matek, Mariusz, Lilliole, Anaru -
bardzo Wam dziękuję, wsparcie jest teraz dla mnie bardzo ważne, a szczególnie wsparcie od bardziej świadomych osób, bo otaczają mnie teraz ludzie, którzy bezmyślnie klepią kondolencje, wstawiają świeczki na fejsbuku, albo użalają się nad ich śmiercią bo przecież dla nich śmierć oznacza koniec, smutek i niesprawiedliwość... Mam mnóstwo wsparcia od mojego partnera, ale dobrze jest usłyszeć kilka mądrych słów od większej ilości ludzi. Dziękuję
Wczoraj ciężko było mi zasnąć, cały czas pojawiały się obrazy w mojej głowie z pożaru, obrazy z mojego rodzinnego domu, tragedia i te wszystkie niefajne rzeczy, które się ostatnio u nas działy, przeplatane z tęsknotą i przyjemnymi wspomnieniami, kiedy byliśmy jeszcze szczęśliwą rodziną...
Mój brat związał się z tą dziewczyną dopiero 3 miesiące temu więc związek był świeży. Ona mieszkała u nas od niedawna, mama mówiła że on jest w końcu szczęśliwy, dziewczyna z kolei pod jego wpływem poszła do szkoły, zaczęła się uczyć i oboje się tak wsperali stając powoli na nogi.
Ta dziewczyna jest siostrą mojej dawnej koleżanki z podstawówki, więc pamiętam jeszcze z dzieciństwa że one wychowywały się w patologicznej rodzinie, nigdy nie zapraszała nikogo do swojego domu tak jak ja, i potem kiedy mi zaufała dowiedziałam się że jej ojciec pije tak jak mój, ale z tego co pamiętam robił im jeszcze bardziej hardcorowe awantury w których je bił. Pamietam jak bardzo bały się swojego ojca i jakie miałam okropnie nieprzyjemne odczucia kiedy go widziałam.
Wiem jak miłość potrafi wypłukiwać z człowieka wszystkie brudy, wiem jak miłość oczyszcza, jak wywraca życie d góry nogami, sama to przeżyłam. Ale ja nie mieszkam w tym domu już od ponad roku, wyrwałam się stamtąd i otrzepałam się z całego tego syfu. Oni z tymi wszystkimi silnymi obciążeniami mieszkali razem w moim domu z moją mamą i z pijakiem, może już nieszkodliwym, ale straszna atmosfera i destrukcyjne wzorce wisiały cały czas w powietrzu, mój dom był tym przesiąknięty.
Życzyłam bratu jak najlepiej, chciałam żeby się pozbierał, żeby znalazł prawdziwą, szczerą miłość i czułąm, że w końcu mu się udało, ale jednak oboje tego nie udźwignęli... Śmierć przez uduszenie, trudności z oddychaniem mogą wynikać z silnie stłumionych emocji, a mój brat tłumił emocje w kolosalnych ilościach od wielu wielu lat. Przypuszczam, że jego dziewczyna była podobnie potłumiona i kiedy się spotkali, "podusili się" swoimi obciążeniami i nie mogli się przez nie przebić...
Ja też bardzo dużo w sobie tłumiłam, ale obserwowałam brata i widziałam że u niego jest z tym gorzej. On w dziecństwie brał odpowiedzialność za mnie, za moją siostrę i za moją mamę, jako jedyny "mężczyzna" w domu który mógł nas obronić przed ojcem. Z wiekiem było z nim coraz gorzej, choć były w jego życiu też lepsze lata. Najgorsze jest to, że nie dało się mu pomóc, ale skoro wiem że nie mogłam nic więcej zrobić to nie moge zwalać winy na siebie.