Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 190069 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-12, 09:24:01 »
Indra

Tak pomyślałam sobie, że kluczowe może być dla Ciebie, że jesteś bezpieczna i jest Ci przyjemnie, dobrze kiedy jesteś szczupła.
 To co opisałaś faktycznie może wpływać na Twój apetyt i wage. Pś może czuć, że jej potrzeby nie zostały zaspokojone jeszcze w łonie, albo, że mama Ci czegoś nie chciała dać, żałowała, a potem Ty zaczęłaś sobie to rekompensować z nawiązką.
Może warto zobaczyć jakie decyzje wtedy podjęłaś i z czym Ci sie to ograniczanie pokarmu  kojarzyło:)
Chociaż musiałaś już coś mieć w sobie wcześniej, że trafiłaś na taką mamę i doświadczałaś niedoboru, no i że tak to na Ciebie zadziałało, że zaczęłaś potem tyć.

Też mam problem z wagą, jak dla mnie jest to duży problem, choć realnie nie mam jeszcze nadwagi.
I doszłam do tego, że pś boi się być piękna i szczupła. Niby banalne;)


Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-12, 09:05:50 »
 Felicite
 Dziękuję kochana! Dla mnie jak zawsze Twoje posty są bardzo przydatne. Teraz mam jaśniej w temacie, choć oczywiście od dawna wiedziałam, że moje problemy wynikają z zaniedbania moich potrzeb w domu. Niedawno nawet dowiedziałam się, że moja mama kiedy chodziła w ciąży ze mną celowo jadła jak najmniej, żebym ja była malutka i żeby dzięki temu mieć lżejszy poród.  I rzeczywiście, po urodzeniu nie ważyłam nawet 3 kg. Za to od czasu kiedy poszłam do przedszkola, mialam wówczas jakieś 3 lata, zaczęłam tyć i powolutku stawałam się naprawdę otyłym dzieckiem, z którego wyrósł otyły dorosły. Myślę, że u mnie te niezaspokojone potrzeby i brak miłości to już okres prenatalny i chyba zaczęłam utożsamiać jedzenie z miłością, stąd potem tak duży apetyt u mnie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-12, 08:51:49 »
Dla mnie nie jest to nic nowego bo tego uczą na psychoterapii.

A praca z emocjami jest jedną z technik stosowanych w psychoterapii.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-12, 08:39:55 »
Felicite na prezydenta !!! ;)))

Genialny tekst, tego powinni w szkołach uczyć.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-11, 23:59:27 »
Niedawno wpadałam na to, dlaczego z zewnątrz nie jesteśmy w stanie otrzymać tego (tzn. chodzi o miłość), co możemy dać sobie samej (samemu). Spróbuję to wytłumaczyć.

Jeśli ktoś usilnie szuka zaspokojenia potrzeby miłości na zewnątrz (u innych ludzi), tzn. że nie dostał jej wystarczająco dużo od matki w okresie niemowlęctwa.
W tym czasie matka powinna być całkowicie do dyspozycji dziecka, być przy nim cały czas, zaspokajać każdą jego potrzebę, rozumieć je, akceptować je całkowicie, być na każde jego skinienie, itd. (To dlatego natura wyposażyła kobietę w silny instynkt, pozwalający na poniesienie "ofiary" polegającej na zajmowaniu się dzieckiem bez przerwy. Ale może on się tylko rozwinąć wtedy, gdy kontakt matki z dzieckiem zaraz po urodzeniu jest bardzo bliski i nieprzerwany. I gdy matka nie ma poranionej psychiki). To bardzo ważne, bo tylko w tym czasie mogą zostać „nasycone” podstawowe potrzeby (bezpieczeństwa i miłości) dziecka. Dlatego, że gdy tak faktycznie jest dziecko uczy się, że jego potrzeby mogą i są zaspokajane, uczy się samemu zaspokajać te potrzeby (bo ma wzorzec).
Po czasie tego najbliższego kontaktu z matką ono samo w stosunku do siebie zaczyna przejmować tę rolę. Role osoby, która zajmuje się sobą w każdym momencie, zaspokaja wszystkie swoje potrzeby, pragnienia, rozumie się, reaguje gdy jest głodne, czy spragnione, itd.
Taki człowiek nie będzie musiał szukać miłości na zewnątrz (w chory sposób), bo sam sobie będzie dawał to, czego nikt inny nie byłby w stanie mu zapewnić. Bo kto byłby w stanie poświęcić dorosłemu człowiekowi uwagę cały czas, w każdym momencie jego życia? Kto byłby w stanie reagować na każdą jego uwagę, gest, skinienie. Kto byłby w stanie tak bardzo się poświęcać? Nikt. To może zrobić tylko matka w odniesieniu do niemowlęcia (w zdrowej sytuacji) i człowiek sam w odniesieniu do siebie.
Bo tylko my sami jesteśmy z sobą ciągle. Bo tylko my sami jesteśmy w stanie tak dobrze się zrozumieć, itp. I – co więcej – nigdy nie odczujemy zajmowania się sobą jako poświęcania się. Wręcz przeciwnie, im bardziej będziemy wsłuchiwać się w siebie i poświęcać sobie czas, tym bardziej będziemy zadowoleni. Tego nikt inny nie jest w stanie dla nas zrobić! Bo każdy ma swoje własne potrzeby, które musi spełnić. I prędzej czy później zbuntuje się przeciwko zaspokajaniu ciągle tylko naszych potrzeb. Nikt nie jest w stanie dac nam uwagi 24H na dobę. A my sami możemy.

