Nawet nie mam ochoty z nią pisać, chciałbym żeby nieistniała albo żeby była szczęśliwa, naprawde szczęśliwa i daleko ode mnie.
Nawet jeśli to matka to mam prawo być szczęśliwy i traktować się z miłością a że ona wybiera co innego.. czemu mam za to cierpieć ja albo ktokolwiek inny ?
« Ostatnia zmiana: 2015-01-26, 19:23:18 wysłana przez Doktor-X »

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-22, 11:46:39 »
Czym jest tesknota za miejscem lub czasem, w ktorym sie zylo w sensie duchowym?
Myślę, że tęsknota za miejscem lub czasem, w którym się żyło, z perspektywy duchowej (i nie tylko), jest tęsknotą za miejscem i czasem w którym się żyło. ;)