Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 190620 razy)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 23:01:14 »
No i uzdrowienie poczucia braku w materii tez byłoby fajne. Mam nadzieję, że Bradshaw pisze, jak się uzdrawia okres niemowlęcy, bo w tym okresie (i prenatalnym) narobiło mi się mnóstwo poczucia braku- bezpieczeństwa, miłości.. O tym, że mama odmawiała mi pokarmu, kiedy jeszcze byłam w jej ciele już pisałam. Piersią też karmiła mnie chyba maksymalnie miesiąc... No cóż, kiedyś przecież trzeba dzieciństwo zacząć uzdrawiać, czemu by nie teraz?

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 22:58:38 »
Dziękuję:*  Niech się spełnia:) :*
 Jutro zacznę czytać "Powrót...", to chyba dobry czas dla mnie, żeby choćby ruszyć ten temat. Jeszcze mnie przeraża wrócenie do dzieciństwa, które było naprawdę koszmarne i nie wiem, czy będę miala siłę pracować tak intensywnie, jak Ty to robiłaś. Ale postaram się robić tyle, ile będę potrafiła, mam nadzieję, że to wystarczy.. i że po drodze uwolnię emocje i przywiązanie do relacji z X. :)  kto wie, może nawet przestanę się garbic ;)))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-28, 22:40:01 »
Indirko - przede wszystkim: Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Jak najszybszego powrotu do Twojego wewnętrznego domu życzę :**

Zapytam jeszcze- czy przy uzdrawianiu dzieciństwa może być tak, że zejdą emocje związane z jakąś relacją/osobą z terazniejszości? Tak sobie myślę, że skoro mi nie idzie puszczenie emocji związanych z osobą X, to może zejdą przy okazji czyszczenia dzieciństwa, bo to chyba pokrewne dla mnie tematy/emocje.

Oczywiście, że tak :) Przecież relacje z najważniejszymi dla nas osobami płci obojga (czyli rodzicami) rzutują na wszystkie inne relacje międzyludzkie.
Zresztą uzdrawiając dzieciństwo uzdrawiają się też inne, wydawałoby się nie związane z nim tematy. Np. ja od lat starałam się uzdrowić temat życia w materii i nie wychodziło. no i okazało się, że ten temat sam się w bardzo dużej części uzdrowił przy okazji przerabiania okresu niemowlęctwa.
Gdy ponownie przeżyjesz swoje dzieciństwo, gdy ponownie się "wychowasz" , ale w sposób prawidłowy, większość Twoich problemów po prostu samo zniknie :) Widzę to po sobie (ale twierdzę tak też na podstawie relacji innych osób, które podążały tą samą co ja drogą). A jestem dopiero w połowie procesu uzdrawiania :))

Odkręcanie tego wszystkiego czasami zajmuje lata...

Faktycznie może to tyle trwać, ale nie musi. Ja jestem tego świetnym przykładem :)
Po ponad pół roku intensywnej pracy nad sobą jest git (a było naprawdę źle)! Co prawda moje uzdrawianie jeszcze się nie zakończyło, ale już jest tak duża zmiana, że trudno to opisać.
Np. przedwczoraj miałam pierwszą wywałkę od dłuższego czasu Tzn. poczułam się gorzej. Mówię sobie: oho, coś chce wyjść ;) I faktycznie – relacje z ojcem domagała się uzdrowienia (bo tej relacji nie uzdrawiałam gruntownie). Ale co to była za wywałka! Miodzio, a nie prawdziwa wywałka :P Czułam się tak, jak kiedyś czułam się normalnie, hehe. A teraz nazywam to wywałką ;)
Nic dziwnego, bo teraz prawie ciągle jestem zadowolona, szczęśliwa i czuję się bezpiecznie :)) Nie licząc oczywiście wyjątków, gdy ktoś "nadepnie mi na odcisk" ;) Wtedy wyrażam zdrowy gniew :P I po sprawie :D
Taki efekt w krótkim czasie tobyć może dlatego, że za przerabianie dzieciństwa zabrałam się naprawdę poważnie. Nawet pracę rzuciłam (tzn. przeszłam na ¼ etatu, co w moim przypadku dawało kilka godzin pracy raz w tygodniu), żeby mieć więcej czasu dla siebie. Przez pierwsze pół roku od rana do wieczora czytałam książki, robiłam ćwiczenia, uwalniałam i w ogóle zajmowałam się tylko sobą. Postawiłam wszystko na jedną kartę, a właściwie lepiej byłoby napisać – na siebie :)
Dodatkowo tak się szczęśliwie złożyło, że urwał mi się kontakt z osobami, które negatywnie na mnie wpływały (rodzice, teściowie). A wiadomo, że w pierwszym okresie zdrowienia dobrze jest wyeliminować czynniki chorobotwórcze.
Wszystko tak zaczęło mi niesamowicie sprzyjać, że aż trudno uwierzyć :) A to dlatego, że wyraziłam intencję odzyskania kontaktu z sobą prawdziwą, bez względu na wszystko, bez względu na koszty. Po prostu uznałam, że jestem tego warta! :D
Tak jak pisałam – nie zakończył się jeszcze mój czas zdrowienia. Jestem dopiero w połowie Bradsawa ;) Tzn. skończyłam dopiero odzyskiwać swoje dziecko w wieku szkolnym.
Bo ja każdy okres uzdrawiam gruntownie, czytam wszystko, co znajdę w temacie, zajmuję się tematami pokrewnymi. Np. w czasie uzdrawiania okresu wczesnodziecięcego, gdy dziecko mówi "nie", przerobiłam temat asertywności, bo uznałam, że to właściwy czas. Bo właśnie wtedy zaniedbano ten temat. Więc to naprawiłam właśnie w czasie, gdy zajmowałam się sobą z tego okresu :)
No ale – żeby ktoś nie myślał, że wszystko wyglądało tak różowo – przez pierwsze kilka miesięcy byłam w permanentnym dole [choć nie, były i momenty bardzo pozytywne, gdy łapałam z sobą kontakt :)]. Wychodziły takie brudy z podświadomości, że hej! Nie chciałabym tego przeżyć ponownie, ale i tak uważam, że efekt wart był zachodu i gdyby trzeba było, przeszłabym to nawet jeszcze kilka razy :D

