Tez mam podobne skojarzenia o tym, co piszesz odnosnie typowo ,,meskich" mezczyzn w typie macho. Rownorzednosc jest bardzo fajna.
Czyli co bys podpowiadala - lepszy Hellinger czy ta druga opcja (nie slyszalem zbyt wiele o niej).Na mnie zawsze lepiej dzialaly wszelkie dzialania na umysle czyli na uswiadamianiu sobie swoich wyobrazen, natomiast w ogole nie ruszja mnie modlitwy, afirmacje i inne tego typu. Mysle, ze ja w jakiejs czesci juz ja rozumiem i tym samym wybaczam czyli nie preze muskolow aby ja ponownie o cos oskarzac ale widac ze w mojej ps ciagle jest jakis wzorzec. Np. zauwazylem, ze wszystkie moje ,,niedoszle" mialy wlasnie problem z ojcem (albo opuscil rodzine, albo pil, albo robil jeszcze inne glupie rzeczy) i te dziewzyny mialy (teraz to widze) mocno zaburzone pojecie o tym, jaki powinien byc mezczyzna. Zawsze oczekiwaly ,,ksiecia z bajki, kogos idealnego podczas gdy kazdy w miare zdrowo czujacy/myslacy czlowiek wie ze idealy sa tylko idealami i ze nawetktos kto ma totalnie czyste intencje tez czasem nie jest w stanie spelnic naszych oczekiwan w 100 procentach. A one zawsze do tego dazyly i z tego, co widze przynajmniej dwie z tych dziewczyn nie sa szczesliwe (ostatnia np. maryz o tzw. milosci romantycznej z tym ze przez to wedlug mnie totalnie zamyka sie na bardziej spontaniczne otwarcie sie na zwiazki, ma jakies parcie na ten swoj ideal ktory powoduje ze strasznie zamyka sie na wszystko inne i w rezultacie jest sama ciagle).
Tak czy tak chce to uzdrowic bo to juz za dlugo sie u mnie ciagnie i meczy.