Jeżeli robiłem bardzo złe rzeczy, po to by ich doświadczyć, to znaczy, że jestem winny, czy niewinny? Nie da się afirmować niewinności, gdy kogoś zabiłeś, żeby zobaczyć jak to jest kogoś zabić. Bzdura kompeltna, strata czasu i nerwów.
Pisząc, że jestem bogaty, zaraz dostanę zwrot z pś np. że jestem biedny, bo: nie przystoi być bogatym, bogaci to złodzieje, pieniądze szczęscia nie dają. Teraz zaprzeczając tym afirmacjom, będę się tylko katował psychicznie, bo jest jakiś powód dla którego uwierzyłem w te bzdury. Można się zapierdzielić negując to co siedzi w pś i żadnego skutku oprócz nerwów nie będzie. Można zapłacić za technkę regresywną, ale po co płacić jak samemu można się nauczyć odpowednio medytować?