Zed,
Co do Twojego mieszkania z rodzicami, sprawa jest prosta. Nie kłamiesz (i to Ci się bardzo chwali, bo przecież na internecie można bardzo łatwo fantazjować), ale jesteś dobry w okrągłych zdaniach i upiększaniu faktów. Dodatkowo, za każdym razem kiedy ktoś trafi za blisko niewygodnej prawdy, od razu politycznie (czyli bardzo precyzyjnie) obchodzisz dookoła wyjaśnienie i przechodzisz do ofensywy.
Twoich rodziców nie oceniam, bo zakładanie tego co mogą myśleć to coś innego niż ocena. Z resztą, nawet jeśli im się to podoba, to nic nie zmienia -- żyjesz tak jak żyjesz tylko dlatego, że oni, żyjąc w taki sposób jak Ty krytykujesz, Ci to zapewnili. (I to jest tak samo prawdziwe dla pokoju socjalnego -- bo to znaczy że oni musieli podporządkować się systemowi aby to mieszkanie dostać.)
Hipokryzji też nie oceniam, tylko pokazuję, opierając się na tym co Ty sam mówisz. Nie wiem gdzie tu moja hipokryzja, przecież tak samo możemy mówić o mnie, jak i o Tobie. Natomiast Ty sam opisałeś, że kiedy oceniasz innych to jest dobrze, ale kiedy inni oceniają Ciebie, to jest już źle.
Dyskusję o moim lęku przed Tobą już mieliśmy
Nie wiem czy sobie wyobrażasz że ja tam nie śpię po nocach i zgrzytam zębami ze złości, że nie płacisz podatków, bo lada chwila cały system padnie
A co Ty i Tobie podobni mu niby zrobicie, umówicie się aby zanarzekać w tej samej chwili na wszystkich forach, powalając Internet na kolana w zmasowanym ataku DDOS?
Jak już pisałem, wracam do rozmów z Tobą, bo widzę w Tobie dużo z siebie. (Nota bene w wątku "pytania do wszystkich guru". Ostatnio kiedy mnie mierzyli miałem tam prawie 30 erdów, więc pod "guru" podpadam. Choć ciężko stwierdzić, bo w międzyczasie zacząłem pić yerba mate;) Nie liczę że Cię do czegokolwiek przekonam, choć oczywiście fajnie byłoby aby to co mówię w jakiś sposób Ci się przydało
No i jednym z większych problemów w moim życiu było takie zbyt mocne i "niepoparte" niczym słońce ("było" bo jestem za połową, problem nadal trwa ale mniejszy) i możliwość wchodzenia w takie interakcje jest dla mnie wciąż nader ciekawa. Zwłaszcza kiedy widzę jak łatwo można je urazić czymś co pozornie nie istnieje, jak moje uwagi tutaj do Ciebie... czy jak jakiś jowiszowec choćby draśnie moje lękowe struny.
Lynd,
Co do Twojego mieszkania z rodzicami, sprawa jest prosta. Nie kłamiesz (i to Ci się bardzo chwali, bo przecież na internecie można bardzo łatwo fantazjować), ale jesteś dobry w okrągłych zdaniach i upiększaniu faktów. Dodatkowo, za każdym razem kiedy ktoś trafi za blisko niewygodnej prawdy, od razu politycznie (czyli bardzo precyzyjnie) obchodzisz dookoła wyjaśnienie i przechodzisz do ofensywy.
Jesli Ci na tym bardzo zalezy, owszem, mieszkam z rodzicami. Mamy domek. Ja mieszkam po swojej stronie, oni po swojej. Gdybys sie dziwil, samodzielnie place polowe czynszu i inne wydatki. Malo tego, ciagle mam nadzieje ze bede mieszkac sam. Dodam, ze moja decyzja aby nie mieszkac na stancji ma rowniez bardzo konkretne powody-jako osoba zajmujaca sie dzwiekiem posiadam sporo dosc drogiej aparatury ktorej nie zamierzam ryzykowac wstawiac do obcego mi mieszkania i ludzi. Ponadto, watpie aby wspolokatorzy w zwyklym mieszkaniu m2 wytrzymali np. kilkudniowa sesje montazowa gdzie przez kilka lub kilkanascie godzin ciagle slychac muzyke. W mieszkaniu gdzie zyje moge sobie na to pozwolic chocby ze wzgledu na totalnie oddzielne pomieszczenie. No i nie mam ochoty mieszkac z przypadkowymi ludzmi ca. 20-25letnimi bo maja g...ow glowie zamiast mozgu. (Przewaznie, wyjatki sie zdarzaja.)
Dostales lizaka chlopcze? Teraz jestes zadowolony? Ja wiem ze mieszkamy w spoleczenstwie ktore bardzo lubi sie interesowac tym jak zyja inni wiec niech stanie sie zadosc!
Teraz przechodzimy do konkretow.
Twoich rodziców nie oceniam, bo zakładanie tego co mogą myśleć to coś innego niż ocena. Z resztą, nawet jeśli im się to podoba, to nic nie zmienia -- żyjesz tak jak żyjesz tylko dlatego, że oni, żyjąc w taki sposób jak Ty krytykujesz, Ci to zapewnili. (I to jest tak samo prawdziwe dla pokoju socjalnego -- bo to znaczy że oni musieli podporządkować się systemowi aby to mieszkanie dostać.)
Moi rodzice, podobnie jak ja, uwazaja obecne czasy za calkowita degrengolade wszelkich ludzkich wartosci ktore lezaly niegdys u podstaw tzw. dobrego wychowania, ktore pomagaly przetrwac trudne czasy i ktore dawaly ludziom pewnosc. Moi rodzice mieli prace (i to niezla nawet jak na warunki PRLu), nie musieli wcale zapisywac sie do partii aby to osiagnac (bo mieli leb na karku i umieli po pierwsze ciezko pracowac, po drugie umieli sobie radzic a nie tylko wymagac od rynku ze im sie cos nalezy jak robia to dzisiaj mlodzi ludzie ktorzy chcieliby najlepiej aby Polska stala sie kolejnym stanem USA, kraju mlekiem i miodem plynacego). Malo tego-oni popieraja moja decyzje o mojej sciezce, bo widza co sie dzieje i wcale nie patrza przychylnym okiem na rozwoj sytuacji. Moja ciotka, jedna z najstarszych kombatantek podczas Powstania Warszawskiego uwaza, ze gdyby byla mlodsza, poszla by walczyc drugi raz i tak samo jak nie placilaby tym zlodziejom nazywanych politykami zadnych podatkow bo nie o taka Polske walczyla.
Poza tym, socjalizm, gdybys nie wiedzial, dawal a wlasciwie gwarantowal ludziom za prace przydzial na mieszkanie. Owszem, czekalo sie dlugo ale tez nie bylo sytuacji w ktorej ludzie by sobie nie pomagali a w kapitalizmie chyba wlasnie o to chodzi aby pozbawic ludzi wszelkiej nadziei i ich zycie znizyc do poziomu wiecznie walczacego ze wszystkimi zwierzecia o ochlapy spadajace ze stolu (kto przy nim zasiada, wszyscy wiemy).
Moi rodzice zapewnili mi konkretne wyksztalcenie (bo rowniez od malego lekcje obcego jezyka), zaszczepili mi smykalke do wielu roznych rzeczy dzieki czemu dzisiaj w przeciwienstwie do wielu swoich rowiesnikow umiem zrobic wiele rzeczy, i wcale nie maja mi za zle ze zyje jak zyje (z podanych wyzej powodow). Pracuje, zarabiam, dokladam sie-czyli spelniam wszelkie niezbedne wymagania aby byc uznanym za pelnoprawnego czlonka spoleczenstwa. A i zdarza mi sie pomoc w domu, zrobic cos przy kuchni, posprzatac. Przeciez zyjemy z ludzmi, prawda?
Dyskusję o moim lęku przed Tobą już mieliśmy
Nie wiem czy sobie wyobrażasz że ja tam nie śpię po nocach i zgrzytam zębami ze złości, że nie płacisz podatków, bo lada chwila cały system padnie
A co Ty i Tobie podobni mu niby zrobicie, umówicie się aby zanarzekać w tej samej chwili na wszystkich forach, powalając Internet na kolana w zmasowanym ataku DDOS?
Mysle, ze tak naprawde w....a Cie moja postawa. A jesli nie, to jeszcze gorzej swiadczy o Tobie i tobie podobnych bo to oznaca, ze morale juz calkiem upadlo i ludziom nie chce sie juz o nic walczyc. Ale co wymagac od kogos, kto zajmuje sie gierkami komputerowymi. Przeciez to poziom kilkunastolatka a nie doroslego faceta (sorry jesli pomyliem ale chyba pisales ze bawisz sie w te rzeczy).
Jak już pisałem, wracam do rozmów z Tobą, bo widzę w Tobie dużo z siebie. (Nota bene w wątku "pytania do wszystkich guru". Ostatnio kiedy mnie mierzyli miałem tam prawie 30 erdów, więc pod "guru" podpadam. Choć ciężko stwierdzić, bo w międzyczasie zacząłem pić yerba mate;)
Zarty sobie robisz? Nie znam na dzis osoby ktoraby sie roznila bardziej ode mnie niz Ty

