Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 717556 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-22, 13:20:27 »
Nie sadze.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-22, 13:16:31 »
Bo widocznie sam tego nie akceptujesz.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-22, 13:14:14 »
To dlaczego, ilekroc tak proboje, spotykam sie otwarta krytyka i wrogoscia ludzi? Ilekroc wchodze w jakikolwiek dialog i zaczyna sie rzomowa, po chwili wyczuwam ze ludzie zaczynaja sie odnosic conajmniej ze zdziwieniem do tego, co mowie a chodzi glownie o to, ze sie pytaja jak zyje i jak im mowie w jaki sposob, budzi wnich to niechec, czasami wrogosc.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-08-22, 13:13:28 »
Przede wszystkim - nie uzależniać się od pragnień innych. Szukać drogi która nie wymaga wpływania na pragnienia innych (ponad zachętę czy inspirację). Ja nie wiem czy to czego pragnę jest przeciwstawne pragnieniom innych - bo mnie to w ogóle nie obchodzi. Żyję po swojemu.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-22, 13:11:06 »
Zed
Mogą być wojny i problemy. Ale nie muszą się dziać w twoim życiu. Piszesz o "wy" nie wiedząc nic o życiu osób z którymi piszesz, lub mając bardzo małą ilość informacji. Myślę że to o wiele za mało by tworzyć sobie obraz życia innych czy na temat tego na ile realizują swoje pragnienia.

Akceptacja świata takim jakim jest daje - akceptację. Nie wchodzenie w cudze konflikty, nie tracenie czasu na zmianę tego, czego zmienić się nie da (bo jest w życiu innych np.). Od nieakceptacji nie zmienia się nic - ma się tylko powód żeby narzekać. Akceptacja sprawia że nie traci się czasu na to, co nie daje efektu ani nic nie zmienia.
"Ktoś kto nie chce zawsze znajdzie powód, ktoś kto chce, zawsze znajdzie sposób".

To mi poradz jak mam osiagnac to, czego pragne i co jest calkowicie przeciwstawne pragnieniom innych.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-08-22, 13:09:51 »
Zed
Mogą być wojny i problemy. Ale nie muszą się dziać w twoim życiu. Piszesz o "wy" nie wiedząc nic o życiu osób z którymi piszesz, lub mając bardzo małą ilość informacji. Myślę że to o wiele za mało by tworzyć sobie obraz życia innych czy na temat tego na ile realizują swoje pragnienia.

Akceptacja świata takim jakim jest daje - akceptację. Nie wchodzenie w cudze konflikty, nie tracenie czasu na zmianę tego, czego zmienić się nie da (bo jest w życiu innych np.). Od nieakceptacji nie zmienia się nic - ma się tylko powód żeby narzekać. Akceptacja sprawia że nie traci się czasu na to, co nie daje efektu ani nic nie zmienia.
"Ktoś kto nie chce zawsze znajdzie powód, ktoś kto chce, zawsze znajdzie sposób".

A czekać na to aż świat dostosuje się do wyobrażeń można całe życie, a to i tak nie starczy. Lepiej szukać sposobów na to by żyć tu w zgodzie ze sobą i zgodnie z tym czego się chce (w swoim życiu, a nie cudzym, czy społeczeństwa).

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-22, 12:56:14 »
Zed,
Nie wierzę że człowiek któremu tak się wiedzie jak Tobie może kochać siebie. Średnio raz dziennie piszesz że jesteś na skraju depresji i już nie masz na nic siły, że nic Cię nie istpiruje i że jesteś samotny. To nie są słowa ani myśli człowieka kochającego siebie. Przy nich najzwyczajniej w świecie nie ma miejsca na miłość.

Natomiast co widzę, to sporo samozachwytu. Odrzucasz jedyne kryterium weryfikacji swojej skuteczności, czyli ten świat, i zawsze winy szukasz na zewnątrz: a to kobiety nie takie, a to społeczeństwo czegoś innego chce, a to rodzice, nauczyciele, muzyka, dziennikarze, mp3, a to kiedyś było więcej wolności i w ogóle za komuny było lepiej ;) I rzeczywiście, w porównaniu z tym co uważasz o świecie to do siebie masz podejście o wiele lepsze (nie powiedziałbym że pozytywne). Ale to w rzeczywistości nic więcej jak tylko rozpaczliwe próby podreperowania kulejącej samooceny. Kulejącej słusznie, bo rzeczywistość pokazuje Ci jak jest (źle), ale Ty postępujesz zgodnie z zasadą "kiepskiej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy."