Również postaram się dorwać te książki, połowę z nich kiedyś czytałam ;) wiem, że warto wrócić.

Tak, faktycznie warto.  Ja np. niektóre rzeczy musiałam czytać po kilka razy (i przetrawiać), żeby dopuścić do siebie cały ich sens. Nasz umysł, zaprogramowany przez doskonałych programistów - rodziców, nie tak łatwo się poddaje ;)
« Ostatnia zmiana: 2012-06-28, 22:50:36 wysłana przez Felicite »

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-06-28, 21:11:55 »
Blackrose, Indra:

Ale tu rozmowa, az wre ;)  :)) Polska to dziwny kraj, duzych dzieci, patologii, i dda ;)
Czasem nie da sie zmienic sytuacji, bo uparte trzymania sie w katolickim kraju swoich wierzen jest podniesione do rangi cnoty - wiary !

Wierze w Boga.... lalalala. a potem moja wina, moja wina, bo ..costam.   Zgrzeszylem... ach, och.  Tak Boze, badz milosciwy, nie bij jak mamusia, ani tatus ;)  I pamietam, czcij ojca swego i matke swoja. Jeden wielki kolowrót sprzeczności :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 20:37:38 »
hehehe, dobre :))) ale widzisz, oni się wcale nie wtrącają, ale to wcale! gdziezby śmieli :D

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-28, 20:14:51 »
Obgadywali mnie za plecami, gdzie ja jadę, po co, dlaczego. Wprost spytałam mamę i jej konkubenta co o tym myślą, że mieszkam poza domem, o tym że boję się że o mnie źle myślą, obgadują...
A co tam, musiałam spytać aby rozładować napięcie - I wtedy od razu odwrotnie xD

-Jesteś dorosła! masz jechać, my się nie wtrącamy! Rób co chcesz, broń boże żebyśmy się wtrącali.

I tak mi siedzi jakaś trauma, zeby nie było, ale czasem dobrze jest po prostu spytać czy wyrażać własne emocje :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 19:56:05 »
No i super, że znalazłaś metody, które jednak temat ruszyły, gratuluję:) Nie ma w nas niczego, czego nie dałoby się uwolnić w taki, czy inny sposób- to sobie powtarzam, kiedy zaczynam już tracić nadzieję na uzdrowienie czegoś, co mnie gniecie, a mam trudności po drodze. Zapewne uwolnienie może trwać nawet ułamek sekundy, jeśli ktoś jest na to naprawdę otwarty i gotowy, nie trzeba się z czymś męczyć latami- choć może teraz trochę idealizuję.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-28, 19:50:15 »
Indra,
już od dobrych kilku lat odkręcam ten temat a nadal trzyma ; )

Dopiero praca z eft i whh coś ruszyła na dobre, że mogę podejmować konkretne decyzje, chociaż od lęku wolna nie jestem.

"....nie martw sie mama, moja martwila sie, o mnie dopuki nie wyszlam za maz...albo tylko jak bylam sama bez partnera." - Dobrze, że ja tak nie mam

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 19:31:05 »
BlackRose
Ja jakoś specjalnie nad tym nie pracuję, bo mi to nie wadzi na co dzień, w końcu nie mieszkam w domu. Jednak wiem, że mama się o mnie martwi, zwłaszcza o moją sytuację materialną, która mowiąc prawdę za wesoła nie jest, więc się jej nie dziwię. Aczkolwiek to martwienie się wysyła nam komunikat i energię pt. "jesteś za słaba, sama sobie nie radzisz, trzeba ci pomagać", co jak wiadomo korzystne dla nas nie jest. Dobrze, że tyle pracujesz nad sobą, w końcu powinno puścić Ci to poczucie winy wobec mamy- masz prawo do swojego życia i swoich decyzji. Kiedy poczujesz się z tym naprawdę dobrze i niewinnie to mama zapewne sama wyluzuje.