. Guru? 30 czegos tam? Czlowieku, to ze zrobili Cie moderatorem tej strony swiadczy o tym, ze scenariusz znany z filmu ,,Kariera Nikodema Dyzmy" jest ciagle aktualny. Mam nadzieje, ze zrozumiales co mialem na mysli...
Nie liczę że Cię do czegokolwiek przekonam, choć oczywiście fajnie byłoby aby to co mówię w jakiś sposób Ci się przydało 
A jednak Ci sie udalo-nie ma sensu marnowac dyskusji i tlumaczyc czegos komus kto nie jest w stanie zrozumiec pewnych rzeczy.
No i jednym z większych problemów w moim życiu było takie zbyt mocne i "niepoparte" niczym słońce ("było" bo jestem za połową, problem nadal trwa ale mniejszy) i możliwość wchodzenia w takie interakcje jest dla mnie wciąż nader ciekawa. Zwłaszcza kiedy widzę jak łatwo można je urazić czymś co pozornie nie istnieje, jak moje uwagi tutaj do Ciebie... czy jak jakiś jowiszowec choćby draśnie moje lękowe struny.
Mnie one wcale nie urazaja

. Pisze do Ciebie jedzac spozniony obiad

. Dla mnie to prawdziwa rozgrywka intelektualna doszukiwac sie w czyis wypowiedziach jakiegos sensu.