Wg mnie to są jakieś struktury pseudo rozwojowe i pseudooswieceniowe. Nie wiem pod co to podchodzi, ale wg mnie takie astralne oswiecenie i astralny rozwoj. "Pachnie" to przedwiecznymi i indywidualizacją. Jakimiś misjami. Jakby wszystko bylo niby duchowe, takie niby prawdziwe, ale przesuniete w bok. I slodko, milosnie nieprzytomne.
Bylam na takich warsztatach u Ania Atras raz, karma mnie przyciagnela, bo mi wywalalo z moim polowkiemm i z nią to związane było. Pojechałam raz, posłuchałam i chcialam przytomnie popatrzeć, trochę z dystansem o co chodzi i nic nie rozumiałam. Dla mnie to wszystko było jakby przewrócone do góry nogami. Te wszystkie teorie, które na moją świadomość się kupy nie trzymały, nawet ze sobą.
Wywalalo mi, że kiedyś tam mój P się pod to podpiął i z innymi istotami( ktore znam) zaczeli w tym dzialać, najpierw mnie namawiali, a jak nie chciałam, to uznali mnie za dno duchowe( bo oni widza taka glebie tego wszystkiego, Boga i wszechswiata, relacji aniolkowych, i caly tego sens, a ja jakos nie widzę). Wysmiali mnie wtedy i ponizali, on z nimi poleciał sobie.
Ja gdzies tam uwierzylam, ze cos ze mna nie tak. Pojechalo mi to po samoocenie, ze ja czegos niby nie wiem, jakbym byla poza nawiasem duchowych istot.
On sobie troche pojeździl jeszcze na te warsztaty, ale tez mu sie odechcialo, jakosc zaraz po tym jak ja cos puscilam. Mi też temat teraz jeszcze się czkawką odbił, drażnią mnie Ci ktorzy te glupoty gloszą, a ja ich( tak czuje). Wiec coś jeszcze u mnie jest, że nie moge sluchac o tych duszach i astralnych przedwodnikach.