Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 716744 razy)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-08-26, 21:23:55 »
Padła propozycja stworzenia nowego wątku, dot. dostosowania do społeczeństwa i jak sobie z tym radzić, więc zakładam nowy wątek i proponuję tam przenieść dalszą dyskusję (zakładając że będzie związana z tematem tego wątku)
http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=1047.0

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-08-26, 21:10:13 »
Piszmy bez atakowania i bez wyrażania nieproszonych ocen.

Gry komputerowe to zabawa jak każda inna :) I nie ma znaczenia w kwestii dojrzałości życiowej czy radzenia sobie w jakiejkolwiek dziedzinie.

[MOD: ciąg dalszy dyskusji o grach tutaj.]
« Ostatnia zmiana: 2014-08-28, 18:35:20 wysłana przez Lynd Seagull »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-26, 21:05:32 »
Cytuj
chociaz prawie na pewno wiem ze moje rozkminy maja swoje zrodlo przede wszystkim w tym wcieleniu.
No i w sumie racja.
Olga kiedyś to gdzieś napisała, że w sumie należy się przyjrzeć przede wszystkim temu wcieleniu tutaj. Jest w nim wiele wskazówek. Należy to tylko odpowiednio umieć odczytać/interpretować.
Dzieci dużo mówią. Tak jakby bezwiednie:)

Mi sie czasami wydaje, że po prostu w kolejnych latach życia, te kolejne ważne wcielenia sie przypominają lub uaktywniają wręcz.
Kiedy fajne = talenty, możliwości, kontakty to ok.
Ale kiedy te traumatyczne, do uleczenia - to lepiej, zebyśmy mieli obok pomocną dłoń. Lub potrafili o pomoc poprosić.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-26, 21:08:47 wysłana przez Marylka »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-26, 20:56:40 »
Zed1

to co napisałes do Lynda trafione w dziesiątkę, dawno juz mu ktos powinien to powiedzieć, bo jego nabzdyczone dziecięce ego jest dla mnie niestrawne od dawna.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-26, 20:32:43 »
Dzieki za podzielenie sie.

Ja chyba jeszcze nie dotarlem do tak drastycznego momentu ale sa momenty, w ktorych chcialbym sie juz nie obudzic, ale tak jak ujela to aster totalnie nie potrafie zaakceptowac tego, co sie dzieje dookola i wewnatrz jest sprzeciw a zyc jakos trzeba. Tylko jak tu znalezc sens zycia....skoro w to, co sie wierzylo i bylo podstawa juz nie ma. Cos na zasadzie konfliktu pomiedzy realiami a planem wewnetrznym, celem duszy.

Mnie nie ruszyl nic a nic regresing ani afirmacje. Ale czasem mam dziwne przeblyski czegos, chociaz prawie na pewno wiem ze moje rozkminy maja swoje zrodlo przede wszystkim w tym wcieleniu.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-26, 19:32:58 »
Still trying ;)

Ale sama nie dałabym rady.
Wielu profesjonalistów mi pomagało i nadal pomaga. Wymieniłabym tutaj ale nie wiem, czy sobie tego życzą.

Zaczęło sie gdy miałam ok 37 lat. I był kryzys, na tyle silny, że testament napisałam. Mój ex- liczył na moje zejście. Cóż .

Z moich obserwacji wynika, że to jest jakiś taki przełomowy wiek. I bladego pojęcia nie mam why ;)
Życie 'zmusiło' mnie do poszukiwania ratunku.
Bo jak ktoś jest taki niezadowolony, smutny, taki niedostosowany dupo-aniołek, to może ( nie musi !!! ;)) ), zdarzyć mu sie tak, że życie go w końcu postawi przed alternatywą : "To chcesz w końcu żyć ? Czy nie ?!"
I to pytanie jest serio !
Moje dzieciaczki uratowały mi życie !!!
Bo BYŁY :))
I tak to sie zaczęło.

Anegdotycznie nadmienię tylko, że kiedy zobaczyłam kiedyś książkę Leszka w księgarni, to powiedziałam tylko "Sting. Kurczę, następny nawiedzony" ;))
Ale weszłam do tej księgarni i kupiłam tą książkę.No i poooszło !
Nie zliczę nawet ile razy prosiłam go o pomoc !
I jak jestem mu wdzięczna, że tak potrafi pochylić się nad człowiekiem. Znaleźć czas by pomóc. Że tak wyrozumiale ;)) odpowiada na te telefony.
Nie każdy tak ma.

