Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 717933 razy)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-06, 14:42:44 »
Felicite,
Ja odebrałam ten Leszkowy wpis jako dotyczący widoku rodziców kochających sie/uprawiajacych seks.
Być może tak go zrozumiałam, bo to było moje doświadczenie :(    ;)
Jako  ok 5-letnie dziecko 'naszłam' ich.
Jezu !
 Ale sie poczułam zdradzona przez ojca !
I w ogóle uznałam, że "ale świntuchy z nich" ! Jak oni śmią tak bezecnie się zachowywać !
;))

Nie wiem na ile to wpłynęło na moje relacje w dorosłym życiu ale ex- mnie zdradzał.
Dlatego jest ex - :))
Zresztą zdradza drugą żonę też. Kochanki też zdradzał.
Tak biedny ma. Taki jest.
Demoniczny - prawdopodobnie energię tak sępi...
Cóż, nie moja bajka już :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-06, 14:31:38 »
 Clint
Cytuj
  nie mogli się np. nadziwić jakim cudem komuś takiemu jak ja udało się stworzyć tak cudowny związek, a im coś nie idzie.

Ja właśnie cos na ten temat.

Bo wiesz, na ogół się mówi, że NAJPIERW trzeba poczuc miłość DO SIEBIE/ POKOCHAĆ   
 siebie i dopiero potem można pozwolic sobie na związek miłości. Wtedy dopiero przyciagniemy odpowiednią osobę.
Czy u ciebie tak było ?
Bo czytam  twoje posty na temat twojego związku od długiego czasu i trwam w zachwycie !
Okazuje się, że to nie był słomiany ogień.
A czuję, że nie do końca miałeś pouzdrawiane sprawy relacji z rodzicami, które wg mnie rzutują na zwiazek.
Więc powiedz proszę jak to widzisz :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2015-01-06, 14:23:40 »
Jako tragedię i zdradę często dzieci odbierają fakt, że  rodzice sie kochają.

Większej bzdury w temacie psychologii dziecięcej nie słyszałam.
Dziecko wychowane w kochającej się i szanującej rodzinie uczy się miłości i szacunku. Co innego, gdy rodzice kochają siebie nawzajem, ale zabraknie tego w odniesieniu do dziecka. Wtedy postrzega ono to jako tragedię i zdradę, bo to FAKTYCZNIE jest tragedia i zdrada.
Podobnie ma się rzecz z zajęciem się przez mamę młodszym, dopiero co narodzonym rodzeństwem.
Wystarczy poczytać sobie książkę Jean Liedloff "W głębi kontinuum". Autorka spędziła wiele lat wśród plemienia Yequana wychowującego dzieci zgodnie z naturą i ze zdziwieniem zauważyła, że nie było tam żadnych traum związanych np. z narodzeniem kolejnych dzieci, nienawiści dzieci do rodziców, czy rodzeństwa. Wręcz przeciwnie. Nawet seks rodziców, z którymi dzieci od maleńkości spały w jednym łóżku, był dla nich czymś zupełnie normalnym. I to była zasada, a nie wyjątek.
Ale jakże inne było podejście tych ludzi do swoich dzieci! Przede wszystkim nie zakładali oni (tak jak to robią nasi pedagodzy, teraz już nie tak bezpośrednio jak kiedyś, ale ten trend cały czas się utrzymuje), że dziecko jest źródłem wszelkiego zła i że trzeba je wychować.

Wszystkim, których nie zadowala słuchanie wytartych sloganów o tych "strasznych małych bachorach" głoszonych przez osoby ziejące nienawiścią do dzieci, odsyłam do wspomnianej przeze mnie książki "W głębi kontinuum". Inny jej tytuł to "Jak wychować dziecko, żeby było szczęśliwe".