Dorosły człowiek, którego matka nie zajmowała się we właściwy sposób (tzn. nie opiekowała się nim w sposób totalny; a do tego - tak jak pisałam - są zdolne niektóre tylko matki), nie umie tego robić w stosunku do siebie, więc domaga się tego ze strony innych (którzy mają zastąpić mu matkę).
A ponieważ nawet najbardziej starająca się osoba z zewnątrz nie jest w stanie zapełnić tej „dziury” (czyli zajać się nim tak, jak noworodkiem), człowiek zawsze czuje niedosyt.

Jaka jest na to rada?
Ponieważ te nasze pragnienia pochodzą z okresu niemowlęctwa, to trzeba sobie uświadomić, że nie mogą być zaspokojone. Trzeba przeżyć tamte emocje, które wtedy odczuwaliśmy, pozwolic sobie przeżyć cały ten koszmar. Wtedy zrozumiemy, że nasze pragnienie miłości z zewnątrz (od matki) nie pochodzi z obecnego czasu, więc obecnie nie można zaspokoić od zewnątrz (ten czas już minął bezpowrotnie). Da się tylko od środka.
Teraz tylko my sami możemy traktować siebie tak, jak kiedyś powinna nas traktować matka. Tylko my sami możemy dac sobie 100% czasu (bo i tak zawsze ze sobą jesteśmy), 100% uwagi,  100% zrozumienia i w ogóle 100% tego wszystkiego, co składa się na miłość.

Dlaczego ludzie tak buntują się, gdy jest mowa o tym, że miłość mogą dac sobie sami? Dlaczego tak się boją? To jest bunt i lęk małego dziecka, które mysli, że samo sobie nie poradzi, że zginie bez miłości z zewnątrz. I to jest prawda. Tzn. to była prawda. Kiedyś. Wtedy małe dziecko nie przeżyło by, gdyby rodzice go porzucili. Ale teraz sytuacja jest inna. Trzeba to sobie uświadomić i zauważyć, że jest już zupełnie inaczej i że ten lęk teraz nie ma sensu! A jak to sobie uświadomić? Wypuścić na zewnątrz stłumione emocje, powrócić do tamtego czasu i przeżyć cały ten lęk przerażonego niemowlęcia.
A potem nauczyć się traktować tak, jak kiedyś powinna traktować nas matka :)))

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-04, 23:02:59 »
:) Też tak czuję. Chyba nawet taka inspiracja z góry poszła. Bo modliłam się o wskazanie o co chodzi i mnie od razu zaczęły skojarzenia i wspomnienia nachodzić.
Dziękuję Wam wszystkim za rozmowę i wsparcie.

Zaczęłam, tak jak pisałam, pracować z afką na harmonie i miłość. I wychodzi duzo emocji, a takze nieuzdrowionych spraw, ktore zapomniałam. Do tej pory nie mialam potrzeby z nimi pracować, bo tego nie było aż tak upierdliwie w moim życiu. Ale czulam od pewnego czasu, ze cos mi nie pozwala isc dalej i blokuje. No i to, że odczuwam czasem agresję w sobie i nieakceptację, to daje mi przekonanie, że nie jestem godna miłości i harmonii.
Zabawne jest to, że wywaliło w dzień dziecka:P

Buziaki:*

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-04, 21:46:28 »
Też tak sadzę - powiedziałbym wręcz na mojego czuja, że ta cała sytuacja jest przede wszystkim wyrazem nieuzdrowionego dzieciństwa, braku akceptacji dla tego co było i dla wewnętrznego dziecka.

Jak uzdrowisz co trzeba, to z pewnością syn przekieruje swoją destrukcję w innym kierunku :) Nie będzie zresztą miał wyboru, gdy znikną w Tobie punkty zaczepienia dla tej destrukcji.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-06-04, 21:40:37 »
Laka - super decyzja wg mnie :)) Mam wrażenie, ze jak uzdrowisz u siebie dzieciństwo i swoje wewnętrzne dziecko, to jest wg mnie szansa, ze i młody wyluzuje. Mam nadzieję i życzę Ci, by to rzeczywiście tak zadziałało :-)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-04, 16:40:35 »
Wiecie co? Postanowiłam, że zaczynam uzdrawiać dogłębnie swoje dzieciństwo i wybaczać sobie, że taka byłam. Wczoraj już zaczełam pisać afki wybaczające, cokolwiek mi sie pojawiało w głowie.