Mój pierwszy regresing ?
W Bardo Śląskim. Pojechałam tam na wczasy. Nie wierzyłam w toto. A bałam się !!
 Położyłam się do sesji for fun ;)
I od razu dostałam specjalistkę ! B.Augustynowicz !
Ale się działo ! Szkoda, ze tam ktoś tego nie nagrywał ;))
Nie wierzyłam w reinkarnację a Egipt mi się przypominał !
 No i Jezus też;)
Potem już nie było tak spektakularnie. Bardziej płacz i takie tam ;)

Still trying :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-26, 18:58:17 »
Poradzilas sobie?

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-26, 18:31:04 »
Zed1:)

Voice of experience :(

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-26, 18:14:07 »
Oprawca, widząc swoja bezkarność, nie 'ceni' przecież swoich ofiar. Tylko się rozzuchwala. Czuje się mocny/a. Nietykalna. Robi coraz wiekszą podłość. Wciąga w coraz wieksze bagno.

I nie zawsze jest tak, że " co cie nie zabije to cię wzmocni".
Bo drastyczne, traumatyczne przeżycia pozstawiają blizny na całe życie.

 Jeżeli do takiej osoby nikt nie wyciągnie pomocnej dłoni w odpowiednim momencie, to moze być za późno.
Dorosły może popełnić samobójstwo. A dziecko mieć już tak dość szykan, zła i  jawnej niesprawiedliwośco dookoła, ze np 'przypadkiem' ulegnie wypadkowi.

I wcielenie 'do tyłu'.
Bo z tym czego nie udało sie pozałatwiać w tym życiu - rodzimy sie w następnym.

Więc z tym spokojnym czekaniem to jest sprawa dość względna.
Faktem jest, że wybieramy sobie warunki i rodziców na dane wcielenie, żeby czegoś konkretnego doświadczyć, coś przerobić.
I jeżeli dzieci wybierają sobie na rodzica psychopatę ( np strzygę ), to chcą pocierpieć. (I np być molestowane seksualnie, nawet w brutalny sposób.)
 Albo, zeby coś 'odpokutować', albo mają zakodowane cierpienie z innych powodów. Czasem tak bzdurnych jak przekonanie, ze "cierpienie uszlachetnia".
Tylko, że ponieważ sa dziećmi, to nawet jeśli by już się im "odwidziało" cierpienie w tym wcieleniu, to nie bardzo maja możliwość manewru. Tylko "cierpliwie i spokojnie czekać" właśnie. Cierpiąc dalej. A na co ? A na to aż będą pełnoletnie.
Taka cierpliwość z musu. Bolesna. Beznadziejna.

A może chodzi o to żeby już sobie TOTALNIE  i do końca  obrzydzić cierpienie.

Czasami mi się wydaje, ze bardziej  sie niektórym udaje cierpienie niż bycie szczęśliwymi.
Szczególnie w katolicyzmie jest to nagminne."Moja wina, moja wina, moja -qwa- bardzo wielka wina"! Catholic guilt :(

Bardzo fajnie napisane, Marylka! Dzieki!

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-26, 18:10:57 »
Zed,

Co do Twojego mieszkania z rodzicami, sprawa jest prosta. Nie kłamiesz (i to Ci się bardzo chwali, bo przecież na internecie można bardzo łatwo fantazjować), ale jesteś dobry w okrągłych zdaniach i upiększaniu faktów. Dodatkowo, za każdym razem kiedy ktoś trafi za blisko niewygodnej prawdy, od razu politycznie (czyli bardzo precyzyjnie) obchodzisz dookoła wyjaśnienie i przechodzisz do ofensywy.

Twoich rodziców nie oceniam, bo zakładanie tego co mogą myśleć to coś innego niż ocena. Z resztą, nawet jeśli im się to podoba, to nic nie zmienia -- żyjesz tak jak żyjesz tylko dlatego, że oni, żyjąc w taki sposób jak Ty krytykujesz, Ci to zapewnili. (I to jest tak samo prawdziwe dla pokoju socjalnego -- bo to znaczy że oni musieli podporządkować się systemowi aby to mieszkanie dostać.)