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-01-06, 14:05:16 »
Sylvia

Dziękuje, książka wygląda interesująco :)

tod
Cytuj
Czytając Twój post wczoraj zacząłem czuć się gorszy z tego powodu, że ja nie potrafię wypowiadać się tak dobrze jak Ty
Bzdura, świetnie piszesz, tylko nie doceniasz tego/ umniejszasz to :) Przeczytałem Twoje dwa ostatnie posty i jak dla mnie, Twój styl pisania jest bardzo dobry - piszesz konkretnie, na temat, bez zbędnego wodolejstwa, w prosty i przejrzysty sposób przelewając swoje przemyślenia na język pisany. Niczego nie brakuje Twoim wypowiedziom, więc nie ma sensu się porównywać z innymi, szczególnie że każdy człowiek jest inny i inaczej się przejawia, co też tworzy naturalne różnice w sposobach wypowiedzi. Jeden będzie się skupiał na sednie, inny będzie przedstawiał wszystko obrazowo, a jeszcze inny będzie bełkotał coś w języku zrozumiałym tylko dla niego. To co Ty piszesz spełnia swoją funkcje i jest wystarczająco dobre. To wystarczy :)

Cytuj
Jak rodzice porównują swoje dzieci z innymi, to właśnie burzą ich poczucie wyjątkowości. U mnie tak było, że mama mnie często porównywała z innymi, przez co mam/miałem problem z poczuciem że jestem w porządku takim jaki jestem.
Znam ten ból, u mnie rodzice jedyne poczucie wyjątkowości jakie mi zafundowali to poczucie, że jestem wyjątkowo beznadziejny :D Dlatego tak ważne jest, aby wyrobić sobie poczucie swojej wartości i wyjątkowości niezależnie od opinii innych, nawet kiedy własna rodzina nie tylko nie widzi nas jako wartościowe jednostki, ale wręcz chce nas widzieć jako kogoś beznadziejnego i gorszego od innych. Cóż, to tylko ich zaślepienie, która nie pozwala im widzieć tej cudowności zarówno w innych ludziach, jak i w nich samych.

Cytuj
Obawiam się reakcji innych, kiedy tak się odkrywam. Ale wiem, że przełamanie się i odkrywanie siebie, pomimo lęku, prowadzi do rozwoju.
Dokładnie :) Wielu ludzi, nawet w gronie tzw rozwojowiczów panicznie się boi najmroczniejszych zakamarków swojej duszy. Ja też się długi czas bałem. Na szczęście zrozumiałem, głównie dzięki bezwarunkowej miłości mej Ukochanej, że nie ma się czego bać i posiadanie swojej mrocznej strony nie czyni mnie gorszym, czy mniej zasługującym na to co dobre. A wielu rozwojowców niestety się tego boi, szczególnie po latach pracy nad sobą i oczyszczania, kiedy to już wstyd mieć w sobie aż tak duże popieprzenie. Przez długi czas dzieliłem się tym na forum, co mi wywalało, co sprawiło, że niektórzy mieli mnie za takiego popieprzeńca że nie mogli się np. nadziwić jakim cudem komuś takiemu jak ja udało się stworzyć tak cudowny związek, a im coś nie idzie.

Mówisz, że czujesz się gorszy z powodu swojej niedoskonałości. A to dobrze, że czujesz swoją niedoskonałość. Bo jesteś niedoskonały. I przynajmniej się nie oszukujesz, że jest inaczej. A tu już Cię czyni bliżej prawdy niż tych, którzy się zatrzymali na powierzchownym oczyszczaniu i pudrowaniu całej reszty. Ja też jestem niedoskonały, i to jak. Gdybyś był świadomy wszystkich moich problemów i tego co się ze mną dzieje, a nie postrzegał mnie jedynie przez moje wypowiedzi na forum to gwarantuje że nie czułbyś się gorszy :)

To co piszę jest prawdą, ale od kiedy jestem w związku to też nie mam potrzeby wylewania publicznie swoich pomyj, bo mam bliską sobie osobę, która mnie wspiera. W zeszłym tygodniu kupowałem nowy kosz na śmieci. Wiesz czemu? Bo poprzedni rozpieprzyłem w złości.

