Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 143058 razy)

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 22:10:48 »
Arwena

    Ślę dużo Miłości i światełka dla ciebie i zainteresowanych duszyczek...To traumatyczne doświadczenie,ale też duże karmiczne rozładowanie i oczyszczenie...Nie ma takich słów,które ukoją i pocieszą.To może sprawić tylko Miłość...

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 21:30:16 »
Arwena
Wiem, że to brzmi jak banał, ale czas Ci pomoże. Kiedyś pies wpadł mi pod samochód i skonał na moich rękach. Wiem, że strata niewspółmierna, ale emocje być może podobnie bolesne, bo wtedy to po części BYŁA moja wina, bo nie powinnam go puszczać bez smyczy przy ulicy. Szok po stracie naprawdę wymaga jakiegoś czasu na uleczenie. Jak masz taką możliwość może idź z partnerem na spacer do lasu? Natura może trochę pomóc złagodzić i ukoić Twój ból.

maja

  • Wiadomości: 168
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 21:05:42 »
Arwena
Wspieram i posyłam modlitwę za brata i jego dziewczynę.
Niech się oczyszcza, uwalnia i dzieje tak, żebyś i Ty mogła przez to przejść jak najłagodniej...trzymaj się.


JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-10, 20:55:04 »
Wspieram

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 20:33:30 »
Arwena

ja może nie patrzę z perspektywy osoby bardzo świadomej, ale tu akurat jestem pewna, że nie było w tym żadnej Twojej winy. życzę Ci byś szybko odzyskała spokój ducha i nie zadręczała się.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 20:31:14 »
Cały czas czuję silny ścisk w brzuchu, od wczoraj nie jestem w stanie nic zjeść, sen był dla mnie męczarnią. Czuję się nieobecna, oderwana od rzeczywistości, nękają mnie ciągle przerażające obrazy w głowie, nie potrafię od nich uciec... Znacie może jakieś dobre sposoby na relaks, wyciszenie w tak skrajnych sytuacjach...? Cały dzień próbowałam się wyciszyć, zająć czymś, partner wziął wolne, żeby dotrzymać mi towarzystwa ale to wszystko nie wystarcza... Wokół jestem zasypywana jakimiś informacjami, piszą do mnie ludzie z kondolencjami, o tej tragedii wie już chyba całe miasto... Wariuję nie wiem jak mam się uspokoić. Cieszę się, że jest to forum, tutaj moge pomyśleć na spokojnie, poukładać sobie pewne rzeczy pisząc posty, to w jakimś stopniu pomaga...

Najbardziej przerażające jest to że to wszystko działo się na tak wielką skalę, gdyby mój brat z dziewczyną zginęli w jakimś wypadku samochodowym byłoby mi wtedy pewnie łatwiej, a tutaj jeszcze dodatkowo spłonął cały mój dom, moje kochane zwierzęta, wszystkie moje rzeczy, pamiątki... Myśle ciągle o mamie, która po tak traumatycznych przeżyciach będzie teraz mieszkać sama w jakimś zastępczym mieszkaniu nie mając nawet swoich rzeczy...

Mariusz

ja też czuję że ta ich wspólna śmierć to kwestia odpalenia się jakiejś karmy, nie wiem o co w tym chodziło ale na pewno oboje coś razem odtworzyli. Zgadzam się że powinnam się teraz skupić na wspieraniu ich, nie lamentować i pogodzić się z ich utratą, ale póki co dla mnie cała ta sytuacja jest niewyobrażalnie przytłaczająca

KorneliaX

Dziękuję za wsparcie. Zdaję sobie sprawę, że nie mam jeszcze wielu rzeczy uzdrowionych i że są jeszcze we mnie wzorce dda, sama z resztą jestem świadoma tego że w domu przyjmowałam rolę wybawcy a teraz z automatu pś zaczęła wołać jakieś głupoty że to ja nie dałam rady ich uratować. Na szczęście chyba już przeminęło, to się odpaliło pod wpływem szoku

Doktor-X

dziękuję!




Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 16:38:14 »
Arwena to na pewno może być da Ciebie duży szok, sam pewnie bym w to nie uwierzył na początku. Jak najbardziej jesteś wporządku. Oni będą mieć nowy start i nową szanse na stworzenie lepszego życia, pamiętam jak było z moim wujkiem alkoholikiem, rodzina męczyła się z nim a on z nimi, pewnej nocy poszedł pijany spać i już się nie obudził, i paradoksalnie to lepiej bo rodzina odsapnęła a on dostał szanse by zacząć żyć lepiej od nowa.
Dużo pozytywnej energii dla Ciebie i twojej mamy byście mogli patrzeć na to z innej, lepszej perspektywy aniżeli przez smutek, żal i rozrywające poczucie straty. Bóg ma dla nich napewno coś lepszego od tego co mieli dotychczas więc głowa do góry, można się za brata i jego dziewczynę pomodlić by dać im wsparcie w nowym życiu

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 13:47:48 »
Arwena
Moim zdaniem pomysł, że mogłaś być w jakimkolwiek stopniu odpowiedzialna za tę tragedię to pozostałości DDA, gdzie dziecko czuje się odpowiedzialne za problemy w domu. Wiem, że to nie pora na analizy, ale napisałam to po, żeby łatwiej było Ci uwolnić się od tego ciężaru. Wspieram całym sercem!