Tylko że zamiast zaakceptować że -- na ten moment -- jesteś kiepską baletnicą, cały czas doszukujesz się kolejnych rąbków. I marnujesz czas który mógbyś poświęcić na realną naukę baletu. Tyle że wolisz twierdzić że innym baletnicom się udaje tylko dlatego że nie są tak rzadkie i wyjątkowe jak Ty ;)

Lynd, to proste-swiat w ktorym zyje nie odpowiada moim wyobrazeniom. Nie widze tutaj mozliwosci zmiany. Bo ani ja nie chce sie zmienic (dostosowac do spoleczenstwa) ani spolezenstwo nie dostosuje sie do mnie. Nie ma takiej mozlwosci, abym zaakceptowal katolicyzm, konsumpcjonizm i setki innego syfu ktory jest wszechobecny dzisiaj na swiecie.

A podejscie prezentowane przez wiekszosc z Was ze swiat trzeba akceptowac takim jaki jest przekornie wlasnie nic Wam nie daje bo jak wojny sa tak sa, jak jest zlo tak jest i akceptacja tego nie tylko niczego nie zmienia, ale nie blokuje tych rzeczy. Sorry ale taka jest prawda. Moze Wy akurat myslicie i wierzycie ze skoro w tym wcieleniu Wam sie nie udaje zrealizowac Waszych pragnien to trzeba czekac do nastepnego (albo inkarnowac na inna planete) ale ja w to nie wierze. Wierze natomiast w to, ze jak cos jest z ludzkiego punktu iwdzenia zle, nie sluzy rozwojowi to trzeba cos z tym zrobic aby to powstrzymac. Innej drogi nie ma. Przyklad tego co dzieje sie dzis na Ukrainie tylko potwierdza moja wypowiedz tutaj. Jeszcze troche a banderowcy zapukaja do naszych miast i ciekawe co wtedy zrobicie-nadal bedziecie piac na czesc akceptacji zastanej sytuacji i wymawiac sie ze Wam karma taka zostala? Ale co tam, lepiej na wszystko przymknac oko, udawac ze sie nic nie dzieje, usmiechac sie jak w durnych amerykanskich filmach i udawac ze jest ok, dostosowac sie, z.....c w robocie od rana do wieczora zeby tylko przezyc, ot przepis na zycie! Wspolczuje z calego serca.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-22, 13:04:11 wysłana przez Zed1 »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-22, 12:54:48 »
Zed :)
to ogromnie dużo , naprawdę, gratuluję

wiesz ja mogę tylko napisać , że u mnie kiedy dałam innym akceptację tego jakimi są a chodziło głównie o rodziców i rodzenstwo , poczułam ulgę, że nie musze od nich wymagac zmiany
po tym na krótko sami zaczeli sie zmieniac , na lepsze dla mnie! też dawali mi więcej spokoju w sensie wolności, jakby przestali oceniać , przy tym mieli swoje fazy ale kto ich nie ma, one mnie już nie raniły jak kiedyś, matka nawet zaczynała byc czuła ! co działało na mnie tak, że chciałam brac nogi za pas
miłość to wolność , wiesz o tym
czasem z szacunku do siebie po prostu zmienia się miejsce zamieszkania ;) skoro emanujesz pozytywem a on do ciebie nie wraca, spróbuj przeniesc sie w inne miejsce, jesli wszedzie na swiecie bedziesz tak samo odrzucany to z tą akceptacja cos jednak moze nie do konca tak jak powinno byc

może jest tak, że jesli nie chcesz życ w społeczenstwie to podswiadomie je odrzucasz a wiec ono odrzuca ciebie

Tu bardziej idzie o to, ze ludzie gdzie zyje nie akceptuja stylu zycia jaki prowadze; im to kole w oczy!

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-22, 12:54:30 »
Zed,
Nie wierzę że człowiek któremu tak się wiedzie jak Tobie może kochać siebie. Średnio raz dziennie piszesz że jesteś na skraju depresji i już nie masz na nic siły, że nic Cię nie istpiruje i że jesteś samotny. To nie są słowa ani myśli człowieka kochającego siebie. Przy nich najzwyczajniej w świecie nie ma miejsca na miłość.