To jest taka iluzja, że inni ludzie są lepsi, a tylko my mamy takie popieprzone problemy. Praktycznie każdy ma swoje większe lub mniejsze popieprzenie, póki naprawdę mocno i kompleksowo się nie pouzdrawia. Rzecz w tym, że większość ludzi nie ma odwagi żeby się do tego przyznać nawet przed samym sobą, a co dopiero jeszcze przed innymi. Dlatego Ty się nie dowiesz o tym, jakie naprawdę ma problemy ma X, Y i Z i może Ci się wydawać, że tylko Ty masz aż takie problemy. Uwierz mi, że nie tylko Ty.

Cytuj
Uznałem siebie za kogoś mało wartościowego z powodu tego, że nie spełniłem się jako jakiś 'nauczyciel duchowy', jako 'doradca', jako 'inspirator innych'.
Oceniłem siebie przez pryzmat tych wyidealizowanych obrazów siebie, które chciałbym przejawiać w świecie.
Szczerze i z całego serca Ci poradzę - odpuść sobie potrzebę spełnienia się jako taka osoba. Bardzo szybko wpadniesz w pułapkę idealizowania siebie i swoich efektów rozwoju, bo coraz głębsze popieprzenie z najmroczniejszych zakamarków duszy, będzie Ci za bardzo w tym przeszkadzać. Lepiej wyjdziesz na konfrontacji z tym mrokiem niż budowaniu sobie rozwojowej roli, statusu, itp. Dużo osób w to wpada, tak zauważyłem że głównie u facetów (praktycznie każdy przejawia takie wzorce), ale to wynika pewnie ze społecznych uwarunkowań, które od wieków są w świecie.

Z tego co piszesz, widać że czujesz o co w tym wszystkim chodzi, masz swoje wzorce i ograniczające przekonania, ale widzisz to, że wzorce są wzorcami, a nie prawdą o Tobie. Czuję w Tobie dużo szczerości w relacji z sobą i ogólnie takiego fajnego podejścia do rozwoju, bez odlatywania w bajki. Doceń to, bo to jest naprawdę cenne :) Może i czujesz się gorszy, ale myślę że masz potencjał, który może pozwolić Ci dojść dalej, niż myślisz :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-06, 14:00:54 »
tod,
Cytuj
    bo też pisałem posta do Tess i chciałem ją zainspirować, ale mi się nie udało.
,
Jesteś pewien ? Sprawdź :)

I powiem ci więcej. ZAWSZE są takie osoby, które to czytają, zainspiruje je coś, a niekoniecznie natychmiast mają coś do powiedzenia i o tym piszą.

Ta inspiracja jest 'milcząca' ;))

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-06, 13:53:22 »
tod,

Cytuj
Nasunęła mi się też myśl odnośnie krytykowania dzieci. Rodzice krytykując dziecko za to co zrobiło, sprawiają że czuje się ono winne jako istota, bo czują że ta krytyka trafia w ich osobę a nie w zachowanie. Że coś z nimi jest nie tak, a nie z tym zachowanie które zostało przez nich przejawione. Dziecko może zacząć wierzyć, że rodzic go mniej nie kocha, bo ono coś tam zrobiło.
Cytuj
   

Ileż to razy słyszy się - 'ale ty JESTEŚ ...leniwy, głupi, bałaganiarz', etc. i to w stosunku do małych dzieci, które chłoną wszystko jak gąbka.

 
Cytuj
A kiedy się odnosi z krytyką jedynie do zachowania, a nie do osoby, to wtedy może powstać w dziecku zdrowe poczucie, że to co robi jest niewłaściwe i niezdrowe. A później dodatkowo nie będzie odnosić krytyki do swojej osoby, a jedynie do swojego zachowania. 
No właśnie.
Dobrze, że to napisałeś.

