Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 718321 razy)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-02, 09:51:01 »
Tutaj akurat jest ok :) Ale dziwie sie, ze w realu tak sie nie dzieje.....
może się dzieje ale nastawiłeś "swoje anteny" w odwrotnym kierunku :)
może spróbuj przez tydzień znaleźć choć 1 mały powodzik do czucia się wdzięcznym światu za inspiracje i zapisz go :) to może być jakaś mała rzecz np. "zobaczyłam ładny kwiat i mnie zainspirował - pomyślałem wtedy że ...."
po tygodniu będziesz miał całą listę inspiracji :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-02, 09:30:25 »
Zed,
a rady od niemal wszystkich użytkowników forum to mała reakcja ? :)

Tutaj akurat jest ok :) Ale dziwie sie, ze w realu tak sie nie dzieje.....

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-02, 08:54:39 »
To, co mnie ostatnio bardzo zaniepokoilo to zupelny brak inspiracji od zewnatrz, jakby w ogole swiat nie dawal mi zadnych bodzcow. Chce to zmienic.

Zed,
a rady od niemal wszystkich użytkowników forum to mała reakcja ? :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-02, 07:59:30 »
Marylka, zgoda, tylko ja dotarlem juz do poziomu gdzie naprawde zaczyna mi samotnosc szeroko rozumiana dokuczac bo nie znajduje osob nadajacych na tej samej fali. To juz bedzie trzeci rok jak w okresie wakacyjnym nie mam nawet z kims gdzies pojechac, ile mozna siedziec  w domu.

Po prostu nie rozumiem w sensie doslownym epoki, w ktorej zyje. Ja mentalnie powinienem byl zyc w latach osiemdziesiatych w Polsce czy nawet siedemdziesiatcyh na swiecie, bo wtedy byla cala masa ludzi kontestujacych i chcacych zyc inaczej niz tylko schematem praca/dom a dzisiejszy kapitalizm az za nadto przypomina mi szare dni wspanialego socjalizmu z tym ze dzis mamy jeszcze mnostwo gadzetow, ktore maja nam umilac zycie. Ale mi nie umilaja, nie przeslaniaja prawdziwosci swiata. Mam dosc tej obludy, mecze sie zyjac w tym swiecie. Czasem zazdroszcze moim starszym znajomym ktorym dane bylo zyc wczesniej i oni naprawde mieli szanse nacieszyc sie zyciem w sposob totalnie rozny od tego, czym dzisiaj ciesza sie ludzie.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-02, 00:34:53 »
 Hm.

 A co do 'wpasowywania się'.
Daj se spokój :) Nic na siłę.
Może nie wśród rówieśników na siłę masz szukać bratnich dusz.
 Ja też nie miałam tłumu kolezanek i kolegów. A część tych którzy byli już nimi nie są. Część się rozjechała po świecie. Część zawiodła, nie sprawdzili się.
 I nigdy nie było tłumu. Dwie, trzy prawdziwe przyjaciólki. Reszta znajomi. W różnym wieku.
 Różnie to się każdemu układa.
Najróżniej. I to nie jest złe. Jest inne.
A czasem jest tez potrzebne trochę samotności , wyizolowania, resetu.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-01, 23:32:03 »
czyli przyniósł wstyd

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 23:23:37 »
Z matka mialem raczej dobre stosunki.

Madrym chlopcem bylem do czasu dojrzewania, potem byl hardcore pt. balangi, cpanie, i inne syfy. Generalnie nigdy nie pozulem tozsamosci z moimi rowiesnikami i to ma konsekwencje do dzis bo nie umiem wpasowac sie w to, co mnie otacza.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-01, 23:08:36 »
Zed1,
o ojcu wspomniałeś.
A jakie relacje z mamą miałeś ? Czy byłeś mądrym, odpowiedzialnym chłopcem, który nigdy mamie nie przyniósł wstydu ? ;)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-01, 18:07:07 »
Hmmmm...
Zacząć coś robić i zobaczyć że "korona nam z głowy nie spadnie." Że większość tych naszych cierpień to tylko cierpienia księżniczki na ziarnku grochu. Że możemy poza nie wyjść i nic tam się nie stanie. Że całe to piekło tworzymy sobie w głowie własnymi myślami i ocenami.

Jak masz długie włosy i jesteś gotowy na hardkor dla lwa, możesz je zgolić na zero :D a potem zobaczyć że jednak nadal żyjesz i nadal jesteś tą samą osobą.

