Przyszło mi dziś do głowy coś bardzo dziwnego, a ponieważ dopuszczam możliwość, że mój tok rozumowania może być błędny proszę o Waszą opinię.
W ciągu mojego życia bardzo często byłam molestowana seksualnie. Najwcześniejsze zdarzenie, jakie pamiętam miało miejsce gdy miałam 10 lat, ale nie wykluczam wcześniejszych, bo zauważyłam ostatnio, że wielu faktów z mojego dzieciństwa nie pamiętam. Potem zdarzało mi się to wielokrotnie, zarówno w szkole i w rodzinie, ale również w zupełnie przypadkowych sytuacjach ( autobus, park). Z tego powodu przez długi czas panicznie bałam się mężczyzn, celowo brzydłam i tyłam jednocześnie marząc o księciu z bajki

Jeśli miałabym przyjąć, że intencje się dogrywają, to musiałaby być jakaś potrzeba z mojej strony, że takie akcje miały miejsce. Na przykład potrzeba bycia zauważoną przez mężczyzn ( od wczesnego dzieciństwa kontakty z ojcem miałam tylko przez godzinę w tygodniu i nigdy nie byłam przez niego przytulana ).
A to, co mi przyszło do głowy, to być może wytworzony bardzo wcześnie mechanizm, że mam do zaoferowania tylko ciało i tylko "tam". I - czy to możliwe, by taki pogląd wytworzył się, jeśli dotyk pojawiał się tylko wymuszony koniecznością zmiany pieluchy???!!!
Wiem, że brzmi to idiotycznie, ale dla mnie problem molestowania nadal istnieje i bardzo mi zależy na tym, by go rozwiązać i wreszcie przestać się bać.