Autor Wątek: Indywidualizacja czy rozwój duchowy?  (Przeczytany 19835 razy)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-12, 01:19:26 »
Leszek
czyli zaczac od Bog jest na tyle dobry, ze...
to jeszcze ogarniam
ale z ta miłością i harmonią to jednak strach, ze jakby sie IP mialo przypomniec o mnie to juz za wiele i nie chce

Poprosze o porade bo wymiekam
Dzieki z gory

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-12, 00:25:44 »
Iustitia
Chodziło o "prawdę", której nie dało się pogodzić z miłością.
Bo "prawda" była taka że "miłość i harmonia ograniczają w rozwoju, a Bóg jest zły".

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-04-12, 00:18:55 »
mam to na tapecie od paru dni
pamięta ktos czasy okoloaniolkowe, gdy juz szlo na noze i nalezalo sie okreslic. O cos chodzilo z prawdą i z ochronną mocą milosci. I te 2 sprawy nie dawały się pogodzic. I tylko nie wiem co tam było dokladnie tylko mniej wiecej
« Ostatnia zmiana: 2013-04-12, 00:28:53 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-03, 07:07:55 »
Do dziś nie uruchomiono możliwości korzystania z archiwalnych wątkow na CUD. Ale trochę się zachowało.
Tu pierwsze wzmianki o indywidualizacji:
http://www.cudownyportal.pl/forum/watek.php?id=2871
Trochę tam pomieszania, ale jak na początki rozgryzania tematu OK.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-20, 23:53:42 »
a dokładniej ja-prawdziwa nie miałam początku, istniałam od zawsze.

A jeszcze dokładniej, to moja prawdziwa natura nie miała początku. Bo JA (w takim znaczeniu, w jakim jest ono zazwyczaj rozumiane) tam nie czułam :P

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-20, 08:51:06 »
Doskonałość jest w zasadzie związana z naturą, nie jej przejawianiem:)
Od początku - tak. Przykładowo - masz system czakr, one potrafią funkcjonować na poziomie oświeconym i dowolnym innym. Ale ich potencjał jest w każdej chwili taki sam i zdolność do przejawiania poziomu oświecenia jest zależna od poziomu świadomości. Mam na myśli że - to na ile przejawia się swoją naturę (w tym świadomość jej i skutki tego) jest zależne od zmiennych cech, w rodzaju właśnie świadomości itp. a stała cecha - doskonałość, boskość zawsze pozostaje taka sama. Czyli że latarka ciągle jest latarką, nawet jeśli nie świeci:)

Witek, fajnie napisane :)
Też tak to czuję. Z jedną różnicą – ja czuję, że nie było żadnego początku, a dokładniej ja-prawdziwa nie miałam początku, istniałam od zawsze. Początek miała jedynie moja ograniczona świadomość (albo inaczej - ograniczenie świadomości), czyli Ja taka, jaką znam obecnie.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-19, 23:42:00 »
Dziś miałam sesję w tym temacie:) Trochę głupot poschodziło i dużo lęków przed Bogiem i czystym światłem.
Niezłe pomieszanie sprzecznych intencji w temacie: Bóg, a życie i spełnienie w materii.

Rozumiem teraz dlaczego tworzyliśmy sobie z połówkiem taką dysharmonię w życiu na ziemi, między sobą i dlaczego tak wywalało. Gupiutkie aniołki:)
Nie spodziewałam się też, że mogę tak bardzo bać się Boga i światła:)
Chodziło o to, że moja pś za nic nie mogła uwierzyć, że Bóg ma dla mnie wszystko co najlepsze, był duży opór, gdy chodziło o sprawy materialne. Wierzyłam, że przecież Bóg nie chce, żebym sobie żyła w materii i najlepiej to by mi wszystko ograniczył, albo ukarał. Że się gniewa i nie popiera tego, że zeszłam w materię.
Moje zejście w materię oparte było na wyparciu się i buncie przeciwko Bogu, więc nie mogłam uwierzyć, że może mnie tu wspierać.
Bałam się światła, że mnie stąd zabierze, że Bóg chce mi zabrać przyjemność zmysłową, z doświadczania w materii i tego nie popiera. Dlatego muszę wybierać między życiem w materii, a Bogiem, miłością, harmonią, spełnieniem.
Bałam się, że światło( Bóg) mi wszystko zepsuje i nie wolno go do siebie dopuścić, miłość podobnie.
To powodowało rozdarcie. Poza tym czułam się winna za przyjemności materialne, że to nie w porządku wobec Boga. Trochę jak dziecko które po kryjomu robi coś dla siebie przyjemnego, czego rodzice zakazują i ma poczucie winy za to.


