Sylvia
Dziękuje, książka wygląda interesująco

tod
Czytając Twój post wczoraj zacząłem czuć się gorszy z tego powodu, że ja nie potrafię wypowiadać się tak dobrze jak Ty
Bzdura, świetnie piszesz, tylko nie doceniasz tego/ umniejszasz to

Przeczytałem Twoje dwa ostatnie posty i jak dla mnie, Twój styl pisania jest bardzo dobry - piszesz konkretnie, na temat, bez zbędnego wodolejstwa, w prosty i przejrzysty sposób przelewając swoje przemyślenia na język pisany. Niczego nie brakuje Twoim wypowiedziom, więc nie ma sensu się porównywać z innymi, szczególnie że każdy człowiek jest inny i inaczej się przejawia, co też tworzy naturalne różnice w sposobach wypowiedzi. Jeden będzie się skupiał na sednie, inny będzie przedstawiał wszystko obrazowo, a jeszcze inny będzie bełkotał coś w języku zrozumiałym tylko dla niego. To co Ty piszesz spełnia swoją funkcje i jest wystarczająco dobre. To wystarczy

Jak rodzice porównują swoje dzieci z innymi, to właśnie burzą ich poczucie wyjątkowości. U mnie tak było, że mama mnie często porównywała z innymi, przez co mam/miałem problem z poczuciem że jestem w porządku takim jaki jestem.
Znam ten ból, u mnie rodzice jedyne poczucie wyjątkowości jakie mi zafundowali to poczucie, że jestem wyjątkowo beznadziejny

Dlatego tak ważne jest, aby wyrobić sobie poczucie swojej wartości i wyjątkowości niezależnie od opinii innych, nawet kiedy własna rodzina nie tylko nie widzi nas jako wartościowe jednostki, ale wręcz chce nas widzieć jako kogoś beznadziejnego i gorszego od innych. Cóż, to tylko ich zaślepienie, która nie pozwala im widzieć tej cudowności zarówno w innych ludziach, jak i w nich samych.
Obawiam się reakcji innych, kiedy tak się odkrywam. Ale wiem, że przełamanie się i odkrywanie siebie, pomimo lęku, prowadzi do rozwoju.
Dokładnie

Wielu ludzi, nawet w gronie tzw rozwojowiczów panicznie się boi najmroczniejszych zakamarków swojej duszy. Ja też się długi czas bałem. Na szczęście zrozumiałem, głównie dzięki bezwarunkowej miłości mej Ukochanej, że nie ma się czego bać i posiadanie swojej mrocznej strony nie czyni mnie gorszym, czy mniej zasługującym na to co dobre. A wielu rozwojowców niestety się tego boi, szczególnie po latach pracy nad sobą i oczyszczania, kiedy to już wstyd mieć w sobie aż tak duże popieprzenie. Przez długi czas dzieliłem się tym na forum, co mi wywalało, co sprawiło, że niektórzy mieli mnie za takiego popieprzeńca że nie mogli się np. nadziwić jakim cudem komuś takiemu jak ja udało się stworzyć tak cudowny związek, a im coś nie idzie.
Mówisz, że czujesz się gorszy z powodu swojej niedoskonałości. A to dobrze, że czujesz swoją niedoskonałość. Bo jesteś niedoskonały. I przynajmniej się nie oszukujesz, że jest inaczej. A tu już Cię czyni bliżej prawdy niż tych, którzy się zatrzymali na powierzchownym oczyszczaniu i pudrowaniu całej reszty. Ja też jestem niedoskonały, i to jak. Gdybyś był świadomy wszystkich moich problemów i tego co się ze mną dzieje, a nie postrzegał mnie jedynie przez moje wypowiedzi na forum to gwarantuje że nie czułbyś się gorszy

To co piszę jest prawdą, ale od kiedy jestem w związku to też nie mam potrzeby wylewania publicznie swoich pomyj, bo mam bliską sobie osobę, która mnie wspiera. W zeszłym tygodniu kupowałem nowy kosz na śmieci. Wiesz czemu? Bo poprzedni rozpieprzyłem w złości.
To jest taka iluzja, że inni ludzie są lepsi, a tylko my mamy takie popieprzone problemy. Praktycznie każdy ma swoje większe lub mniejsze popieprzenie, póki naprawdę mocno i kompleksowo się nie pouzdrawia. Rzecz w tym, że większość ludzi nie ma odwagi żeby się do tego przyznać nawet przed samym sobą, a co dopiero jeszcze przed innymi. Dlatego Ty się nie dowiesz o tym, jakie naprawdę ma problemy ma X, Y i Z i może Ci się wydawać, że tylko Ty masz aż takie problemy. Uwierz mi, że nie tylko Ty.
Uznałem siebie za kogoś mało wartościowego z powodu tego, że nie spełniłem się jako jakiś 'nauczyciel duchowy', jako 'doradca', jako 'inspirator innych'.
Oceniłem siebie przez pryzmat tych wyidealizowanych obrazów siebie, które chciałbym przejawiać w świecie.
Szczerze i z całego serca Ci poradzę - odpuść sobie potrzebę spełnienia się jako taka osoba. Bardzo szybko wpadniesz w pułapkę idealizowania siebie i swoich efektów rozwoju, bo coraz głębsze popieprzenie z najmroczniejszych zakamarków duszy, będzie Ci za bardzo w tym przeszkadzać. Lepiej wyjdziesz na konfrontacji z tym mrokiem niż budowaniu sobie rozwojowej roli, statusu, itp. Dużo osób w to wpada, tak zauważyłem że głównie u facetów (praktycznie każdy przejawia takie wzorce), ale to wynika pewnie ze społecznych uwarunkowań, które od wieków są w świecie.
Z tego co piszesz, widać że czujesz o co w tym wszystkim chodzi, masz swoje wzorce i ograniczające przekonania, ale widzisz to, że wzorce są wzorcami, a nie prawdą o Tobie. Czuję w Tobie dużo szczerości w relacji z sobą i ogólnie takiego fajnego podejścia do rozwoju, bez odlatywania w bajki. Doceń to, bo to jest naprawdę cenne

Może i czujesz się gorszy, ale myślę że masz potencjał, który może pozwolić Ci dojść dalej, niż myślisz