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-06, 09:40:22 »
Akurat to jest krzywdzące dlatego, że dzieci do pewnego wieku nie odróżniają śmiania się z sytuacji, od śmiania się z osoby. Widzą to jako jedno i jest to naturalne i przynależne do wieku, że pewne rozróżnienia nie są jeszcze wykształcone.

Poczułem się krytykowany kiedy to przeczytałem, z tego powodu że ktoś nie zgadza się ze mną 'w pełni i całkowicie'. A jak ktoś się ze mną nie zgadza, to znaczy że mnie krytykuje.

Nasunęła mi się też myśl odnośnie krytykowania dzieci. Rodzice krytykując dziecko za to co zrobiło, sprawiają że czuje się ono winne jako istota, bo czują że ta krytyka trafia w ich osobę a nie w zachowanie. Że coś z nimi jest nie tak, a nie z tym zachowanie które zostało przez nich przejawione. Dziecko może zacząć wierzyć, że rodzic go mniej nie kocha, bo ono coś tam zrobiło. Dziecko może bać się, że straci miłość rodziców, kiedy coś tam zrobi.
Chodzi o sposób komunikacji. Rodzic krytykując dziecko odczuwa może złość, ale za chwile już o tym nie pamięta i znowu ma taki sam stosunek do dziecka jak wcześniej. A w dziecku mogą powstać myśli że rodzic go nie kocha mimo że rodzic kocha go tak samo jak wcześniej.

A kiedy się odnosi z krytyką jedynie do zachowania, a nie do osoby, to wtedy może powstać w dziecku zdrowe poczucie, że to co robi jest niewłaściwe i niezdrowe. A później dodatkowo nie będzie odnosić krytyki do swojej osoby, a jedynie do swojego zachowania. Pomimo tego, że zrobi coś niełwaściwego, to i tak będzie czuć się wartościową i godną miłości osobą. Będzie mieć szanse by przyznać się przed sobą do tego, że robi błędy, bo i tak będzie wartościowe pomimo tych popełnianych błędów. Wtedy będzie szansa na naprawę tych błędnych postaw.

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-06, 08:37:15 »
Clint
Piszesz w świetny sposób. Mógłbyś pisać jakieś artykuły, książki (poradniki), potrafisz naprawdę dobrze to wszystko opisać i dobrze się to czyta.

Czytając Twój post wczoraj zacząłem czuć się gorszy z tego powodu, że ja nie potrafię wypowiadać się tak dobrze jak Ty. Przypomniałem sobie jak kiedyś czytałem Twoje posty i jak bardzo się porównywałem z Tobą. Idealizowałem Cię, postrzegając siebie przy tym jako gorszego. Czułem się gorszy z powodu tego jaki niedoskonały jestem.

Czy porównywanie z innymi ma sens? Szukanie różnic pomiędzy nami ma sens? Skupianie się na tym, co nas dzieli tworzy poczucie separacji, obcości. Każdy jest wyjątkowy (nie każdy to dostrzega) i jest doskonały dokładnie takim jaki jest. Odkrywanie wyjątkowości swojej duszy oraz skupianie się na wyjątkowości dusz innych to postawa która mi się bardzo podoba. :)
Służy ona tworzeniu a nie burzeniu relacji. Więc na pewno korzystnie jest dążyć w jej kierunku. :)

Jak rodzice porównują swoje dzieci z innymi, to właśnie burzą ich poczucie wyjątkowości. U mnie tak było, że mama mnie często porównywała z innymi, przez co mam/miałem problem z poczuciem że jestem w porządku takim jaki jestem.



Jak już zacząłem ujawniać przed światem swoją niedoskonałą, ludzką naturę (będącą przejawem mojego człowieczeństwa) to zabrnę w to dalej. :) Mam duże opory przed pisaniem takich rzeczy. Obawiam się reakcji innych, kiedy tak się odkrywam. Ale wiem, że przełamanie się i odkrywanie siebie, pomimo lęku, prowadzi do rozwoju.