Hipokryzji też nie oceniam, tylko pokazuję, opierając się na tym co Ty sam mówisz. Nie wiem gdzie tu moja hipokryzja, przecież tak samo możemy mówić o mnie, jak i o Tobie. Natomiast Ty sam opisałeś, że kiedy oceniasz innych to jest dobrze, ale kiedy inni oceniają Ciebie, to jest już źle.

Dyskusję o moim lęku przed Tobą już mieliśmy ;) Nie wiem czy sobie wyobrażasz że ja tam nie śpię po nocach i zgrzytam zębami ze złości, że nie płacisz podatków, bo lada chwila cały system padnie :D A co Ty i Tobie podobni mu niby zrobicie, umówicie się aby zanarzekać w tej samej chwili na wszystkich forach, powalając Internet na kolana w zmasowanym ataku DDOS?:P

Jak już pisałem, wracam do rozmów z Tobą, bo widzę w Tobie dużo z siebie. (Nota bene w wątku "pytania do wszystkich guru". Ostatnio kiedy mnie mierzyli miałem tam prawie 30 erdów, więc pod "guru" podpadam. Choć ciężko stwierdzić, bo w międzyczasie zacząłem pić yerba mate;) Nie liczę że Cię do czegokolwiek przekonam, choć oczywiście fajnie byłoby aby to co mówię w jakiś sposób Ci się przydało :) No i jednym z większych problemów w moim życiu było takie zbyt mocne i "niepoparte" niczym słońce ("było" bo jestem za połową, problem nadal trwa ale mniejszy) i możliwość wchodzenia w takie interakcje jest dla mnie wciąż nader ciekawa. Zwłaszcza kiedy widzę jak łatwo można je urazić czymś co pozornie nie istnieje, jak moje uwagi tutaj do Ciebie... czy jak jakiś jowiszowec choćby draśnie moje lękowe struny.

Lynd,

Cytuj
Co do Twojego mieszkania z rodzicami, sprawa jest prosta. Nie kłamiesz (i to Ci się bardzo chwali, bo przecież na internecie można bardzo łatwo fantazjować), ale jesteś dobry w okrągłych zdaniach i upiększaniu faktów. Dodatkowo, za każdym razem kiedy ktoś trafi za blisko niewygodnej prawdy, od razu politycznie (czyli bardzo precyzyjnie) obchodzisz dookoła wyjaśnienie i przechodzisz do ofensywy.

Jesli Ci na tym bardzo zalezy, owszem, mieszkam z rodzicami. Mamy domek. Ja mieszkam po swojej stronie, oni po swojej. Gdybys sie dziwil, samodzielnie place polowe czynszu i inne wydatki. Malo tego, ciagle mam nadzieje ze bede mieszkac sam. Dodam, ze moja decyzja aby nie mieszkac na stancji ma rowniez bardzo konkretne powody-jako osoba zajmujaca sie dzwiekiem posiadam sporo dosc drogiej aparatury ktorej nie zamierzam ryzykowac wstawiac do obcego mi mieszkania i ludzi. Ponadto, watpie aby wspolokatorzy w zwyklym mieszkaniu m2 wytrzymali np. kilkudniowa sesje montazowa gdzie przez kilka lub kilkanascie godzin ciagle slychac muzyke. W mieszkaniu gdzie zyje moge sobie na to pozwolic chocby ze wzgledu na totalnie oddzielne pomieszczenie. No i nie mam ochoty mieszkac z przypadkowymi ludzmi ca. 20-25letnimi bo maja g...ow glowie zamiast mozgu. (Przewaznie, wyjatki sie zdarzaja.)

Dostales lizaka chlopcze? Teraz jestes zadowolony? Ja wiem ze mieszkamy w spoleczenstwie ktore bardzo lubi sie interesowac tym jak zyja inni wiec niech stanie sie zadosc!

Teraz przechodzimy do konkretow.

Cytuj
Twoich rodziców nie oceniam, bo zakładanie tego co mogą myśleć to coś innego niż ocena. Z resztą, nawet jeśli im się to podoba, to nic nie zmienia -- żyjesz tak jak żyjesz tylko dlatego, że oni, żyjąc w taki sposób jak Ty krytykujesz, Ci to zapewnili. (I to jest tak samo prawdziwe dla pokoju socjalnego -- bo to znaczy że oni musieli podporządkować się systemowi aby to mieszkanie dostać.)

