Sebastian, co do tego zdania:
"Przeszkadza mi w relacjach z ludźmi to, że czuję się w środku jak małe dziecko a wszyscy już są tacy dorośli"
- Myślę, że wiem o co ci chodzi, jeśli dobrze zrozumiałem. Takie poczucie małosci wobec wielkości innych. Sam coś takiego mam. I nie chodzi o faktyczny poziom, ale o samopoczucie. Ja dużo więcej mogę wiedzieć, widzieć, rozumieć od innych przeciętnych ludzi, ale jak się spotykam z niektórymi, to wobec ich poczucia wielkości, patrzenia z góry na innych, bycia kimś ważnym, sprawia, że wywala mi niskie poczucie siebie. Czuję się wtedy jak dziecko przy dorosłym, czuję się taki mały wobec nich. To może być klucz do tego, że nie wychodzi Ci w relacji z kobietami.
Co do tego poczucia małym jak dziecko...
U mnie akurat częsciowo bierze się to z tego, że w zakonach w których bywałem uczono, że jesteśmy Braćmi mniejszymi, albo Braćmi małymi, albo w innych, że jesteśmy na samym końcu hierarchii.
Myslem też o afirmacjach, ale jak na razie tylko coś takiego mi się przyszło:
"Ja jestem ważny, jestem godny, liczę się"
"Uznaję swoją wartość"
"Doceniam siebie."
Afirmacja: ja jestem równy innym ludziom" mi nie podchodzi, bo wydaje sie że zaraz przyciągnę hołotę, która mnie sprowadzi do swego poziomu, czyli zapanują relacje chamskie i prymitywne.
Jakbyście mieli jakieś propozycje, rady, to bardzo proszę.