Po poście Clinta poczułem się gorzej z powodu tego, że porównałem swoją umiejętność pisania i wypowiadania się z moją. Ale gorsze uczucie przyszło później, kiedy to co napisał Clint okazało się tym co trafiło do Tess, było tym co potrzebowała przeczytać. Oceniłem siebie jako kogoś gorszego, bo też pisałem posta do Tess i chciałem ją zainspirować, ale mi się nie udało. Uznałem siebie za kogoś mało wartościowego z powodu tego, że nie spełniłem się jako jakiś 'nauczyciel duchowy', jako 'doradca', jako 'inspirator innych'.
Oceniłem siebie przez pryzmat tych wyidealizowanych obrazów siebie, które chciałbym przejawiać w świecie.

Ocenianie siebie, czy kogokolwiek innego jest niekorzystną postawą. Przykrywa prawdziwy obraz rzeczywistości, bo już nie widzi się siebie, czy innych takimi jacy jesteśmy, ale przez pryzmat tych oceniających etykietek które zostały nałożone. A każdy jest doskonały takim jaki jest. To co dany człowiek przejawia jest zgodne z tym, jakie programy ma w sobie na dany moment, więc jest on dokładnie takim jaki powinien być na danym etapie swojego wzrostu duchowego. Wszystko jest w nim doskonałe z punktu widzenia duchowego.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-01-05, 22:32:36 »
Clint
Od strony uzdrawiania, a nie tylko przykładów polecam "Leczenie uzależnionej osobowości" autorstwa Lee Jampolsky - psycholog, ale książka duchowa opisująca np. jak oprzeć relacje z ludźmi na zdrowych wartościach. Są też w niej przekonania uzależnionej osobowości i przekonania oparte na prawdzie oraz lekcje do przerabiania.



Nie zmienia to faktu, że takie śmianie się z dziecka jest dla niego krzywdzące, bo obniża znacząco jego samoocenę i wywołuje przede wszystkim wstyd, bez względu na to jakie intencje są tych osób co wyśmiewają.
Mi mama mówi, że nie śmieje się ze mnie nie złośliwie tylko tak 'dla żartów' i że ma dobre intencje. Tylko jako dziecko ja tego tak nie odbierałem. :)

Akurat to jest krzywdzące dlatego, że dzieci do pewnego wieku nie odróżniają śmiania się z sytuacji, od śmiania się z osoby. Widzą to jako jedno i jest to naturalne i przynależne do wieku, że pewne rozróżnienia nie są jeszcze wykształcone.

I zadziwiające jest to, że tak wielu dorosłych akurat tak często śmieje się z dzieci, nawet jak widzą, że dziecku to przeszkadza i że to przeżywa. Czyżby własne przeniesienia traum na kolejne pokolenia np. wstydu i zaniżania samooceny?
« Ostatnia zmiana: 2015-01-05, 22:40:22 wysłana przez Sylvia »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-05, 21:10:55 »
Clint,

Cytuj
Odniosłem wrażenie, że masz w sobie jakieś poczucie winy za błędy czy inne niedoskonałości, które przejawiłaś jako matka i podskórnie boisz się, że to właśnie Twoje dziecko mogłoby pisać o Tobie jako "toksycznym rodzicu". Świadczy o tym choćby fakt, jak zareagowałaś na ten zwrot nieużyty w ogóle w stosunku do Ciebie i jak gęsto się zaczęłaś tłumaczyć, zapewne po to, aby zagłuszyć owo poczucie winy, które pod wpływem mojego posta się uruchomiło. 

Mam. Mam poczucie winy.
I to nie jest podskórne. Jest jawne :)
I nie boje się, że moje dzieci mi coś zarzucą.
1) Mają do tego prawo :)
2) Już to robią ;)

Co dziwne, mam je tylko w stosunku do syna ( do córki nie ).