Natomiast co widzę, to sporo samozachwytu. Odrzucasz jedyne kryterium weryfikacji swojej skuteczności, czyli ten świat, i zawsze winy szukasz na zewnątrz: a to kobiety nie takie, a to społeczeństwo czegoś innego chce, a to rodzice, nauczyciele, muzyka, dziennikarze, mp3, a to kiedyś było więcej wolności i w ogóle za komuny było lepiej ;) I rzeczywiście, w porównaniu z tym co uważasz o świecie to do siebie masz podejście o wiele lepsze (nie powiedziałbym że pozytywne). Ale to w rzeczywistości nic więcej jak tylko rozpaczliwe próby podreperowania kulejącej samooceny. Kulejącej słusznie, bo rzeczywistość pokazuje Ci jak jest (źle), ale Ty postępujesz zgodnie z zasadą "kiepskiej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy."

Tylko że zamiast zaakceptować że -- na ten moment -- jesteś kiepską baletnicą, cały czas doszukujesz się kolejnych rąbków. I marnujesz czas który mógbyś poświęcić na realną naukę baletu. Tyle że wolisz twierdzić że innym baletnicom się udaje tylko dlatego że nie są tak rzadkie i wyjątkowe jak Ty ;)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-22, 12:53:58 »
Zed, jedną z najważniejszych rzeczy jakich się nauczyłam w przypadku RD, to to że jak boleje nad tym, że czegoś od innych nie dostaję, to najczęściej przede wszystkim sama sobie tego nie daje, sama sobie tego odmawiam.  A świat zewnętrzny mi tylko to pokazuje.

Ok jak w takim razie samemu dac sobie to, co nauczeni jestesmy dostawac od innych? Tego nie potrafie zrozumiec.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-22, 12:15:16 »
Zed
Gdybyś kochał i akceptował siebie to byłyś szczęśliwym człowiekiem . Innej możliwośći nie ma.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-22, 12:12:47 »
Zed :)
to ogromnie dużo , naprawdę, gratuluję

wiesz ja mogę tylko napisać , że u mnie kiedy dałam innym akceptację tego jakimi są a chodziło głównie o rodziców i rodzenstwo , poczułam ulgę, że nie musze od nich wymagac zmiany
po tym na krótko sami zaczeli sie zmieniac , na lepsze dla mnie! też dawali mi więcej spokoju w sensie wolności, jakby przestali oceniać , przy tym mieli swoje fazy ale kto ich nie ma, one mnie już nie raniły jak kiedyś, matka nawet zaczynała byc czuła ! co działało na mnie tak, że chciałam brac nogi za pas
miłość to wolność , wiesz o tym
czasem z szacunku do siebie po prostu zmienia się miejsce zamieszkania ;) skoro emanujesz pozytywem a on do ciebie nie wraca, spróbuj przeniesc sie w inne miejsce, jesli wszedzie na swiecie bedziesz tak samo odrzucany to z tą akceptacja cos jednak moze nie do konca tak jak powinno byc

może jest tak, że jesli nie chcesz życ w społeczenstwie to podswiadomie je odrzucasz a wiec ono odrzuca ciebie




Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-08-22, 11:56:20 »
A jesli sie oczekuje milosci i akceptacji od innych a sie jej nie dostaje ze wzgledu na innosc.....co wtedy? (Pomijam rozwiazanie aby zaakceptowac i pogodzic sie z brakiem tego.)

Zed, jedną z najważniejszych rzeczy jakich się nauczyłam w przypadku RD, to to że jak boleje nad tym, że czegoś od innych nie dostaję, to najczęściej przede wszystkim sama sobie tego nie daje, sama sobie tego odmawiam.  A świat zewnętrzny mi tylko to pokazuje.



Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-22, 11:53:22 »
Tak, moze nie w stu procentach przez 24/h ale ogolnie TAK

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-22, 11:46:34 »
a akceptujesz i kochasz siebie?
tą swoją inność

teraz, w tych trudnych warunkach w których nie dostajesz tych uczuc od osob od ktorych oczekujesz je dostac