Jola
Dziękuję za życzenia :) Moja mama też by chyba chciała, żebym wyszła za mąż, bo wtedy to mąż miałby się mną opiekować i ona mogłaby odetchnąć z ulgą;) Ale jak ją znam to nawet wtedy by się martwiła, bo ona to chyba jednak lubi się martwić. Mówiłam jej, że jestem dorosła i żeby się nie martwiła, ale to skutku nie przynosi.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-28, 19:14:41 »
Indra

Wszystkiego dobrego z okazji Twoich bylych Urodzin  ;))....nie martw sie mama, moja martwila sie, o mnie dopuki nie wyszlam za maz...albo tylko jak bylam sama bez partnera.
Naprawde uwazam, ze to przesada... i zasugerowalabym, aby przestala sie martwic, bo jestes juz duza dziewczynka....powiedziany w mily ale stanowczy sposob. Choc nie wiem, czy pomoze.
Ja nie mam takich doswiadczen, choc i tak czulam zawsze duza presje szczegolnie mamy i balam sie bronic mojego zdania czy racji. Ale mi sie udalo, Wam tez dziewczyny tego zycze ;)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-28, 19:08:05 »
Od 10 dni piszę dwie afirmacje; "Moja przyszłość jest bezpieczna i spokojna","Mam wszelkie środki oraz możliwości na zaspokojenie wlasnych potrzeb" i wyrzuca mi mnóstwo poczucia winy związanego z samodzielnością, odchodzeniem z domu i tak dalej.

Indra,
masz pomysł jak z tym pracować? Przecież dorosłe jesteśmy ;/

Oprócz afirmacji, dwa razy w tygodniu pracuję z eft oraz rebirthingiem - godzinne sesje. Czekam, aż mi się nazbiera od pisania afirmacji. Powinnam sobie dodatkowo afirmować - "Mam prawo do własnego życia i własnych wyborów", oraz "sama wiem co dla mnie najlepsze". Małe dziecko zawsze szuka potwierdzenia u rodziców, że dobrze robi, stara się przymilić. Nawet w sklepie pyta: Mamooo, a kupimy to??? Nie dziwię, się, że rodzice latami przyzwyczajają się do tego, że wiedzą lepiej, że mają prawo decydować.

Odkręcanie tego wszystkiego czasami zajmuje lata...I zanim poczujemy się dorosłymi dziećmi pełnymi miłości minie trochę czasu. Również postaram się dorwać te książki, połowę z nich kiedyś czytałam ;) wiem, że warto wrócić.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 18:35:21 »
BlackRose
Mnie w tym roku mama kiedyś kazała wracać do domu, bo już było po 22, a dwa dni temu skończyłam 27 lat ;>

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 18:34:37 »
Dzięki Feli za to sprostowanie :) To ok, praca z książkami, które wymieniłam jest wskazana na samym początku, bo wiąże się to z uzdrawianiem wewnętrznego dziecka. Jutro wybieram się do mojej biblioteki i pozyczę ksiązkę Bradshawa :)
Zapytam jeszcze- czy przy uzdrawianiu dzieciństwa może być tak, że zejdą emocje związane z jakąś relacją/osobą z terazniejszości? Tak sobie myślę, że skoro mi nie idzie puszczenie emocji związanych z osobą X, to może zejdą przy okazji czyszczenia dzieciństwa, bo to chyba pokrewne dla mnie tematy/emocje.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-28, 17:38:35 »
Szkoda, że ja nie mogę sobie podsunąć naprawdę dobrego pomysłu na książkę ; )

Właśnie mnie zdenerwowali w rodzinie. Niby wyprowadziłam się z domu, ale ciągle słyszę teksty w stylu - i kiedy ty wrócisz dzieciaku...?!

A przecież mam 24 lata i nie powinnam się nikomu tłumaczyć. Ach to poczucie winy, jak to mocno może być zakorzenione.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-28, 15:33:21 »
Małe sprostowanie: W książce Bradsawa "Powrót do swego wewnętrznego domu" jest całkiem sporo na temat traktowania wewnętrznego dziecka. Nawet w podtytule ma coś takiego "Jak odzyskać i otoczyć opieką swoje wewnętrzne dziecko" :))
Ona całościowo ujmuje kwestię wewnętrznego dziecka i dlatego można ją uznać za podstawową jeśli chodzi o uzdrawianie dzieciństwa.
No ale zauważyłam też, że czasem konieczne jest sięgnięcie po ksiązki traktujące pewne sprawy bardziej szczególowo, bo inaczej można coś załatwić tylko "po łebkach" ;) Dlatego w trakcie terapii wewnętrznego dziecka polecam, by poczytać i "przerobić" też inne ksiązki, a nie poprzestawać tylko na tej jednej.