Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 142910 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-06-23, 07:53:05 »
Mam wrażenie że doszedłem do jakiejś ściany w rozwoju duchowym. Nie wiem gdzie pójść ,co rozwijać, co uzdrawiać.
Mam wrażenie że czas marnuję.
Wiem, że to pewnie jest jakaś wywalana bo ostatnio dużo robiłem,ale jednak tak jakoś przykro.
Też mam takie momenty. Okazuje się wtedy że są to momenty przełomowe, takie w których trzeba coś zmienić, np sposób pracy nad sobą, albo zmienic swoje jakieś poglądy. Zmienić kierunek w którym się szło. Ale wtedy trzeba się zatrzymać, odpocząć, zastanowić się nad tym i po prostu przeżywac swoją frustrację. Nic na siłę. Pobyć ze swoimi lękami czy innymi nieprzyjemnymi uczuciami. Zaakceptować to co się nam wydarza.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-22, 17:46:57 »
Mam wrażenie że doszedłem do jakiejś ściany w rozwoju duchowym. Nie wiem gdzie pójść ,co rozwijać, co uzdrawiać.
Mam wrażenie że czas marnuję.
Wiem, że to pewnie jest jakaś wywalana bo ostatnio dużo robiłem,ale jednak tak jakoś przykro.

Może i wywalanka. A może tak po prostu ma być... Nie wiesz bo masz nie wiedzieć. A czy to zawsze musimy wszystko wiedzieć?
Może to informacja, że czas puścić kontrolę. Zdac się na Wyższe Ja, intuicje czy też Boga... Może po prostu zaakceptuj to, że nie wiesz i że to jest ok. I to, że jest Ci przykro.

Co by to nie było jestem pewna, że sobie poradzisz.
Wspieram :)

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-06-22, 14:54:11 »
Czyli usiądź i zacznij medytować. Daj odpocząć intelektowi a pozwól działać Bogu.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-22, 14:50:47 »
Mam wrażenie że doszedłem do jakiejś ściany w rozwoju duchowym. Nie wiem gdzie pójść ,co rozwijać, co uzdrawiać.
Mam wrażenie że czas marnuję.
Wiem, że to pewnie jest jakaś wywalana bo ostatnio dużo robiłem,ale jednak tak jakoś przykro.
 

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-13, 21:46:24 »
No ktoś da ;)
A my będziemy mieć dobry przykład, żeby próbować do skutku. Jak w tej reklamie: "Padłeś - powstań. Power ***" :)))

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-13, 21:17:05 »
:)
Jak my niedamy rady to kto da ?  ;)


JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-13, 10:58:26 »
Ja po przebytym urazie (psychicznym) zaczęłam seplenić. Teraz to wszystko już minęło, oczywiście włożyłam w to ogrom pracy nad sobą, odpuszczania lęków i PRZYMUSÓW. Np takich, że w trakcie medytacji mam się skupiać na tym, a nie na tamtym. Piszesz, że odpływasz myślami. A co w tym złego? Nic. Widocznie tego ci właśnie trzeba: RELAKSU, odpływu, odpuszczenia. Za chwilę będzie już inaczej i na pewno uda się dotrzeć do kolejnego stanu, i całkowitego uzdrowienia.
Wierzę, że ci się uda i WSPIERAM ;)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-12, 12:13:52 »
Dziękuje :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-12, 08:44:33 »
Witam
Potrzebuje żeby mi ktoś napisał że uzdrowienie jest możliwe i że dam rade bo totalnie opadła mi wiara w siebie.
Pracuje nad poczuciem bezpieczeństwa i pozbyciem się jąkania.

Oczywiście, ze uzdrowienie jest możliwe :).
Ja miałam bardzo silne lęki, a dzis trudno mi jest sobie to przypomnieć ten stan przerażenia, w którym wiele lat żyłam. Jeżeli chodzi o jąkanie to moja mama, kiedyś, nie mając żadnej wiedzy psychologicznej czy duchowej - tylko swoja silna wolą i ćwiczeniami uwolniła sie od jąkania. Tak skutecznie, że gdyby mi o tym nie powiedziała to nigdy był się nie domyśliła, że miała taki problem.
Wspieram :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-12, 08:42:21 »
Dasz radę Doktor-X, Wszystko będzie dobrze :)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-12, 07:12:47 »
Witam
Potrzebuje żeby mi ktoś napisał że uzdrowienie jest możliwe i że dam rade bo totalnie opadła mi wiara w siebie.
Pracuje nad poczuciem bezpieczeństwa i pozbyciem się jąkania. Od 4 dni intensywnie afirmuje aż do znudzenia i straciłem wiare że się uda. Niepoddam sie i będe dalej pisać i czytać afirmacje próbując innych rzeczy bo same afirmacje to za mało.
Staram sie medytować ale odpływam myślami.

