Lukaszlm
jakiś czas pracowałam nad tematem, nie dawno. Podobnie to widze jak Ty.
Wczoraj mi nawet jeszcze temat wyszedł, że ja się z połówkiem wręcz umówiłam, że każde będzie brało coś innego, inaczej sie indywidualizowało, bo wtedy razem będziemy mieć więcej:P
To bylo z tego co kojarzę załozenie dość swiadomie powiedziane, że tak robimy. Byla w tym jakaś zachłanność na wszystko co inne, chodziło o to by zaczerpnąć jak najwięcej. Usmiałam sie nawet w tej sesji, bo zalozylismy sobie, że kazdy bierze cos innego, ale jednoczesnie chcielismy byc razem( bo sie kochalismy i obiecalismy sobie, ze my sie tak nie zdradzimy jak nas Bog zdradził:P Wiec jak jedno cos wybierało, to drugie zupelnie cos innego, mieslismy byc razem bogatsi;)
Nie bylismy swiadomi konsekwencji indywidualizacji, bylo w tym potem duzo zalu, zawodu i pretensji do siebie na wzajem, ze nie pasujemy, a tak bardzo przeciez chcemy byc razem:) Potem poszly pretensjie do Boga, ze on cos zamieszal.
Mysle tez ze w temacie polowek trzeba odpuscic przywiazanie, uzaleznienie, wynika ono z braku swiadomosci. Ale czesto jest to mylnie traktowane przez UA, bo dla niektorych puszczenie uzaleznienia moze byc rozumiane jako odrzucenie polowki i zwiazku z nią. Jest to zwiazane z tym, ze poza uzaleznieniem sa jeszcze kody i inne rozne sprzeczne intencje, zeby polowke odrzucic i trzymac na dystans. Wiec wazne jest by uzdrowic tak by byla wolnosc od polowki i do polowki:)))
Jesli chodzi o to co Leszek napisał, to u mnie punkt 3 wygladal zupelnie inaczej. Co prawda bylam zszokowana jakos indywidualizacja polowka juz pozniej, a raczej skutkami tej indywidualizacji. Jednak ja z nim wspolpracowalam, tak mi sie w sesji pokazalo, choc moze cos jeszcze wyjdzie i inaczej sie okaze. Ja pamietam, ze nas przedwieczni przekabacili razem i razem odeszlismy od Boga. Bardzo bylismy zszokowani Bogiem( a raczej tym w co uwierzylismy, po tym jak nam go "pokazali" przedwieczni, ten szok i zal byl tak silny, ze postanowilismy odejsc, bo wydawalo nam sie, ze jest tak na prawde jak nam przedstawiono, wiec co mamy zrobić....odnaleźć sie na nowo. Ale trzymac sie razem, to najwazniejsze. Pewnie dlatego tak sie ze sobą tyle wcielen trzymalismy, jak rodzenstwo bliźniacze. Dość kurczowo, pomimo, że bylo boleśnie, bo przeciez kazdy mial co innego robić i wybierać. Pamiec wspolnie przezytej traumy to potegowala, ze tylko my sobie zostaliśmy.