Ja wiem, że on ma swoją karmę, swoją drogę i że może wyjść na ludzi, ale ja nie mam ochoty przez najbliższe 15 lat się z nim użerać, tak jak moi rodzice ze mną. Nie mam zamiaru tego doświadczać. Wybieram harmonię, a nie dowalanie sobie za to jaka byłam kiedyś.
Tylko te misje wobec niego jeszcze mi mocno siedzą. Buuu.
Nie mam zamiaru kogoś przez tyle lat wyciągać. W sumie moim rodzicom się nie udało mnie wychować, dopiero jak już doświadczyłam dna na tyle, że się przelało, znienawidziłam wszystko i wszystkich odwróciło mi się. Tylko, że ja nie chce znosić tego jego przelewania się i wciągania mnie w to.
Niestety widzę, jaki on jest zaślepiony i "głupi" w tym wszystkim:( I jak bardzo chce w tym tkwić. To jest taka zachłanność wręcz na na jazdy, hardcore i destrukcję.

Boje sie trochę co by było, gdyby oni mnie wtedy tak zostawili gdy byłam jeszcze mała, lub bardzo młoda samej sobie.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-04, 16:30:37 »
Dziewczyny wydaje mi się, że tu nie chodzi o bunt, wobec konkretnej sytuacji, bo ja myśle daje mu sporo swobody, ale i tak są pewne granice. Jeśli dziecko buntuje się na każde możliwe granice, to ja mu ich i tak nie pozwolę przekroczyć. Bo jestem rodzicem i ja ustalam zasady i reguły gry w domu.
Poza tym jeśli np dostał grę planszową, to ja proponuję, żeby zagrać, a on chce po swojemu to ok, ale ja nie chce tak jak on lubi. Bo mi to nie sprawia przyjemności. I każdy się zajmuje sobą.
Możliwe, że między nami jest tak duża dysharmonia, że nie do pogodzenia. I o to chodzi.
Ja czasem się poświęcam, żeby mu zrobić przyjemność np idziemy do centrum handlowego i jest impreza dla dzieci, on wymyślił zupełnie nagle że chce iść do sali zabaw, mi się baaardzo akurat nie chciało tam iść i siedzieć bezczynnie prze 45 min, no ale ok, siedzę, nudzę się, czuję się tam źle bo chaos straszny, także energetyczny, no ale ok, niech mu będzie przyjemnie.
On chce ciągle coś innego niż ja i to takie rzeczy na które ja nie ma akurat ochoty, mam inne potrzeby, albo po prostu ich nie lubię. Albo lubimy te same, ale z innymi intencjami.
W tym parku zabaw on znalazł sobie zaraz dwoch chlopaków z którymi walczył przez 30 min, aż się zirytowałam i go wyprowadziłam. To są jego intencje do zabawy:(
No nie pasujemy zupełnie do siebie i czuję, że to się pogłębia, ja lubię spokój, porządek, jakąś tam jednak harmonię.A tu każde ciągnie w inną stronę zupełnie. Pod względem wzorców.

Poza tym on jest zwyczajnie, wredny i złośliwy. Lubi dowalać, wyzywać, wprowadzać napięcie i zamieszanie, chaos. Kręci go baaardzo walka i destrukcja: to jest jego główne zainteresowanie.
Na pytanie jak było w przedszkolu: Beznadziejnie( stała odpowiedz) i zaczyna opowiadać plan jaki wymyślił by zniszczyć kolegę. Jest on zwykle dość brutalny i masakryczny.
No i nie znosi harmonii. Niszczy ją na wszelkie sposoby i wyśmiewa. A ma dopiero 6,5 roku.
« Ostatnia zmiana: 2012-06-04, 16:33:41 wysłana przez Laka »