 I chociaż robiłam co mogłam to wiem, że byłam toksyczną mamą :(
Naprawdę :)

Nawet gdy syn już był dorosły - chociaż nie wtrącałam się na ogół - "poradziłam" mu, żeby nie ranił nikogo bo karma, etc.
I ... bo W.Zilbertall powiedział, że ok 25 roku życia zrani jakąś kobietę, potem z tego powodu będzie pokutował do końca.
Bardzo tej daty pilnowałam :)

I w ten sposób "przygarnęłam" strzygę do rodziny :((
Syn chciał z nią zerwać. Miał to być tylko epizod.
Ja natomiast nie chciałam, żeby on ją zranił i żeby ona płakała, czując się odrzucona.
Ach jak pięknie szlochała ! Jak mnie to wzruszało :(

 Psychopatyczne jednostki mają to do siebie, że wręcz wzruszają - użalając się nad sobą.
I narobiłam bigosu :(

A intencje moje były dobre.
Szkoda, że wtenczas nikt jeszcze nie diagnozował, czy dana istota jest demonem, strzygą, etc.
Gdybym to była wiedziała - strzyga zagnieździłaby się gdzie indziej.
A tak jest piekło na ziemi.
Pat klasyczny.
Na razie.

A mówię o tym, bo już samo nazwanie problemu sprawia 'ulgę'.
I może komuś to pomoże coś wyjaśnić.
I dziękuję tobie Clint za serdeczne słowa.

I jeszcze co do tego, że opowiedziałam tamten moment, gdy syn przypomniał sobie coś z dzieciństwa.
 Tu mnie zaskoczył kompletnie !
"Pamietał" coś, co NIE MIAŁO MIEJSCA !
Widział pewne elementy i sobie je ułożył w swoje własne puzzle.
Niesamowite !
Trzeba z dziećmi rozmawiać. Ale tak, żeby IM POZWOLIĆ MÓWIĆ !
Dopiero wtedy można coś skorygować, wyprostować, etc.
A ile się można wtenczas dowiedzieć ! ;))

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-01-05, 19:14:14 »
Leszek

Kurczę, to żeś trafił i sprowokował mnie do myślenia. Masz absolutną rację w tej kwestii. Przyjrzałem się jakie intencje mnie popchnęły do szukania takich książek i okazało się, że w sumie to chodzi mi głównie o poczucie zrozumienia, poczucie że są ludzie, którzy przechodzili przez podobne doświadczenia co i ja, że nie tylko moja rodzina była tak dziwnie powalona. Ale po co mi to? Wolę jednak zagłębić się w sobie, w światełku... :) Dziękuje :)

Tess

Po tym co napisałaś zwróciłem uwagę na kilka rzeczy i chciałbym się z tym podzielić, bo może będzie to dla Ciebie jakąś wskazówką.

Odniosłem wrażenie, że masz w sobie jakieś poczucie winy za błędy czy inne niedoskonałości, które przejawiłaś jako matka i podskórnie boisz się, że to właśnie Twoje dziecko mogłoby pisać o Tobie jako "toksycznym rodzicu". Świadczy o tym choćby fakt, jak zareagowałaś na ten zwrot nieużyty w ogóle w stosunku do Ciebie i jak gęsto się zaczęłaś tłumaczyć, zapewne po to, aby zagłuszyć owo poczucie winy, które pod wpływem mojego posta się uruchomiło.

I wiesz co Ci powiem? Nie przejmuj się :) Nie przejmuj się straumatyzowanymi dziećmi i ich doświadczeniami, nie obarczaj się się poczuciem winy nawet za to, co może czuć i myśleć o Tobie własne dziecko. A wiesz czemu? Bo ono czysto potencjalnie, gdyby chciało to mogłoby mieć tak silne wzorce ofiary, że nabawiłoby się traumy od Twojego zbyt głośnego kichnięcia. Bycie matką to kawał ciężkiej roboty, a mając jeszcze własne, niepouzdrawiane problemy bardzo łatwo o potknięcia, większe i mniejsze.