Moi rodzice, podobnie jak ja, uwazaja obecne czasy za calkowita degrengolade wszelkich ludzkich wartosci ktore lezaly niegdys u podstaw tzw. dobrego wychowania, ktore pomagaly przetrwac trudne czasy i ktore dawaly ludziom pewnosc. Moi rodzice mieli prace (i to niezla nawet jak na warunki PRLu), nie musieli wcale zapisywac sie do partii aby to osiagnac (bo mieli leb na karku i umieli po pierwsze ciezko pracowac, po drugie umieli sobie radzic a nie tylko wymagac od rynku ze im sie cos nalezy jak robia to dzisiaj mlodzi ludzie ktorzy chcieliby najlepiej aby Polska stala sie kolejnym stanem USA, kraju mlekiem i miodem plynacego). Malo tego-oni popieraja moja decyzje o mojej sciezce, bo widza co sie dzieje i wcale nie patrza przychylnym okiem na rozwoj sytuacji. Moja ciotka, jedna z najstarszych kombatantek podczas Powstania Warszawskiego uwaza, ze gdyby byla mlodsza, poszla by walczyc drugi raz i tak samo jak nie placilaby tym zlodziejom nazywanych politykami zadnych podatkow bo nie o taka Polske walczyla.

Poza tym, socjalizm, gdybys nie wiedzial, dawal a wlasciwie gwarantowal ludziom za prace przydzial na mieszkanie. Owszem, czekalo sie dlugo ale tez nie bylo sytuacji w ktorej ludzie by sobie nie pomagali a w kapitalizmie chyba wlasnie o to chodzi aby pozbawic ludzi wszelkiej nadziei i ich zycie znizyc do poziomu wiecznie walczacego ze wszystkimi zwierzecia o ochlapy spadajace ze stolu (kto przy nim zasiada, wszyscy wiemy).

Moi rodzice zapewnili mi konkretne wyksztalcenie (bo rowniez od malego lekcje obcego jezyka), zaszczepili mi smykalke do wielu roznych rzeczy dzieki czemu dzisiaj w przeciwienstwie do wielu swoich rowiesnikow umiem zrobic wiele rzeczy, i wcale nie maja mi za zle ze zyje jak zyje (z podanych wyzej powodow). Pracuje, zarabiam, dokladam sie-czyli spelniam wszelkie niezbedne wymagania aby byc uznanym za pelnoprawnego czlonka spoleczenstwa. A i zdarza mi sie pomoc w domu, zrobic cos przy kuchni, posprzatac. Przeciez zyjemy z ludzmi, prawda?

Cytuj
Dyskusję o moim lęku przed Tobą już mieliśmy ;) Nie wiem czy sobie wyobrażasz że ja tam nie śpię po nocach i zgrzytam zębami ze złości, że nie płacisz podatków, bo lada chwila cały system padnie :D A co Ty i Tobie podobni mu niby zrobicie, umówicie się aby zanarzekać w tej samej chwili na wszystkich forach, powalając Internet na kolana w zmasowanym ataku DDOS?:P

Mysle, ze tak naprawde w....a Cie moja postawa. A jesli nie, to jeszcze gorzej swiadczy o Tobie i tobie podobnych bo to oznaca, ze morale juz calkiem upadlo i ludziom nie chce sie juz o nic walczyc. Ale co wymagac od kogos, kto zajmuje sie gierkami komputerowymi. Przeciez to poziom kilkunastolatka a nie doroslego faceta (sorry jesli pomyliem ale chyba pisales ze bawisz sie w te rzeczy).

Cytuj
Jak już pisałem, wracam do rozmów z Tobą, bo widzę w Tobie dużo z siebie. (Nota bene w wątku "pytania do wszystkich guru". Ostatnio kiedy mnie mierzyli miałem tam prawie 30 erdów, więc pod "guru" podpadam. Choć ciężko stwierdzić, bo w międzyczasie zacząłem pić yerba mate;)

Zarty sobie robisz? Nie znam na dzis osoby ktoraby sie roznila bardziej ode mnie niz Ty :). Guru? 30 czegos tam? Czlowieku, to ze zrobili Cie moderatorem tej strony swiadczy o tym, ze scenariusz znany z filmu ,,Kariera Nikodema Dyzmy" jest ciagle aktualny. Mam nadzieje, ze zrozumiales co mialem na mysli...