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-10, 22:03:00 »
Witam

Jenka: rzeczywiście coś w tym może być, zawsze "kisiło" się we mnie jakieś poczucie odrzucenia i niedostosowania.

Leśnik: Medycyna stara się to leczyć, aczkolwiek średnio jej wychodzi. Kupiłem sobie lampę uvb do naświetlań i przeszedłem dwa przeszczepy naskórka (na dłoniach, które trudno się repigmentują). Protopic też oczywiście poszedł w ruch, pomógł mi na twarzy. Rzeczywiście mam bardzo dużo wzorców nieakceptacji siebie, aczkolwiek mam wrażenie że połowa z nich powstała kiedy już zachorowałem i nie mogłem się z tym pogodzić.
Uważam na tarczyce, na szczęście jest w porządku. Od jakiegoś czasu stosuje terapie LDN <niska dawka naltreksonu> i zauważyłem zahamowanie powstawania nowych plam.

Bubu: w moim przypadku nie ma dobrych stron. Raczej same obciążenia.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-06, 22:51:13 »
Bielactwo jest również prawdopodobnie zewnętrznym objawem niemożności pogodzenia się z utratą kogoś bardzo bliskiego, byciem porzuconym albo rozłąką.

leśnik

  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-06, 16:01:26 »
Też mam/miałem do czynienia, z bielactwem nabytym. Jakieś 5 lat temu po powrocie z nad morza zobaczyłem, że twarz nie jest cała opalona, miałem charakterystyczne "oczka pandy" oraz dużą plamę pod okiem, która się powiększała. Pani dermatolog powiedziała mi żebym się nie łudził, że medycyna tego nie leczy, zauważyłem że ona sama choruje na bielactwo w nasilonym stopniu. Co ważne około tego czasu miałem badania okresowe w pracy i inna lekarka zwróciła uwagę na moje plamy, powiedziała że bielactwo to problem z układem odpornosciowym i żebym pilnował tarczycy. Miała rację po jakimś czasie dopadło mnie Hashimoto o czym pisałem gdzieś we wcześniejszym poście (wpisz w wyszukiwarkę "hashimoto"). Wraz z hashimoto siadał układ odpornosciowy, plamy pojawiały się na podbrzuszu, pachwinach, kolanach, okolice stóp. Stosowałem protopic ze mizernym powodzeniem. Wziąłem się ostro za siebie, dieta, umysł, samoakceptacja, uzdrawianie. Na twarzy i nogach nie mam śladu, mam jeszcze  drobne plamki w okolicach brzucha i pachwin ale nie ma tragedii. U mnie to trwało długo, stosowałem wiele terapii i ten czas nie był łatwy i miły. To co wyciągałem z podświadomosci to były głeboko ukryte, bardzo ciężkie wzorce nieakceptacji siebie. Na dzień dziesiejszy niestety nie mam gotowej recepty i nie mogę niczego zagwarantować, każdy z nas jest niepowtarzalny i na swój sposób skomplikowany. Z doświadczenia mogę polecić  forsowanie pokochania siebie m.in. poprzez powtarzanie afirmacji aż do znudzenia, w każdej wolnej chwili.
Tak jak kiedyś radził mi Mateusz, tak również polecam Tobie pracę z lusterkiem. Naprawdę można się zdziwić ile dziwnych wzorców jest w nas wrośniętych, które traktujemy jako prawdę absolutną a one są zwykłymi urojeniami. Na początek poczytaj L. Hay może to coś ruszy.

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-06-05, 18:06:11 »
Jaskier, może choć trochę popatrz na to z innej strony. Wiem, że to niewiele ale może warto widzieć w tym coś pozytywnego ? http://www.boska.pl/ludzie/6393/Winnie-cierpi-na-bielactwo-i-robi-oszalamiajaca-kariere.html (ps.żeby nie było, to ja mam akurat nadmiar pigmentu na łopatce i barku. Jakby ktoś mi budyniem czekoladowym  przywalił :)