Ja już mam za sobą potrzebę obwiniania rodziców za swoje porażki życiowe. To ja sam kreuje swoje życie, to ja sam wybieram kim jestem i jak się zachowuje. Jeśli np. zdenerwuje się i podniosę głos na ukochaną osobę to nie zwalam to karb tego, że ojciec darł na mnie mordę całe mojego dzieciństwo. Jasne, miało to spory wpływ, ale to ja krzyczę, a nie mój ojciec. Jestem sobą, a nie nim i nie muszę powtarzać jego błędów.

Swoich rodziców nazwałem toksycznymi, ponieważ nazywam po prostu rzeczy po imieniu. Jak ktoś zachowuje się chamsko to mogę tak nazwać jego zachowania, niezależnie od emocjonalnego stosunku do tego. Na szczęście już nie mam potrzeby rozpisywania się na temat licznych przykładów tego, czemu oni sobie zasłużyli na takie miano, ale uwierz mi, że naprawdę sobie ciężko na to zapracowali. Co nie znaczy, że ich nienawidzę :) Po prostu nie interesuje mnie relacja z takimi ludźmi na takich warunkach, jakie oni sobie ustalili i których mimo wielokrotnych rozmów nie chcieli zmienić. Zresztą co tu dużo mówić - kupa śmierdzi zawsze tak samo, niezależnie od tego, jakimi emocjami ją darzymy.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-01-05, 09:08:20 »
tod
Mozesz pamiętać o róznicach w odbieraniu rzeczywistości przez Ciebie i dzieci. ale...
jeszcze sie taki nie narodził, co by każdemu dogodził.
Widzę to czasami podczas sesji, kiedy klient odreagowuje tragedię (ze swojego, dziecinnego punktu widzenia), podczas gdy to było zupełnie normalne i racjonalne zachowanie rodziców.

Najczęsciej taką tragedią w oczach dziecka jest zajęcie się przez mamę młodszym, dopiero co narodzonym rodzenstwem. Dla dziecka to zdrada, porzucenie, znęcanie się nad nim itd.

Jako tragedię i zdradę często dzieci odbierają fakt, że  rodzice sie kochają. A nie daj Boże, kiedy  jeszcze uprawiają seks! W oczach dziecka wychodzą nie tylko na zdrajców, czy zboków, ale czasami wręcz na zbrodniarzy!

Kolejna tragedia, to odmowa kupienia dziecku tego, co ono chce już, teraz, natychmiast!

Oczywiscie, kazdy ma swoje dziecięce tragedie. Ja czulem się podswiadomie prawie 50 lat winny, bo w dzieciństwie pomyślałem coś złego o mamusi! Oczywiście, to bylo "cos złego" w moim mniemaniu, a nie obiektywnie. Jako osoba dorosla nie podejrzewałbym, że pomyślenie tego mogło u mnie wywolac głebokie poczucie winy. A jednak.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-01-05, 08:53:21 »
Clint
napisał: "Potrzebuje głębiej wejść w temat, więc szukam bodźców do przemyśleń i inspiracji."

A moje pytanie: Czy chcesz zostac psychoterapeutą, czy rozwiązać problem?
Jesli rozwiązać, to zapewniam Cie, ze Twoja podświadomośc zna wszystkie odpowiedzi.
Kiedy robisz ćwiczenia oddechowe, uzyskujesz dostęp do podświadomości i energetyzujesz się. A wtedy z łatwością mozesz się pozbyć ograniczających wzorców z podświadomości i pamięci komórkowej, która gromadzi skutki długotrwałych działań destrukcyjnych z zewnątrz. Możesz skorzystac z regresingu i z terapii Acces BARS. Możesz wypalać za pomocą światłą , np. przy użyciu wahadeł emitujących silne, wysokie energie.
« Ostatnia zmiana: 2015-01-05, 08:56:23 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-01-04, 22:56:57 »
Cytuj
 
