jarojarku
Zgłebiaj.

jaskier
Tobie się tylko WYDAJE. Cokolwiek myślisz i piszesz, to dlatego, że Ci się wydaje! Nie znasz moich poglądów i moich ksążek, ale CI SIĘ WYDAJE!
Jesli nie zrozumiałeś tego, co Ci podpowiedzieli jarojarku i Doktor-X, to znaczy, że nie zrozumiesz tego, co bym Ci mógł napisać. Bo to by było jak gadanie orła do kury na temat sztuki latania. Taka jest Twoja otwartość.
Spróbuj najpierw pojąć to, co w swej otwartosci nazwałeś "sratytaty".
Jak mówi przysłowie: "niedaleko pada jabłko od jabłoni".
Ale, jest praktyka, którą mógłbyś wykonywać:
Więcej czytaj, więcej pytaj, medytuj, ale przede wszystkim MNIEJ OCENIAJ I MNIEJ KRYTYKUJ, a po wielu latach zauważysz pozytywne skutki w postaci wzrostu swej otwartości.
Nie, nie denerwuj się, bo tak naprawdę wielu ludzi dochodzi do otwartości na "łaskę Boga" przez dziesiątki, albo i setki wcieleń.
Teraz masz szansę skrócić ten czas, więc nie zmarnuj jej!
(Do kogo ja gadam? Przecież przy twoim poziomie akceptacji dla duchowości to nie ma sensu. Jednak piszę, bo może może ktoś inny się załapie).