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-04, 16:25:07 »
Laka,

Hydrozagadka dobrze pisze..."Bywa, ze jak ktoś ma dużo buntu w sobie, to wtedy reaguje agresywnie na coś, co ktoś mu chce nawet w dobrej wierze dawać. Odbiera to jako narzucanie i rodzaj przymusu."
Moze Twoj syn chce pokazac ze jest niezalezny, jedyny w swoim rodzaju, moze to taka demonstracja potrzeby oryginylnosci...podswiadoma oczywiscie, on sam swiadomie moze nie zdawac sobie sprawy...A moze domaga sie w ten sposob ustalenia granic, sprawdza Cie? na ile Ty rzadzisz a na ile on? ale raczej wydaje mi sie ze to kwestia buntu wewnetrznego bedacego w wiekszej lub mniejszej czesci dziedzictwem poprzednich wcielen, chociaz odpowiedzi moze byc cala masa.
Piszesz ze Twoj syn przypomina Ci Ciebie - wiec nie martw sie, Ty wyszlas na ludzi to i Twoj syn wyjdzie. Widocznie ten typ tak ma :-)) Z drugiej strony moze takie cos jak uzdrowienie miedzypokoleniowe? skoro bylas podobna... cos w Waszym rodzie wisi..jak w kazdym innym zreszta. Modlitwa o uzdrowienie?
Byc moze Ty sama nie wybaczylas rodzicom jak Cie traktowali i dalej gleboko podswiadomie czujesz zlosc i zal, a zachowanie Twojego dziecka jest tylko "narzedziem" przypominaczem, lustrem, co TY masz w sobie niewyleczone, wlasnie akurat relacja rodzic-dziecko, to tez moze byc podpowiedz...? Twoj syn jakby kontynuuje krzywdzenie Cie, "przejal paleczke" od rodzicow Twoich - Wszechswiat pokazuje Ci GDZIE uzdrawiac. Jak to zrobisz tak do konca i naprawde, dziecko powinno sie uspokoic...
To ze sie denerwujesz jego jazdami to normalne, kto by sie nie denerwowal, to w koncu Twoje dziecko. Jezeli reagujesz tak samo jak Twoi rodzice reagowali na Ciebie - to tez zadna nowosc, kazdy tak ma. Najwazniejsze to sie nie obwiniaj i akceptuj siebie taka jaka jestes razem ze swoimi reakcjami ktorych nie lubisz. Zaakceptuj tez zachowanie swojego "trudnego" dzieciaczka i lecz to z innej strony, bo przyczyna jest gdzie indziej:-)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-06-04, 16:23:38 »
A pro po wewnętrznego dziecka.
Na ten tekst Clinta z oddaniem małego Łukaszka dorosłemu Łukaszkowi moje wewnętrzne dziecko, gdy zaczęłam się zastanawiać nad samodzielnością i tym, że przecież mogę sama się sobą zająć, o siebie i moje wewnętrzne dziecko zadbać, zareagowało lękiem ... i stwierdziło, "ale wtedy zostanę sama".
Czyli mojemu wewnętrznemu dziecku bezradność i wieszanie się na kimś jest potrzebne, by nie czuło się same.

I masz tu babo placek i pracuj nad samodzielnością :/

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-06-04, 16:14:13 »
Laka, ok, rozumiem.

Nie mam na pewno pełnego obrazu, nawet do tego nie pretenduję, jedynie zapytałam się, czy istnieje taka możliwość. Czasem warto zbadać sprawę z różnych stron, stąd była podpowiedź w tym kierunku.


Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-06-04, 16:13:08 »
Mimo wszystko Laka rozważ kwestię buntu :) może to być bunt np. przed organizowaniem czasu, planowaniem itp.

Z Twojej strony to może wyglądać inaczej i mimo Twoich najszczerszych chęci dziecko planowanie i organizowanie mu czasu może odbierać jako coś narzuconego, presje, coś nie swojego itp. i się buntować.

Ja się permanentnie buntuje gdy ktoś lub coś (formalne procedury) próbują mi coś narzucić.
W przypadku procedur to objawia się dużą niechęcią do ich stosowania i często robieniem wszystkiego by ich nie stosować :]
Dużo czasu mi zajęło, by przekonać samą siebie, że jednak warto się pewnych procedur trzymać (oczywiście z zachowaniem jakiegoś marginesu swobody i własnej ekspresji ;)))
A w przypadku ludzi, to np. gdy ktoś mi udziela rad i mówi co i jak można zrobić. Nie ważne jak słuszne by to były rady, pożyteczne i odpowiednie do sytuacji, jak mi je ktoś wciska bez pytania, to nie ma zmiłuj się, będę się buntować i robić na przekór. I choćby ta osoba nie wiem jak dobrze chciała i dobrze mówiła, nie ma szans na to żebym tę radę przyjęła.

Dopiero gdy jest we mnie wewnętrzna zgoda lub proszę kogoś o radę lub szukam rozwiązania, to mogę taką pomoc przyjąć.

Może jest coś co twój syn nie lubi, a ty tego nie rozpoznałaś i dlatego się mały buntuje.

« Ostatnia zmiana: 2012-06-04, 16:15:11 wysłana przez Grażyna Anna »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-04, 15:58:40 »
Hydrozagadka

Nie sadze. Musiałabym się mocno rozpisać by dać pełen obraz sytuacji, a nie chce tego robić ze szczególami, bo to niezły syf. Poza tym trzeba było być na miejscu i widzieć, doświadczyć, poczuc energię, intencje by mieć pełen obraz.