Z połówkiem były sprzeczne intencje, bo z jednej strony bardzo nas do siebie ciągnęło i chcieliśmy się siebie trzymać oboje, a z drugiej bojąc się miłości, harmonii, światła, które nam zabierze przyjemność i możliwość doświadczania w materii, unikaliśmy siebie i robilismy dużo by nie być dość blisko, by miłość i harmonia, wysokie wibracje się nie przejawiły bo wtedy wrócimy do Boga i nici z materii i doświadczania. Nawet jeśli interesowaliśmy się tym samym, to z przesunięciem czasowym. Wyszło na to, że każde miało zajmować się w materii czymś innym, by nie było harmonii i byśmy nie byli zbyt blisko siebie. Zawsze byliśmy obok, ale tak kreowaliśmy, że nie było opcji bycia razem, zawsze coś nam nie pozwalało na to, albo mieliśmy inne cele. Potem oczywiście było mase niespełnienia i pretensji wzajemnych, bo się zapomniało jaka była ta prawdziwa intencja na początku.

Czasem któreś miało dość i chciało już wracać do Boga, odrzucając materię i wszystko co z nią związane, a to drugie akurat nie chciało:P I znów jazda była.
Stąd nasze ciągłe niespełnienie w zabawie w materii ze sobą razem.
No i przekonanie, że aby wrócić do Boga, to trzeba się wyrzec materii, a jeśli chce się bawić w materii to trzeba wyrzec się Boga.
Wyszły też silne lęki i opory by doświadczać dostatku i spełnienia w materii, bo bałam się że to oznacza powrót do tego co było przed oddzieleniem od Boga, a co zanegowałam: czyli nuda, stagnacja i brak rozwoju. Bo jak już wszystko będę miała, i będzie wszystko dla mnie mozliwe, latwe , jasne, oczywiste, proste i lekki to jakby powrot do tego co było kiedyś. Tak się pś kojarzy.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-06-19, 22:19:02 »
Clint dzięki za odpowiedź :)

Witek, też dziękuję :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-19, 20:14:23 »
Dzięki za rozjaśnienie tematu :)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-06-19, 19:49:27 »
Od początku - tak. Przykładowo - masz system czakr, one potrafią funkcjonować na poziomie oświeconym i dowolnym innym. Ale ich potencjał jest w każdej chwili taki sam i zdolność do przejawiania poziomu oświecenia jest zależna od poziomu świadomości. Mam na myśli że - to na ile przejawia się swoją naturę (w tym świadomość jej i skutki tego) jest zależne od zmiennych cech, w rodzaju właśnie świadomości itp. a stała cecha - doskonałość, boskość zawsze pozostaje taka sama. Czyli że latarka ciągle jest latarką, nawet jeśli nie świeci:)

Odpowiadając na twoje drugie pytania - tak, o czymś takim mówię. Świadomość i działanie w zgodzie z tą świadomością, sama rodzi skutki.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-19, 19:38:59 »
Witek
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale chodzi Ci o to, że na początku byliśmy doskonali, ale po prostu nie mieliśmy pełnej świadomości tej doskonałości? I że nie chodzi o stawanie się doskonałym, ale zyskiwanie świadomości własnej doskonałości?

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-19, 19:23:00 »
wyodrębnienie się to dosyć złożony proces, tak samo złożony jak dojrzewanie dziecka w brzuchu mamy. Po powstaniu duszy, przez jakiś czas się kształtowała, nabierała różnych cech, mocy, świadomości, także że jak akceptowała cały ten proces to po wydzielenie była w pełni świadomości, mocy, mądrością itd.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-06-19, 18:46:19 »
Doskonałość jest w zasadzie związana z naturą, nie jej przejawianiem:) To co piszesz jest powiązane ze świadomością swojej doskonałości (natury) i życiem w zgodzie z nią.


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-19, 18:14:52 »
To, że powstając przejawiałem pewien poziom Boskiego urzeczywistnienia, ale niepełny - brakowało choćby świadomości rozróżniającej, głębszego urzeczywistnienia pewnych cech np. mądrości i wielu innych rzeczy.

Nie wiem jak to wszystko dokładnie wyglądało na początku, bo jedynie czuje ten temat intuicyjnie w takim stopniu, w jakim jest mi to teraz potrzebne, ale upraszczając opisałbym proces jako wyodrębnienie się i uzyskanie samoświadomości przez pewien niedoskonały fragment rzeczywistości, który tym samym zyskał potencjał do osiągnięcia pełnej doskonałości.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-06-19, 18:06:52 »
Clint co rozumiesz pod tym, że powstałeś nie w pełni doskonały?