Mnie to zawsze wkurzało jak się ze mnie śmiali, jak byłem mały. Oj bardzo mnie to wkurzało. I właściwie to trochę wykształcił się u mnie taki obraz innych ludzi, że oni się ze mnie śmieją. Doszło też kilka innych przekonań o mojej niskiej wartości, o tym że jestem niewłaściwy, że coś ze mną nie tak bo jakby wszystko było ok to by się nie śmiali. 
Poruszyłeś bardzo ważny problem - wyśmiewanie.
Niby takie nic a powoduje dłuuugotrwałe traumy.
I dzieci to bardzo przeżywają.
I idą z tym  w dorosłość niosąc ten bagaż jak ciężki plecak z kamieniami.
"Tylko" wyśmiewanie...

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-01-04, 22:30:03 »
W końcu nie chodzi o to by kogoś obwiniać, chodzi o to by uzdrowić ewentualne urazy z dzieciństwa. Postawa obwiniająca do niczego nie prowadzi, co najwyżej do frustracji. Termin toksyczni rodzice mi się nie podoba, bo ma negatywny wydźwięk, taki określający rodziców jako tych złych.
A świat jest doskonały takim jaki jest, więc dzieci natrafiają na takich rodziców na jakich mają trafić. :)


'Otóż czasem zdarza się tak, właściwie często się tak zdarza, że dziecko całkiem inaczej widziało / zapamiętało daną sytuację. '

Dziecko to dziecko :) Jego sfera emocjonalna i mentalna jest w fazie kształtowania się, więc jego interpretacje danych sytuacji mogą być niezgodne z obiektywną rzeczywistścią. Ale jak dziecko ma zaufanie do rodziców i ma poczucie że może o wszystkim powiedzieć, to wtedy może powiedzieć o swoim problemie dla kogoś dorosłego kto patrzy bardziej obiektywnie na rzeczywistość.


'No ale ja odbierałam je z pozycji osoby dorosłej - on z pozycji dziecka.'

Jak kiedyś będę miał dzieci to będę musiał pamiętać o tym że tak jest :) Warto by było uświadomić sobie tą różnicę w postrzeganiu rzeczywistości między dzieckiem a dorosłym i bardziej uwrażliwić się na dziecko. Jak się spojrzy na dziecko ze zrozumieniem i współczuciem to już nie będzie ono tym wrednym, wkurzającym bachorem a czującą istotą, której uczucia zasługują na uwagę i zrozumienie. :)


Mnie to zawsze wkurzało jak się ze mnie śmiali, jak byłem mały. Oj bardzo mnie to wkurzało. I właściwie to trochę wykształcił się u mnie taki obraz innych ludzi, że oni się ze mnie śmieją. Doszło też kilka innych przekonań o mojej niskiej wartości, o tym że jestem niewłaściwy, że coś ze mną nie tak bo jakby wszystko było ok to by się nie śmiali. Ale w tamtej sytuacji jak byłem mały to nikt nie postrzegał mnie jako gorszego, nikt nie uważał że jestem niewłaściwy, po prostu się ze mnie śmiali bo coś ich rozśmieszyło a te wszystkie przekonania powstały na skutek mojej dziecięcej interpretacji tej sytuacji. Nie zmienia to faktu, że takie śmianie się z dziecka jest dla niego krzywdzące, bo obniża znacząco jego samoocenę i wywołuje przede wszystkim wstyd, bez względu na to jakie intencje są tych osób co wyśmiewają.
Mi mama mówi, że nie śmieje się ze mnie nie złośliwie tylko tak 'dla żartów' i że ma dobre intencje. Tylko jako dziecko ja tego tak nie odbierałem. :)