Cytuj
Nie liczę że Cię do czegokolwiek przekonam, choć oczywiście fajnie byłoby aby to co mówię w jakiś sposób Ci się przydało :)

A jednak Ci sie udalo-nie ma sensu marnowac dyskusji i tlumaczyc czegos komus kto nie jest w stanie zrozumiec pewnych rzeczy.

Cytuj
No i jednym z większych problemów w moim życiu było takie zbyt mocne i "niepoparte" niczym słońce ("było" bo jestem za połową, problem nadal trwa ale mniejszy) i możliwość wchodzenia w takie interakcje jest dla mnie wciąż nader ciekawa. Zwłaszcza kiedy widzę jak łatwo można je urazić czymś co pozornie nie istnieje, jak moje uwagi tutaj do Ciebie... czy jak jakiś jowiszowec choćby draśnie moje lękowe struny.

Mnie one wcale nie urazaja :). Pisze do Ciebie jedzac spozniony obiad :). Dla mnie to prawdziwa rozgrywka intelektualna doszukiwac sie w czyis wypowiedziach jakiegos sensu.

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-26, 18:09:56 »
Marylka

Zgadam się, że metod na załatwianie wielu problemów jest sporo, a dzieci, to dzieci, innymi parametrami się mierzy ich świat, bo dziecko ma zbyt spontaniczne reakcje, aby mogło tej maksymie podlegać, chyba, że jakiś mały Budda. ;)

Maksymy, które napisałam dotyczą spraw dalszych, gdy kata nie ma bezpośrednio pod nosem, bo gdy jest, bierność jest najgorszą z metod, gdyż nasza bezwolność (brak reakcji), może doprowadzić do tragedii. To jest dla mnie jakby oczywiste. A menda, jak menda, zrobi wszystko, aby nieco krwi utoczyć. :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-26, 17:27:02 »
Oprawca, widząc swoja bezkarność, nie 'ceni' przecież swoich ofiar. Tylko się rozzuchwala. Czuje się mocny/a. Nietykalna. Robi coraz wiekszą podłość. Wciąga w coraz wieksze bagno.

I nie zawsze jest tak, że " co cie nie zabije to cię wzmocni".
Bo drastyczne, traumatyczne przeżycia pozstawiają blizny na całe życie.

 Jeżeli do takiej osoby nikt nie wyciągnie pomocnej dłoni w odpowiednim momencie, to moze być za późno.
Dorosły może popełnić samobójstwo. A dziecko mieć już tak dość szykan, zła i  jawnej niesprawiedliwośco dookoła, ze np 'przypadkiem' ulegnie wypadkowi.

I wcielenie 'do tyłu'.
Bo z tym czego nie udało sie pozałatwiać w tym życiu - rodzimy sie w następnym.

Więc z tym spokojnym czekaniem to jest sprawa dość względna.
Faktem jest, że wybieramy sobie warunki i rodziców na dane wcielenie, żeby czegoś konkretnego doświadczyć, coś przerobić.
I jeżeli dzieci wybierają sobie na rodzica psychopatę ( np strzygę ), to chcą pocierpieć. (I np być molestowane seksualnie, nawet w brutalny sposób.)
 Albo, zeby coś 'odpokutować', albo mają zakodowane cierpienie z innych powodów. Czasem tak bzdurnych jak przekonanie, ze "cierpienie uszlachetnia".
Tylko, że ponieważ sa dziećmi, to nawet jeśli by już się im "odwidziało" cierpienie w tym wcieleniu, to nie bardzo maja możliwość manewru. Tylko "cierpliwie i spokojnie czekać" właśnie. Cierpiąc dalej. A na co ? A na to aż będą pełnoletnie.
Taka cierpliwość z musu. Bolesna. Beznadziejna.

A może chodzi o to żeby już sobie TOTALNIE  i do końca  obrzydzić cierpienie.