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-10-10, 12:19:14 »
raczej lęk przed utratą szczęścia jest niewystarczającym powodem do powstania intencji smierci/ucieczki przed zyciem. To już bardziej jakaś silna karma z poprzednich żyć, może jakieś ich wspólne działania w komandach SSmańskich lub podobnych gdzie palono domy, ludzi żywcem

na pewno zawsze będą mieli szansę na odzyskanie pełni pozytywnego nastawienia ale to już od nich zależy. Od nas zależy tyle, że warto uwolnić się od zasilania tej przestrzeni wypełnionej żalem, strachem, nieszczęściem. W zależności od tego na ile ma to na niego/nich wpływ będzie to ich inspierować do przebaczenia sobie i uzdrowienia

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 12:09:05 »
Arwena, wspieram.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 11:53:16 »
Grażyna Anna,

Dziękuję. Oboje mieli bardzo silne wzorce wyniesione z domu alkoholowego, pewnie bali się że to ich szczęście pryśnie w pewnym momencie, że sobie nie poradzą albo że nawet skończą tak jak rodzice... Może nie chcieli odtwarzać tych wzorców swoich rodzin i tkwić w tym, więc się poddali bo nie wiedzieli jak z tym walczyć...

Mam tylko nadzieję, że ich nowy start będzie dużo lepszy, że coś przerobili i że ich kolejne życie będzie dużo lepsze...

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-10-10, 11:21:37 »
Arwena wspieram i przytulam
Rozumiem co przeżywasz.
I naprawdę nic nie mogłaś zrobić, taki ich wybór. Ważne, że byli razem szczęśliwi (brat i jego dziewczyna). Może tak wybrali bojąc się, że kiedyś to zniknie, zepsuje się ...

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 11:11:13 »
matek, Mariusz, Lilliole,  Anaru -

bardzo Wam dziękuję, wsparcie jest teraz dla mnie bardzo ważne, a szczególnie wsparcie od bardziej świadomych osób, bo otaczają mnie teraz ludzie, którzy bezmyślnie klepią kondolencje, wstawiają świeczki na fejsbuku, albo użalają się nad ich śmiercią bo przecież dla nich śmierć oznacza koniec, smutek i niesprawiedliwość... Mam mnóstwo wsparcia od mojego partnera, ale dobrze jest usłyszeć kilka mądrych słów od większej ilości ludzi. Dziękuję

Wczoraj ciężko było mi zasnąć, cały czas pojawiały się obrazy w mojej głowie z pożaru, obrazy z mojego rodzinnego domu, tragedia i te wszystkie niefajne rzeczy, które się ostatnio u nas działy, przeplatane z tęsknotą i przyjemnymi wspomnieniami, kiedy byliśmy jeszcze szczęśliwą rodziną...

Mój brat związał się z tą dziewczyną dopiero 3 miesiące temu więc związek był świeży. Ona mieszkała u nas od niedawna, mama mówiła że on jest w końcu szczęśliwy, dziewczyna z kolei pod jego wpływem poszła do szkoły, zaczęła się uczyć i oboje się tak wsperali stając powoli na nogi.

Ta dziewczyna jest siostrą mojej dawnej koleżanki z podstawówki, więc pamiętam jeszcze z dzieciństwa że one wychowywały się w patologicznej rodzinie, nigdy nie zapraszała nikogo do swojego domu tak jak ja, i potem kiedy mi zaufała dowiedziałam się że jej ojciec pije tak jak mój, ale z tego co pamiętam robił im jeszcze bardziej hardcorowe awantury w których je bił. Pamietam jak bardzo bały się swojego ojca i jakie miałam okropnie nieprzyjemne odczucia kiedy go widziałam.

Wiem jak miłość potrafi wypłukiwać z człowieka wszystkie brudy, wiem jak miłość oczyszcza, jak wywraca życie d góry nogami, sama to przeżyłam. Ale ja nie mieszkam w tym domu już od ponad roku, wyrwałam się stamtąd i otrzepałam się z całego tego syfu. Oni z tymi wszystkimi silnymi obciążeniami mieszkali razem w moim domu z moją mamą i z pijakiem, może już nieszkodliwym, ale straszna atmosfera i destrukcyjne wzorce wisiały cały czas w powietrzu, mój dom był tym przesiąknięty.

Życzyłam bratu jak najlepiej, chciałam żeby się pozbierał, żeby znalazł prawdziwą, szczerą miłość i czułąm, że w końcu mu się udało, ale jednak oboje tego nie udźwignęli... Śmierć przez uduszenie, trudności z oddychaniem mogą wynikać z silnie stłumionych emocji, a mój brat tłumił emocje w kolosalnych ilościach od wielu wielu lat. Przypuszczam, że jego dziewczyna była podobnie potłumiona i kiedy się spotkali, "podusili się" swoimi obciążeniami i nie mogli się przez nie przebić...

Ja też bardzo dużo w sobie tłumiłam, ale obserwowałam brata i widziałam że u niego jest z tym gorzej. On w dziecństwie brał odpowiedzialność za mnie, za moją siostrę i za moją mamę, jako jedyny "mężczyzna" w domu który mógł nas obronić przed ojcem. Z wiekiem było z nim coraz gorzej, choć były w jego życiu też lepsze lata. Najgorsze jest to, że nie dało się mu pomóc, ale skoro wiem że nie mogłam nic więcej zrobić to nie moge zwalać winy na siebie.

Anaru

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 08:45:28 »
Arwena
Przesyłam wsparcie i dużo światła.


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-10, 07:47:06 »
Arwena,
oczywiście, że nie ma w tym co się stało żadnej twojej winy! Może oni mieli to po prostu wpisane w drogę życiową?
Tak czy siak to była ICH decyzja, a nie twoja. Albo ICH mechanizmy destrukcji, które ONI nabyli w poprzednich wcieleniach.
Pewnie masz większą świadomość od nich, ale i nie powoduje to twojej odpowiedzialności za ich czyny i za ich życie.

Wspieram.