Powiedziałeś że to ego jest silne -- powiedziałbym że wręcz odwrotnie, takie ego jest jednym ze słabszych ego ;) Kiepsko rozwiązane "silne" słońce daje ego które jest przewrażliwione na swoim punkcie więc mało potrafi znieść. Zarazem musi się czymś karmić i musi być wyjątkowe, więc jeśli nie może karmić się uznaniem za osiągnięcia to karmi się uznaniem za to, jak ma źle. No i odrzuca okazje, ponieważ albo nie spełniają jego zawyżonych wymagań, albo stanowią dla niego zagrożenie (bo jeśli mu się nie uda i zobaczy że nie jest takie super jak myślało, to przecież będzie koniec świata ;).

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 18:01:30 »
I zawsze mnie zastanawialo, dlaczego ludziom, ktorych znam udalo sie osiagnac przynajmniej w czesci to, co chcieli a mnie nie....potrafi to ktos wytlumaczyc?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 17:23:17 »
A jesli Slonce (jak to nazywasz) jest tak silne, ze nie pozwala reszcie osobowosci na w miare swobodne robienie czegos, co nie jest zwiazane z jego energia? Bo ten syndrom, ktory opisalem, jest u mnie od ,,zawsze" i to on zawsze skutecznie powodowal utrate sil i powodowal maksymalne zniechecenie, wrecz stany depresyjne. W takim stanie ciezko jest dzialac cokolwiek.

Od amlego dziecka mialem silne ego i nie za bardzo potrafie je poskromic, bo ono ciagle sie odzywa. Czy nie da sie zrobic tak, aby dac i jemu i reszcie po rowno albo jakos inaczej wywazyc?
« Ostatnia zmiana: 2014-08-01, 17:29:24 wysłana przez Zed1 »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-01, 17:20:35 »
Pamiętasz ten wykład Zylbertala? Zauważ że na swoje potencjalnie przyszłe życie patrzysz teraz z perspektywy roszczeniowego słońca. A tak naprawdę nie wiesz jaki będziesz za 5 lat, a tym bardziej nie wiesz jak się zmienisz kiedy zaczniesz coś robić. A na pewno Twoje preferencje się zmienią, bo robienie czegoś zawsze jest bardziej pouczające o gdybaniu o tym. Na ten moment to jakbyś rozpaczał że nigdy nie zostaniesz pilotem najnowszego myśliwca, gdy nigdy nie latałeś nawet w awionetce czy na paralotni.
Prawdziwe doświadczenie może się okazać o wiele przyjemniejsze niż Ci się wydaje. A przede wszystkim oczyszczajace to, co moim zdaniem najbardziej Cię ogranicza, czyli właśnie roszczeniowe i przewrażliwione na swoim punkcie słońce. Bo na pewno o wiele więcej byś zdziałał, gdybyś nie oglądał się tak na innych i oceniał ich i podlegał ich ocenom, miał większego luza na tymczasowe sytuacje i nie kwestionował tak się na każdym kroku.
Wysokie standardy są dobre, ale bez możliwości ich realizacji są warte mniej niż nic.

Więc pokrótce: nie będzie tak źle jak myślisz, bo to będzie działanie, a nie myślenie o działaniu ;)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 16:58:15 »
Przeraza. Ale jeszcze bardziej przeraza mnie fakt, ze jest bardzo prawdopodobne ze nie bedzie mi dane zajmowac sie tym, czym chcialbym sie zajmowac przede wszystkimw taki sposob, w jaki ja tego pragne. I powstaje podwojna frustracja, bo nie dosc ze czeka mnie robienie tego czego nie lubie (i nie chce), to jeszcze dolacza sie perspektywa tego, ze nie bede mogl (ze wzgledu na rzeczywistosc jaka jest) robic tego, co chce i w taki sposob, aby mi dawa;l satysfacje. Pojawia sie ogromne zniechecenie i depresja, ktora przestaje sobie dawac rade. Odbiera mi to skutecznie wiekszosc energii zyciowej, powoduje stan apatii i calkowitego pozbawienia nadziei.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-01, 16:50:04 »
Rozumiem. Ale czy bardziej nie przeraża Cię perspektywa tego, że jeśli tego nie zrobisz to przez całe życie będziesz tylko czekał na swoją szansę i odgrażał się innym, że im pokażesz?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 16:43:05 »
Tego, przez co musza przejsc wszyscy wkraczajacy w prawdziwe dorosle zycie: najczesciej tego, ze nie od razu osiaga sie to co sie chce i ze czesto trzeba przez wiele lat naprawde ciezko z......c w podlych miejscach zeby w ogole cokolwiek miec.