Czasami mi się wydaje, ze bardziej  sie niektórym udaje cierpienie niż bycie szczęśliwymi.
Szczególnie w katolicyzmie jest to nagminne."Moja wina, moja wina, moja -qwa- bardzo wielka wina"! Catholic guilt :(

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-26, 17:20:45 »
Zed,

Co do Twojego mieszkania z rodzicami, sprawa jest prosta. Nie kłamiesz (i to Ci się bardzo chwali, bo przecież na internecie można bardzo łatwo fantazjować), ale jesteś dobry w okrągłych zdaniach i upiększaniu faktów. Dodatkowo, za każdym razem kiedy ktoś trafi za blisko niewygodnej prawdy, od razu politycznie (czyli bardzo precyzyjnie) obchodzisz dookoła wyjaśnienie i przechodzisz do ofensywy.

Twoich rodziców nie oceniam, bo zakładanie tego co mogą myśleć to coś innego niż ocena. Z resztą, nawet jeśli im się to podoba, to nic nie zmienia -- żyjesz tak jak żyjesz tylko dlatego, że oni, żyjąc w taki sposób jak Ty krytykujesz, Ci to zapewnili. (I to jest tak samo prawdziwe dla pokoju socjalnego -- bo to znaczy że oni musieli podporządkować się systemowi aby to mieszkanie dostać.)

Hipokryzji też nie oceniam, tylko pokazuję, opierając się na tym co Ty sam mówisz. Nie wiem gdzie tu moja hipokryzja, przecież tak samo możemy mówić o mnie, jak i o Tobie. Natomiast Ty sam opisałeś, że kiedy oceniasz innych to jest dobrze, ale kiedy inni oceniają Ciebie, to jest już źle.

Dyskusję o moim lęku przed Tobą już mieliśmy ;) Nie wiem czy sobie wyobrażasz że ja tam nie śpię po nocach i zgrzytam zębami ze złości, że nie płacisz podatków, bo lada chwila cały system padnie :D A co Ty i Tobie podobni mu niby zrobicie, umówicie się aby zanarzekać w tej samej chwili na wszystkich forach, powalając Internet na kolana w zmasowanym ataku DDOS?:P

Jak już pisałem, wracam do rozmów z Tobą, bo widzę w Tobie dużo z siebie. (Nota bene w wątku "pytania do wszystkich guru". Ostatnio kiedy mnie mierzyli miałem tam prawie 30 erdów, więc pod "guru" podpadam. Choć ciężko stwierdzić, bo w międzyczasie zacząłem pić yerba mate;) Nie liczę że Cię do czegokolwiek przekonam, choć oczywiście fajnie byłoby aby to co mówię w jakiś sposób Ci się przydało :) No i jednym z większych problemów w moim życiu było takie zbyt mocne i "niepoparte" niczym słońce ("było" bo jestem za połową, problem nadal trwa ale mniejszy) i możliwość wchodzenia w takie interakcje jest dla mnie wciąż nader ciekawa. Zwłaszcza kiedy widzę jak łatwo można je urazić czymś co pozornie nie istnieje, jak moje uwagi tutaj do Ciebie... czy jak jakiś jowiszowec choćby draśnie moje lękowe struny.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-26, 17:04:17 »
Eeee, też tak myślałam dopóki nie zobaczyłam filmu: Wyjazd integracyjny – z 2011 roku. Zaczęłam się przyglądać bardziej polskim produkcjom i stwierdziłam, że wcale nie taki diabeł straszny.

no właśnie Atlanta, tu cos napiszesz, tam napiszesz i to potem trzeba czytać.
ja Zeda1 chyba rozumiem. tez mam problem z akceptacja tego co jest.
bo czy ktoś może zaakceptować np. polskie kino po 1989 r. ??

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-26, 17:01:23 »
no może jest obłąkany i zwariowany, ale trzeba 'kopać swój ogródek' jak mówiła moja wychowawczyni z jednej ze szkół, tworzyć swój własny wspaniały świat 
bo sam widzisz, że potem myśli wewnętrzne stają się obłąkane i człowiek ma wiecznie jakieś 'ale'

Oblakany to jest ten swiat i postawa luzi akceptujaca caly ten syf i nazywajaca negujace go osoby za majace problem. Prawda jest jednak taka, ze problem maja ludzie ktorzy uwazaja ze nic sie nie dzieje zlego.